piątek, 28 września 2018

biały sweter & kapelusz & futerkowa kamizelka




Ile to razy w życiu patrząc na czyjeś zdjęcie zadałeś sobie pytanie: „Dlaczego ja tak nie wyglądam?”. Ile to razy w życiu widząc czyjś status w związku zadałeś sobie pytanie: „ Jak to w ogóle możliwe, że taka osoba znalazła kogoś a ja jestem sam?”. Ile to razy w życiu spotykając jakąś parę na ulicy zastanawiałeś się dlaczego Ty nie masz z kim iść teraz pod rękę jak tych dwoje obcych ludzi. Wreszcie ile razy widząc na Facebooku, Snapchacie bądź Instagramie idealne zdjęcia, wcale nieidealnych ludzi i ich wyidealizowane życie zastanawiałeś się dlaczego Twoje życie jest takie nudne i pozbawione barw. Dlaczego to robiłeś? Dlaczego porównywałeś się do tego kogoś ze zdjęcia? Dlaczego Twoje samopoczucie zależało tylko i wyłącznie od tego co teraz zobaczysz, kogo i jak ten ktoś spędza swój dzień? Ludzie w tych czasach przywykli do tego że potrafią chwalić się praktycznie wszystkim od rzeczy, drugiej połowy, na dzieciach kończąc. Zadam tylko jedno pytanie: Gdzie ta prywatność hmmm? Dlaczego wszyscy się wszystkim chwalą? Dlaczego to jest teraz tak szalenie modne? Dlaczego osoba która nie chwali się wszystkim czym popadnie jest uważana za nudną, nietowarzyską wręcz aspołeczną? Tych dlaczego mogłabym wymieniać i wymieniać…


Zadziwia mnie to jak ludzkim umysłem można w tak prosty sposób manipulować. Jest to niezwykłe a zarazem przerażające. Istnieje coś takiego jak internetowa zazdrość. Wiele osób zazdrości sami czasem nie wiedzą czego. Ubrań, butów, albo tych głupich lajków na Facebooku. Bo przecież ktoś kto ma 186 lajków pod profilowym jest duszą towarzystwa prawda? Przecież ten ktoś ma mnóstwo przyjaciół, z których większość mija go bez słowa na ulicy. Mało kto rozumuje, że internetowe życie nie równa się temu prawdziwemu. To, że ktoś ciągle uśmiecha się do zdjęć, ma wszystko czego dusza zapragnie, tonie w markowych ubraniach i drogich kosmetykach nie oznacza, że jest szczęśliwy. Zdjęcie nie pokazuje prawdziwych emocji ukrytych w głębi duszy. Przecież nie pokażemy się w sieci bez makijażu, naburmuszeni w starej spranej koszulce. Już mniejsza o ten makijaż, koszulkę itd. Znam takie osoby które często dodają zdjęcia bez pełnego make up’u i w sumie za to je podziwiam. W tych czasach to odwaga pokazać swoją prawdziwą twarz na którą stać niewiele kobiet. Ale moim celem pisząc dzisiaj dla Was ten post było uświadomić Wam w jak prosty sposób można w Internecie i nie tylko zatuszować swoje emocje, swoje prawdziwe ja. Oglądając ostatnio jakiś program kryminalny natknęłam się na historię pewnej kobiety. Pięknej kobiety. Przepięknie ubranej kobiety. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć jak taka piękna kobieta mogłaby paść ofiarą przemocy , jak to w ogóle możliwe, że taka piękność występuje w magazynie kryminalnym dotyczącym agresji domowej. Przecież teraz wygląda tak cudownie. Teraz tak wygląda bo ma tonę makijażu, który ukrywa sińce pod oczami, zadrapania i ślady pobicia. Ta zmysłowa czerwona sukienka z długim rękawem skrywa jej podpalane papierosem ręce. Osoba włączająca właśnie w tej chwili program mogłaby powiedzieć po co ta głupia baba występuje przed kamerami, nazywa swojego męża damskim bokserem skoro jest bogata i taka piękna. Widzicie w jaki łatwy sposób można ukryć to co dzieje się w naszym środowisku.


Wystarczy trochę pudru, szminka, ładne ubranie, uczesanie się i przyklejony uśmiech do twarzy. Tak niewiele a tak wiele by osoba patrząca na takiego osobnika mogła powiedzieć, że zazdrości mu czegoś. Łatwo jest oceniać kogoś po wyglądzie. Wystarczy tylko spojrzeć by powiedzieć: ten mężczyzna jest szczęśliwy, ta kobieta jest szczęśliwa, to dziecko jest szczęśliwe. Ludzie potrafią ukrywać swoje emocje tak szczelnie je zamykając, że mało kto może te drzwi otworzyć i wejść do wnętrza ich duszy. Sama ostatnio patrząc na stos ubrań, markowych kosmetyków i innych gadżetów zadałam sobie pytanie: „ Czy to sprawia, że jestem szczęśliwa?”. Uwielbiam modę, kocham tworzyć stylizacje i obdarzam dość dużym uczuciem wszelkie kosmetyki, ale nie te rzeczy dają mi poczucie szczęścia. Nie one lecz ludzie którymi się otaczam wprawiają moją duszę w stan euforii. Mnie również jak każdemu śmiertelnikowi zdarza się ukrywać swoje uczucia. Przez ostatnie lata dość często. Jednak to, że jestem uśmiechnięta na zdjęciu, albo dodaję coś czy to na Snapie, Instagramie czy na Facebooku nie oznacza, że można mi czegoś zazdrościć. Sama niejednokrotnie będąc nastolatką patrząc na zdjęcia koleżanek zazdrościłam im urody, przyjaciół, imprez. Całej tej wspaniałej otoczki jaka okrywała ich życie. To, że pokazywały coś w sieci wcale nie musiało oznaczać że są takie idealne. Nikt z nas nie jest ideałem. Nikt nie ma idealnego życia. Tylko w bajka są szczęśliwe zakończenia i żyli długo i szczęśliwie. W prawdziwym życiu albo się to wydarzy albo nie. Nie warto jednak siedzieć z założonymi rękami i czekać na swoje szczęście. Trzeba go szukać, walczyć o nie. I chyba najważniejsze nie zazdrościć innym tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś ma markowe buty, ciuchy, jeździ wypasionym samochodem i ma wianuszek kobiet ( albo mężczyzn ;) ). Zazdrość to paskudne uczucie. Jest niestety nieodłącznym elementem naszego życia. Potrafi zepsuć nam nastrój, relację z kimś. Po prostu zatruć nam życie, dlatego tak ważne jest by próbować pogodzić się z tym co ja mam. Nie tym co ma ktoś, bądź co publikuje w Internecie. Tylko skupić się na sobie. Na swoich sprawach. Na tym co mamy, kogo mamy w swoim życiu. Pamiętajcie, że Internet potrafi kłamać. Nie dajmy sobie narzucić tego co widzimy u kogoś na profilu. Nie uzależniajmy własnego szczęścia i samopoczucia od tego co ktoś ma. Nie traktujmy siebie za nic tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś kto może i jest mniej urodziwy od nas ma drugą połowę a my nadal jesteśmy singlami.


Na zakończenie czy warto brać na serio to co ktoś publikuje w sieci? Nie napiszę Wam, że kompletnie macie tego nie rozpatrzyć ale patrzcie na to zawsze z przymrużeniem oka. Tak będzie po prostu lepiej. Bo przecież po co komu zbędne emocje, smutki i żale. Głowa do góry i ruszamy na podbój świata. W najkach, conversach czy zwykłych tenisówkach. Szczupły, chudy, a może nieco bardziej puszysty. Bogaty, mniej zamożny. Każdy z nas ma prawo do bycia szczęśliwym. I zarówno zdjęcie opublikowane w sieci, markowe ciuchy i drogie kosmetyki nie są prawdziwą definicją szczęścia. Każdy z nas ma przecież swoją własną prawda?





sweter / Cropp
spodnie / Tom Rose
kamizelka / Bershka
buty / Jenny Fairy
kapelusz / zwykły sklep stacjonarny



❤❤❤

środa, 26 września 2018

kosmetyczni ulubieńcy września



Heja ho!❤
Jak zawsze u schyłku miesiąca przychodzę do Was z moimi kosmetycznymi ulubieńcami. Przypomnę, że w tego typu wpisie przedstawiam Wam produkty które w jakimś tam sensie skradły ułamek mojego serca. Jak to romantycznie zabrzmiało! ;D Ostatnie kosmetyczne podsumowanie sierpnia zyskało Waszą sympatię dlatego postanowiłam kontynuować tego typu posty. Tak więc pokażę Wam dzisiaj wszystkie kosmetyki które "odkryłam" we wrześniu.Podzieliłam je na kategorie: pielęgnacja twarzy, makijaż ust, perfumy oraz higiena osobista. A teraz bez zbędnego rozpisywania się zapraszam do przeczytania dalszej części postu! ❤

Pielęgnacja twarzy


Kojący krem nawilżający PRO-TOLERANCE Mixa
Nawilżającym krem do skóry nadwrażliwej twarz + oczy, bez zapachu, bez konserwantów. Zatwierdzony przez dermatologów i alergologów. Nawilża, łagodzi, zmniejsza wrażliwość skóry. Nie powoduje powstawania zaskórników. Hipoalergiczny, bez parabenów, bez barwników. Szczegółową recenzję tego kremu przedstawię Wam już w październiku. Będzie to nie tylko jego opis ale także wynik mojego 2 tygodniowego testu stosowania tego kremu na moją cerę. 


Oczyszczający żel myjący bez mydła Mixa
Aktywny żel myjący do skóry tłustej z tendencją do niedoskonałości. Zawiera oczyszczający cynk. Delikatnie myje i oczyszcza. Usuwa nadmiar sebum. Nie powoduje powstawania zaskórników. Hipoalergiczny. Bez parabenów, bez barwników. Szczegółowa recenzja tak jak w przypadku kremu tej samej firmy pojawi się na blogu w październiku.

Makijaż ust



Matowa pomadka do ust w płynie Golden Rose odcień 01
Moje nowe "dziecko" wśród matowych pomadek do ust. W swojej kolekcji posiadam już 12 matów. To już chyba obsesja ;D Nie mniej jednak uwielbiam mat na ustach i wzbogacam swoją kolekcję o nowe zdobycze. A we wrześniu do mojej kosmetyczki trafiła ta oto ślicznotka z Golden Rose. 

Perfumy


Perfumy No.12 eau de partium for Women
Podróbka znanych perfum. Jednak nie wcale gorsza od oryginału.Ciepły, słodki i bardzo kobiecy zapach. Idealny na jesień i nie tylko.

Higiena osobista


Kolorowe mydełka Seyo Smothies
Przepięknie pachnące kolorowe mydełka zakupiłam w drogerii Natura, dwa za 2 zł. Jedno aloes & arbuz, które posiada soczyście zielony kolorek a drugie malina & wanilia całkowicie słonecznie żółte. Obydwa mydełka są dla mnie totalną nowością. Ślicznie pachną, pozostawiają na skórze delikatny owocowy bądź waniliowo-malinowy zapach. 


Żel pod prysznic AVON Naturals truskawka & biała czekolada
Aromatyczny, słodki żel pod prysznic truskawka & biała czekolada. Posiadam mgiełkę o tym zapachu i jest ona moją ulubienicą. Żel także zyskał moją sympatię i szczerze z całego serduszka go uwielbiam!❤ Posiada różowy kolor co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest on dla mnie stworzony ;-)



pozdrawiam
Iwetta Ż. 




❤❤❤


poniedziałek, 24 września 2018

dżins od stóp do głów





Wczoraj przywitaliśmy nową porę roku jaką jest jesień. Gwałtownie zmieniła się też pogoda. Zrobiło się chłodno, wietrznie, miejscami padał deszcz. Jesień jest doskonałym momentem na skupienie się na sobie. Nie mówię tutaj, że wiosną, latem czy zimą mamy tego nie robić. Wręcz przeciwnie, w czasie każdej pory roku powinniśmy znaleźć czas tylko i wyłącznie dla nas samych. Jednak jesień najbardziej kojarzy mi się z tym pojęciem. Dlaczego? Dni stają się krótsze, więcej czasu spędzamy  w domu. Co zatem robić by się tam nie nudzić i nie popaść w jesienną depresję? Recepty jako takiej na to nie ma ale zawsze można sobie jakoś te długie wieczory umilić. Sama od lat z niecierpliwością czekam na jesień. Kocham ją za wszystko, najbardziej chyba za różnokolorowe liście wirujące na wietrze. Na drugim miejscu są właśnie długie wieczory. To doskonały czas by nadrobić książkowe jak i filmowe zaległości. Można też coś upiec ( babeczki, piernika a może placek ze śliwkami?), wypić gorącą aromatyczną herbatę bądź kakao. Otulić się ciepłym kocem i odpoczywać. Fajnie jest też spędzać  wieczory w towarzystwie najbliższych nam osób. Nie z nosem w smartfonie, nie w szczelnie zamkniętym pokoju. Tylko razem. Rozmawiać, śmiać się, wspominać. Uwielbiam moje wieczorne rozmowy z mamą. Mogę dowiedzieć się jak wyglądało jej dzieciństwo, jak ona je wspomina. Czasem rozmawiamy też o tym jak poznała tatę, czym ją zaintrygował i  jak to się stało że się pobrali. Lubię też słyszeć jak to było kiedyś gdy nie było telefonów, Internetu oraz innych gadżetów jakie już  teraz mają  nawet roczne dzieci. Fajnie jest wiedzieć jak to było dawno temu. Czasem żałuję, że nie było mi dane żyć w tamtych czasach. Fascynują mnie lata 80. i początek lat 90. Zresztą niejednokrotnie mogliście to dostrzec oglądając moje stylizacje. Postanowiłam wykorzystać ostatnie ciepłe dni września ( zdjęcia zrobiłam ok. tydzień temu) i ogarnęłam dla Was totalnie dżinsową stylizację. Na bazie niebieskiej koszuli w kratę, dżinsowej katany, która była must havem lat 80. i nadal nim jest oraz ciemnych jeansów. Wybrałam te z wysokim stanem.  Mam nadzieję, że ta kombinacja również przypadnie Wam do gustu ;-) Koniecznie dajcie znać o tym w komentarzu oraz napiszcie jak u Was wyglądają długie jesienne wieczory. Co robicie, jakie macie swoje sposoby? ;-) Może i ja się od Was czymś zainspiruję. Pozdrawiam❤








katana / Auchan
spodnie / Bershka
buty / Vices
koszula / zwykły sklep stacjonarny





❤❤❤

wtorek, 18 września 2018

czarny dresik



Codziennie w lustrze widzisz swoją twarz, albo przynajmniej raz na kilka dni do niego zaglądasz by sprawdzić czy odpowiednio ułożyłeś włosy lub po prostu się golisz ( oczywiście jeśli jesteś facetem rzecz  jasna ). Tobie wystarczy tylko się ogolić ( chyba że masz brodę, lubisz ją i jest zadbana ), zadbać o higienę osobistą no i dość fajnie się ubrać ( a nawet jeśli fajnie się nie ubierzesz po kobiecemu „ wrzucisz na siebie co popadnie” co dla Ciebie jest akurat fajne to i tak ujdzie Ci to na sucho). Facet to facet. Jemu wszystko wolno. Jak jest przystojny wszystkie babki jego. Ale wygląd to nie wszystko więc jeśli masz paskudny charakter, zero poczucia humoru, jesteś chodzącym nieszczęściem to nie licz na to że boska twarz coś da. Zaś my Kobiety można by powiedzieć, całe swoje życie spędzamy przed lustrem. Rano wykonując makijaż ( bo przecież nie fajnie wyjść na miasto zaspana z podkrążonymi oczami, wyglądająca jakbym była chora) co przyznam Wam szczerze, że sama lubię makijaż to na co dzień robię go dość szybko. Zwykły puder w kremie, trochę tuszu, pomadka i voilla Iwetta gotowa do wyjścia. Tak więc my Kobiety uwielbiamy przeglądać się w lustrze. O poranku już wspomniałam, potem w ciągu dnia oh ile razy się da wszędzie w pracy  w ogromnym lustrze jakie wisi w toalecie, w przymierzalni nawet zdarza mi się przeglądać w szybach samochodu lub witrynach sklepu ale ciii… :-)

Tak więc my musimy dołożyć wszelkich starań by sprostać wszelkim wymaganiom. Musimy być „ładne i seksowne” każdego dnia. Niedziela w piżamie i kapciach odpada, no chyba że masz na sobie koronkowe body i czerwone szpilki. Tak wtedy jest idealnie. Facet nie musi zakładać koronkowych stringów, niewygodnych butów na obcasie. Nie musi robić makijażu ani  w jakiś szczególny sposób układać włosów ( jak ma grzywę albo irokeza cóż coś tam może ułożyć). Można by powiedzieć, że faceci mają lepiej. Można się sprzeczać bo męska część moich czytelników napisze mi, że to nie prawda, że babki mają lepiej. I tutaj zataczamy koło. Bo faceci muszą być silni, wysportowani, napakowani. Muszą ciężko pracować na to byśmy my kobiety mogły kupić sobie podkład za 99zł. Ups! Nie, nie stać mnie na taki i sorry nie mam chłopaka więc wróć. Panowie muszą pracować na zbudowanie nowego domu, jego wyposażenie oraz na ubrania, zabawki i edukację dla dzieci.

 A Kobiety? Mają leżeć i pachnieć? Bzdura. Większość Pań jest teraz niezależna, samodzielna. Facet który mówi: „ Potrzebuję kobiety która ma prawo jazdy, dobrą pracę, rozwijającą się karierę i willę z basenem” to ja zadam mu pytanie: ”Po co jej Ty?”. To samo może powiedzieć kobieta że potrzebuje biznesmena z 4 samochodami, domem w Nowym Jorku na Manhattanie plus z prywatnym helikopterem. I znowu moja odpowiedź: „ Po co jemu Ty?” Jakby świat składał się tylko z tego co kto ma, ile, jakie ma z tego korzyści i jakie zyski. Jakby świat stał na majątku, wyglądzie i na jakimś tam domie na przedmieściach Seattle. Jakby mężczyzna musiał mieć przystojną twarz i by był idealnie symetryczny. Albo kobieta dziko piękna i niebywale seksowna. Spora część mężczyzn jest zdania, że idealna kobieta to ta szczupła, z nogami do nieba i idealnie krągłą pupą. Kobieta bez makijażu jest nie piękna a ta z większymi krągłościami jest GRUBA. Zaś kobiety uważają ( zazwyczaj te młode kobiety), że idealny chłopak to ten z przystojną buzią, napakowany i z prawem jazdy. To ostatnie jest trochę dziwne, tak jakby papierek zdobyty w WORDzie był fundamentem związku. Ale nie mi wnikać co komu się podoba. Moim celem w dzisiejszym poście jest pokazać jak cholernie marnujemy czas na wręcz żenujące błahostki. Zamiast doceniać to co mamy doszukujemy się sami w sobie wad, kompleksów. Uważamy się za gorszych, tych z innego sortu, pozbawionych piękna. A najważniejsze jest piękno wewnętrzne choć to zewnętrzne także można w różny sposób interpretować. Każdy z nas ma inną definicję piękna. Każdy z nas ma inny gust, inne upodobania.

Każdy ale to każdy ma swój własny ideał piękności. I na koniec każdy z nas jest tylko człowiekiem. Ma swoje wady i swoje zalety. Ale każdy z nas zasługuje na szacunek. Niezależnie od tego jak wygląda, jaki kolor skóry posiada, czy jest bogaty czy biedny, albo czy jest zagranicznym szejkiem czy tylko zwykłym pracownikiem fizycznym. Czy jest kobietą albo mężczyzną. Czy kobieta jest szczupła lub czy ma trochę więcej kilogramów. Czy jest wysoka albo niska. Albo czy  jest młoda czy nieco starsza. Kobieta jest piękna dla tego który się o nią stara. Niezależnie od tego czy ma idealny biust, wydęty tyłek albo chodzi w mini i wysokich obcasach. Dla idealnego chłopaka jest piękna w całej swojej okazałości. A najpiękniejsza jest dla Niego Jej dusza. Dlatego zmieńmy stereotyp że idealna kobieta musi być po prostu piękna fizycznie by można było mówić że jest Piękna przez duże P. Kobieta jest piękna wtedy gdy jest kochana. To samo tyczy mężczyzny. Czy jego wygląd fizyczny może świadczyć o tym że na jego widok powiemy, że jest dojrzały przez duże D. Pisałam już post o dojrzałości ( znajdziecie go tutaj). Mam nadzieję, że taka forma postów Wam się spodoba i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejne. Mam też nadzieję, że po części zrozumieliście moje przesłanie. Piękno zaczyna się od środka niech to będzie nasz motyw przewodni. Idźcie z tym zdaniem na ustach do pracy, szkoły, gdziekolwiek. Ale wierzcie w swoje ukryte piękno. Wierzcie w to że jesteście piękni. Bo jesteście. Ale tylko wtedy gdy jesteście sobą.












bluza / Sinsay
spodnie i trampki / targowisko miejskie





❤❤❤

niedziela, 16 września 2018

koszula w kratkę & niebieskie jeansy



Czy ja to nadal ta sama ja? Czy aż tak bardzo się zmieniłam? Przecież minęło dopiero niecałe 9 miesięcy 2018 roku, mam 20 lat a ja już widzę w swojej bujnej czuprynie  pierwsze siwe włosy ( tutaj nie żartuję). Co jest ze mną? Czy nadal to ta sama ja z przed lat? Czy mogę w ogóle twierdzić że jestem tą  osobą którą byłam wczoraj, tydzień temu, miesiąc albo nawet rok, czy dwa lata temu? Oczywiście że NIE. Nie mogę być tą osobą. Jestem inna każdego dnia. Każdy dzień mnie zmienia, każdego dnia nabieram tej dorosłości, tej większej kobiecości i każdy dzień powoduje we mnie często nieodwracalne zmiany. Jestem zdania, że każdy w swoim życiu przeżył coś co go zmieniło na zawsze. Rozczarowanie, nieodwzajemnione uczucie, utrata bliskiej osoby, choroba, wypadek, śmierć. To tylko jedne z nielicznych czynników wpływających na nasz stan zarówno fizyczny jak i psychiczny. Mogę śmiało napisać, że coś tam przeżyłam, coś się kiedyś wydarzyło i w jakiś sposób mnie zmieniło. Czegoś dzięki temu się nauczyłam, zyskałam jakieś doświadczenie bądź po prostu coś wydarzyło się po to by tylko „spieprzyć mi” dotychczasowe życie.  Jednak za każdym razem, po jakimś czasie podnosiłam się. Wychodziłam z tego doła. Choć czasem nie było po co w ogóle wstawać to wierzyłam że w końcu mi się uda. Że wreszcie się ułoży. Często to szybkie szczęście „trafiał szlag”. Zdarzyło mi się kiedyś zakochać w kimś kto definitywnie mnie nie chciał komu się narzucałam, starałam z całych sił by zwrócił na mnie uwagę. Tkwiłam w tym kilka lat, do czasu…

Przeszłam długą drogę by być tu gdzie teraz jestem. Co zrobiłam? Moje dotychczasowe życie nauczyło mnie że nie warto walczyć o coś czego nie ma. Że trzeba odpuścić gdy widać że nic z tego nie będzie. Trzeba umieć odejść, zamknąć za sobą drzwi. Po prostu zapomnieć i iść naprzód. Wspomnienia oczywiście utrudniają to i to bardzo, jednak gdy człowiek mocno ale to bardzo mocno coś sobie postanowi i będzie się tego kurczowo trzymał w końcu odniesie upragnione zwycięstwo. Nauczyłam się, że nic nie trwa wiecznie, ludzie pojawiają się i odchodzą. Tylko od Ciebie zależy kto zostaje w Twoim życiu na dobre ( chociaż od tego kogoś także to zależy) to jednak Ty musisz umieć dobierać do siebie odpowiednie osoby. A jeśli na horyzoncie nie ma nikogo odpowiedniego lepiej usiąść i poczekać. Nie martw się nie zmarnujesz przez to czekanie czasu, jeśli skupisz się na sobie. Na swojej pasji, zdrowiu, ciele ale przede wszystkim duszy. Od kilku miesięcy przyznam, że walczę sama ze sobą. Z różnymi pokusami, wspomnieniami. Walczę z dawną sobą. Z tą kruchą, dającą się szybko złamać, mega wrażliwą dawną wersją siebie. Walczę ze swoimi lękami, kompleksami, wszystkim tym co było i co nie wróci. Ale jest coś takiego jak dziś. I każdego dnia z całych sił staram się by każdy mój dzień był dobry. Nie musi być najlepszy ale by był po prostu dobry. Nie potrzebuję fajerwerków, miłości od pierwszego wejrzenia bądź nie ograniczam się do odzwierciedlenia swojego szczęścia tylko dzięki drugiej osobie. Sama czy z kimś staram się być szczęśliwa. Najlepszym przyjacielem jesteś sam dla siebie. Nikt nie zna Cię tak dobrze jak Ty sam siebie znasz. Nikt nie wie co daje Ci radość tak jak Ty to wiesz. Dlatego budowanie siebie, swojego charakteru powinniśmy zaczynać od małych kroczków. Ja zaczęłam, trudno mówić o wielkich postępach, jednak po niebyt udanych przeszłych miesiącach mogę powiedzieć że powoli chmury nad moją głową przecierają się. Muszę jeszcze trochę poczekać kiedy wyjrzy zza nich słońce. Jednak wierzę że warto na to poczekać. Warto wierzyć, wiara czyni cuda - powiedział kiedyś ktoś. Nawet jak jest katastrofalnie źle i nie widać poprawy jest jakiś tam milimetr nadziei na lepsze jutro. To, że po jakimś wydarzeniu nie jesteś już tym kim byłeś przed tym wydarzeniem nie oznacza, że jesteś nikim. To tylko jakieś tam nowe doświadczenie. Coś co sprawia że się zmieniasz. Że zmieniasz podejście do otaczającego Cię świata. Nieudany związek nauczy Cię że nie warto szybko podejmować decyzji, decydowanie w gniewie lub rozpaczy także nie jest dobre. Dobre jest wyuczenie się spokoju, opanowania emocji. Dobrem jest udoskonalanie siebie. Dbanie o siebie. Bycie dla siebie dobrym codziennie. Tak po prostu. Każdego dnia. Niezależnie od tego jaki on jest.













koszula / Cropp
jeansy / Bershka
ramoneska / Sinsay
torebka / TXM
trampki / targowisko miejskie




POZDRAWIAM
IWETTA Ż.


piątek, 14 września 2018

top z wiązaniem & spódniczka w kratę







Piątek, piąteczek, piątunio… Hejka Drodzy Czytelnicy. Witam Was bardzo serdecznie w to słoneczne piątkowe popołudnie. Jak minął Wam dzisiejszy dzień? Mi osobiście dobrze i dość szybko. Wybrałam się dzisiaj na poszukiwanie jesiennych trendów, czyt. „małe zakupy.”Oczywiście u mnie małe nie oznacza małe. Jak dobrze Wiecie np. z mojego Snapchata uwielbiam robić zakupy, chętnie się na nie wybieram i … praktycznie nie potrafię bez nich żyć. Jestem zakupoholiczką ale na poziomie podstawowym. Wybitnie nie szaleję, do tego stopnia że stojąc przy kasie w drogerii otwieram portfel a tu brak gotówki ;D Nic z tych rzeczy. Lubię kupować, ale kupować z głową. Tylko to co mi potrzebne, niezbędne i co przyda się na zaś. Jeśli chodzi o ubrania to wybieram takie by można je było potem dowolnie łączyć z tymi które już mam. Nie podążam ślepo za trendami. Uważam, że ta droga prowadzi donikąd. Każdy z nas ma swój własny styl. Styl który go określa. W którym ten ktoś czuje się najlepiej. Dlatego tak myślę, że nie powinniśmy dawać nic sobie narzucać. Nie tylko chodzi mi o narzucanie czyjegoś zdania ale także narzucanie nam trendów. Zbędne, niepotrzebne i bezsensowne. To tylko jedne z nielicznych przymiotników jakimi mogę opisać to wpychanie się nam z butami z modą. Każdy ma innych gust. Każdy ma inne upodobania. To od nas zależy co na siebie włożymy. Ważne by strój odzwierciedlał naszą osobowość. I najważniejsze : by nam się podobał. Innym  jakie Wiecie nie dogodzimy. ;-) 

„Moda - to co dziś, ładne, ale za kilka lat będzie brzydkie.
Sztuka – to co dziś brzydkie, ale za kilka lat będzie ładne” – Coco Chanel





















spódniczka / Sinsay
top, sweterek, trampki / targowisko miejskie

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY