poniedziałek, 28 września 2020

weselne wspomnienia

 

Dobry wieczór w ostatni poniedziałek września!

Za dwa dni nowy miesiąc – mój ukochany złotolistny październik już za rogiem. Nie mogę się wprost doczekać złotych liści jesieni, zdjęć zrobionych na ich tle i tego szumu pod stopami kiedy będę spacerować po lesie. Ostatni weekend września spędziłam z przytupem bo na weselu bliskiej mi osoby z rodziny. Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma zdjęciami z tej uroczystości. Dodam, że jest ich tylko kilka, gdyż nie jestem zwolenniczką pokazywania mojej rodziny w wirtualnym świecie a także jak jestem gdzieś gościem to biorę realny udział w danej imprezie. Nie lubię przesadnie robić zdjęć, wolę się dobrze bawić i gromadzić wspomnienia w sercu i pamięci. Choć nie ukrywam, że uwielbiam albumy rodzinne pełne fotografii. I takich zrobiliśmy oczywiście sporo na pamiątkę.

Po raz pierwszy zostałam świadkową. Uczucie niesamowite, piękne… Brak słów by je opisać. Świadek był przesympatyczny, bukiecik mój i Panny Młodej przeuroczy. Różowe róże oraz goździki i delikatne białe kwiatuszki to strzał w dziesiątkę. Takie same kwiaty tylko w maleńkiej wersji miał też Pan Młody i Świadek w butonierce. Ja ze swojej strony ubrałam pudrową sukienkę i białą marynarkę do tego pudrowe buty na małym obcasie a włosy rozpuszczone ale z grzywką do góry. Sam ślub był przepiękny, pełen wzruszeń… Płakałam wiele razy ale co poradzę, że ze mnie taki wrażliwiec. Wesele mega radosne, pozytywne, dużo miłych i dobrych ludzi. Dostałam koszyczek z prezentami i podziękowaniami za bycie świadkową a także mój bukiecik do domu. Zasuszę go sobie na pamiątkę. Panna Młoda postawiła na polską sukienkę ze sklepu internetowego Molly i oryginalne botki ze sklepu online Maciejka. Włosy miała upięte w piękny kok z błyszczącą ozdobą. Jeśli chodzi o sukienkę ślubną to była to klasyczna mała biała o ponadczasowym fasonie. 









piątek, 25 września 2020

zaczytany początek jesieni

 

Dzień dobry wszystkim!

Jak miło i przyjemnie, że we wtorek powitaliśmy astronomiczną a w środę kalendarzową jesień. Czekałam na nią z utęsknieniem i oto jest : w całej swej okazałości, już lekko zabarwiona na czerwono i żółto zawarta w liściach niektórych drzew, delikatna w babim lecie unoszącym się ostatnio na wietrze i przyprawiająca o gęsią skórkę wraz z chłodem nocy i poranka. Jesień , tak ta pora roku wreszcie się zaczyna, tajemnicza, nostalgiczna, idealna pora do zaczytania się w domowym zaciszu. Ostatnio przeczytałam masę książkę, a wypożyczyłam z biblioteki coś ok.20 sztuk. Zabieram je ze sobą do pracy i czytam w wolnej chwili. Spakowana do plecaka książka dodaje mi jakiejś takiej otuchy, czuję jakbym miała przy sobie najlepszego przyjaciela. Właśnie literatura jest moją największą przyjaciółką a książki najlepszymi przyjaciółmi. Kocham czytać, otaczać się książkami, wypożyczać je, chodzić po nie do biblioteki, rozmawiać z paniami bibliotekarkami, lubię wąchać książki. Tak, tak kocham zapach książek szczególnie tych starych a takie coraz trudniej dostać w bibliotece bo najzwyczajniej w świecie wiele z nich pozbywa się jak to mówią „ staroci”. Dla mnie takie książki są cenne, zawierają w sobie ukrytą przed laty tajemnicę, którą odkrywamy strona po stronie przewracając kartki i zagłębiają się w danej historii.

Dzisiaj zabieram Was w czasy II wojny światowej,  a ściślej ujmując ogarniętego wojną Wołynia i Warszawy. Nie będzie łatwo i przyjemnie o tym pisać ale nie zawsze robimy coś co sprawia nam radość i maluje uśmiech na naszej twarzy. Czasami trzeba dotknąć jakiegoś tematu lub przeczytać taką książkę która wyryje w naszym sercu albo duszy jakiś trwały ślad. Tak było w przypadki sagi Dobrzyńskich autorstwa Gabrieli Gargaś. Opowiem Wam dzisiaj o tym jak mi się czytało „ Kiedyś się odnajdziemy” i „Zawsze będziemy razem”, a także co czuję po lekturze obu. Zatem zapraszam do dalszego śledzenia tego posta.

