Mam nadzieję, że u Was wszystko
w porządku i nie dajecie się złym emocjom spowodowanym tym co teraz dzieje się
w Polsce. A wydarzyło się i w sumie każdego dnia wydarza wiele złego. Mimo to
ja staram się myśleć pozytywnie, wzmacniam swoją odporność, chodzę na spacery i
cieszę się z trwającej jesieni. Na dworze robi się coraz piękniej, drzewa
zmieniają kolor liści, zatem jest kolorowo i przyjemnie. Dzisiaj mam zamiar
upiec ciasto, trochę posprzątać – tak zapowiada się moja sobota, a jak u Was?
Uwielbiam styl retro i vintage.
Podobają mi się ubrania nawiązujące do dawnych lat. Właśnie taka jest oryginalna koszulka HONDA Motorcycles w stylu vintage nawiązująca do historii marki ze sklepu enduro7.pl. T-shirt wykonany jest ze 100 % bawełny, jest dobrej
jakości, przewiewny. Koszulka posiada piękny czerwony kolor oraz kontrastujący
z nim napis HONDA. To pierwszy taki motoryzacyjny t-shirt w mojej szafie,
wybrałam typowo oversizowy rozmiar, bo bardzo lubię luźne koszulki. Ta świetnie
sprawdzi się zarówno do dżinsów jak i spódniczki. Wszelkie chwyty dozwolone ;-)
Co u Was? Jak mija Wam pierwszy
pełny tydzień października? Mi dobrze, cieszy mnie, że coraz więcej drzew
zmieniło kolor liści na oranż i złoto. Jednak taka „moja” ściana liści jeszcze
nieco się z tym ociąga, dlatego dam jej czas. Liczę na to, że już za tydzień
będę mogła wykonać tam zdjęcia. A dzisiaj Wam pokażę jesienną stylizację z
płaszczem w kratkę i czerwonym beretem. Kocham płaszcze i kocham berety. Są
ponadczasowe, klasyczne i najlepiej się w nich czuję. Jesienią stawiam właśnie
na to okrycie wierzchnie i nakrycie głowy. Tym razem postawiłam na czerwony
berecik który dodaje charakteru stonowanej kolorystyce płaszcza i spodni.
Jesiennego akcentu nadaje sweter z golfem w kolorze miodowym.
Zardzewiałe róże jesieni patrzą w przestrzeń białą od deszczu - deszcz niebo przyszywa do ziemi tysiącem ściegów i dreszczów, -
I wszystko psuje się, paczy, cieknie, zgnilizną broczy, lecz nie na zawsze, z rozpaczy - ale na krótko, z rozkoszy.
Jesień jeszcze dość nieśmiało,
ale z każdym dniem coraz śmielej maluje liście poszczególnych drzew w odcienie
oranżu i złota. Zadziwiające jest to, że wszystko dzieje się po kolei, najpierw
te drzewa a potem tamte a na końcu modrzewie i dęby. Wieczory i poranki, a
nawet dnie są już na tyle chłodne, że bez ciepłej kurtki, szalika i czapki ani
rusz. Ja popijam hektolitry gorącej herbaty z sokiem malinowym, czytam książki
i czekam na spacer po zasypanych złotymi liśćmi alejkach lasu który rośnie
niedaleko mojego domu. Już tylko dotknąć jak to się stanie. Uwielbiam ten
szeleszczący dźwięk , podmuchy jesiennego wiatru i zapach unoszący się w
powietrzu. Kompozycja porannej rosy, deszczu, suchych liści i lasu – istna
poezja. A w mojej kuchni pachnie śliwkami, jabłkami, cynamonem i grzybami. Choć
zawitał październik na chwilkę wrócimy jeszcze do września. Pokażę Wam moich
ulubieńców minionego dziewiątego miesiąca 2020 roku.
drożdżowe
ciasto ze śliwkami i cynamonem
Kocham domowe ciasta, uwielbiam
je piec. Najbardziej lubię to przygotowywanie poszczególnych składników,
następnie mieszanie czy nawet formowanie a potem ułożenie w formie i radosne
oczekiwanie na upieczenie danego placka. We wrześniu po raz pierwszy upiekłam
ciasto drożdżowe ze śliwkami i cynamonem. Uwierzcie zapach był obłędny, ciasto
rozpływało się w ustach. Do herbaty albo do porannej kawy to naprawdę zacny i
mega zdrowy dodatek.
saga
Dobrzyńskich Gabrieli Gargaś
We wrześniu przeczytałam dwa
tomy sagi Dobrzyńskich autorstwa Pani Gabrysi Gargaś. Książki nie były łatwe,
jednak dałam im szansę i bardzo mnie się spodobały. Opowiadają o czasach
drugiej wojny światowej, rzezi na Wołyniu, powstaniu warszawskim a także czasach
PRL-u w Polsce. Więcej na temat książek przeczytacie w tym poście – zaczytany początek jesieni.
„Wybacz
mi" – Gabriela Gargaś
We wrześniu 2020 przeczytałam 7
książek. Dla mnie to rekord, ale tak brałam sobie je na dniówkę do pracy albo
nockę i tak jedna po drugiej i się przeczytało. „Wybacz mi” to wstrząsająca
historia o wielkiej miłości, poświęceniu i cierpieniu. Czytało mi się ją w
ekspresowym tempie jednak mam wrażenie, że historia nie została dokończona.
Może będzie druga część? Oby bo czuję niedosyt.
pierwsza
jesienna stylizacja
Jak mowa o jesiennych
stylizacjach to od razu wręcz przebieram nogami i aż rwę się do ich
kompletowania. Pierwszą taką stylizację wykonałam na początku września a
zdjęcia zrobiła moja siostra. Akurat wtedy padał deszcz, drobny ale padał, mimo
to zdjęcia się udały, stylizacja bardzo mnie się podoba. Połączenie beżowego płaszcza, białego swetra, spódnicy w groszki i czarnych botków a do tego
kapelusz – jak dla mnie to kwintesencja jesiennej mody. A więcej zdjęć stylizacjitutaj .
„
Mały Książę” Antoine de Saint- Exupery
We wrześniu wróciłam też do
mojej ukochanej lektury, czyli „Małego Księcia”. Kocham tę książkę, mądrość
jaka z niej płynie jest niesamowita. „Kocha się tylko oczami, najważniejsze
jest niewidoczne dla serca”. Nie znam osoby która nie potrafiłaby mi zacytować
tego zdania, jestem pewna, że każdy choć raz w życiu przeczytał tę książkę.
Jeśli nie to musi koniecznie nadrobić, bo to klasyk nad klasykami.
perfumy
Ex’clamation
Lubię styl retro, a właśnie te
perfumy o których pisałam w tym poście do niego nawiązują. Zapach powstał w
latach 90-tych. Mogę rzec, że to moje lata chociaż urodziłam się w 1998 r. Lata
90-te były bardzo barwne, radosne i przełomowe. Właśnie taki jest zapach
Ex’clamation, którego hasło brzmi „Pachnieć krzykiem z wykrzyknikiem”. Urzekła
mnie buteleczka wyglądem przypominająca wykrzyknik. Pięknie prezentuje się na
łazienkowej półeczce, a zapach jest idealny na jesień.
mgiełka
do ciała AVON Naturals grejpfrut & morela
Uwielbiam mgiełki do ciała
AVON. Szczególnie latem bardzo często po nie sięgam by się odświeżyć w upalny
dzień. Jak dobrze pamiętam tę mgiełkę poleciła mi Martyna z bloga „Zapachem
pisane”. Kochana jeśli czytasz ten wpis, mega Ci dziękuję, bo zapach jest
naprawdę rewelacyjny. Spodobał się nie tylko mi ale i mojej mamie. Połączenie
kwaśnego grejpfruta i słodkiej moreli to strzał w dziesiątkę.
plecaki
Pariso.pl
We wrześniu dotarła do mnie
paczka z dwoma plecakami z internetowego
sklepu pariso.pl . Klasyczne, skórzane, jeden brązowy a drugi czarny. Tym
drugim już podzieliłam się z siostrą zaś brązowy noszę do pracy. Plecaki są
solidnie wykonane, poręczne, dają wygodę i są mega pakowne. Więcej o nich
poczytacie w poście „ plecaki Pariso.pl”.
sukienka
w kwiaty i ramoneska
Tegoroczne lato pożegnałam
stylizacją, czyli lekką sukienką w kwiaty w połączeniu z ramoneską i rockowymi
botkami. We wrześniu bardzo często
śmigam jeszcze w sukienkach ale łączę się albo ze skórzaną kurtką, albo ze
swetrem czy marynarką a nawet płaszczem. Uwielbiam takie stylizacje, sądząc po
ilości komentarzy pod postem „ Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą” Wy też
lubicie.
drożdżowiec
z jabłkami i cynamonem
Jak w przypadku drożdżowego
ciasta ze śliwkami tak i z jabłkami przepis był jeden, ale zamiast śliwek na
wierzch poszły jabłka i cynamon. Kocham także i to połączenie, bo jabłko z
cynamonem bardzo kojarzy mi się z jesienią ale także i z zimą. Mam nawet żel
pod prysznic o tym zapachu, uwielbiam cynamon. Drożdżowiec z jabłkami i . cynamonem
jest lekki, delikatny, ma nieco maślany smak. Idealny do herbaty w jesienny
poranek .
bukiet
astrów
Z miesiącem wrześniem kojarzą
mi się nie tylko wrzosy ale też astry. Mój śp. dziadek kiedyś bardzo lubił te
kwiaty. Lubi je też moja mama, siostra i ja. Będąc na zakupach w dużym mieście
zauważyłam na deptaku stragan pewnej starszej Pani. Miała bukiety różnych
kwiatów, ale moją uwagę od razu przykuły kolorowe astry. Zakupiłam bukiecik i
wręczyłam go mamie, bardzo się ucieszyła
poezja
Norwida i Gałczyńskiego
W tym miesiącu z wypiekami na
twarzy zaczytywałam się w poezję najwybitniejszych polskich poetów. Cypriana
Kamila Norwida i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Wypożyczyłam z biblioteki
2 tomiki ich dzieł. Wszystkie bardzo mi się spodobały. Jeśli chodzi o Norwida to najbardziej urzekł mnie wiersz „ w Weronie” a
Gałczyńskiego „Rozmowa Liryczna”, „Szczęśliwa Gwiazdka”, „ Wyspy
Szczęśliwe” i „ We śnie”. Wspaniale tak
zagłębić się w piękną polską poezję, a jesienią nie ma nic lepszego jak dobry
tomik poetycki, kawałek domowego ciasta, filiżanka herbaty i wygodny fotel.
„Rozmowa
Liryczna” Konstanty Ildefons Gałczyński
Jak ja szaleńczo kocham ten
wiersz. Jest taki piękny, romantyczny i coś czuję, że napisany przez
Konstantego dla jego ukochanej Natalii. Sama chciałabym by ktoś w tak piękny
sposób powiedział mi jak bardzo mnie kocha. Pamiętam, że „Rozmowę Liryczną”
swego czasu omawialiśmy na języku polskim w szkole. Nie pamiętam tylko czy było
to w gimnazjum czy w liceum ale coś mi świta w głowie, że właśnie ten wiersz
był interpretowany w czasach gdy chodziłam do szkoły.
muzyka
i filmy
We wrześniu zasłuchiwałam się w
piosenki przede wszystkim zespołu Czerwone Gitary czy Skaldowie. „Jesień idzie
przez park”, „ Nie mów nic”- Czerwonych Gitar czy „W żółtych płomieniach liści”
–zespołu Skaldowie. Słuchałam też The Eagles,
Scorpions, Roxette a także Anny Jantar i Stan Borysa. Obejrzałam dwa filmy: „
Kopciuszek- Roztańczona historia” z Seleną Gomez i „ DJ Cinderella” z 2019
roku. Obydwa mega mi się podobały i chętnie niedługo do nich wrócę. Uwielbiam wszelkie współczesne kombinacje klasycznej bajki o Kopciuszku.
Dzisiaj pierwszy dzień
października. Miesiąca złota i oranżu na drzewach , mgły, deszczu, tajemnicy i
jesieni w pełnym „rozkwicie”. Życzę Wam Drodzy Czytelnicy wspaniałego nowego
miesiąca. Cieszcie się jesienią na maxa, wyciskajcie z niej wszystko co
najlepsze. Czytajcie książki, pijcie aromatyczną herbatkę, okrywajcie się kocem
i odpoczywajcie. Zbierajcie kolorowe liście i zróbcie z nich bukiet. Nasuszcie
grzybów do wigilijnej kapusty, owoców na kompot z suszu. Śmiejcie się dużo i
głośno. Nie dajcie się smutkowi i chandrze. Żyjcie tu i teraz. Radośni i pełni
energii przejdźmy przez październik by móc potem powitać klimatyczny i mroczny
listopad.
Jak miło i przyjemnie, że we
wtorek powitaliśmy astronomiczną a w środę kalendarzową jesień. Czekałam na nią
z utęsknieniem i oto jest : w całej swej okazałości, już lekko zabarwiona na
czerwono i żółto zawarta w liściach niektórych drzew, delikatna w babim lecie
unoszącym się ostatnio na wietrze i przyprawiająca o gęsią skórkę wraz z
chłodem nocy i poranka. Jesień , tak ta pora roku wreszcie się zaczyna,
tajemnicza, nostalgiczna, idealna pora do zaczytania się w domowym zaciszu.
Ostatnio przeczytałam masę książkę, a wypożyczyłam z biblioteki coś ok.20
sztuk. Zabieram je ze sobą do pracy i czytam w wolnej chwili. Spakowana do
plecaka książka dodaje mi jakiejś takiej otuchy, czuję jakbym miała przy sobie
najlepszego przyjaciela. Właśnie literatura jest moją największą przyjaciółką a
książki najlepszymi przyjaciółmi. Kocham czytać, otaczać się książkami,
wypożyczać je, chodzić po nie do biblioteki, rozmawiać z paniami
bibliotekarkami, lubię wąchać książki. Tak, tak kocham zapach książek
szczególnie tych starych a takie coraz trudniej dostać w bibliotece bo
najzwyczajniej w świecie wiele z nich pozbywa się jak to mówią „ staroci”. Dla
mnie takie książki są cenne, zawierają w sobie ukrytą przed laty tajemnicę,
którą odkrywamy strona po stronie przewracając kartki i zagłębiają się w danej
historii.
Dzisiaj zabieram Was w czasy II
wojny światowej,a ściślej ujmując
ogarniętego wojną Wołynia i Warszawy. Nie będzie łatwo i przyjemnie o tym pisać
ale nie zawsze robimy coś co sprawia nam radość i maluje uśmiech na naszej
twarzy. Czasami trzeba dotknąć jakiegoś tematu lub przeczytać taką książkę
która wyryje w naszym sercu albo duszy jakiś trwały ślad. Tak było w przypadki
sagi Dobrzyńskich autorstwa Gabrieli Gargaś. Opowiem Wam dzisiaj o tym jak mi
się czytało „ Kiedyś się odnajdziemy” i „Zawsze będziemy razem”, a także co
czuję po lekturze obu. Zatem zapraszam do dalszego śledzenia tego posta.
Przyznam szczerze, że obawiałam
się tych książek. Dlaczego? Tematyka wojenna jest bardzo bolesna a w pierwszej
części, czyli „ Kiedyś się odnajdziemy” mamy dokładny opis rzezi na Wołyniu a
także okrucieństwa ze strony Niemiec wobec powstańców Warszawy. Czytając tę
książkę często miałam łzy w oczach, dreszcze a chwilami robiło mi się
niedobrze. Jednak książka tak mnie
pochłonęła, że całą przeczytałam w jeden dzień. Historia Janki która ucieka z
ogarniętego wojną Wołynia, traci rodziców którzy giną z rąk ukraińskich
banderowców, oddaje swoją rodzoną siostrę obcej rodzinie a sama przygarnia pod
swoje skrzydła małą dziewczynkę, którą od teraz zacznie traktować jak siostrę.
W Warszawie Tadek zakochuje się w Annie, niestety ich szczęście zostaje
przerwane wybuchem powstania warszawskiego. Po latach losy Janki i Tadka
splatają się. Mamy też w tej książce opis życia po wojnie które było równie
ciężkie jak to w jej czasie. Ogólnie książka ukazuje istotę miłości i to
miłości różnej. Kobiety do mężczyzny, siostry do siostry czy dziecka do matki i
ojca. Miłość potrafi pokonać wszystko i
nawet wojna nie jest w stanie jej powstrzymać.
Przychodzi niespodzianie, nie zawsze w porę ale zawsze przychodzi po
coś. Uwierzcie mi , że coś na ten temat wiem. „ Kiedyś się odnajdziemy” do
łatwych książek nie należy ale cieszę się, że dałam jej szansę, przeczytałam i
Wiecie co? Naprawdę warto poznać początek historii rodziny Dobrzyńskich.
Druga część „ Zawsze będziemy
razem” to kontynuacja historii Janki Dobrzyńskiej i jej rodziny już po wojnie,
a dokładniej w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Komunistycznej Polski,
brutalnej rzeczywistości i stanu wojennego. Opowiada jak potoczyły się losy
głównych bohaterów z pierwszej części „ Kiedyś się odnajdziemy”. Teresa (
przyszywana siostra Janki) wychodzi za mąż za Maksymiliana ( kuzyna Janeczki),
wszystko jest ładnie pięknie ale pojawia się kryzys a także Maks aż za bardzo
angażuje się w działalność antykomunistyczną. Kateryna ( prawdziwa siostra
Janki) wychodzi za Gustawa ale i tu mają miejsce pierwsze zgrzyty między
małżonkami. W międzyczasie pojawia się postać Aleksa ( syna Kateryny) już jako
nastolatka a potem dorosłego faceta. W „Zawsze będziemy razem” dowiadujemy się,
że Franek ( miłość Janki) żyje a także dorastający Miłosz ( syn Janki i Tadka).
Dalszy ciąg sagi Dobrzyńskich pokazuje jak wyglądały przesłuchania przez SB i
UB. Pojawia się też wątek handlu dziećmi i nieludzkiego traktowania młodych
ciężarnych kobiet w ośrodku samotnej matki. Tutaj też miałam gęsią skórkę gdy
to czytałam. Ale… mam niedosyt po tej
części, czekam na trzecią. Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi. Czekam na nią z
niecierpliwością. Jestem zaciekawiona dalszymi losami Janki, Franka, Tereski,
Kateryny, Gustawa, Maksymiliana, Miłosza, Marzeny i wielu innych bohaterów
zawartych w tej sadze. Na koniec dodam, że obie książki wygrałam w rozdaniu
jakie miało miejsce na oficjalnej grupie fanów książek Gabrieli Gargaś. W
prezencie dostałam też lightboxa.
Podsumowując obydwie książki są
godne polecenia, wciągające i ciekawe. Połączenie czasów wojennych z motywem
miłości jest tutaj strzałem w dziesiątkę. Kocham takie książki, kiedy pokazują
jak to było wtedy gdy wybuchła II wojna światowa, a przecież ludzie chcieli się
zakochiwać, zwierać związki małżeńskie i zakładać rodziny. Chcieli kochać i być
kochanymi niestety okrucieństwa wojny przerwały im to życie. Mimo to nigdy się
nie poddawali i za to ich podziwiam. Dziękuję Pani Gabrysi za książki pełne
emocji i czekam na 3 część sagi Dobrzyńskich z niecierpliwością.
Jak się macie? Co u Was
słychać? Nie bez powodu mój wpis ma tytuł „ Żegnaj lato na rok” bo dzisiaj
przypada początek astronomicznej jesieni, a jutro będziemy świętować pierwszy
dzień kalendarzowej. Tytuł mojego dzisiejszego wpisu to także tytuł piosenki
jaką śpiewała w latach 70-tych polska piosenkarka Zdzisława Sośnicka. Bardzo
lubię jej muzyczny repertuar, a ten utwór świetnie oddaje istotę przejścia z
lata do jesieni. Z tejże okazji przygotowałam także stylizację z letnią
sukienką w kwiaty, ale już w jesiennej wersji z ramoneską i botkami. Nie
zabrakło też mojej ulubionej czapki bosmanki a także klasycznej czarnej torebki
– listonoszki.
Tak jak wspomniałam we wstępie dzisiaj zaczyna się jesień astronomiczna a o północy kalendarzowa. Cieszmy się nią póki trwa, zachwycajmy się jej kolorami, darami jakie ze sobą niesie a także przygotowujmy sobie jesienne smakołyki. Delektujmy się gorącą herbatą, nie bójmy się spaceru w kaloszach z parasolką w czasie deszczu, wystawiajmy twarz do ostatnich promieni słońca, uśmiechajmy się szeroko i bądźmy dobrzy. Cieszmy się z nowej pory roku, poobserwujmy zmieniającą się przyrodę, wiewiórkę zbierającą orzechy na zimę, lecące klucze żurawi i dzikich gęsi. Upieczmy szarlotkę i ciasto ze śliwkami, zróbmy aromatyczną herbatę, wypożyczmy stos książek, przygotujmy sobie kącik do czytania. Wyjmijmy z szafy ciepłe sweterki i płaszcze. Pozbierajmy kasztany i zróbmy z nich ludzki i duuuużo spacerujmy. Życzę Wam pięknej i radosnej jesieni! A sobie tego bym potrafiła w pełni się z niej cieszyć.
Jak mija Wam przedostatnia
sobota września? Mi dość szybko, byłam w pracy, niedawno wróciłam i biorę się
za resztę obowiązków. Czeka mnie jeszcze trochę sprzątania, a po wszystkim może
wybiorę się na rower albo na spacer. Ostatnio uwielbiam krótkie przejażdżki po
mojej okolicy a także przechadzki niedaleko lasu. Pachnie już jesienią a z
brzóz powolutku sypią się złote listki. Zaczyna się bardzo magiczny czas na
który z utęsknieniem czekam zawsze cały okrągły rok, jesień już za rogiem,
czujesz to?
Niedługo zmieni się nam pora
roku tak więc warto pomyśleć o uzupełnieniu naszej garderoby o niezbędne
ubrania ale i dodatki. Bardzo lubię plecaki, szczególnie gdy wybieram się w
jakąś podróż albo na zakupowe szaleństwo z siostrą. Są niezwykle poręczne i
wygodne, pomieszczą wszystkie niezbędne drobiazgi a także znacznie więcej.
Dzisiaj pokażę Wam dwie stylizacje z dwoma plecakami jakie wybrałam dla siebie
ze sklepu Pariso.pl. Sklep ten specjalizuje się w sprzedaży plecaków, toreb,
portfeli itp. Ogromny wybór, dobre ceny, warto zajrzeć i zapoznać się z jego
szerokim asortymentem.
Zamówiłam sobie dwa plecaki,
klasyczny brązowy i czarny ze złotymi elementami.Jestem minimalistką dlatego też zdecydowałam
się na tak stonowane fasony i kolory. Obydwa plecaki są pakowne, uszyte z
ekologicznej skóry, wykonane z najwyższą starannością i pasją. Bez reszty
skradły moje serce i cieszę się, że mam je w swojej plecakowej kolekcji.
Pierwsza stylizacja to połączenie bordowego swetra z białą koszulą i dżinsami. Dobrałam
do tego beżowy płaszcz i brązowe mokasyny. Uroku całości nadaje bordowa gumka
ze wstążką którą związałam lekko włosy. Coraz bardziej przekonuję się do takiej
fryzury.A do tej stylizacji którą
utrzymałam w jesiennych barwach wybrałam brązowy plecaczek, totalny klasyk,
który warto mieć w swojej szafie.
Druga stylizacja tak jak
pierwsza oparta jest o barwy jesieni, czyli zielony sweterek i brązowa
spódniczka. Dobrałam do tego białą koszulę, brązowe mokasyny a pod szyją
zawiązałam atłasową apaszkę. Fryzura pozostała ta sama co w przypadku pierwszej
stylizacji, czyli brodowa gumka- wstążka i rozpuszczone włosy. Do tego look’u
wybrałam czarny plecak ze złotymi akcentami i suwakami po bokach.
Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.