sobota, 22 września 2018

spodnie w paski




Robiąc ostatnio porządki na Pulpicie, natknęłam się na napisany grubo ponad 5 miesięcy temu tekst, którego nie wiem z jakiego powodu nie opublikowałam. Postanowiłam że powrócę nieco do tematu life stylu na blogu. I napiszę coś od serca. Ode mnie dla Was. Moje przemyślenia. Ale czym mogłabym się z Wami podzielić. Sama nie wiem. Ostatnimi dniami wiele dzieje się w moim życiu. Mam tysiące myśli. Nie wiem jak zebrać je w całość. Czasem mam ochotę głośno wykrzyczeć czego chcę, czego mi brakuje lub co we mnie tak kolokwialnie mówiąc „siedzi” a innym razem zamykam się w sobie, milczę bądź udaję, że wszystko jest w porządku. Czy zatem to udawanie jest dobre? Czy warto udawać? Czy nie lepiej powiedzieć co leży nam na sercu niż dusić to w sobie i czekać na tzw. „zbawienie”? Czy jest w ogóle coś takiego? Temat widać już mam więc nie przedłużając od razu przejdę do rzeczy i wyleję nieco serca goryczy, własnych przemyśleń i grama smutku.

Ile razy miałeś tak że robiłeś coś, mówiłeś coś a nikt nie brał tego pod uwagę? Próbowałeś z całych sił a ktoś jak to się mówi miał to w dalekim poważaniu? Mimo to robiłeś to nadal, walczyłeś z tym, nie dałeś się „zjeść” i starałeś się by wszystko było ok. Czy było? Czy tkwienie w czymś co nie przynosi nam szczęścia jest normalne? Czy robienie czegoś czego nie lubimy jest wskazane? Po co tkwić w czymś co jest bezsensowne? Często zapominamy, że to wszystko sprowadza nas na dno, z którego będzie nam ciężko się wydostać. Zakładamy na twarz „maskę” z uśmiechem i każdego dnia idziemy z nią czy to do pracy, szkoły a nawet w odwiedziny do kogoś bliskiego. Nie okazujemy tego co w głębi duszy czujemy. Nie chcemy by ktoś o tym wiedział. Nie dajemy komuś „rozebrać” nas ze wstydu, złości, tęsknoty czy zwykłego smutku. Chcemy to zatuszować. Cytując słowa  wiersza :

Kiedy cierpimy wykrzywiamy 
lekceważąco wargi 
Kiedy przychodzi miłość 
wzruszamy pogardliwie ramionami 
Silni, cyniczni z ironicznie 
zmrużonymi oczami 

Dopiero późną nocą 
przy szczelnie zamkniętych oknach 
gryziemy z bólu ręce 
umieramy z miłości
Małgorzata Hillar

„Dopiero późną nocą (…)”. W nocy myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy. Czujemy mocniej, tęsknimy bardziej, szalenie brakuje nam czyjejś obecności. W dzień nie odczuwamy tego tak mocno jak właśnie nocą. Płaczesz, szlochasz, rano budzisz się spłakana, nakładasz gruby makijaż, przyklejasz uśmiech i idziesz do pracy. Wszyscy myślą że jesteś szczęśliwy/szczęśliwa. Że tryskasz energią, układa Ci się w domu, dobrze żyjesz z mężem. Nie wiedzą że może akurat on się nad Tobą znęca albo że udajesz że kogoś masz a tak naprawdę jesteś sam jak przysłowiowy „kołek” i nie masz nawet do kogo uchylić ust, o bliskości czy zwykłym „dobrze że jesteś” nie wspominając. Bo Ty udajesz. Udajesz, że jest dobrze choć nie jest. Gryziesz się, ukrywasz to co czujesz. Zżera Cię od środka, nie możesz jeść, spać, normalnie funkcjonować. Boisz się ufać ludziom, omijasz ich, ukrywasz się i nie chcesz nawiązywać nowych znajomości. Tkwisz w dole swoich problemów, kompleksów czy Bóg wie czego. Zaczyna się od jednego problemu, potem jest drugi, piąty, dziesiąty, potem ich już nawet ich nie liczysz. Za każdym razem schodzisz coraz niżej, niżej i niżej aż wreszcie lądujesz w dole i uświadamiasz sobie, że nie ma kto wyciągnąć do Ciebie ręki i pomóc Ci z niego wyjść. Dlaczego więc tak uporczywie tkwisz w swoich problemach i nie chcesz by ktoś wiedział co czujesz? Odpowiedź jest prosta. Wiesz, że być może ta osoba uzna Twoje problemy za nieważne, nic nieznaczące i głupie. „Taki problem to nie problem” „Wiesz ja mam gorzej i jakoś żyję”. Ile razy to słyszysz? Ile razy ktoś Ci tak powiedział? Widzisz… W tych czasach lepiej jest coś ukrywać niż się otwierać przed każdym człowiekiem. Nigdy nie wiesz o jaki krok może posunąć się ta druga osoba. A co jeśli wykorzysta Twoje zwierzenia przeciwko Tobie? Chociaż z drugiej strony ciągłe ukrywanie, udawanie że jest cudownie i jak to idealnie mi wszystko idzie lepiej czasem choć po części się z tego komuś zwierzyć. Nie chcesz mamie, siostrze czy przyjacielowi? Skorzystaj z fachowej pomocy, skontaktuj się z terapeutą, porozmawiaj. Wyrzuć z siebie to wszystko, oczyść duszę i zacznij ŻYĆ! ŻYJ. PO PROSTU ŻYJ.









koszula / Sinsay
marynarka / House
zegarek / Avon
spodnie i buty / targowisko miejskie




❤❤❤

❤ Spodobał Ci się wpis? - Skomentuj
❤ Podoba Ci się mój blog? - Zaobserwuj
❤ Odwiedzam blogi komentujących dlatego prosiłabym o zostawienie linku do siebie :-)

POLECANE WPISY