środa, 29 stycznia 2020

ulubieńcy miesiąca - styczeń 2020



Dzień dobry!

Pierwszy miesiąc 2020 roku powolutku się kończy, pozostanie w mojej pamięci jako najmniej zimowy styczeń odkąd pamiętam. Przez te 21 lat mojego życia ( no dobra przesadzam trochę, co ja mogę pamiętać z lat bycia niemowlakiem) nie przypominam sobie by w tym miesiącu nie było śniegu chociaż przez kilka dni. Spadł owszem kilka razy ale tego samego dnia stopniał no i było go jak na lekarstwo. Pokładam duże nadzieje w Lutym ( gościu niech moc będzie w Tobie), że sypnie śniegiem i będzie mroźnie. Bo brakuje mi tej prawdziwej zimy, co tu dużo mówić tęsknię za nią i tyle.  Dzisiejszy post to powrót do serii „ Ulubieńcy miesiąca”. Wiem, że bardzo  ją polubiliście, sądząc po liczbie komentarzy w ostatniej jaką dodałam w październiku widać, że obdarzyliście te wpisy sympatią. W listopadzie i grudniu zabrakło czasu. Teraz wracam ze zdwojoną siłą i nowymi ulubieńcami. Może nie jest ich jakoś bardzo dużo to myślę, że na tyle by się nimi z Wami podzielić. A są nimi:


Uwierz w Mikołaja – Magdalena Witkiewicz

W styczniu przeczytałam 3 książki. Jedną z nich była „ Uwierz w Mikołaja” autorstwa Magdaleny Witkiewicz. Była to moja pierwsza powieść tej autorki, nigdy wcześniej się z nią nie spotkałam. Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, przeczytałam ją w kilka wieczorów. Przyznam, że wciągała mnie na tyle, że potrafiłam nawet nieco zarywać noce i czytać do północy. Ale było warto, bo „ Uwierz w Mikołaja” to piękna, świąteczna historia. Ją po prostu trzeba przeczytać i już.


Pierwsza sesja zdjęciowa w tym roku w plenerze

Dlaczego utkwiła w mojej pamięci? Może dlatego, że była to jedyna sesja zdjęciowa wykonana na dworze w tym miesiącu. Pogoda mnie totalnie rozwala, śniegu brak, zimy nie ma to i fajnego tła do zdjęć brakuje. Cieszy mnie, że chociaż jedna sesja wyszła dość zimowo, akurat jakbym sobie wymarzyła był spory mróz i szron pięknie osiadł na drzewkach tworząc niepowtarzalny klimacik. Sesja dostępna pod  tym linkiem . 


Owsianki OneDayMore

Od Nowego Roku postanowiłam sobie, że nie wyjdę z domu bez dobrego i pożywnego śniadania. A, że czasami zwykłe kanapki mi się znudzą sięgam po smaczne owsianki OneDay More. Kupiłam je w biedronce, kosztowały coś ok.9 zł za jedną puszkę. Wybrałam sobie owsiankę jabłkową z cynamonem i rodzynkami oraz owsiankę bananową z lifilizowanymi bananami i  z daktylami.  Wystarczy tylko odmierzyć 10 łyżek owsianki, zalać gorącą wodą i po 3 min gotowe do jedzenia.


sweter w norweski wzór

Zdobycz z wyprzedaży stała się moim totalnym ulubieńcem tego miesiąca. Niemalże codziennie chodziłam w tym jakże uroczym sweterku, który napawał mnie pozytywną energią i przypominał o tej radości jaką miałam w sobie w grudniu.  Sweter jest bardzo cieplutki, na wyprzedaży kupiłam go za 40 zł, była to przecena z 70 zł. A więcej zdjęć sweterka tutaj 


 Prymulki

Nie ma zimy to ja mam w domu namiastkę wiosny. Ostatnio miałam trochę wahania nastrojów, często było mi smutno i na pocieszenie kupiłam sobie dwie doniczki ślicznych prymulek. Uwielbiam kwiaty doniczkowe, nawet bardziej jak cięte z prostych powodów: doniczkowe dłużej żyją zaś cięte takie jak np. róże często padają po jednym dniu. Dla mnie prymulki to oznaka wiosny, ale zimy przecież jeszcze nie było? I weź tu zrozum kobietę ;D


Tylko raz w roku – Agnieszka Lingas –Łoniewska

Oprócz tego, że zakochałam się w okładce tej książki to oczarowała mnie jej fabuła. Była urocza, momentami nostalgiczna i porywająca za serce. Chwilami czułam smutek, ale potem była już tylko radość. Wyobraźnia chodziła mi na wysokich obrotach, gdy czytałam tę książkę. Jest piękna, o takiej miłości o jakiej pisze pani Agnieszka marzy chyba każdy. I takiej każdemu i sobie życzę. 


wyprzedaże

Mimo, że tegoroczne zimowe wyprzedaże nieco mnie rozczarowały mogę śmiało rzecz iż udało mi się co nie co kupić i to w dobrej cenie. Na pewno chciałam kupić znacznie więcej ubrań i dodatków, ale… niestety nic nie spełniło moich oczekiwań i pozostałam na kilku rzeczach. Jakie to były rzeczy mogliście przeczytać w tym poście. Z pewnością do takich najlepszych zakupów należy sweter oversize jaki mam na zdjęciu a, z którym wpis znajdziecie tutaj 


Kosmetyki Bambino i żel pod prysznic z AVONU

Jestem posiadaczką alergicznej czasami wręcz atopowej skóry. Dość często miewam wysypki i zaczerwienienia a moja skóra jest też niezwykle podatna na liczne przesuszenia. Jako, że większość kosmetyków dla kobiet dostępnych w drogeriach mnie uczula, postanowiłam sięgnąć po produkty do pielęgnacji dla dzieci. Był to strzał w dziesiątkę. Zakupiłam sobie mydło pod prysznic z legendarną oliwką Bambino i pantenolem i mleczko dla niemowląt ( bezzapachowe dla skóry wrażliwej i atopowej) , które zawiera alantoinę. A tak z innej paki polubiłam się też  z żelem pod prysznic AVON Senses Festive Wishes – jabłko z cynamonem. Dostałam je w prezencie na Mikołajki, o dziwo mnie nie uczula no i przepięknie pachnie.


Filmy

Szczerze nie miałam zbytnio głowy do oglądania filmów. Czasu chyba też, chociaż w sumie nie mogę narzekać na jego brak. Z pewnością jakieś czynniki miały wpływ na to, że obejrzałam tylko jeden film przez Internet na moim laptopie. I był to „ Friends with benefits” – tłumacząc na polski „ To tylko seks” z Justinem Timberlike i Milą Kunis. Film ma już swoje lata ( premiera miała miejsce w 2011) to jednak mam do niego sentyment. Przyjaźń z benefitem? Jak się skończy? Jeśli ktoś oglądał wie, jeśli nie to musi koniecznie obejrzeć.

Muzyka

Styczeń z muzyką był u mnie dość różnorodny. Na początku tego miesiąca wręcz zakochałam się w piosence „ Superhero” Viki Gabor. Słuchałam jej niemal codziennie. Potem przyszła pora na nieco bardziej melancholijne nuty a co za tym idzie i miłosne. Uwielbiam piosenki o miłości, szczególnie te stare z dawnych lat. Po połowie stycznia dominowały i dominują do tej pory piosenki francuskie.





❤❤❤

niedziela, 26 stycznia 2020

współprace blogowe 2019 roku



Hej wszystkim!

We wpisie podsumowującym 2019 rok wspomniałam Wam o 7 blogowych współpracach jakie udało mi się  nawiązać w owym roku.  Kilka osób w komentarzu napomknęło o tym bym zrobiła post jakie to były współprace, jak je wspominam, czego mnie nauczyły. Pomyślałam, no dobra czemu nie? Ale potem pojawiły się lekkie wątpliwości, musiałam rozważyć wszystkie za i przeciw i w końcu doszłam do wniosku, że owy post powstanie i tak o to jest. Musiałam się troszkę spiąć i przygotować go należycie. Szczerze mówiąc, ogarnięcie tego posta dało mi wiele radości chociaż bywały też rozczarowania. Nie każda współpraca była taka jaka myślałam, że będzie. Nie każdy manager danego sklepu był uczciwy, zdarzały się też buble jeśli chodzi o przesyłki. O wszystkim wspomnę Wam w dzisiejszym poście. Nie mam nic do ukrycia, a może dam też niektórym do myślenia. Dlaczego? Bo sporo ludzi myśli sobie, że blogerzy dostają wszystko na tacy, za darmo i wszystko jest super. Nawet nie Wiecie jak ciężko jest wypromować bloga w świecie kiedy takich jak mój blog jest tysiące. No dobra może przesadzam, bo akurat takiego jak mój ( czyli totalnie mój taki jak ja chcę by był) może nie ma, ale chodzi mi o to, że modowych blogów jest bardzo dużo. Ciężko jest się wybić, pokazać. Potrzeba motywacji do pisania, co za tym idzie musi być sporo komentarzy pod każdym postem. Firmy współpracujące z blogerami zwracają na to uwagę. Na wyświetlenia zresztą też. Mi udało się jakoś tego wszystkiego dokonać i tak oto 7 współprac nawiązałam w 2019 roku. Jakie to były współprace? Ale po kolei.

Styczeń 2019


Photo Challenge 2019

W styczniu 2o19 pojawił się wpis poświęcony konkursowi akademickiemu, który ma na celu promowanie debaty i refleksji na tematy istotne dla społeczeństwa.  W 2019 roku tematem była Dyktatura Piękna, czyli problem związany z poszukiwaniem idealnego wyglądu. Napisanie postu na blogu o tym konkursie było moją pierwszą swego rodzaju współpracą w 2019 roku. Fakt, nie dostała za nią pieniędzy, ale logo mojego bloga było dostępne na stronie tego konkursu jako patrona. Była to dla mnie ciekawa przygoda, tę współpracę bardzo mile wspominam. No i czułam dumę, że logo mojaszafamodnaszafa widnieje na stronie konkursu.  A link do posta znajdziecie tutaj . 

Luty 2019


GraceKarin dress

W połowie stycznia 2019 roku dostałam email z propozycją współpracy ze sklepem z sukienkami. Ucieszyłam się bardzo, bo miałam wybrać sobie 2 sukienki i zrobić z nimi wpis na blogu. Spodobała mi się klasyczna czerwona i biała w delikatne wisienki. Niestety wiele nerwów zjadłam, bo sukienki nieźle zawieruszyły się w drodze do mojego domu. Ponadto musiałam obdzwaniać firmy kurierskie, gdzie ta przesyłka jest. Dodatkowo sukienki przyszły okropnie pogniecione, nie dało się ich rozprasować. Rozczarowanie było ogromne, dlatego nie zbyt miło będę wspominać tę współpracę. Jak to dobrze, że produkt był darmowy, że nie musiałam dokładać ani złotówki do czegoś co okazało się bublem.  Link do posta z sukienkami dostępny tutaj . 

Kwiecień 2019


W marcu nie nawiązałam żadnej blogowej współpracy, ale w kwietniu pojawiła się jedna bardzo fajna i jakże dla mnie korzystna.  Napisał do mnie menager firmy Peek&Cloppenburg. Moim zadaniem było napisanie posta o tym sklepie na swoim blogu i nic więcej. Dostałam za ten wpis solidne wynagrodzenie. Współpraca z tym sklepem była z pewnością moją najlepszą w 2019 roku.  A wpis o tej współpracy jest tutaj 

Maj 2019


W maju pojawiła się propozycja współpracy ze sklepem FreedomSilk. Niestety była to współpraca na jeden post. Niezbyt je lubię, wolałabym trwalsze, ale jak to się mówi „ Z braku laku to i kit dobry”, na początku blogowej kariery trzeba brać co proponują. Tak więc zgodziłam się i zrobiłam ten wpis. Zauważyłam, że sporo blogerek nawiązało współpracę z tą firmą sądząc po ilości postów o tym sklepie jakie zobaczyłam w blogosferze.  Ta współpraca była dość ciekawa, jednak wielkiego szału nie było.  Wpis znajdziecie tu . 

Czerwiec 2019




Ten miesiąc był dość bogaty we współprace bo nawiązałam ich aż trzy. Piszę AŻ, bo dla mnie to dużo tym bardziej, że przecież bloguję dopiero 2 lata i 7 miesięcy. Każda współpraca daje mi sporo radości, chociaż bywają rozczarowania o jakich wspominałam Wam już we wstępie.  A więc w czerwcu nawiązałam współpracę ( na jeden post na blogu) z firmą Getnamenecklace.com specjalizującą się spersonalizowaną biżuterią. Współpraca ciekawa, wynagrodzenie niezłe. Drugą współpracę zawarłam z firmą DEARLOVER. Ta była znacznie fajniejsza od pierwszej bo mogłam wybrać sobie jakiś fajny ciuszek z tego sklepu. Zamówiłam sobie sukienkę w kwiaty ( w której poszłam na wesele koleżanki) oraz strój kąpielowy.  Zapomniałam dodać, że DEARLOVER specjalizuje się w sprzedaży pięknych sukienek i wielu innych ubrań. Z produktów jakie do mnie przysłano bardzo się ucieszyłam. Sukienka świetnie sprawdziła się na weselnym przyjęciu zaś strój na wyjazd nad jeziorko. Ta współpraca była bardzo udana.  Trzecia współpraca była także na jeden post, a miałam napisać na moim blogu o firmie FYY Store która sprzedaje różnego rodzaju etui na telefon i wszelkiego rodzaju urządzenia.  A wpisy są dostępne kolejno : getnamenecklace dearlover FYY store 

Grudzień 2019


Ostatnia właściwie nie 7 a ósma ( coś się lekko rąbnęłam w obliczeniach), bądź co bądź to i tak była to ostatnia współpraca w 2019 roku.  Na początku grudnia napisał do mnie menager firmy SPORTFOOD z propozycją współpracy ( na jeden post na blogu), bym napisała recenzję o sokach tejże firmy. Jeszcze przed świętami przyszła do mnie paczka z 5 pysznymi sokami, o których pisałam w tym poście. A wpis o tej współpracy jest tutaj . 

Każda z tych współprac dała mi szansę poznania czegoś nowego, okazję na pod szlifowanie angielskiego oraz możliwość kontaktu z zagranicznymi firmami. Może nie wszystkie spełniły moje oczekiwania, ale nie szkodzi. W życiu człowiek nie raz się rozczaruje, a takie współprace nas uczą jak sobie z tym rozczarowaniem radzić. Mam wielką nadzieję, że w 2020 tych współprac będzie jeszcze więcej i, że będą znacznie ciekawsze jak te z 2019 roku. Tego życzę sobie i wszystkim blogerom i blogerkom, którzy śledzą mojego bloga. 

❤❤❤

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Co warto kupić / co kupiłam na zimowych wyprzedażach ?



Hejka Moi Drodzy!

Zimowe wyprzedaże ruszyły pełną parą już po świętach Bożego Narodzenia, jednak przez natłok innych pomysłów na nowe wpisy nie dałam rady wykonać posta poświęconego właśnie promocjom. Dzisiaj postanowiłam to nadrobić i pokażę Wam co moim zdaniem warto upolować na wyprzedażach. Osobiście kocham kupować nowe ciuchy, ale chyba jak każdy nie lubię przepłacać. Napisałam chyba każdy, bo jeśli ktoś ma więcej pieniędzy może sobie pozwolić na jakieś ubranie znacznie wcześniej aniżeli czekać na promocje i rabaty. U mnie wygląda to zupełnie inaczej i kupuję sobie dużo ubrań właśnie podczas wyprzedaży. Szczególnie tych zimowych, chociaż i te letnie doceniam. Jednak to podczas tych poświątecznych można zakupić świetne swetry, płaszcze, akcesoria zimowe, buty i wiele innych przydatnych rzeczy w przyzwoitych cenach.  Pora na moje TOP 10 tego co warto kupić podczas wyprzedaży.

PS. W tym wpisie wspomnę Wam też co udało mi się kupić podczas tegorocznych wyprzedaży. Ale o tym dopiero pod koniec tego posta.


Swetry

Zdaję sobie sprawę z tego, że swetry potrafią sporo kosztować i nie zawsze każdego na nie stać. Jednak podczas zimowych wyprzedaży można dostać naprawdę cieplutkie i milutkie sweterki nawet za pół ceny. My z siostrą zamówiłyśmy sobie już po świętach bardzo fajne swetry z golfem w Sinsay – po 30 zł. Jestem pewna, że jeszcze na jakieś się skuszę.  Często rabaty na swetry sięgają od 50 do nawet 70 %. Warto się rozejrzeć.


Płaszcze

Jako, że kocham eleganckie płaszcze rozglądam się za nowym modelem. Tym razem marzy mi się beżowy a i może jakiś na wiosnę już sobie kupię. Płaszcze są stosunkowo drogie nie oszukujmy się, ale podczas wyprzedaży można kupić dwa za to co byśmy wydali normalnie na jeden bez wyprzedaży. Często śliczne, taliowane płaszczyki są o 100 zł tańsze. Będąc na zakupach 8 stycznia udało mi się zakupić dwurzędowy płaszcz w kratkę - wpis z nim tutaj


Zimowe kurtki

Jeśli szukacie idealnej, ciepłej zimowej kurtki czas wyprzedaży to dla Was idealny moment na jej kupno. Często są one przecenione nawet o 200 zł. Skąd to wiem? Sama kilka lat temu kupiłam sobie fajną kurteczkę za 100 zł, a przed wyprzedażą kosztowała 299,99 zł. Zimowe kurtki bywają drogie, to prawda, ale jeśli poczekamy na rabaty można się nieźle obkupić. I to co wydalibyśmy na jedną możemy mieć ich aż dwie.


 Buty

Ubrania już były pora na kolejną część garderoby jaką są buty. One tak jak kurtki czy płaszcze potrafią często sporo kosztować. Szczególnie te skórzane, znanych marek takich jak np. Lasocki itp. Skoro nie możemy sobie na nie pozwolić poza wyprzedażami, warto zwrócić na nie uwagę podczas promocji. Często są mocno przecenione a rabaty sięgają nawet 70 %. Marzą mi się właśnie takie dobre, skórzane obuwie. Jednak chyba w tym roku nie dam rady ich już kupić. Może w przyszłym się uda.  Przecenione są też zawsze trampki, obuwie sportowe, szpilki i wiele innych. 


Ozdoby świąteczne

Wydawać by się mogło: Po co w styczniu kupować ozdoby bożonarodzeniowe? A no po to by mieć je potem jak znalazł na święta. Często te sezonowe artykuły mają dość wygórowane ceny przez co jesteśmy zniechęceni do ich kupna. Po świętach wszelkie ozdoby są dość dużo przeceniane by można było opróżnić magazyny i zrobić miejsce na nowe. Czemu nie kupić sobie tego świątecznego kubeczka który podobał nam się w grudniu ale kosztował 30 zł, a teraz jest o połowę tańszy.  Albo bombki, łańcuchy, świeczniki i wiele, wiele innych. A tak w ogóle za 11 miesięcy i 4 dni Gwiazdka :-)


Świąteczne swetry / skarpety

Ze świątecznymi swetrami jest podobnie jak z ozdobami. Ceny sięgają często 80 a nawet 90 zł. Większości z nas szkoda wydawać taką kasę na sweter który założymy praktycznie tylko kilka razy i to w grudniu. Podczas zimowych wyprzedaży świąteczne sweterki są sporo przeceniane dlatego warto się im przyjrzeć i jakiś sobie kupić. Potem w grudniu będzie jak ulał. To samo dotyczy skarpetek i kapci. 


Akcesoria zimowe

Czyli czapki, szaliki i rękawiczki. Zima już trwa, ale to podczas wyprzedaży można obkupić się fajnymi a przede wszystkim ciepłymi akcesoriami na chłodne dni.  Co roku kupuję sobie nową czapkę, szalik lub rękawiczki. Jestem zdania, że ich nigdy za wiele.  Na początku sezonu, kiedy kolekcja wkracza na sklepy są one często dość drogie. W czasie promocji rabaty sięgają nawet 70%, to świetny czas na zakupy.


 Kosmetyki

Wszystkie zarówno te pielęgnacyjne jak i kolorówka także podlega rabatom podczas wyprzedaży.  W tym roku z chęcią zajrzę do Rossmanna i Hebe, może znajdę coś co mnie zainteresuje. Szczególnie, że podczas wyprzedaży są duże rabaty na drogie kosmetyki znanych marek.  Drogerie co roku raczą nas sporymi promocjami i przecenami. Aż żal nie skorzystać. Tym bardziej, że kosmetyki są stosunkowo drogie, szczególnie te znanych marek. 

Wiersz damskie skórzane torebki. Darmowe Zdjęcia

Dodatki

Wyprzedaże obejmują torebki, paski i wszelkie dodatki zarówno do stroju jak i do włosów. Tyczy się to także biżuterii i zegarków. Podczas wyprzedaży można znaleźć same „perełki” o wiele taniej niż przed.  Jeśli marzy się komuś nowy zegarek albo ładna torebka to czas wyprzedaży jest idealnym czasem na ten zakup.

Zestaw atrybutów sportowych Darmowe Zdjęcia

Akcesoria sportowe

Sklepy specjalizujące się w sprzedaży artykułów sportowych także obejmują zimowe wyprzedaże. Można kupić markowe sportowe buty, ubrania, narty, łyżwy, odzież narciarską, narzędzia do ćwiczeń i wiele innych.  Każdy znajdzie coś dla siebie. 

A co ja kupiłam podczas wyprzedaży?

Tegoroczne wyprzedaże uważam, za udane jeśli chodzi o moje zakupy ubraniowe. Udało mi się kupić dwa fajne swetry jeden z nich był w tym poście , ciepłe rękawiczki, które pokazywałam Wam w tym poście , perfumetkę obłędnego zapachu ZARA NUDE BOUQUET oraz śliczną różową koszulę w kwiaty.  A wisienką na torcie jest płaszcz w kratkę jaki zakupiłam w Croppie za 100 zł. który jest tutaj .

A Ty jak wspominasz tegoroczne zimowe wyprzedaże?

❤❤❤

piątek, 17 stycznia 2020

mroźny, zimowy dzień




Piątek, piąteczek, piątunio!

Tak to już dzisiaj.  Jakie macie plany na weekend? Uczniaki mają ferie zimowe, szczęśliwce z Was, tylko pozazdrościć tego dwutygodniowego wolnego. Pamiętam jak kiedyś ja miałam ferie. Szczególnie te z lat szkoły podstawowej, jeszcze wtedy w styczniu był śnieg. Jej, piszę to tak jakby śnieg był teraz jakąś rzadkością, ale nie oszukujmy się ta pogoda jest jakaś jak zaklęta. Na termometrze dominują dodatnie temperatury, a śniegu w ogóle nie widać na horyzoncie. Coś się tutaj nieźle pokręciło. Mam tylko nadzieję, że wkrótce się to odkręci, bo nie wyobrażam sobie braku zimy w styczniu.  Ale dzisiaj spotkała nas istna niespodzianka. W nocy był mróz, który tak pięknie osiadł na drzewach, że nie pozostało mi nic innego jak zrobić kilka klimatycznych fotek na bloga. Przy okazji pokażę Wam w całej okazałości dwurzędowy płaszcz w kratkę jaki kupiłam sobie ostatnio na zimowych wyprzedażach. Moim zdaniem jest on klasykiem, który warto mieć w szafie. Świetnie sprawdzi się na zimę ( zakładając pod spód gruby sweter), na wiosnę do lekkich sweterków oraz na jesień. Płaszcz jest w ponadczasową kratę, ma też modne dwurzędowe zapięcie. Od dawna o takim marzyłam, ale ich ceny sięgają nawet 300 zł. Niestety jak na razie nie stać mnie na taki wydatek, dlatego ucieszyłam się gdy podczas zakupów z moją siostrą udało się jej znaleźć dla mnie ten płaszczyk za 100 zł. Radości było co nie miara, a i mój rozmiar się znalazł. Dodatkowo kupiłam sobie jeszcze śliczne różowe rękawiczki z futerkiem i uroczymi brokatowymi łapkami na wewnętrznej stronie dłoni.  One także były przecenione. Tegoroczne wyprzedażowe zakupy uważam za udane, a Wy? Byliście już na promocjach? Co udało się Wam kupić? 










płaszcz/ Cropp
szalik, czapka, rękawiczki / Sinsay
spodnie / Esmara
buty / Jenny Fairy

❤❤❤

wtorek, 14 stycznia 2020

Australia woła o pomoc



Hej Moi Drodzy!

Nie potrafię przejść obojętnie wtedy gdy widzę, że komuś dzieje się krzywda. Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście postanowiłam przygotować oddzielny wpis z informacjami jak my z Polski możemy pomóc niewinnym zwierzętom Australii, która od dłuższego czasu walczy z ogromnymi pożarami. Dzisiaj pokażę Wam, że potrzeba tak niewiele, należy okazać trochę serca i współczucia, modlitwa też jest bardzo ważna. Jednak samo współczucie nie wystarczy trzeba coś jeszcze zrobić. Ale wydawać by się mogło, że jak my Polacy możemy pomóc Australii która jest na drugim końcu świata. Wiecie… sposobów jest naprawdę wiele. Sporo polskich organizacji na rzecz pomocy zwierząt organizuje wszelkie zbiórki pieniędzy na swoich stronach internetowych.  W dzisiejszym poście pojawią się dwie. Jakie? Koniecznie musicie przeczytać ten wpis do końca.  Dodam, że temat pomocy zwierzętom nie jest mi obcy. Kocham zwierzaki, ogromnie cierpię gdy dzieje im się krzywda. Jestem uczulona na okrutny los jaki dość często spotyka czworonogów. Skoro jest możliwość by pomóc, czemu nie spróbować?


Fundacja Centaurus która od wielu już lat ratuje konie, które są skazane na rzeź, rozszerzyła swoją działalność o inne zwierzęta. Od dawna staram się jakoś uczestniczyć w akcjach tej fundacji. Kiedyś w mojej szkole zbieraliśmy do metalowych puszek datki dla chorych koni. Tak jakoś utkwiło mi to w pamięci, że postanowiłam zaangażować się w taką pomoc. Centaurus wyszedł z propozycją wsparcia dla niewinnych zwierzaków Australii. Co trzeba zrobić? Wysłać SMS o treści SOS pod numer 7412. I tylko tyle. Im więcej SMS-ów tym lepiej.  Od razu mówię: nie jest to żadna ściema. Pomoc jest naprawdę, wiem bo wiele razy wysyłałam już SMS-y fundacji Centaurus. A więcej o fundacji przeczytacie tutaj Jeśli chodzi o akcję pomocy australijskim zwierzętom więcej szczegółów pod tym linkiem


Kto kojarzy psiklik.pl a może kociklik.pl? Zapewne dało się Wam zauważyć, iż dołączyłam ikonki oraz zawarte w nich linki do mojego bloga w pasku bocznym. Od roku wspieram te strony, ale nie o tym będę Wam wspominać. ZwierzoKlik.pl   ) bo tak nazywa się ta strona wyszła nam naprzeciw z akcją dobrowolnego wpłacania danej kwoty dla zwierząt w australijskim piekle. Wpłacić można od 10 zł wzwyż.  Ile akurat możecie przekazać tyle można. Bo nie jest najważniejsze jakie pieniążki wpłacisz, ważne jest to, że pomogłeś. Więcej o akcji znajdziecie tutaj .

Podobny obraz

W ogóle to Wiecie co? Tutaj nie tylko Australia ma problem, cały świat go ma. Gdyby sama natura działała na kuli ziemskiej byłaby ona piękna i czysta. Niestety człowiek na zbyt wiele sobie pozwolił. Człowiek myśli, że jest ponad wszystkim, a  oczywiście tak nie jest. Gdyby nie drzewa, które nazywane są " zielonymi płucami Ziemi" nasze powietrze byłoby do niczego. Jakby ziemia nie urodziła plonów co byśmy jedli? A zwierzęta? Pszczoły zapylające kwiaty? Moim zdaniem świat a właściwie ludzkość powinna zastanowić się jak zatrzymać to błędne koło prowadzące do jeszcze większej zagłady naszej planety. Wszyscy razem powinniśmy połączyć nasze siły i uratować to co da się jeszcze uratować. 

Znalezione obrazy dla zapytania australia pożary

Ograniczyć emisję zanieczyszczeń i CO2, co za tym idzie także mniej samochodów i spalin z nich wydostających się. Zaprzestać wycinki lasów, sadzić więcej drzew. Szanować wodę, łapać deszczówkę którą potem można podlewać ogródek.  Wycofać ze sklepów foliowe torebki i opakowania. Wiecie? Jak widzę na zakupach jak niektórzy ludzie kupują jedno jabłko i wkładają je do tej wielgachnej foliowej torebki to nie ręczę za siebie. I to dosłownie. Jaki byłby piękny świat gdyby ludzie zachowywali się znacznie inaczej niż to robią teraz. Jak czyste było by powietrze gdyby nie te głupie spaliny samochodowe i te z kominów. I jak wspaniale by było gdybyśmy rzeczywiście segregowali odpady a nie cichaczem wywozili je do lasu. Bo zastanawia mnie też czasem jedna rzecz: po co ktoś płaci za odbiór odpadów skoro ich nie oddaje a najzwyczajniej w świecie albo pali nimi w piecu ( zatruwa powietrze) albo wywozi poza swoje miejsce zamieszkania i zaśmieca lasy i łąki.  A potem gdy nadchodzi dzień gdy panowie przyjeżdżają po odpady widać kto rzeczywiście segreguje a kto nie. Leżą przed domami maluteńkie woreczki w których jest góra pięć butelek, albo odrobinka plastiku. A gdzie cała reszta z calutkiego miesiąca? A no nie ma. A dlaczego? Bo taki pan Nowak sobie je spalił w piecyku i jeszcze śmiał się jak fajnie to " psyczą" w tym ogniu. Normalnie ręce opadają na takich ludzi.  Ale nie mi ich oceniać, ja mogę jedynie reagować i to nie wtykając nosa w nie swoje sprawy. Jednak ja jako obywatel Polski mam prawo a nawet obowiązek dbać o środowisko i o zwierzęta.  I właśnie to staram się robić a także mam zamiar działać na tym szczeblu w moim dalszym dorosłym życiu.  Moim marzeniem jest zostać wolontariuszem, by móc pomagać innym. Chcę też już zawsze wspierać finansowo różne organizacje na rzecz środowiska, zwierząt ale też te które pomagają chorym i pokrzywdzonym dorosłym i dzieciom. Staram się pomagać zarówno ludziom jak i zwierzętom.  Rozczula mnie widok pokrzywdzonych psów, kotów, koni i innych zwierząt. Aż coś we mnie buzuje gdy widzę jak ktoś znęca się na niewinnym zwierzęciem. Najchętniej zrobiłabym takiej osobie to co ona robi temu zwierzakowi. Wszystkim tym co zamykają je w klatkach najchętniej ich samych bym w nich zamknęła, albo uwiązała na łańcuchu tak jak jeszcze niektórzy nie oszukujmy się i nie bójmy nazywać ich po imieniu- debile, którzy przywiązują psy do budy. Ale najbardziej wkurza mnie wyrzucanie zwierząt na ruchliwych ulicach albo wiązanie na sznurku do drzewa i skazywanie na śmierć w ogromnych męczarniach. Powiem jedno: ten kto to robi sam kiedyś dozna takiego okrucieństwa i tyle w temacie. Zło nigdy nie wygrywa. Cieszę się, że jest teraz tak wiele organizacji na rzecz pomocy pokrzywdzonym zwierzakom. Wspierałam, wspieram i będę je wspierać całym sercem. 


Znalezione obrazy dla zapytania australia pożary

I jak mawia stare indiańskie przysłowie:

Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba - odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy...

***

środa, 8 stycznia 2020

CZYTELNICZE PODSUMOWANIE 2019 ROKU



Cześć Moi Drodzy!

W ostatnim poście 2019 roku wspominałam Wam, że przygotuję wpis poświęcony czytelniczemu podsumowaniu tegoż roku. A że wszystkie książki jakie przeczytałam w 2019 zapisywałam w notatniku dziś z łatwością mogę podzielić się z Wami ich tytułami ( ale rymy mi wyszły ;D ). Pod koniec 2018 postawiłam sobie wyzwanie czytelnicze „  przeczytam 50 książek przez calutki  2019 rok”. Jak je wspominam? Czy żałuję ? A może było to całkiem przyjemne wyzwanie? Dowiecie się tego czytają tego posta. Dodam, że było to moje pierwsze tego typu zadanie do wykonania przez cały rok. Od razu piszę, że łatwo nie było ale jak tak dzisiaj patrzę na te poszczególne miesiące ubiegłego roku i zapisane pod ich nazwami tytuły książek czuję dumę, że dałam radę.

Skąd wziął się u mnie pomysł na takie książkowe postanowienie? W 2018 roku odpuściłam sobie nieco czytanie, na rzecz mniej istotnych spraw. Przeczytałam wtedy tylko 21 książek ( podgoniłam ten wynik przez ostatnie miesiące roku). 2019 był dla mnie motywacją do chętniejszego sięgania po książki. Takie postanowienie było dla mnie świetnym doświadczeniem, poznałam wiele wspaniałych autorów, o których nie miałam nawet pojęcia. Przeczytałam niezliczoną liczbę stron, niektóre pozycje miały ich nawet 600. Zadziwia mnie fakt, że potrafiłam czytać w tak szybkim tempie, a dziś umiem nawet opowiedzieć o tych które czytałam np. na początku stycznia. Wryły się one w moje serce- tego jestem pewna. Niektóre bardzo mnie poruszyły, a były i takie które nie dały o sobie zapomnieć. Tak było w przypadku książki Nicholasa Sparksa „ We dwoje” rozmyślałam o niej grubo ponad 2 miesiące. Były też i takie które już po pierwszej stronie mnie do siebie zniechęcały, dlatego najzwyczajniej w świecie je sobie odpuściłam.  W dzisiejszym poście pokażę Wam 50 książek które przeczytałam w 2019 roku. Bez ściemy, udawania i bez ogródek. Od razu mówię, że nikt nie zmuszał mnie do czytania takiej ilości książek. Sama sobie to wymyśliłam, postanowiłam i tego dokonałam. Nie robiłam też tego by komuś imponować, zrobiłam to dla siebie. W ten sposób chciałam poznać nowych autorów i książki o jakich dotąd nie miałam pojęcia.

Styczeń


Pierwszy miesiąc 2019 roku zapisał się jako jeden z tych kiedy przeczytałam więcej niż 3 książki. Czytać zaczęłam już 1 dnia Nowego Roku. Na pierwszy ogień poszła „Uwierz w miłość Calineczko” Natalii Sońskiej. Kocham książki tej autorki i ich okładki – są takie słodkie i urocze. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i dość szybko. Ale powiem Wam, że ciężko jest się przystosować do czytania aż tak dużej ilości książek. Wymagało to ode mnie nie lada samozaparcia. Na początku owszem bywało ciężko, ale szybko się przestawiłam i potem już jakby automatycznie sięgałam po kolejne pozycje. Drugą książką był „ Tylko jeden wieczór” Krystyny Mirek. Ta książka jakoś mnie nie porwała, czegoś mi brakowało. Raczej drugi raz jej nie przeczytam. Trzecie miejsce zajmuje „ 7 życzeń” zbiór opowiadań polskich autorów. Ta książka zaczarowała mnie bez dwóch zdań. Długo nie mogłam o niej zapomnieć a przeczytałam ją praktycznie w jeden dzień.  Czwartą książką był „ Wieczór taki jak ten” Gabrieli Gargaś. Tę także przeczytałam w jeden dzień. I to od niej zaczęła się moja przygoda z książkami tej autorki. Ostatnią przeczytaną w styczniu było „ Garść pierników szczypta miłości” Natalii Sońskiej. Podsumowując w styczniu przeczytałam 5 książek.

Luty


Miesiąc miłości ( teraz sobie nieco polemizuję, bo nie lubię Walentynek) należał do książek o tejże tematyce.  Na początku Lutego przeczytałam „ Mniej złości więcej miłości” Natalii Sońskiej – jest to drugi tom „ Garść pierników szczypta miłości”. Końcówka tej książki nieco mnie rozczarowała, mimo to mile wspominam jej lekturę. Potem przyszła kolej na „ Obca w świecie singli” autorstwa Krystyny Mirek. Książki Pani Krysi to miód na moje serce. Bardzo przyjemnie mi się je czyta, są mądre, lekkie i ciekawe. Nic więc dziwnego, że autorka nazywana jest „mistrzynią lekkiego pióra”. W połowie Lutego porwała mnie 3 tomowa, miłosna seria książek Shari L. Tapscott. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nigdy wcześniej nie czytałam jej książek. „ Odrobina brokatu” a po niej „ Odrobina blasku” były strzałem w dziesiątkę choć są one książkami typowo młodzieżowymi. A takimi niezwykle ekscytowałam się gdy byłam nastolatką. Teraz jako 21-letnia kobieta czytająca same romansidła, lubię czasami dać sobie upust i sięgnąć po coś lekkiego. Takie właśnie były te dwie książki. A ostatnią przeczytaną w Lutym było „ Obudź się Kopciuszku” oczywiście autorstwa Natalii Sońskiej. Reasumując w Lutym przeczytałam 5 książek.

Marzec


Czyli wiosna tuż tuż. Marzec nie należał do miesięcy kiedy przeczytałam więcej niż 3 książki, bo było ich właśnie tylko trzy. Tak jakoś nie starczyło mi czasu, a jedną z nich czytałam o wiele za długo niż powinnam. Pierwszą jaką przeczytałam było „ Lato utkane z marzeń” Gabrieli Gargaś. Jest to kontynuacja „ Wieczór taki jak ten”. Książki pani Gabrysi czytam w ekspresowym tempie tak było i z tą – wystarczył jeden dzień. Potem przyszła kolej na zbiór opowiadań polskich autorów „ Pierwsza miłość”. Dostałam go na Walentynki, zawierał naprawdę piękne, miłosne historie. Czasami i łezka się zakręciła w oku, ale Wiecie jaka ja jestem jeśli chodzi o romanse ;D Marzec zakończyłam książką „ Tylko dobre wiadomości” autorstwa Agnieszki Krawczyk. Była to moja pierwsza i chyba raczej ostania książka tej autorki. Mimo, że dość dobrze mi się ją czytało nie porwała mnie jakoś wybitnie i nie wywołała u mnie wielkich emocji na które bardzo liczyłam. Ten miesiąc skończyłam na 3 książkach.

Kwiecień



Wiosna w rozkwicie, a ja w książkach. Ale wyszło mi to na dobre. Nie żebym siedziała z nosem w nich przez cały czas. O co to to nie.Jednak w kwietniu padł rekord i przeczytałam ich aż 6. Pierwszą była „ Kropla zazdrości morze miłości” – trzecia i ostatnia część serii książek Natalii Sońskiej. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, może jeszcze kiedyś po nią sięgnę.  Drugą było „Światło o poranku”- kontynuacja „Światło w Cichą Noc” autorstwa Krysi Mirek. Potem w swojej domowej biblioteczce natknęłam się na nietypową książkę pt. „ E-mail od Pana Boga do kobiet”. Był to swego rodzaju przekaz duchowy przeznaczony właśnie do kobiet. Po jego przeczytaniu poczułam się jakaś taka lżejsza, ważniejsza i pełna energii. Cieszę się, że natrafiłam na tę książkę. Była dla mnie świetną odmianą. Czwartą książką przeczytaną w kwietniu było „ Zaczekaj na mnie” – J. Lynn. Istna burza hormonalna bym powiedziała. I nieco erotyczna, ale nie za bardzo. Przeczytałam ją na jednym oddechu i to dosłownie ;D Piątą pozycją książkową było „ Pośród żółtych płatków róż” Gabrieli Gargaś. Porwała mnie i przeczytałam w jeden dzień. Ostatnią szóstą była ‘ Taka jak Ty” także pani Gabrysi. I tę także wręcz „pożarłam” :D

Maj


 Wiosna w pełni, miłość dookoła i pachnące bzy. Maj był miesiącem kiedy przeczytałam 5 książek. Oczywiście wszystkie o tematyce romantycznej rzecz jasna. Pierwsza z nich „ Dziewczyna z warkoczem” była dla mnie totalną nowością. Jej autorka Agnieszka Jordan- Gondorek jak dotąd była mi nieznana. Okładka książki przykuła moją uwagę, gdyż znajdowała się na niej dziewczyna właśnie z zaplecionym warkoczem – zachowaniem podobna do mnie. Siedziała sobie w ciepłych kapciach, z kubkiem herbaty w ręce owinięta jakąś chustą. Jakże podobna do mnie pomyślałam sobie i wypożyczyłam tę książką w bibliotece. Zaskoczyła mnie jej treść, była nieco zabawna i co najważniejsze dobrze się skończyła dla głównej bohaterki. Potem przyszła kolej na dwie książki Sandi Lyyn – „ Podróż do miłości” i „ Nasze olśnienie”. Powiem tak, przypominały mi one trochę Greya. Sporo erotyzmu i scen łóżkowych. Pojawiał się też dobry humor bohaterów dlatego jakoś je przeczytałam. Chociaż nie powiem lubię takie klimaty nie żeby coś ale lubię. Ostatnią 5 książką było „ Dance, Sting, Love – miłosny układ” – która była totalną burzą hormonów. 

Czerwiec


Połowa roku, 24 książki na koncie do końca wyzwania pozostaje 26. Nie czuję zmęczenia, mam już taki automatyczny odruch, że sięgam po kolejne książki. W Czerwcu przeczytałam ich 4. I nawet świąteczna się znalazła ;D Pierwszą była kontynuacja „ Dance, Sting, Love- miłosny układ” czyli „ Dance, Sting, Love – w rytmie serc”. Poruszyła mnie historia tancerki o imieniu Liwia. Tak jak wspomniałam w przypadku tej pierwszej ta seria to burza hormonów, pożądania i namiętności.  Drugą książką przeczytaną w czerwcu były „ Listy (nie) miłosne” Natalii Sońskiej a trzecią – ich kontynuacja „ Piosenki ( nie) miłosne”. Obie śliczne, nieco smutne ale dobrze się wszystko skończyło. Ostatnia przeczytana w czerwcu „ Anioł na śniegu” – historia bożonarodzeniowa o Adzie skradła na dobre moje serce.

Lipiec


Wakacje, lato i upały. Tych ostatnich nie znoszę, dlatego gdy nie musiałam wychodzić na zewnątrz zajmowałam swój wolny czas książkami. Przeczytałam ich 3.  Dwie autorstwa Natalii Sońskiej ( da się zauważyć, że polubiłam książki tej autorki to już kolejne od stycznia), czyli „ Cała przyjemność po mojej stronie” i „ Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić”. Obie czytałam w ekspresowym tempie, obie w jakiś sposób mnie ujęły. Wiecie? Ciężko było czytać podczas tych upałów, gorąc był niemiłosierny ale dałam radę. Trzecią i ostatnią była „Magia grudniowej nocy”. Lato a ja świąteczne książki czytam :D Tak mnie kusiło, że musiałam poznać zakończenie historii o Michalinie z Bieszczad. Książka była wspaniała, zresztą cała seria była wyjątkowa i cieszę się, że ją przeczytałam.

Sierpień


Ósmy miesiąc roku, 27 książek na koncie trzeba więc nieco podgonić to wszystko. 3 książki jakie przeczytałam w sierpniu pomogły osiągnąć okrągłe 30.  W tym miesiącu zdecydowanie rządziły książki Nicholasa Sparksa. Przeczytałam ich aż dwie. Piszę aż bo obie były dość grube i do dziś dziwi mnie, że dałam radę je przeczytać. Pierwszą z nich było „ Z każdym oddechem”. Piękna historia miłosna, niezwykle wzruszająca i ujmująca. Przeczytałam też „Szczęściarza” – pełna humoru także miłosna opowieść.  Pojawiła się też trzecia książka „ Zośka moja wielka miłość. Wspomnienia Hali Glińskiej” – swego rodzaju biografia Haliny Glińskiej – dziewczyny jednego z harcerzy walczących w czasie okupacji czyli Tadeusza Zawadzkiego Ps. Zośka. Uwielbiam historyczne książki dlatego z wielką przyjemnością po nią sięgnęłam. Przeczytałam ją dość szybko, była niezwykle wciągająca i ciekawa.

Wrzesień


Jesień na horyzoncie to i na książki znajdzie się więcej czasu. Przeczytałam ich aż cztery. Kolejno od początku „ We dwoje” Nicholasa Sparksa, zbiór wierszy Wisławy Szymborskiej pt. „Wystarczy”, wiersze wybrane Szymborskiej oraz „ Tam gdzie serce Twoje” Krystyny Mirek. Moje serce skradło „We dwoje” historia ojca który walczył o swoje dziecko po odejściu żony. Zdarzało się, że podczas czytania wyłam jak bóbr. Ponad 600 stron w trzy dni. Takie rzeczy rzadko się zdarzają czyż nie? Książka na długo została w mojej pamięci. I nadal w niej jest. Podobały mi się też wiersze pani Wisławy. Pisałam Wam, że kocham jej poezję?

Październik


 Najbardziej jesienny z jesiennych miesięcy miesiąc upłynął mi pod znakiem 4 książek. „ Na strunach światła” Krystyny Mirek, które jest kontynuacją „ Światła o Poranku” jakie przeczytałam w kwietniu, potem przyszła kolej na nowości. A były nimi dwie książki Agaty Czykierdy – Grabowskiej. Już w 2018 roku marzyłam o przeczytaniu jej powieści pt. „Adam”. „Adama” nie przeczytałam w październiku ale udało się dorwać dwie inne w bibliotece publicznej. Mowa o „Stand by me” – istny wulkan miłości, namiętności i pożądania oraz równie pełna tych wszystkich uczuć „Jak powietrze”. Czytałam z wypiekami na twarzy uwierzcie mi. Ostatnią przeczytaną w październiku było „Światło gwiazd” – czwarta część sagi willa pod kasztanem autorstwa Krystyny Mirek.

Listopad


Przedostatni miesiąc roku upłyną mi pod znakiem literatury nawiązującej do świąt Bożego Narodzenia. Wzięłam udział w wyzwaniu dziewczyny prowadzącej na Facebooku stronę „ Z książką jej do twarzy” , które to wyzwanie dotyczyło tego by listopad i grudzień należał do książek świątecznych. Kocham bożonarodzeniowe opowieści dlatego bez wahania do niego dołączyłam. Przeczytałam kolejno: „Randka pod jemiołą” – Agnieszki Olejnik, drugi raz „ Pejzaż z Aniołem” – Magdaleny Kordel a także „Serce z piernika” tejże autorki oraz „Dwanaście niedokończonych snów” – Nataszy Sochy. Wszystkie te książki były z Bożym Narodzeniem w tle. Moja ulubiona? Zdecydowanie „Pejzaż z aniołem” i „Serce z piernika”.  Czyli w listopadzie przeczytałam 4 książki.

Grudzień


Ostatni miesiąc 2019 roku i cztery przeczytane książki. Świąteczne rzecz jasna.  „ Świąteczny sekret” Krystyny Mirek, „ Okruchy dobra” – Jagna Kaczanowska i Justyna Bednarek, „ Wigilijna przystań” Sylwii Trojanowskiej i „ Spełnione życzenia” Karoliny Wilczyńskiej. Tę ostatnią na dzień przed końcem roku. Każda z tych książek była wyjątkowa, pełna świątecznej magii i miłości. Bardzo mile je będę wspominać. Były odskocznią od świątecznych przygotowań i fajnym urozmaiceniem duchowych przygotowań do Bożego Narodzenia.

50 książek jakie przeczytałam w 2019 roku to było najlepsze doświadczenie jakie mogło mnie spotkać. Poznałam wielu nowych autorów, dowiedziałam się o książkach o jakich dotąd nie słyszałam. Wzbogaciłam swoją wiedzę i język a także rozwinęłam wyobraźnię. Ta chodzi już na wysokich obrotach. W tym roku nie wyznaczam sobie żadnego czytelniczego wyzwania. Nie żebym się zmęczyła, ale czuję, że ten rok będzie inny jak 2019. Wyczuwam, że idą zmiany w moim życiu i być może nie starczy mi czasu na czytanie. Ale nie mówię stanowczego NIE. Postaram się przeczytać tyle ile dam radę i będę mogła, bo choć wyzwanie 50 książek przez cały rok było miłym doświadczeniem nie zawsze z wielką chęcią sięgałam po książki. Przyznaję bez bicia, że czasem czytałam z musu a przecież nie o to chodzi. W tym roku stawiam na jakość nie ilość, ale wyzwanie z 2019 roku na długo pozostanie w mojej pamięci i sercu.

A ile książek Tobie udało się przeczytać w 2019 roku? 

❤❤❤

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY