Cześć
Kochani Czytelnicy!
Maj się nam powoli kończy, w
mojej pamięci pozostanie jako miesiąc dość chłodny, ale przyjemny. Mam kilka
miłych wspomnień, które pozostaną w moim sercu na zawsze. W tym miesiącu w
pracy poznałam kilka ciekawych osób, zyskałam nowych znajomych. Praca ma to do
siebie, że na naszej drodze pojawia się wielu ludzi. Za to ją lubię, że mogę
zawierać nowe znajomości. Na jak długo? Czas wszystko weryfikuje, ale i tak i
tak jestem otwarta na ludzi. Uwielbiam z nimi rozmawiać, patrzeć im w oczy.
Kocham gdy ktoś się do mnie uśmiecha, życzliwość, ciepło jakie bije od
niektórych ludzi. Coś wspaniałego! Cieszę się, że jest na świecie sporo takich
osób na których patrząc człowiek już czuje, że ta istota ma dobre serce.
Ten Maj był zdecydowanie dobrym miesiącem, cóż
więcej mogę dodać. Za rogiem czyha czerwiec, miesiąc urodzin mojego bloga i
moich - jednak zanim to nastąpi pora na kolejnych „ulubieńców”. Uwielbiam to
swego rodzaju podsumowanie minionych dni. Fajnie jest potem do nich wracać, a
blogowanie ma to do siebie, że tutaj nic nie zginie. Chyba, że sama coś usunę,
jednak jak dotąd zrobiłam tak tylko dwa razy. I to z niektórymi wpisami z
samego początku. Bądź co bądź lubię czasem wracać wspomnieniami do danych chwil
i postów na moim blogu. Tym bardziej cieszy mnie, że się na niego zdecydowałam.
Świetny pamiętnik, mój kącik w sieci, moje internetowe cztery kąty… jak kto
woli ;-) Majowych ulubieńców będzie nieco mniej jak tych ze wcześniejszych
miesięcy. W maju pojawiło się u mnie klika nowości. Poezja śpiewana, wymarzone
perfumy, sesja zdjęciowa wśród rzepaku i na rozkwitającej łące – to jedni z
nielicznych ulubieńców tego miesiąca. W tym miesiącu poznałam też twórczość
pewnego artysty, wypożyczyłam sobie 4 tomiki poezji moich ulubionych polskich
poetek a także przeczytałam aż 3 książki.
PS. A dzisiaj wreszcie wybieram się do fryzjera, pora na małą zmianę fryzurki.
Jeszcze
się kiedyś spotkamy – Magdalena Witkiewicz
Ulubieńcem nad ulubieńcami jest
zdecydowanie książka autorstwa Magdaleny Witkiewicz pt. „ Jeszcze się kiedyś
spotkamy” – obyczajowa z wątkiem wojennym czyli taka jakie lubię najbardziej.
Ukazuje miłość i przyjaźń w czasie okupacji niemieckiej, właściwie ta książka
to swego rodzaju opowieść babci Adeli, która swojej wnuczce powierza swój
sekret. Opowiada jej o sobie i swoich przyjaciołach w latach młodości
naznaczonych piętnem drugiej wojny światowej. O ich pierwszych miłościach, strachu
przed utratą bliskich i zerwanych więzach odnalezionych po latach. Justyna –
wnuczka Adeli po wysłuchaniu opowieści babci zaczyna rozumieć, że często nie
warto długo czekać na nic w życiu. A ona czekała bardzo długo na swojego
narzeczonego który wyjechał ( jak sam sugerował ) na zarobek do Stanów. „
Kiedyś się jeszcze spotkamy” to nie tylko tytuł książki ale też słowa jakie
wypowiedział Franciszek żegnając się z Adelą gdy wyruszał na wojnę w mundurze
żołnierza niemieckiego wehrmachtu. To co
mnie najbardziej rozczuliło w tej książce to prezent zaręczynowy jaki Franek
podarował Adeli na zaręczyny a mianowicie filiżanki w niezapominajki. Swego
czasu takowe filiżanki były dostępne w sklepach Home & You.
Buty z wiązaniem z Deichmann
W tym miesiącu po raz pierwszy
odwiedziłam galerię w miasteczku niedaleko mnie położnym czyli Chełmie. Słynnym
przede wszystkim z podziemi kredowych i kościółka na górce. Galerię otworzono
już w marcu ale z powodu pandemii większość sklepów była zamknięta dlatego nie
zaglądaliśmy tam aż do maja. Byłam tam w tym miesiącu już dwa razy. Za
pierwszym razem zrobiłam małe zakupy w Sinsay zaś za drugim postanowiłam kupić
sobie jakieś fajne buty na wiosnę. Wybrałam eleganckie czarne, zamszowe
balerinki z paskami zapinanymi wokół kostki. Mam szczupłe nogi i większość
butów mi spada ze stóp dlatego takie paseczki są wręcz zbawiennie. Zakup udany
a buty zobaczycie nie raz na blogu. Jestem pewna, że stylizacja z nimi pojawi
się już w czerwcu.
Rzepakowe
pole
Maj najbardziej kojarzy mi się
z zapachem bzu i z polami pełnymi soczyście żółtego rzepaku. Słodka woń jego
kwiatu, bzyczenie pszczół, błękitne niebo i szumiące łodygi tej roślinki – tak
właśnie widzę maj oczyma wyobraźni i taki właśnie maj był w tym roku. Pełen
rzepakowych pól na tle błękitnego nieba. Zdjęcia z nim w tle „chodziły” za mną
prawie, że cały miesiąc, ale a to to a to tamto i tak wyszło, że zrobiliśmy z
mamą tylko jedną sesję. Ale dobre i to, a
kto nie widział jej zapraszam go tutaj . Rzepakowe pola już tracą moc,
będę za nimi tęsknić i to bardzo. Jednak zapisałam sobie wiele kadrów oczami i
zachowałam je w sercu, w zimie będą jak znalazł.
Zara
Nude Bouquet
Postanowiłam sobie, że za
pierwszą wypłatę kupię nowy telefon i obłędne perfumy z Zary. Słowa dotrzymałam
telefon się pojawił a perfumy w poniedziałek przywiózł mi kurier. Więcej na ich
temat pojawi się w oddzielnym poście jaki planuję dodać 1 czerwca. Dodam, że
perfumy są cudowne, do tej pory miałam tylko perfumetkę. Teraz mam cały
flakonik 100 ml i liczę, że na dość długo mi wystarczy. Jedno psiknięcie i
pachnę nimi do ok. 12 godzin.
Bez
Tak jak wspominałam w przypadku
rzepaku tak napiszę jeszcze raz, że nie wyobrażam sobie miesiąca maja bez
zapachu bzu. Jest taki słodki, zmysłowy, kuszący. Zarazem świeży, wiosenny i
radosny. Bez występuje w różnych barwach
od fioletu po biel na ciemnym fioletowym kończącą. Są zatem różne kombinacje
jednak zapach pozostaje ten sam – słodki i cudowny. Niedaleko mojego domu
rośnie klasyczny biały i lekko fioletowy bez. Co roku pięknie rozkwita i cieszy
oko a także nos.
Tomiki
poetyckie
W maju wreszcie po 2 miesiącach
otwarto biblioteki publiczne. Byłam tym tak uradowana, że przy najbliższej
okazji bycia niedaleko takiej biblioteki poleciałam tam jak na skrzydłach.
Nawet nie wiecie jak bardzo mi tego brakowało. Kocham tam chodzić, wypożyczać
książki, rozmawiać z paniami bibliotekarkami. Marzę by kiedyś być jedną z nich.
Siedzieć w bibliotece z książką w dłoni a obok mnie stolik a na nim kubek
aromatycznej herbaty … ahhh rozmarzyłam się. Bądź co bądź ucieszył mnie fakt
otwarcia bibliotek i zaopatrzyłam się w kilka nowych pozycji. Wypożyczyłam też
4 tomiki wierszy moich ulubionych polskich poetek tj. Marii Pawlikowskiej-
Jasnorzewskiej i cudownej Wisławy Szymborskiej. Czytam z zapartym tchem, nie
mogę się doczekać kiedy wypożyczę następne tomy. Nie ma to jak czytać poezję w
maju kiedy wszystko dookoła rozkwita a miłość o jakiej piszą autorki nabiera
ciepłych barw i staje się bardziej realna niż kiedykolwiek.
Szampon
do włosów suchych i z łupieżem Isana
Uwielbiam kosmetyki Isana
dostępne w sieci drogerii Rossmann. Ten szampon dopiero za drugim podejściem
polubiłam, za pierwszym szału nie zrobił. Teraz często myję nim włosy, są
lekkie, puszyste i pozbawione łupieżu z którym dość często miewałam problemy.
Szampon zawiera olejek miętowy. Włosy po umyciu są lekkie, pięknie pachną, są puszyste i pozbawione łupieżu. Polecam z całego serduszka, a szampon kosztuje tylko 2,79 zł czyli tym bardziej warto go kupić.
Zdjęcia
na łące
Uwielbiam otoczenie zieleni,
łąkę, kwiaty ogólnie piękno natury. Taką łąkę mam niedaleko mojego domu to tam
w tym miesiącu mama zrobiła mi piękne zdjęcia. Spotkały się z Waszym wielkim
odzewem, ucieszyło mnie to bardzo. Stylizację na tle łąki znajdziecie tutaj . W
czerwcu też planuję wiele zdjęć na tle natury, trzymajcie kciuki by mi się to
udało.
Muzyka
Na początku tego miesiąca
usłyszałam w radiu śpiewaną wersję wiersza „Nic dwa razy” Wisławy Szymborskiej.
Muszę przyznać, że zakochałam się w niej na zabój. Potem zaczęłam szperać po
sieci i natrafiłam na cudowne śpiewane interpretacje Janusza Radka i Małgorzaty
Bańki wierszy Haliny Poświatowskiej.
Uwielbiam poezję, często wypożyczam sobie tomiki i czytam je. Jednak
śpiewana wersja – cóż ma jeszcze to dodatkowo coś. Coś co jakoś tak chwyta za
serce, a potem można sobie ponucić co często robię np. w pracy gdy nikt nie
patrzy ;D Ogólnie to bardzo polecam Wam cały album Poświatowska/ Radek który nosi tytuł " Kim Ty dla mnie jesteś" - miazga jakich mało. Kocham jak ten gość śpiewa, ma taki cudowny kojący głos. Artysta jakich mało, taki którego nie udało się wciągnąć w show- biznes, który prawdziwie ma talent i pokazuje to nagrywając co i rusz wspaniałe piosenki.
To już wszyscy ulubieńcy tego
miesiąca. Maj odchodzi w zapomnienie, co roku ten miesiąc napawa mnie radością,
daje dużo energii i nadziei. Czerwiec za rogiem, za chwilę 3 urodziny mojego
bloga. Już powolutku będę szykować coś na tę okazję. A zaraz potem moje 22
urodziny – stara się chyba robię, bo nawet włosy zaczynają mi siwieć. Nie uda
się nam zatrzymać czasu i przechytrzyć go, on płynie nieustannie, dzień po
dniu, godzina po godzina, odpływa w nieznane. Chwytajmy dzień, wyciskajmy z
niego jak najwięcej, nie bójmy się powiedzieć „KOCHAM”, „TĘSKNIĘ”, „ JESTEM”.
Dziś jest dzień, jutra może nie być. „CARPE
DIEM” i do przodu, nie oglądajmy się do tyłu, bo tam już nic nie ma. Liczą się
tylko te nowe puste kartki kalendarza które w piękny sposób możemy zapisać.
Życzę Wam wspaniałego czerwca, pięknego lata, udanych wakacji. Wiary, nadziei i
miłości na każdy dzień. Niech nowy miesiąc przyniesie same dobre chwile a
odgoni to co złe.
ściskam mocno
Iwetta
❤❤❤