Przyznam szczerze, że obawiałam się tych książek. Dlaczego? Tematyka wojenna jest bardzo bolesna a w pierwszej części, czyli „ Kiedyś się odnajdziemy” mamy dokładny opis rzezi na Wołyniu a także okrucieństwa ze strony Niemiec wobec powstańców Warszawy. Czytając tę książkę często miałam łzy w oczach, dreszcze a chwilami robiło mi się niedobrze.  Jednak książka tak mnie pochłonęła, że całą przeczytałam w jeden dzień. Historia Janki która ucieka z ogarniętego wojną Wołynia, traci rodziców którzy giną z rąk ukraińskich banderowców, oddaje swoją rodzoną siostrę obcej rodzinie a sama przygarnia pod swoje skrzydła małą dziewczynkę, którą od teraz zacznie traktować jak siostrę. W Warszawie Tadek zakochuje się w Annie, niestety ich szczęście zostaje przerwane wybuchem powstania warszawskiego. Po latach losy Janki i Tadka splatają się. Mamy też w tej książce opis życia po wojnie które było równie ciężkie jak to w jej czasie. Ogólnie książka ukazuje istotę miłości i to miłości różnej. Kobiety do mężczyzny, siostry do siostry czy dziecka do matki i ojca. Miłość potrafi pokonać wszystko  i nawet wojna nie jest w stanie jej powstrzymać.  Przychodzi niespodzianie, nie zawsze w porę ale zawsze przychodzi po coś. Uwierzcie mi , że coś na ten temat wiem. „ Kiedyś się odnajdziemy” do łatwych książek nie należy ale cieszę się, że dałam jej szansę, przeczytałam i Wiecie co? Naprawdę warto poznać początek historii rodziny Dobrzyńskich. 

Druga część „ Zawsze będziemy razem” to kontynuacja historii Janki Dobrzyńskiej i jej rodziny już po wojnie, a dokładniej w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Komunistycznej Polski, brutalnej rzeczywistości i stanu wojennego. Opowiada jak potoczyły się losy głównych bohaterów z pierwszej części „ Kiedyś się odnajdziemy”. Teresa ( przyszywana siostra Janki) wychodzi za mąż za Maksymiliana ( kuzyna Janeczki), wszystko jest ładnie pięknie ale pojawia się kryzys a także Maks aż za bardzo angażuje się w działalność antykomunistyczną. Kateryna ( prawdziwa siostra Janki) wychodzi za Gustawa ale i tu mają miejsce pierwsze zgrzyty między małżonkami. W międzyczasie pojawia się postać Aleksa ( syna Kateryny) już jako nastolatka a potem dorosłego faceta. W „Zawsze będziemy razem” dowiadujemy się, że Franek ( miłość Janki) żyje a także dorastający Miłosz ( syn Janki i Tadka). Dalszy ciąg sagi Dobrzyńskich pokazuje jak wyglądały przesłuchania przez SB i UB. Pojawia się też wątek handlu dziećmi i nieludzkiego traktowania młodych ciężarnych kobiet w ośrodku samotnej matki. Tutaj też miałam gęsią skórkę gdy to czytałam.  Ale… mam niedosyt po tej części, czekam na trzecią. Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi. Czekam na nią z niecierpliwością. Jestem zaciekawiona dalszymi losami Janki, Franka, Tereski, Kateryny, Gustawa, Maksymiliana, Miłosza, Marzeny i wielu innych bohaterów zawartych w tej sadze. Na koniec dodam, że obie książki wygrałam w rozdaniu jakie miało miejsce na oficjalnej grupie fanów książek Gabrieli Gargaś. W prezencie dostałam też lightboxa. 




Podsumowując obydwie książki są godne polecenia, wciągające i ciekawe. Połączenie czasów wojennych z motywem miłości jest tutaj strzałem w dziesiątkę. Kocham takie książki, kiedy pokazują jak to było wtedy gdy wybuchła II wojna światowa, a przecież ludzie chcieli się zakochiwać, zwierać związki małżeńskie i zakładać rodziny. Chcieli kochać i być kochanymi niestety okrucieństwa wojny przerwały im to życie. Mimo to nigdy się nie poddawali i za to ich podziwiam. Dziękuję Pani Gabrysi za książki pełne emocji i czekam na 3 część sagi Dobrzyńskich z niecierpliwością. 


A Ty - lubisz książki z wojną w tle?


wtorek, 22 września 2020

żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą

 

Dzień dobry Moi Drodzy!

Jak się macie? Co u Was słychać? Nie bez powodu mój wpis ma tytuł „ Żegnaj lato na rok” bo dzisiaj przypada początek astronomicznej jesieni, a jutro będziemy świętować pierwszy dzień kalendarzowej. Tytuł mojego dzisiejszego wpisu to także tytuł piosenki jaką śpiewała w latach 70-tych polska piosenkarka Zdzisława Sośnicka. Bardzo lubię jej muzyczny repertuar, a ten utwór świetnie oddaje istotę przejścia z lata do jesieni. Z tejże okazji przygotowałam także stylizację z letnią sukienką w kwiaty, ale już w jesiennej wersji z ramoneską i botkami. Nie zabrakło też mojej ulubionej czapki bosmanki a także klasycznej czarnej torebki – listonoszki.

Tak jak wspomniałam we wstępie dzisiaj zaczyna się jesień astronomiczna a o północy kalendarzowa. Cieszmy się nią póki trwa, zachwycajmy się jej kolorami, darami jakie ze sobą niesie a także przygotowujmy sobie jesienne smakołyki. Delektujmy się gorącą herbatą, nie bójmy się spaceru w kaloszach z parasolką w czasie deszczu, wystawiajmy twarz do ostatnich promieni słońca, uśmiechajmy się szeroko i bądźmy dobrzy. Cieszmy się z nowej pory roku, poobserwujmy zmieniającą się przyrodę, wiewiórkę zbierającą orzechy na zimę, lecące klucze żurawi i dzikich gęsi. Upieczmy szarlotkę i ciasto ze śliwkami, zróbmy aromatyczną herbatę, wypożyczmy stos książek, przygotujmy sobie kącik do czytania. Wyjmijmy z szafy ciepłe sweterki i płaszcze. Pozbierajmy kasztany i zróbmy z nich ludzki i duuuużo spacerujmy. Życzę Wam pięknej i radosnej jesieni! A sobie tego bym potrafiła w pełni się z niej cieszyć. 


Jesień to gwiazdy lecące z drzew.
Licie jak węże syczą. 
Przewożą arki na drugi brzeg
głowy obciętych księżyców.

Ciągną kondukty przez zgasły czas
- spróchniałe ichtiozaury.
Jak wieko spada nieba trzask
na biały wzrok umarłych.

A on do stołu przykuty snem
kamiennym jak klosz urny,
widzi lodowce porosłe mchem
i myśli, że to trumny. 

Krzysztof Kamil Baczyński dn. 4 X 1941r. 





ramoneska/ Sinsay

sukienka / targowisko miejskie

botki / Jenny Fairy

czapka/ Zara


sobota, 19 września 2020

plecaki Pariso.pl

 

 Cześć Kochani Czytelnicy!

Jak mija Wam przedostatnia sobota września? Mi dość szybko, byłam w pracy, niedawno wróciłam i biorę się za resztę obowiązków. Czeka mnie jeszcze trochę sprzątania, a po wszystkim może wybiorę się na rower albo na spacer. Ostatnio uwielbiam krótkie przejażdżki po mojej okolicy a także przechadzki niedaleko lasu. Pachnie już jesienią a z brzóz powolutku sypią się złote listki. Zaczyna się bardzo magiczny czas na który z utęsknieniem czekam zawsze cały okrągły rok, jesień już za rogiem, czujesz to?

Niedługo zmieni się nam pora roku tak więc warto pomyśleć o uzupełnieniu naszej garderoby o niezbędne ubrania ale i dodatki. Bardzo lubię plecaki, szczególnie gdy wybieram się w jakąś podróż albo na zakupowe szaleństwo z siostrą. Są niezwykle poręczne i wygodne, pomieszczą wszystkie niezbędne drobiazgi a także znacznie więcej. Dzisiaj pokażę Wam dwie stylizacje z dwoma plecakami jakie wybrałam dla siebie ze sklepu Pariso.pl . Sklep ten specjalizuje się w sprzedaży plecaków, toreb, portfeli itp. Ogromny wybór, dobre ceny, warto zajrzeć i zapoznać się z jego szerokim asortymentem.

Zamówiłam sobie dwa plecaki, klasyczny brązowy i czarny ze złotymi elementami.  Jestem minimalistką dlatego też zdecydowałam się na tak stonowane fasony i kolory. Obydwa plecaki są pakowne, uszyte z ekologicznej skóry, wykonane z najwyższą starannością i pasją. Bez reszty skradły moje serce i cieszę się, że mam je w swojej plecakowej kolekcji.

Pierwsza stylizacja to połączenie bordowego swetra z białą koszulą i dżinsami. Dobrałam do tego beżowy płaszcz i brązowe mokasyny. Uroku całości nadaje bordowa gumka ze wstążką którą związałam lekko włosy. Coraz bardziej przekonuję się do takiej fryzury.  A do tej stylizacji którą utrzymałam w jesiennych barwach wybrałam brązowy plecaczek, totalny klasyk, który warto mieć w swojej szafie.








brązowy plecak damski  - KLIK

Druga stylizacja tak jak pierwsza oparta jest o barwy jesieni, czyli zielony sweterek i brązowa spódniczka. Dobrałam do tego białą koszulę, brązowe mokasyny a pod szyją zawiązałam atłasową apaszkę. Fryzura pozostała ta sama co w przypadku pierwszej stylizacji, czyli brodowa gumka- wstążka i rozpuszczone włosy. Do tego look’u wybrałam czarny plecak ze złotymi akcentami i suwakami po bokach. 







plecak damski czarny - KLIK 

pozdrawiam
Iwetta

środa, 16 września 2020

garść inspiracji #15 - wrzesień 2020

 

Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!

Połowa września za nami, do astronomicznej jesieni już tylko  6 dni a do kalendarzowej równiutko tydzień. Już nie mogę się doczekać kiedy świat dookoła będzie skąpany w złocie i oranżu liści, które będą wirowały pod podmuchem jesiennego wiatru.  Długie wieczory z kubkiem aromatycznej herbaty/ kakao, ciepły kocyk, dobra książka lub film. Spacery po jesiennym lesie, zbieranie grzybów, kasztanów, liści na bukiet. Jesień ma wiele uroków, jestem pewna, że je widzicie ale zapewne  każdy z nas mimo to czasem ich nie dostrzega a wystarczy tylko dokładniej się przyjrzeć. Jak piękna i tajemnicza a zarazem klimatyczna jest ta pora roku. Jesień tuż, tuż tak więc dzisiejsza garść inspiracji także będzie do niej nawiązywać. Uwielbiam szukać pięknych zdjęć w sieci a później się nimi z Wami dzielić. Dzisiejsze tak jak zawsze są z portalu Pinterest. A następne inspiracje już w październiku, zapewniam Was, że będą naprawdę niezwykłe i baaaaardzo jesienne.










ściskam mocno

Iwetta 

niedziela, 13 września 2020

sukienka & futrzana kamizelka

 


Dzień dobry!

Jak się macie? Wrzesień się nam powoli rozkręca, a kalendarzowa jesień już za niecałe 2 tygodnie. Oprócz kolejnej stylizacji jaką dzisiaj Wam zaprezentuję chciałabym napisać kilka słów od serca. Tak mi ostatnio sporo po głowie chodziło i postanowiłam przelać to na wirtualny papier. Mam czasem takie dni, że dużo myślę, wtedy mam taką prawdziwą burzę mózgów i jak coś jest fajnego to chcę się tym z Wami podzielić. Sądząc po komentarzach pod wpisami ze sporą ilością tekstu mogę rzec iż je lubicie co bardzo ale to bardzo mnie cieszy.

Wiecie, tak sobie obserwuję otaczający mnie świat i doszłam do wniosku, że w sumie nic fajnego się nie dzieje. Dlaczego tak uważam? Dzisiejszy świat zapluty jest kłamstwem, nienawiścią i złem wcielonym w różne postaci. Ludzie nadużywają słowa „kocham”, szybko zaczynają znajomość a jeszcze szybciej ją kończą. Nie ma miłości tylko głupie zauroczenia i szybkie popędy seksualne. Owszem miłość istnieje bo trochę głupio napisałam, że jej nie ma, ale powiem Wam, że tego uczucia jest jak na lekarstwo. W tych czasach lepiej mieć 100 dziewczyn w ciągu roku ( a może i więcej, kto wie), 200 chłopaków, milion zdjęć na Insta i na Facebooku, tysiące komentarzy ludzi których albo znasz albo nie znasz, którzy życzą Ci szczęścia i miłości. Skoro Ty ich nie znasz i zapewne oni Ciebie nie znają jakie znaczenie mają dla Ciebie te komentarze? Masz powiedzmy 4 tysiące „znajomych” ile w nich jest tych ludzi których naprawdę znasz? Ile znajdzie się takich co pomogą Ci gdy będzie taka potrzeba a ilu jest wśród nich tych co po prostu Cię lubią ot tak?

 Przeczytałam ostatnio bardzo mądrą książkę, w niej był właśnie motyw i sylwetka dziewczyny uzależnionej od serwisów społecznościowych i pstrykania sobie zdjęć. Temat ostatnio bardzo na czasie, są nawet memy, że niektórzy to sobie już nawet kroplówki robią z jakimś facebookowym, instagramowych i czort wie jakim płynem. Oczywiście to taka karykatura, ale w mądry sposób pokazuje do czego zmierza dzisiejszy świat. Ludzie stają się coraz bardziej zmaterializowani, liczą się dla nich tylko zdjęcia, komentarze i lajki. Wywalają swoje prywatne życie w wirtualny świat, chwalą się czym popadanie. Czy prawdziwie się zakochują? Nie wiem, ale na pewno teraz są bardzo szybkie zauroczenia i jeszcze szybsze ucieczki gdzie pieprz rośnie. Jakie znaczenie i sens dla Ciebie ma taki „związek”? Zastanawiałeś/ zastanawiałaś się nad tym? Wiecie, takie to teraz wszystko jest popieprzone, mam wrażenie, że dużo ludzi nie ma swojego życia, tylko żyją tym idealnym ( nieidealnym)  internetowym. Namiętnie przesiadują przed komputerem, telefonem czy innym urządzeniem i jak tylko jakiś celebryta doda jakąś głupią fotografię oni lecą jak to ja mówię z jęzorem na brodzie i to komentują. Ilu jest takich co zamiast skupić się na sobie skupia swą uwagę na innych. Czasami czuję się jakbym była z innej epoki, bo mnie zupełnie to nie kręci. Kiedyś owszem, nieco szalałam na punkcie serwisów społecznościowych, z wiekiem mi to przeszło. Teraz skupiam się na sobie, na swoim życiu i na blogu. Wracając do miłości w XXI wieku to nie znoszę jak ktoś nadużywa słowa „ kocham cię”. Takie słowa powinny być zarezerwowane tylko i wyłącznie dla osoby którą szczerze kochamy. Musisz być pewny tego, że kochasz naprawdę tylko wtedy te słowa powinny cisnąć Ci się na usta. Teraz mega „modna” jest zmiana partnera w ekspresowym tempie. Czasami mam ochotę wykrzyczeć temu światu,  dokąd zmierza i dlaczego normalnym ludziom zabiera nadzieję na zwyczajny ale piękny związek i miłość do końca życia. Temat kochania, to jak ludzie teraz do tego podchodzą przyprawia mnie często o ból głowy. Z mojego doświadczenia wnioskuję iż sporo osób bawi się uczuciami innych przez co myślą iż zabiją w tych osobach jakieś ludzkie odczucia. Guzik prawda, bo fakt faktem można komuś złamać serce ale prędzej czy później znajdzie się ktoś kto je poskleja. Totalną głupotą jest chwalenie się miłością w sieci, a jak coś pójdzie nie tak usuwamy zdjęcie i udajemy, że nic się nie stało. Stało się i to dużo…

Zadaniem każdego z nas jest mieć szacunek do innych, do ich czasu a także mieć poszanowanie dla ludzkich uczuć. Dużo ludzi tego niestety nie ma i szkoda, że nie dadzą się czasami tego nauczyć. Jakby tak było świat z pewnością stałby się o wiele lepszy. Szkoda, że tak wiele procent ludzkości podchodzi do tego tak nieodpowiedzialnie, smutne to jest… Należy pamiętać, że jaką miarą mierzymy taką i nam odmierzą, nikt nie jest lepszy od kogoś innego. Każdy jest równy i każdy zasługuje na szczęście. Miłość także jest nieodłącznym elementem życia, bez niej świat byłby pozbawiony koloru, a ludzie niekochani smutni i przygnębieni. Jednak należy pamiętać, że jak miłość to tylko prawdziwa. Bez ściemy, bez zdrad, dwie osoby razem do końca życia. Bez przechwalania się, bo wiadome i potwierdzone jest to, że szczęśliwy człowiek nie musi nikomu nic udowadniać. Owszem sama lubię robić zdjęcia jednak swoim prywatnym życiem nie chwalę się w sieci. Nie lubię, nie mam takiej potrzeby. Moje życie moja sprawa, a czyjeś życie czyjaś sprawa. Mam nadzieję, że moda na przechwalanie się swoimi sprawami w sieci kiedyś minie, nic dobrego nie wnosi zapewniam Was. O wiele lepsze jest to nasze realne życie gdzie można prawdziwe czuć, rozmawiać i być. 



sukienka / House

czapka / Zara

kamizelka / Bershka

torebka / Sinsay

buty / targowisko miejskie


Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY