czwartek, 29 września 2022

ulubieńcy miesiąca - wrzesień 2022

 Cześć Kochani Moi! 

Dziś przedostatni dzień września, jestem ogromnie ciekawa jak minął Wam ten miesiąc? Mi pracowicie, chwilami miałam takie trochę gorsze dni ale wyszłam z tego i teraz będzie tylko lepiej. Idziemy ku październikowi, mam wielką słabość do tego uroczego miesiąca. Tyle złota ze sobą niesie - liście niczym skarb które swym złotym kolorem mienią się w blasku słońca, ahhh spacer po takim jesiennym parku albo lesie to czysta magia. Uwielbiam takie długie spacery, obcowanie z naturą, podziwianie wiewiórek zbierających orzechy na zimę, patrzenie w niebo a na nim na klucze dzikich gęsi i żurawi odlatujących do ciepłych krajów, czyż jest coś piękniejszego? Owszem smutno trochę gdy nasi ptasi przyjaciele odlatują ale przecież na wiosnę znów tu wrócą prawda? :) Dziś przychodzę z ulubieńcami miesiąca września, będzie książkowo, będzie naprawdę ciekawie, zaczytajcie się! :)


wrzosy

Jestem zauroczona pięknem wrzosów, są to rośliny bez których nie wyobrażam sobie jesieni, września i mojego parapetu w kuchni. Najbardziej lubię te w kolorze fioletowym i białym, nie jestem fanką tych sklepowych specyfików w odcieniach niebieskim itp. Zdecydowanie są one sztucznie farbowane a ja przecież cenię sobie naturę. Piękno natury jest niesamowite, jedyne w swoim rodzaju, szkoda, że człowiek tego nie widzi... Wrzosy są niezwykłe, można je spotkać w lesie podczas grzybobrania a jeszcze jak jest na nich pajęczyna a na niej poranna rosa to już w ogóle jestem zakochana w tym widoku :)


początek kalendarzowej jesieni

We wrześniu rozpoczyna się mój ulubiony czas w ciągu roku. Wraz z nastaniem tego miesiąca nastrajam się na jesień i jej klimaty, potem gdy przychodzi październik i listopad coraz mocniej myślę o grudniowych świętach. Wrzesień to magiczny miesiąc pół letni i pół jesienny, taki niepozorny początek jesieni, jeszcze nieśmiały ale zwiastujący mnóstwo kolorów, rumieńców, magii. Kocham dynie, uwielbiam się nimi otaczać, zakupiłam sobie dwie białe dynie, od zawsze o takich marzyłam i udało mi się je kupić. I wrzosy, dwa wrzosy w klasycznych kolorach. Wrzesień to też miesiąc który jeszcze mocniej nastraja mnie do czytania książek z wątkiem II wojny światowej, może to 1 wrześniowa rocznica tak mnie nastraja? Cóż, chyba tak, w ogóle mam słabość do tego okresu w dziejach ludzkości. Wiem, że jest bolesny, ale tak jakoś bardzo mnie to interesuje, może robi na mnie wrażenie odwaga Polaków którzy stanęli do walki z okupantem? Tak, to na pewno, są dla mnie wzorem do naśladowania.A hasło BÓG, HONOR, OJCZYZNA mają szczególne miejsce w moim sercu. 


krem z dyni

I pomyśleć, że kiedyś niezbyt przychylnie patrzyłam na tę zupę... Teraz nie wyobrażam sobie bez niej jesieni. Jest zdrowa, rozgrzewająca, pyszna i warto ją ugotować. Warto? Trzeba bo to jesienny smakołyk, sezonowy i nie smakuje tak dobrze jak tylko jesienią. To coś takiego jak sos z grzybów leśnych, najlepszy jest jak robimy go ze świeżych, z mrożonych zimą już nie ma tego czegoś. A więc krem z dyni to  kulinarny must have mojej jesieni. Można go szykować na wiele sposobów, wszelkie chwyty są dozwolone, możecie eksperymentować do woli :) PS. A przepis na krem znajdziecie tutaj


czerwony sweterek i spódniczka niczym muchomorek

Mam jakiś taki sentyment do mojego ciepłego czerwonego swetra. A tak nie lubię czerwieni, nie czuję się w niej za dobrze, jest dla mnie zbyt odważna, sensualna, uwodzicielska a mi do uwodzicielki bardzo daleko :) Zdecydowanie wolę inne kolory ale jest mały wyjątek. Właśnie jest nim sweter ze zdjęcia, jest tak miły, ciepły i otulający, że jesienią i zimą praktycznie się z nim nie rozstaję. W tym sezonie tak sobie wymyśliłam, że zestawiłam go z brązową spódnicą w białe groszki, dostałam nawet komentarz, że idealnie się ona wpasowuje w jesienny trend, jest niczym muchomorek. Cieszy mnie to bardzo, że swoim strojem idealnie wtopiłam się w jesień :) Więcej zdjęć stylizacji znajdziecie tutaj


" Dziewczyna Lotnika" Niny Zawadzkiej

Historia polskich lotników walczących w bitwie o Anglię podczas II wojny światowej jest niezwykła i smutna. Niezwykła bo Nasi wspaniali lotnicy swoją odwagą i umiejętnościami zapisali się w historii w naprawdę niesamowity sposób a wielu  z nich oddało nawet swoje życie, smutna bo niestety Wielka Brytania nie doceniła tego i nie zaprosiła Polaków na świętowanie zakończenia wojny. W moich oczach polscy lotnicy to bohaterowie i cieszę się, że powstają książki których fabuła zahacza o właśnie ten temat. " Dziewczyna Lotnika" to nowość, debiut Niny Zawadzkiej, nieznanej mi dotąd autorki. To historia Izy i Janka, miłosna z wątkiem wojennym. Janek zostaje lotnikiem, wybucha wojna i zostają rozdzieleni z Izą, to powieść o zawirowaniach, wielkiej miłości, może trochę zbyt chaotyczna ale piękna, warto ją przeczytać! :)

" Paryska krawcowa" Fiona Valpy

Na sam koniec zostawiłam najlepszą książkę jaką przeczytałam we wrześniu. " Paryska krawcowa" była tak niesamowita, że nawet nie wiem teraz jak opisać ją słowami. Było w niej tyle emocji, że aż zapiera dech. Ramy czasowe powieści to rok 1940 w Paryżu kiedy to sieją spustoszenie naziści oraz 2017 gdy wnuczka jednej z krawcowych szuka odpowiedzi na wiele pytań odnośnie swojej babci. Naprawdę, ta książka mocno zapadła mi w pamięć i jestem pewna, że szybko o niej nie zapomnę. To historia wielkiej przyjaźni pomiędzy 3 kobietami, wielkiego poświęcenia, przepełniona cierpieniem i nienawiścią jaką serwowali Niemcy mieszkańcom Paryża. Wzruszająca, przeczytajcie koniecznie!

***

Wrzesień odchodzi powoli w zapomnienie, może nie spełnił w pełni tego co chciałam to na pewno dał mi wiele dobrego, tego co być może gdzieś jest to zapisane, że miałam to akurat w tym miesiącu dostać. Zdecydowanie robię się mniej sentymentalna i nie przeżywam już tak mocno wiele rzeczy dlatego napiszę, że wrzesień był dobry ale mam wielkie pragnienie by październik zaskoczył pozytywnie i ozłocił moją nieco szarą rzeczywistość. Życzę sobie rumieńców na policzkach niczym te jakie mają jesienne jabłka, ciepła jakie daje mięciutki kocyk i uśmiechu. A i złotych liści, nie mogę się już doczekać więc drzewka rumieńcie się proszę :) Udanego października dla Was :)

Iwetta

***

niedziela, 25 września 2022

moje cele i plany na jesień

 Witajcie Kochani Czytelnicy! 

I mamy jesień! Czekałam, czekałam i się doczekałam. Jest już nie tylko widoczna w przyrodzie ale zawitała też do kalendarza. Wiecie? Śmieszy mnie trochę jak ludzie gadają w samych negatywach o tej porze roku, jakby to jesień była pierwszy raz widoczna w tymże roku. Normalna kolej rzeczy, że po lecie przychodzi jesień. Zabawne i nieco dziecinne jest dla mnie podejście niektórych ludzi na temat tej pory roku. Jestem zdania, że owszem każdy może mieć ulubioną, może kochać lato, kochać wiosnę ale naprawdę są też ludzie tacy jak ja co kochają jesień i kochają zimę i naprawdę nic nikomu do tego :) Śmieszne i niedopowiedzialne jest stwierdzenie, że lato powinno trwać cały czas, pytanie tylko co byśmy jedli? Po to przyroda się zmienia, przychodzą pory roku chłodne by ta ziemia odpoczęła, by rolnik odpoczął. Nie wiem nawet po co to tłumaczę, to raczej logiczne nieprawdaż? :) Wiem, że niektórym pasowałoby lato non stop, wiecie zawsze można zamieszkać w innym kraju z latem przez cały rok :D Taka rada na koniec :) A dziś przychodzę z moimi celami i planami na jesień 2022, kto zainteresowany zachęcam do czytania, kto nie lepiej niech sobie odpuści już na wstępie ;) Pozdrawiam ❤️


Planuję bardziej zapoznać się z poezją moich ulubionych poetów. 

Planuję upiec ciasto marchewkowe przynajmniej 3 razy tej jesieni. 

Planuję więcej jak raz ugotować zupę z dyni. 


Mam w planach przeczytać więcej książek jak latem. 

Planuję wyczerpać limit jesiennych stylizacji. 

Planuję zakupić sobie jakiś ładny sweter. 


Moim celem na jesień jest częstszy detox od mediów społecznościowych. 

Moim celem na jesień jest znaleźć więcej czasu na odpoczynek i drobne przyjemności. 

Moim celem na jesień jest częściej szykować sobie kakao i delekotować się nim w długie wieczory. 

Moim planem na jesień jest zapoznać się bardziej z twórczością Johanna Sebastiana Bacha. Ostatnio polubiłam się z muzyką organową. 

Moim planem na jesień jest zebrać kolorowe liście i zasuszyć je w stronach książek. 

Moim planem na jesień jest wybrać się na długi spacer i szurać butami w kałużach złotych liści. 

A jakie Ty masz plany i cele na jesień?

***

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY