niedziela, 29 marca 2020

ulubieńcy miesiąca - Marzec 2020



 Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!

❤❤❤

Końcówka marca, miesiąca który był ciężki, bardzo dla nas Polaków ale i nie tylko dla nas, bo jak wiadomo na całym świecie ten miesiąc był trudny. I nie tylko marzec, ale akurat w Polsce ten miesiąc stał się jakimś istnym koszmarem rodem z horroru. Liczę na to, że w kwietniu nastąpi przełom, mam ciche nadzieje, że uda się zatrzymać tego wirusa. Wszystko wróci do normy, z czasem o nim zapomnimy. Ale jeśli już uda się go pokonać nie zapomnijmy dalej być życzliwi, pełni empatii dla bliźniego. Chciałabym by ta zwykła ludzkość wobec drugiego człowieka nie skończyła się wraz z zakończeniem epidemii. Miło było by gdyby w naszych sercach pozostała ona na dłużej a nawet i na zawsze, bo bycie dobrym i miłym o wiele bardziej się opłaca niż sianie zamętu i plucie jadem na lewo i prawo.

Mimo, że marzec był ciężkim miesiącem zdarzały się w moim życiu dobre chwile. Pogoda chwilami dopisywała, czuć było wiosnę, słonko przygrzewało, muskało twarz swoimi ciepłymi promieniami. Ale zdarzyła się nam też zima, z czego niezwykle się ucieszyłam. Nie było śniegu w zimie to pojawił się na wiosnę. Trzeba się cieszyć, że w ogóle się pojawił, tęskniłam za białym puchem i tymi uroczymi śnieżynkami wirującymi na wietrze. W tym miesiącu nadgoniłam też czytanie, przeczytałam 3 książki – wszystkie trzy autorstwa Gabrieli Garagaś. Ogólnie ten miesiąc przeleciał mi praktycznie przez palce, każdego dnia odkrywałam nowe okienko w zdrapce wielkopostnej jaką zakupiłam z gazetą superexpress. Fajnie było zdrapywać monetą poszczególne dni, sporo ich jeszcze zostało bo Wielki Post nadal trwa, wkrótce jego zwieńczenie, dzisiaj mamy ostatnią piątą niedzielę tego jakże pokutnego czasu. Za tydzień pierwsza niedziela kwietnia, Niedziela Palmowa, co oznacza, że Wielkanoc tuż tuż. Co więcej działo się u mnie w marcu? Zajęłam się kucharzeniem, pieczeniem ciast, upiekłam pizzę, zrobiłam swoje pierwsze gofry i  spędzałam w kuchni więcej czasu z mamą. Z małą pomocą siostry zrobiłam wianek wielkanocny a razem z mamą ozdobiłyśmy cekinami styropianowe jajka. Nie mogę narzekać, że było mi w tym trudnym czasie źle, bo bym skłamała. Dałam radę jakoś to wytrzymać, chociaż bywały takie dni, że byłam wściekła, smutna, i chciało mi się beczeć w poduszkę. Oczywiście dawałam upust tym emocjom jakie się we mnie kłębiły. Najważniejsze to pozwolić sobie na smutek kiedy się pojawia, nie zawsze człowiek jest roześmiany, wesoły i chce mu się skakać ze szczęścia. Są te dni, że chcesz się zakopać pod ziemię, zasnąć, przespać to co złe. I ja czasem takie dni też miewam. Jak każdy zresztą, w marcu takich chwil było kilka, jednak nie będę się nad nimi rozwodzić bo szkoda czasu. W tym miesiącu pojawiło się kilku ulubieńców. Książki, muzyka, jedzenie, stylizacje… czyli to co lubię najbardziej. 


Perfumy Bi-es Candy Girl

Moja wiosna pachnie truskawkami, bitą śmietaną i wanilią. Te trzy składniki tworzą piękną nutę zapachową o nazwie Candy Girl od firmy Bi-es. Jako nastolatka uwielbiałam ich perfumy, miałam ich całkiem sporo w swojej kolekcji. Na początku marca będąc na zakupach w Biedronce odruchowo zerknęłam na półkę z perfumami. Postanowiłam je powąchać, a jak sięgnęłam po Candy Girl dosłownie przepadłam. Słodki, uroczy zapach na wiosnę i nie tylko. Uwielbiam nuty truskawek i wanilii. Słodkie perfumy są u mnie mile widziane, a za te zapłaciłam tylko 9,99 zł.  Akurat była promocja bo to było przed Dniem Kobiet ;-)


Ozdoby do włosów z Aliexpress

W marcu przyszły długo wyczekiwane przeze mnie paczki z ozdobami do włosów jakie zamówiłam sobie pod koniec stycznia na Ali. Przyznam, że miałam obawy czy do mnie dotrą. Na szczęście wszystkie trzy się pojawiły co bardzo ale to bardzo mnie ucieszyło. Robi się coraz cieplej to i będę mogła nosić fryzurki z tymi uroczymi ozdobami. Jestem pewna, że nie raz pojawią się na blogu, a jeśli jesteście ciekawi jakie preferuję fryzury na wiosnę zapraszam Was do posta 8 fryzur na wiosnę/ zamówienie z Aliexpress .


Wielkanocne DIY

W tym roku postanowiłam sobie, że sama wykonam świąteczne ozdoby. W Pepco zakupiłam potrzebne gadżety, styropianowe jajka i kółko do zrobienia wianka. Kupiłam też różnokolorowe cekiny i wszelkiego rodzaju dekoracje. Pisanki wyczarowałyśmy z mamą, chociaż jedną zrobiłam sama od początku do końca. Jestem zdania, że takie dekoracje jakie robimy sami jakoś tak bardziej cieszą oko. Ale samo wykonanie daje człowiekowi wiele frajdy a jak jeszcze zaangażuje w to domowników to już w ogóle. Przed świętami pojawi się na blogu wpis z moim wielkanocnym DIY. Zobaczycie jakie cudeńka udało mi się w tym roku zmalować. 


Ciasto zebra

Marzec to zdecydowanie najsłodszy miesiąc w tym roku . W styczniu i w lutym nie upiekłam tyle co właśnie w marcu. A co będzie w kwietniu kiedy to święta wielkanocne za pasem? Szykuje się tego jeszcze więcej zapewniam Was. Ciasto zebra to ciacho jakie moja mama piekła mojemu rodzeństwu w latach 80-tych. Ja jestem najmłodsza w rodzinie, rocznik 98.tak więc nie wiem jak to było w tych czasach. Moje dzieciństwo przypadało na końcówkę lat 90-tych i początek 2000. Wracając do ciasta to wykonuje się je dość długo ale efekt jest naprawdę wow. Teraz praktycznie umiem je zrobić sama, mama mnie tego nauczyła. Samo ciacho jest wyjątkowe nie tylko dlatego, że ma paski niczym zebra ale dodaje się do niego szklankę oranżady, najlepiej białej. Smakuje po prostu znakomicie.


 Dzień Kobiet

Jak co roku nasze kobiece święto było moim ulubionym wydarzeniem w marcu. Jak rok temu dostałam od taty piękny bukiet tulipanów, moich ulubionych w kolorze pudrowego różu.  Z okazji Dnia Kobiet upiekłam pyszny torcik, który udekorowałam mrożonymi truskawkami i kawałkami ananasa z puszki. Zdecydowanie tegoroczny Dzień Kobiet był dniem bardzo udanym i będę mile go wspominać. 


Domowe gofry

W tym miesiącu po raz pierwszy w swoim życiu sama zrobiłam gofry. Dostałam w prezencie małą gofrownicę, w której mieszczą się dwa gofry. Od siostry dostałam sprawdzony przepis i zaczęłam działać. Gofry wyszły smaczne, z domowym dżemem wyśmienite. Uwielbiam gofry, teraz kiedy idzie do lata już sobie wyobrażam jakie cudowne desery będę tworzyć jak tylko w naszym ogródku pojawią się truskawki. Wystarczy tylko upiec gofry, samemu ubić śmietankę a na wierzch położyć owoce. Na takie chwile warto czekać z utęsknieniem i ja już ich oczekuję z wielką ekscytacją.


Książki

Ten miesiąc zdecydowanie należał do książek autorstwa Pani Gabrysi Gargaś. Przeczytałam 3 z czego dwie skradły moje serce. Mowa o „ Minione Chwile” oraz „A miększy nami wspomnienia”. Obie te książki miały historyczne tło, ja uwielbiam powieści w których jest nawiązanie do historii, kiedyś jak chodziłam do szkoły to historia była moim ulubionym przedmiotem. W sumie ona i język polski, bo kocham poezję i dobre książki. Wracając do wyżej wymienionych pozycji książkowych oprócz tego, że posiadały tło historyczne opowiadały o miłości.  Pierwsza o wszystkich jej odcieniach od zakochania, po głęboką, namiętną miłość aż po nienawiść.  Zaś druga o miłości matki do dziecka, a także miłości w czasie okupacji niemieckiej.  Obie książki czytałam w ekspresowym tempie, przyznam, że ciężko było się od nich oderwać. Głęboko mnie poruszyły i zostały na dłużej w mojej pamięci.  Obie czytałam w ogromnymi wypiekami na twarzy.

Minione Chwile

Anna pozostawia wszystko za sobą i wyjeżdża do Szkocji, by wyleczyć złamane serce. Znajduje tam prace w posiadłości Lady Abigail, mając nadzieje, ze to koniec jej problemów. Jednak w murach starego dworu w West Lothian odzywa przeszłość , a przyczajone demony wychodzą z ukrycia. Historia starszej pani wstrząsa młodą dziewczyna. Lady Abigail kochała kiedyś ze wzajemnością młodego, polskiego oficera, Waldemara Leśniewieckiego . Jednak wszystko sprzysięgło się przeciw tej miłości. W młodym oficerze zrodziły się bunt i niezgoda na niesprawiedliwość. Przegrany zwycięzca opuścił Szkocję i wrócił do ojczyzny. Jednak jego losy potoczyły się zupełnie inaczej, niż by sobie tego życzył. Uciekając przed podejrzeniami o szpiegostwo powrócił do Szkocji, by na nowo złączyć swój los z Abigail. Jednak czy to ona była mu przeznaczona?

A między nami wspomnienia

Ada traci wszystko, co do tej pory było w jej życiu ważne. Trudne okoliczności zmuszają ją do rozstania z ukochanym. Przez kilka lat żyje jak w letargu. Pewnego dnia postanawia odwiedzić swoją babcię, Marię, która w zaufaniu opowiada wnuczce swoją historię. Młodość Marii przypadła na okres wojny. To był trudny i bolesny czas. Pomimo okrucieństw wojny kobieta zakochała się do szaleństwa w mężczyźnie, którego nie powinna była pokochać. Czy to uczucie miało szansę przetrwać skoro Franz był Niemcem? Czy można kochać, a zarazem nienawidzić? Franz dla tego uczucia zaryzykował wszystko. Maria stara się przekonać wnuczkę, że w życiu liczy się tylko miłość, każda miłość, i to, jaką siłę możemy odnaleźć dzięki bliskości drugiego człowieka. Rozgrzewająca serca powieść o tym, co jest tak naprawdę ważne. O relacjach międzyludzkich i o uprzedzeniach. O niewypowiedzianych słowach, obawach, stracie i wielkim uczuciu. O tym, że życie nikogo nie oszczędza. To także historia o tym, że najważniejsze, to móc kogoś kochać. Tak prawdziwie, bez oczekiwań.


Zima wiosną

 W przed ostatnią niedzielę pogoda zrobiła nam mega niespodziankę, bo przez calutki dzień padał śnieg a rano w poniedziałek kiedy się obudziłam było bialutko. Postanowiłam to wykorzystać i zrobiłyśmy z mamą kilka zdjęć. Wpis znajdziecie tutaj . Wracając do chwilowej zimy – sprawiła mi sporą radość, uwielbiam śnieg. Szkoda tylko, że tak późno i, że na następną zimę muszę poczekać do grudnia. Mimo to cieszę się, że chociaż przez chwilkę mogłam się nim pocieszyć. Teraz już marzę o ciepłej wiośnie i lekkich stylizacjach.


Dwurzędowy płaszcz w kratkę

Płaszczyk zakupiłam w styczniu na zimowych wyprzedażach w sklepie Cropp. Jest dość cienki, dlatego na wiosnę jest wprost idealny. W marcu bardzo często go nosiłam, w połączeniu z beretem tworzył fajną paryską stylizację.  Ogólnie kocham nosić płaszcze, są kobiece, bardzo dobrze się w nich czuję i wpisują się w mój obecny styl. Stylizacja z tym w kratkę była dodana 17 marca a kto jeszcze nie widział zapraszam go tutaj .


Bułeczki z dżemem porzeczkowym

W miniony piątek razem z mamą wzięłyśmy się za pieczenie drożdżowych bułeczek z dżemem. Uwielbiam zapach ciasta w domu, czuję wtedy bezpieczeństwo i ciepło. Moja mama jest świetną kucharką i piecze pyszne ciasta, siostra zresztą też. To od nich uczę się przygotowywania domowych smakołyków. Zawsze biorę notesik, długopis i notuję wszelkie przepisy i wskazówki. Jak to moja mama mówi: „ Przyda Ci się to w dalszym życiu.” Oj tak, a ja marzę o tym by w przyszłości piec i gotować dla swojej rodziny. Więc wszelkie nauki nie pójdą w las.  

A wykonanie tych bułeczek jest mega proste: wystarczy pół kg mąki, pół litra mleka, 2 jajka ( może być jedno całe a z jednego tylko żółtko), 10 dag drożdży, 10 dag rozpuszczonego masła, olejek z aromatem, cukier. Drożdże należy połączyć z cukrem ( łyżka cukru na 10 dag drożdży), następnie przesianą mąkę łączymy z podgrzanym w rondelku mlekiem i masłem. Dodajemy jajka, rozgniecione z cukrem drożdże, olejek z aromatem . Wszystko wymieszać najlepiej w misce. Nakryć ją ściereczką i zostawić do podrośnięcia, następnie formować bułeczki i nadziewać dżemem.  Roztrzepać jajko w miseczce i smarować pędzelkiem wierzch bułeczek. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 30- 35 minut.  



Zdrapka Wielkopostna 2020

W tym roku po raz pierwszy przeżywam Wielki Post ze Zdrapką Wielkopostną, która była dołączona do gazety SuperExpress. Od Środy Popielcowej aż do Poniedziałku Wielkanocnego. 40 okienek które zawierają różne zadania. Czas Wielkiego Postu to czas udoskonalania siebie, swojej duszy nie ciała. To czas gdy zastanawiamy się nad swoim życiem, nad tym co możemy zrobić dla innych ale i dla środowiska. W tej zdrapce są różne zadania, mega mi się one podobają i codziennie  z wielką ekscytacją odkrywam te nowe. 


Listy do Julii (2010) - Filmweb

Filmy

U mnie zarówno z filmami jak i książkami jest tak, że jak złapie mnie faza to mogę oglądać i czytać nieskończenie wiele i długo. Jak zaś ta faza nie łapie nie mam w ogóle chęci nic oglądać albo czytać. W tym miesiącu z filmów jakie obejrzałam najbardziej spodobały mi się „ Listy do Julii” oraz animacja „Sekretne życie zwierzaków domowych”. Ten pierwszy obejrzałam na cda.pl zaś drugi w piątek na TVN. „ Listy do Julii” to cudowna komedia romantyczna, z pięknymi widokami, o miłości która nie liczy sobie lat ani czasu. Która trwa i trwa. Zauroczył mnie ten film, jestem pewna, że jeszcze nie raz go obejrzę. Zaś „Sekretne życie zwierzaków domowych” – tutaj to się działo. Przezabawny film animowany dla całej rodziny zdecydowanie. Uśmiałam się do łez, uwielbiam takie bajki ;-)

Muzyka

Kilka osób już jakiś czas temu pytało mnie jak możliwe jest to, że ja młoda osoba słucham muzyki z dawnych lat, że lubię hity z lat 60. , 70. itp. Tak więc odpowiadam: odkąd pamiętam u nas w domu taka muzyka najczęściej rozbrzmiewała. Jak byłam mała to nagrywaliśmy piosenki na kasety, moja siostra uwielbiała słuchać Britney Spears. Do dziś mamy kasetę z jej piosenkami. Tak więc mam zaszczepione uwielbienie do starych hitów, mają w sobie to coś. Mam do nich ogromny sentyment. W tym miesiącu dużo słuchałam piosenek Pana Michała Bajora, odkryłam też świetne utwory świetnego wokalisty Salvatore Adamo. Ponadto słuchałam też trochę Presleya, Marka Grechutę, Irenę Jarocką i Marie Laforet .





I tak oto dobiegliśmy końca dzisiejszego posta.  Jak widzicie uzbierało się całkiem sporo tych ulubieńców. Na zakończenie chcę jeszcze napisać Wam pewną myśl. Otóż wiem, że nie jest ciekawie w naszym kraju w związku z pandemią, jednak musimy walczyć z naszą pandemią smutku. Mniej telewizji, mniej Internetu, mniej czytania na forach internetowych i mniej oglądania serwisów informacyjnych. Więcej czytania książek, więcej przebywania razem, spacerów a kto wierzący modlitwy i zaufania do Boga. Wszystko będzie dobrze, to jak wygląda nasze życie zależy od tego jakim widzą je nasze oczy i jakim czuje je nasze serce. Trzeba wierzyć, że będzie jak najlepiej, nie użalać się nad sobą, bo czy jest pandemia czy jej nie ma nasze życie mija, czas mija a utraconego czasu nikt nam już nie zwróci. Wczoraj było wczoraj, a dziś jest dziś. Musimy rozradować nasze serca, bo nie wiemy ile tego czasu nam jeszcze zostało. Żal było by teraz siedzieć i się umartwiać a potem umrzeć z przekonaniem, że zmarnowało się tak cenne chwile na wpatrywanie się w ekran i jeszcze większe gromadzenie w sobie strachu i smutku. Im mówimy stanowcze NIE! Nie dajmy się, walczmy z nimi. Jestem pewna, że każdy może wygrać jeśli tylko chce, potrzeba chęci i determinacji. I tego Wam życzę a także pięknego, słonecznego niedzielnego popołudnia! Trzymajcie się ciepło!

❤❤❤

czwartek, 26 marca 2020

elegantka




Dzień dobry Moi Drodzy Czytelnicy!

Jak Wasze samopoczucie?  Każdego dnia budząc się rano mam wrażenie jakby wszystko to co się dzieje w naszym kraju i na świecie było tylko złym snem. Ale potem gdy już wstanę z łóżka, zaścielę je, włączę radio i ubierając się usłyszę wiadomości jakie właśnie nadają czar pryska, wraca ponura smutna rzeczywistość, epidemia, strach o zdrowie swoje, bliskich i smutek. Chociaż staram się przeważnie temu ostatniemu nie dawać, dość często mnie łapie. Uciekam mu a on mnie goni.  Dopada w najmniej oczekiwanym momencie, ja mu się nie daję, nie zawsze wygrywam. Ale jednego nie pozwolę sobie zabrać : uśmiechu i wiary w nowy, lepszy dzień. Wiara i nadzieja to takie uczucia, które niezależnie od beznadziejności sytuacji każdy z nas w sobie czuje. A trzecim tajnikiem jest miłość, miłość do bliźnich, szacunek do lekarzy którzy w pocie czoła walczą o tych wszystkich chorych ludzi. Empatia, cierpliwość. Tej pierwszej dość często brakuje, cierpliwości zresztą też. Jednak da się zauważyć ludzką solidarność co bardzo ale to bardzo mnie cieszy. Może ta epidemia sprawi, że znów będziemy ludzcy wobec innych, życzliwości, milsi i po prostu dobrzy jak człowiek dla człowieka?


Koronawirus to już nie temat tabu. Jest w naszym kraju, rośnie liczba zarażonych, a ludzie sobie jeszcze to bagatelizują i wychodzą na dwór jakby nigdy nic. Wiecie? Ja też się na początku wściekałam, byłam zła. Zła, że ta epidemia dotarła do Polski, że zniweczyła moje plany a marzenia postawiła pod znakiem zapytania. Wściekałam się, że nie mogę normalnie pojechać na zakupy, przerażały mnie puste półki w sklepach. Czułam strach pomieszany ze złością. Chciałam wierzyć, że to tylko zły sen, że to nie dzieje się na prawdę. W naszej kochanej Polsce jest koronawirus – przez myśl by mi to nie przeszło a jednak jest. I to nie mało, a dużo . Zdałam sobie sprawę z tego jak człowiek nie cieszył się z życia gdy tego wirusa nie było. Jak chodził struty, zły na nie wiadomo co i kogo. Jak nie doceniamy tego co mamy, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy. Musi się coś stać byśmy zrozumieli co tak naprawdę w życiu jest ważne. Nie stan konta, nie wyrzeźbiona sylwetka, nowy samochód, Iphone, milion obserwujących na Instagramie… Zdrowie, miłość, radość, uśmiech, pociecha z dzieci, domowe szczęście, ukochana osoba u boku – to tak naprawdę liczy się w życiu. I tylko od nas zależy czy to każdego dnia docenimy. Czy musi przyjść zaraza byśmy posiedzieli ze sobą jak normalna rodzina w domu, zjedli razem obiad i po prostu ze sobą przebywali a nie tylko przelotem w drodze do pracy czy szkoły. A potem z nosem w telefonach, praca po godzinach, niedopowiedzenia, ciche dni, brak dotyku, empatii, zrozumienia i zwykłego zainteresowania. Mamy szansę teraz to naprawić. A ludzi którzy każą nam siedzieć w domach – Proszę Was miejcie do nich szacunek, nie olewajcie tego. Oni to robią dla naszego dobra, proszą nas o tak mało. Co nam szkodzi przesiedzieć w domach ten czas. Szanujmy tych co walczą z epidemią, przyjdzie czas na wszystko. Musimy to przeczekać. Koronawirus być może wkrótce zniknie, jednak pamiętajcie o tym, że…


Wirus nie zapuka do naszych drzwi nie odejdzie od nas gdy pokażemy mu jak dużo pieniędzy mamy na koncie bankowym, nie oszczędzi nas tylko dlatego, że jesteśmy bogaci. Teraz biedny i bogaty są na równym poziomie. Nikt nie jest lepszy od drugiego, bo każdy może się zarazić. Nie jest ważne czy jesteś królem, premierem, dyrektorem, gwiazdą rocka czy zwykłym mechanikiem. Koronawirus zrównał poziom wśród ludzi, każdy ale to każdy może paść jego ofiarą. On nie patrzy na status społeczny. Nie jest najważniejsze czy masz milion lajków pod zdjęciem ( w sumie teraz to wisi Ci ile ich masz, bo nie dają Ci kompletnie ukojenia w strachu o bliskich), czy jeździsz najnowszym modelem samochodu i czy używasz perfum od Giorgio Armani’ego. Wirus ma gdzieś kim jesteś, co robisz i jakie masz plany na przyszłość. Przyszły czasy, że cieszy dodatkowa paczka papieru toaletowego,  zapas makaronu i ryżu. Cieszysz się jak głupi, że udało Ci się dorwać ostatnią pakę 32 rolek papieru do tyłka. Pomyśl: Kiedy tak cieszył Cię zakup papieru? NIGDY, a teraz skaczesz z radości, że udało Ci się go dostać. Albo żywność: Kiedy ostatni raz zjadałeś wszystko do ostatniego kęsa aniżeli wyrzuciłeś coś do śmietnika? Szanujesz żywność, bo wiesz, że nie wolno plątać się po sklepach. A kiedyś trudno było Cię zatrzymać w domu bo wolałeś co i rusz szaleć po galeriach. Przyszły czasy, że wszystko się zatrzymało.Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, przebywamy w domu i spędzamy ze sobą czas. W sumie nie mamy wyjścia, jesteśmy na siebie skazani, ale to dobrze. Dobrze, że jesteśmy razem, mamy szansę odbudować więzi z bliskimi nam osobami. Mamy możliwość naprawić to co zepsuliśmy przez pośpiech, co zabiliśmy codzienną rutyną. Pieniądze tracą na wartości gdy w grę wchodzi ludzkie zdrowie i życie. Znane osoby oddają swój majątek by jak najszybciej wynaleziono szczepionkę na tego paskudnego wirusa. Świat wstrzymuje oddech, świat stanął, Polska się zatrzymała, ludzie usiedli na tyłkach i czekają.


Czekają na lepsze jutro, które nie nadchodzi. A ja wierzę, że nadejdzie, wiary nie zabierze nam nic. Bo choćby wszystko się rozpierdzieliło,  na tych gruzach przecież będzie szansa zbudować nowe. Ciekawi mnie czy ludzie wyciągną lekcję z  tej epidemii, czy dalej będą brnąć w to gówno w jakim byli do teraz.  Los daje nam szansę czy z niej skorzystamy? Ocalimy ludzkie istnienie, planetę ?  Pytań mogłabym zadać nieskończenie wiele, na język ciśnie się wiele słów. Pozwólcie, że niektóre zostawię dla siebie.  Jestem pewna, że wkrótce to zło będzie miało swój kres. Przyjdzie nowe, lepsze. Wiosna, rozkwitnie cały świat dookoła nas, może nie mamy teraz szansy się tym cieszyć, ale po wszystkim będziemy chłonąć całym sobą piękno natury, naszej kochanej ojczyzny. Docenimy ją, wybierzemy wakacje w Polsce, pojedziemy nad polskie jeziora, morze, góry. Będziemy jedli w polskich restauracjach i pili polskie piwo w polskich barach i pubach. Będziemy opalać się na polskiej plaży, wdychać świeże powietrze na polskiej wsi. To co polskie zostanie wreszcie docenione, nasza ojczyzna zyska w naszych oczach ( niestety od wielu lat wybierana była zagranica jako cel turystyczny). Wyjrzy słońce, los się do nas i naszego kraju uśmiechnie. Ludzie wyzdrowieją, cholerny wirus zniknie i będzie jak dawniej? Myślę, że będzie lepiej niż było, a bynajmniej taką mam nadzieję.


 Pisząc ten wpis targały mną różne emocje. Czułam smutek, rozgoryczenie, żal, złość, ale i czułam nadzieję, wiarę, że prędzej czy później to wszystko się skończy. Nie pozostaje nic innego jak czekać. W tym roku Wielki Post ma szczególne znaczenie. Siedzimy w domach, panuje epidemia, nie można iść do kościoła, modlimy się w domach. Największy smutek sprawia mi to, że nie będzie mi dane w tym roku uczestniczyć w obchodach Wielkiego Tygodnia. Nie uświęcę palemki, nie wezmę udziału w Triduum Paschalnym ani w święceniu pokarmów, nie pomodlę się przy Grobie Pana Jezusa, nie dane mi będzie uczestniczyć w mszy świętej o 6 rano w Wielkanoc. Powiem Wam, że to był cios, silny cios w serce. Ogromnie mnie to zasmuciło, ale też dało wiarę, że następne święta będą wyjątkowe. Bo będziemy je przeżywać głębiej, mając w pamięci Wielkanoc 2020, która była w cieniu pandemii. Ale smutek smutkiem, święta i tak się odbędą. Bo święta to ludzie, których kochamy, którzy nas kochają i to wiara która nas umacnia. A Pan Bóg jest dosłownie wszędzie. Trzeba tylko szerzej otworzyć oczy i serce by móc go dostrzec.  Ale Wiecie co? Jakieś światełko w tunelu jest, może do świąt to wszystko minie? Czas pokaże...


Zdaję sobie sprawę z tego, że epidemia COVID-19 pozostanie w nas już na zawsze. Nawet jeśli ona minie, uda się nad nią zapanować, wyleczą chorych to i tak i tak w człowieku to zostanie. Ta trauma, strach, niepewność. Miną lata zanim zaczniemy normalnie funkcjonować. Najważniejsze teraz to dać szacunek lekarzom, tym co każą nam siedzieć w domu, pracownikom sklepów i aptek – to dzięki nim możemy bezpiecznie kupić leki , żywność. Oni narażają swoje zdrowie i życie byśmy mogli bezpiecznie zrobić zakupy. Proszę, okażcie im szacunek, uśmiechnijcie się do nich , powiedzcie dobre słowo. Tak niewiele, a jednak dużo w obecnym trudnym dla nas czasie. Ludzka życzliwość i dobro – to nigdy nie było, nie jest i nie będzie przereklamowane uwierzcie mi! A lekarze to nasi bohaterowie. Przeczytałam w jednym wpisie na Facebooku bardzo fajny cytat: " Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny". Powiem Wam, że coś w tym jest, te kilka słów idealnie odzwierciedla to co robią lekarze, medycy, pielęgniarki i inne służby by ratować nasze zdrowie i życie. Mega szacun dla nich! 


I jeszcze taki mały apel do młodszej części moich czytelników: Kochani! Ja też jestem młoda, mam 21 lat i tak jak każdy z Was aż mnie skręca by gdzieś wyskoczyć, pojechać, pójść do kina, spotkać się ze znajomymi, rodziną. Miło spędzać czas na świeżym powietrzu, szaleć, kochać, zwiedzać Polskę i świat. Jednak teraz kiedy trwa pandemia pokażcie , że jesteście odpowiedzialni- zostańcie w domach! Przyjdzie czas na wszystko. Na pocałunki, przytulanie, oglądanie gwiazd, zachodów i wschodów słońca, kąpiel w morzu, opalanie się na plaży. Czas dalekich i bliskich podróży, spacerów za rękę, wycieczek. Jak cudownie będzie kiedy to wszystko minie. Będziemy mogli znowu normalnie żyć, pójść bez strachu do sklepów, do kawiarni, na basen, do restauracji na pyszny obiad. Wiem, że sporo z Was nie jest jeszcze osobami pełnoletnimi, wiem też, że nudzi Was siedzenie w domu. Ale Wiecie? Jest tyle sposobów na miłe spędzanie wolnego czasu. Odpoczynek, czytanie książek, gotowanie, pieczenie, rozmowa z bliskimi, prowadzenie bloga. Albo jak w większości z Was przypadku nauka. Trzymam za Was kciuki i wierzę, że będziecie na tyle dojrzali iż zrozumiecie, że sytuacja jest na tyle poważna, że nie warto jej bagatelizować. Cieszcie się z tego, że jesteście zdrowi, macie co jeść, macie dom i rodzinę. Inni nie mają tego szczęścia. Wielu ludzi nie zdążyło się pożegnać z bliskimi którzy umarli na COVID-19 co oni mają powiedzieć? Albo lekarze, pielęgniarki? Nie śpią, nie jedzą, nie mają na to czasu bo walczą o ludzkie życia. A my? Mamy ciepły dom, mamy co jeść, mamy Internet, książki, rodzinę. Cieszmy się tym, nie narzekajmy, bo naprawdę w tym czasie, w którym czytasz ten post może ktoś umierać, albo marzyć o kromce chleba. Ty jesteś zdrowy/ zdrowa,  żyjesz, masz chleb i do chleba. SZANUJ TO! Pamiętaj inni daliby się pokroić za to co Ty masz. 


Nie traćmy ducha. Nie ma takiego Wielkiego Postu, po którym by nie przyszła Wielkanoc, ani nie ma takich „ Gorzkich żali” , po których by się nie śpiewało „Alleluja

 BP ADRIAN GALBAS SAC



płaszcz / Cropp
spodnie / Terranova
koszula / Sinsay
buty / Jenny Fairy

❤❤❤

poniedziałek, 23 marca 2020

powrót zimy?



Dzień dobry w poniedziałek!

Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy już wiosnę, jednak śnieg jaki wczoraj u nas spadł tak mnie ucieszył iż postanowiłam dzisiaj z samego rana wyjść z mamą na kilka zdjęć. Przez calutką zimę nie miałam okazji do iście zimowych fotek. Namiastkę zimy zafundowała nam wiosna, jestem bardzo zadowolona z tego jej prezentu tym bardziej, że ostatnio chodziłam nieźle struta, znudzona i zasmucona. Taka odmiana pogodowa, zimowa aura, wczoraj wirujące na wietrze śnieżynki wprawiły mnie w lepszy nastrój i namalowały uśmiech na mojej buzi. Mam nadzieję, że zostanie on na niej jak  najdłużej i tego też Wam życzę, uśmiechu na każdy dzień. Choćby było źle, beznadziejnie i wszystko się rozbijało na drobne kawałki trzeba się uśmiechnąć, iść naprzód, nie oglądać się za siebie.







kurtka / House
spodnie / Bershka
czapka, szalik i rękawiczki / Sinsay
buty / Sinsay

❤❤❤

piątek, 20 marca 2020

8 fryzur na wiosnę / zamówienie z Aliexpress



Dzień dobry Kochani!

Astronomiczna wiosna się nam dzisiaj zaczęła. Serduszko się raduje, uśmiech maluje się na buzi, słonko przygrzewa aż chce się żyć. I te wszystkie negatywne emocje gdzieś odparowują i głowa staje się lżejsza i zaczyna mieć nadzieję, że wszystko zmieni się na lepsze. Wiosna daje energię do działania nawet jeśli to działanie jest chwilowo zatrzymane przez niekorzystne zjawiska jakie mają miejsce w naszym kraju i na świecie. To człowiek te marzenia w głowie ma, wiosna się i tak zaczyna a kwiaty i tak i tak zakwitną. I to cieszy najbardziej i to sprawia, że nie myśli się non stop o tym co złe a o tym co dobre.  A wiosna to doskonały czas na wybudzenie się z zimowego snu, bo jak nie teraz to kiedy? Jestem pewna, że zaczynacie też kompletować garderobę na ciepłe dni, a może już robicie porządki w szafie? Ja nie wiem od czego mam zacząć, szafa się nie domyka a ja często „ nie mam się w co ubrać”. Na wiosnę fajnie jest też pokombinować z fryzurą. Jak nie macie odwagi na mocne cięcie czy zmianę koloru proponuję fryzury z uroczymi dodatkami. Jakie to dodatki, skąd a także jak wykorzystać je w upięciach włosów? O tym dowiecie się czytając dzisiejszego posta.

Pod koniec stycznia postanowiłyśmy z siostrą kupić sobie jakieś fajne gadżety na stronce Aliexpress. Wiecie? Jak ja uwielbiam to chińskie allegro. Ile tam jest dobroci, cudownych rzeczy, dodatków, butów, ubrań, torebek i ozdób na święta i do domu. Normalnie zakochałam się w tym po uszy. Znalazłam też kilka fajnych ozdób do włosów. Zamówiłam sobie gumkę z długą wstążką – białą w czarne groszki, gumkę z kokardką w kolorze ecru oraz pudrową opaskę z supłem. Ta ostatnia przyszła na adres siostry, niestety jak na razie jej nie odbiorę. Mniejsza o to, mam dwie ozdoby w swoim domu i ostatnio wpadłam na pomysł by wykombinować z nimi jakieś fajne i proste w wykonaniu fryzurki na wiosnę. Wyczarowałam ich aż 8: kolejno rozpuszczone włosy z gumką – wstążką, niski kucyk z gumką- kokardką, wysoki kucyk z gumką-wstążką, niski kucyk z gumką-wstążką, niski kucyk z gumką-kokardką, warkocz z gumką- kokardką, warkocz z gumką-wstążką i wysoki kucyk z gumką-kokardką. Wielkich zdolności fryzjerskich to ja nie mam, ale moim zdaniem każda fryzura wygląda ładnie i wyjątkowo. Jestem mega ciekawa, która Wam się najbardziej podoba oraz czy zamawiacie sobie coś czasem z Aliexpress? Dajcie znać w komentarzu.


rozpuszczone włosy z gumką – wstążką


niski kucyk z gumką- kokardką


wysoki kucyk z gumką-wstążką


niski kucyk z gumką-wstążką


niski kucyk z gumką- kokardką


 warkocz z gumką- kokardką


warkocz z gumką-wstążką


wysoki kucyk  z gumką- kokardką

A Ty - lubisz tego typu ozdoby do włosów?

Cenisz sobie proste czy raczej efektowne fryzury ?

Zamawiasz coś czasem z Aliexpress?

Daj znać w komentarzu ;-)

❤❤❤

wtorek, 17 marca 2020

dwurzędowy płaszcz w kratkę




Hej Kochani Czytelnicy!

Jak się macie? 17 dzień marca, do kalendarzowej wiosny coraz bliżej. Mam to szczęście iż pomimo tego co teraz dzieje się w Polsce i na świecie nie mam obawy wyjść z domu, bo mieszkam na wsi. Totalne bezludzie, kilka domów na krzyż, dookoła lasy, łąki i świeże powietrze. I choć często narzekam na miejsce swojego zamieszkania, że a to za daleko do miasta, a to nie ma czym się ruszyć bo busy nie kursują to cieszę się, że tu mieszkam. Mogę sobie spokojnie spacerować, obserwować budzącą się do życia z zimowego snu naturę. Ostatnio widziałam nawet bociana, przyleciał więc oficjalnie można mówić, że wiosna w tym roku zaczęła się znacznie wcześniej niż zwykle. I jak tu się nie cieszyć? Lada dzień zacznie być coraz cieplej, wszystko zakwitnie, słonko przygrzeje i wszystkie złe rzeczy i smutki pójdą precz. Chciałabym by tak było… Ale będzie tak na pewno. Wiosna odgoni te czarne scenariusze jakie piszą się na naszych oczach, wniesie wiele koloru do naszego społeczeństwa, ojczyzny i przegoni zło jakie zaczaiło się w naszym kraju. Jestem tego pewna, że tak się stanie, tak więc Wiosno przybywaj i rób swoją robotę! ;-)

PS. A jak nie macie głowy co robić w wolne dni zerknijcie do posta Moniki z bloga Window Of Fashion By Moni a dostępny jest tutaj . Monika jest moją zaprzyjaźnioną blogerką, znamy się z bloga od prawie dwóch lat.  Ostatnio wpadła na pomysł by podzielić się ze swoimi czytelnikami pomysłami na kreatywne spędzanie wolnego czasu. Punktów jest aż dwadzieścia a szykuje jeszcze drugą część. Warto do niej zerknąć ❤








płaszcz / Cropp
spodnie / Bershka
buty / Reserved
sweter / Sinsay
beret / Sinsay

❤❤❤

sobota, 14 marca 2020

wiosna w kosmetyczce



Hejka w sobotę!

Równiutko za tydzień zaczynamy kalendarzową wiosnę!  Wiem, że teraz za bardzo nie mamy powodów do radości, każdy doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji jaka ma miejsce w Polsce, jednak właśnie myśl o wiośnie, słońcu, kwiatach i śpiewie ptaków napawa mnie nadzieją na lepsze jutro. Przecież po burzy zawsze wychodzi słońce prawda? Jestem pewna, że wszystko się ułoży.  Zanim jednak przejdę do prezentacji kosmetyków, które chciałabym Wam tutaj krótko zrecenzować mam do Was mały apel.

W czwartek pojechałam z braćmi na zakupy do Biedronki. Wiecie co tam zastałam? Puste półki, brak makaronu, ryżu, kaszy i innych produktów. Wszechobecny strach, panika, to do niczego dobrego nie prowadzi. Rozumiem zapasy, ale jak widzę te kolejki w supermarketach to tak przychodzi mi na myśl jedna rzecz: Po co to wszystko? Toż tam też można się zarazić, takie tłumy ludzi, a nikt nawet nie pomyśli o założeniu rękawiczek jednorazowych jak prowadzi wózek sklepowy. Ludzie kaszlą, co za tym idzie jest jeszcze większe ryzyko zakażenia. Nie lepiej korzystać z małych sklepów, unikać dużych skupisk? Zostać w domu, upiec samemu bułki, jakieś pyszne ciacho, ugotować obiad, poczytać książkę albo zacząć robić świąteczne dekoracje. Ja już mam pokaźną stertę książek, jestem przygotowana na każde okoliczności. Staram się siedzieć w domu, a na nudę polecam DIY. Ostatnio zaczęłam ozdabiać styropianowe pisanki jakie kupiłam tydzień temu w Pepco. Planuję też  przygotować własnoręczny wianek wielkanocny. Wszystkie materiały kupiłam jakiś czas temu, teraz mogę na spokojnie działać.  Jest to z pewnością znacznie mądrzejsze niż plątanie się po miastach, sklepach i innych miejscach z dużą ilością ludzi. I choć jestem osobą wierzącą jutro pomodlę się domu, nie wybieram się do miejscowego kościoła. Pan Bóg jest wszędzie, kto wierzy ten doskonale o tym wie. Wszędzie możemy się modlić, lepiej zostać w domu. Jednak pamiętać też o tym by od czasu do czasu wyjść na krótki spacer, dotlenić się, złapać trochę witaminki D ze słonka. I nie dać się zwariować. Wiecie? Osiwieć można z tego! I to dosłownie. Nie dajcie się ;-) Ale, ale , ale nie hejtujcie ludzi którzy jadą kupić coś do jedzenia. Sklepy są otwarte, każdy ma prawo wybrać się na zakupy. Ważne jest by pojechać tylko po to co nam naprawdę niezbędne. Na zakupy ubraniowe i dekoracje przyjdzie jeszcze czas.

Także weźcie sobie do serca moje i nie tylko moje słowa, bo przecież zewsząd słychać w różnych mediach iż sytuacja jest poważna i lepiej uważać. Polecam też zachować spokój, wyluzować, uśmiechnąć się, wyciszyć. Ja dzisiaj już czuję wewnętrzny spokój i Wam też radzę go poczuć.  A teraz przejdźmy do krótkich recenzji kosmetyków jakie przyszły do mnie i mojej siostry pod koniec lutego z Avonu. Jak tylko dostałyśmy paczkę postanowiłam sobie, że podzielę się jej zawartością tutaj na blogu i zmaluję wpis o kosmetycznych nowościach na wiosnę.  Ale, ale, ale pojawi się też coś nie z Avonu, a są to dwa podkłady: jeden Janda a drugi Rimmel. Ogólnie kosmetyki jakie zaraz ukażą się Wam przed oczami są do pielęgnacji ciała, makijażu i perfumy które sprawią, że ta wiosna będzie naprawdę radosna, pięknie pachnąca i udana!


Balsamy do ust AVON Color Trend

Na pierwszy ogień idą balsamy do ust o soczystych i jakże smakowitych zapachach. Bardzo lubię te malutkie pomadki, które nie tylko nawilżają usta ale i lekko je zabarwiają oraz nadają leciutki połysk. Wybrałyśmy sobie z siostrą smaki takie jak: melon, truskawka, jagoda, kokos, ciastko, słony karmel. Da się zauważyć, że pomadek mamy osiem sztuk. Niektóre są takie same np. melona jest aż 3. Usta po użyciu tych balsamów są niezwykle całuśne. Każda z pomadek kosztuje 3.99zł.


Żel pod prysznic Senses Tranquil Moments oraz żel  Senses zen

Obie z siostrą bardzo lubimy żele pod prysznic Senses. Są wydajne, mają piękne zapachy, dobrze myją i odświeżają skórę. Za te dwa zapłaciłyśmy w promocji po 8 zł każdy. Marka AVON co i raz wychodzi z nowymi propozycjami zapachowymi. Tym razem skusiłyśmy się na Senses Tranquil Moments – cytryna i drewno sandałowe oraz Senses zen – mandarynka i jaśmin. Śliczne, żywe zapachy, idealne na wiosnę ale i zbliżające się wielkimi krokami lato. Uwielbiam szybki prysznic z takim energetyzującym żelem, albo długą kąpiel pełną bąbelków. Ale o tej kąpieli będzie poniżej.


Płyn do kąpieli w wannie o zapachu bzu

Wyobraź sobie: wieczór, wanna pełna ciepłej wody z dodatkiem płynu o zapachu bzu. Czujesz wiosnę? Bo ja tak jak wącham ten płyn. Pachnie epicko, bardzo mi się podoba, a butelka jest duża wystarczy na dłuższy czas. Tak jak żele Senses tak płyny do kąpieli AVON należą do naszych ulubieńców jeśli chodzi o produkty do kąpieli i pod prysznic.  Za ten płyn w promocji zapłaciłyśmy ok. 15 zł. za 1 litr płynu. Myślę, że na kilka miesięcy taka butelka wystarczy. 


Żele pod prysznic AVON Senses romantic l’aumour 
oraz Senses happines

Ten pierwszy chyba nie muszę Wam pisać dlaczego go kupiłam ;D Wieża Eiffla na opakowaniu zrobiła swoje no i musiałam go mieć. Kolorek i zapach żelu także totalnie w moim guście. Róża w połączeniu  z irysem i bursztynem tworzy dość intensywny zapach. Drugi zaś Senses happines to odświeżająca woń granatu i frezji. Oba żele mają różowy kolor i oba bardzo mi się podobają zarówno bo względem wizualnym jak i skuteczności ( miałam okazję je już stosować).  Cena tak jak w przypadku dwóch poprzednich 8 zł za butelkę.


Woda toaletowa Pur Blanca / AVON lily soft musk

Bardzo lubię  lekkie i odświeżające, kwiatowe zapachy na wiosnę. Pur Blanca to klasyk, uwielbiam tę kompozycję zapachową. Jest to zapach idealny na każdą okazję.

Główne nuty zapachowe:  biała frezja, peonia, biała róża

Nuty głowy: biała frezja, mięta, kwiaty ylang-ylang

Nuty serca: biała róża, biała peonia, lilia wodna

Nuty bazy: drewno sandałowe, mleczne piżmo

Lily soft musk to perfumy jakie zamówiła sobie moja siostra.Zapach jest tak jak Pur Blanca lekki, świeży i świetny na ciepłe dni. Na co dzień i nie tylko. Wyraźnie wyczuwam lilię, a zapach lilii bardzo lubię.

Kategoria: kwiatowo-piżmowa

Nuty głowy: frezja, hiacynt wodny,nagietek

Nuty serca: biała lilia, konwalia, peonia


Nuty bazy: piżmo, wanilia, drzewo kaszmirowe



Odświeżające spray’e do stóp AVON Foot Works oraz lawendowa maska do pielęgnacji stóp

Zadbane stopy to podstawa. I chociaż teraz kryjemy je pod skarpetkami i butami, już za chwilę już za moment wskoczymy w sandałki i różnego rodzaju klapeczki. Wtedy nasze stópki będą miały swoje pięć minut, warto zadbać o to by prezentowały się nienagannie. Bardzo lubię produkty AVON Foot Works, moja siostra też. Zamówiłyśmy sobie dwa odświeżające spray’e do stóp oraz lawendową maskę. Ta ostatnia jest dla mojej siostry Justyny bo ja mam uczulenie na lawendę. Jej jest też spray lawendowy do stóp.


Oliwkowy olejek do włosów AVON Planet Spa

Odkąd podcięłam włosy mam hopla na punkcie pielęgnacji włosów. Polubiłam się z różnymi olejkami i wybór padł na ten oliwkowy z AVON Planet Spa. Ogólnie kosmetyki tej serii bardzo lubię, jednak to ten olejek skradł moje serce. Stosuję go przed myciem, nakładam na włosy i zostawiam przez ok.5 min. Potem normalnie myję włosy szamponem. Efekt jest naprawdę bardzo fajny. Włosy są lśniące i miękkie w dotyku. 


Woda toaletowa AVON Stamina / Encanto Charming

Kolejne perfumy, Stamina moje a Encanto  Charming siostry.  Pierwsze mają dynamiczny zapach za sprawą olejku grejpfrutowego połączonego z maliną, frezją i sandałowcem. Są młodzieżowe, idealne na każdą okazję. Drugie Encanto Charming to totalne przeciwieństwo Staminy. Zapach to połączenie ananasa, z soczystą jeżyną i drewnem sandałowym. 


Podkład do twarzy Janda 05 Natural /Loreal Paris 12 Natural Rose
/Rimmel Lasting matte

Wszystkie trzy podkłady są mojej siostry. Osobiście nie używam w swoim makijażu podkładu, a puder antybakteryjny w kremie. Mimo to postanowiłam Wam pokazać te 3 podkłady, może któryś Was zainteresuje. Mojej siostrze najlepiej się sprawdza ten z Loreal Paris. Po nałożeniu go na twarz, skóra wygląda niezwykle naturalnie, ukrywa on wszelkie niedoskonałości i zaczerwienienia. 


Perfumy Secret Attitude

O perfumach Stamina pisałam Wam powyżej, jednak tak wyszło, że zrobiłam zdjęcie Secret Attitude ( są po prawej stronie)  właśnie ze Staminą. Ale to nic ;-) Secret Attitude to słodkie perfumy, niezwykle dziewczęce w uroczym flakoniku.  Zapach z bzem w składzie, czuć, że coraz bliżej wiosna.

Nuty głowy: jabłko, ananas, jagody acerola

Nuty serca: jaśmin, frezja, bez

Nuty bazy: białe piżmo, drewno sandałowe


Masło do ciała AVON Planet Spa

Kosmetyk ten zamówiła sobie moja siostra. Ja niezbyt lubię masła do ciała. Wybrała sobie to z mleczkiem kokosowym. Przyznam, że zapach ma naprawdę imponujący. Ogólnie kosmetyki z Planet Spa lubimy obie i to bardzo. Jednak ja bardziej cienię sobie te do pielęgnacji włosów a i z moimi alergiami takie masła niestety odpadają. 


Skarpetki złuszczające AVON i Bielenda

Tak jak w przypadku produktów do pielęgnacji stóp z AVON Foot Works tak moja siostra zamówiła sobie złuszczające skarpetki z AVON a mi kupiła z Bielendy. Jak wiadomo skarpetki mają na celu złuszczyć martwy naskórek i sprawić, że stopy będą gładkie, nawilżone a skóra miękka w dotyku.

To już wszystkie nowości kosmetyczne jakie chciałam Wam dzisiaj pokazać. Jestem bardzo ciekawa, które produkty mieliście już okazję testować, dajcie znać w komentarzu. Życzę Wam miłego popołudnia, dużo zdrowia, uśmiechu i radości. Ja już dzisiaj od rana działam na pełnych obrotach. Sprzątanie, trochę telewizji, spacer, pieczenie ciasta a teraz patrzę za okno i mamy śnieg! :D Czyżby zima sobie o nas przypomniała? ;-)

❤❤❤

Hej, dzięki za każdy komentarz! To dla mnie ogromna motywacja do dalszego blogowania. Jeśli jednak już postanowiasz skomentować mój post trzymaj się jednej zasady: szanuj moją pracę. Jeśli jesteś blogerem jestem pewna, że stać Cię na więcej niż jedno słowo. Nie bawię się w obs/obs , kom/ kom. Uszanuj to! ;-) Jeśli spodoba mi się Twój blog z pewnością sama Cię odwiedzę.

POLECANE WPISY