sobota, 10 października 2020

koszulka w stylu vintage i jeansy

Dzień dobry Kochani!

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i nie dajecie się złym emocjom spowodowanym tym co teraz dzieje się w Polsce. A wydarzyło się i w sumie każdego dnia wydarza wiele złego. Mimo to ja staram się myśleć pozytywnie, wzmacniam swoją odporność, chodzę na spacery i cieszę się z trwającej jesieni. Na dworze robi się coraz piękniej, drzewa zmieniają kolor liści, zatem jest kolorowo i przyjemnie. Dzisiaj mam zamiar upiec ciasto, trochę posprzątać – tak zapowiada się moja sobota, a jak u Was?

Uwielbiam styl retro i vintage. Podobają mi się ubrania nawiązujące do dawnych lat. Właśnie taka jest oryginalna koszulka HONDA Motorcycles w stylu vintage nawiązująca do historii marki ze sklepu enduro7.pl. T-shirt wykonany jest ze 100 % bawełny, jest dobrej jakości, przewiewny. Koszulka posiada piękny czerwony kolor oraz kontrastujący z nim napis HONDA. To pierwszy taki motoryzacyjny t-shirt w mojej szafie, wybrałam typowo oversizowy rozmiar, bo bardzo lubię luźne koszulki. Ta świetnie sprawdzi się zarówno do dżinsów jak i spódniczki. Wszelkie chwyty dozwolone ;-)





pozdrawiam 

Iwetta

❤❤❤

środa, 7 października 2020

czerwony beret na jesień


Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!

Co u Was? Jak mija Wam pierwszy pełny tydzień października? Mi dobrze, cieszy mnie, że coraz więcej drzew zmieniło kolor liści na oranż i złoto. Jednak taka „moja” ściana liści jeszcze nieco się z tym ociąga, dlatego dam jej czas. Liczę na to, że już za tydzień będę mogła wykonać tam zdjęcia. A dzisiaj Wam pokażę jesienną stylizację z płaszczem w kratkę i czerwonym beretem. Kocham płaszcze i kocham berety. Są ponadczasowe, klasyczne i najlepiej się w nich czuję. Jesienią stawiam właśnie na to okrycie wierzchnie i nakrycie głowy. Tym razem postawiłam na czerwony berecik który dodaje charakteru stonowanej kolorystyce płaszcza i spodni. Jesiennego akcentu nadaje sweter z golfem w kolorze miodowym. 


Za­rdze­wia­łe róże je­sie­ni
pa­trzą w prze­strzeń bia­łą od desz­czu -
deszcz nie­bo przy­szy­wa do zie­mi
ty­sią­cem ście­gów i dresz­czów, -

I wszyst­ko psu­je się, pa­czy,
ciek­nie, zgni­li­zną bro­czy,
lecz nie na za­wsze, z roz­pa­czy -
ale na krót­ko, z roz­ko­szy.

- Maria Pawlikowska – Jasnorzewska





płaszcz / Cropp

beret / Sinsay

spodnie / Bershka

buty / Deichmann


czwartek, 1 października 2020

ulubieńcy miesiąca - wrzesień 2020

Dobry wieczór pierwszego dnia października!

Jesień jeszcze dość nieśmiało, ale z każdym dniem coraz śmielej maluje liście poszczególnych drzew w odcienie oranżu i złota. Zadziwiające jest to, że wszystko dzieje się po kolei, najpierw te drzewa a potem tamte a na końcu modrzewie i dęby. Wieczory i poranki, a nawet dnie są już na tyle chłodne, że bez ciepłej kurtki, szalika i czapki ani rusz. Ja popijam hektolitry gorącej herbaty z sokiem malinowym, czytam książki i czekam na spacer po zasypanych złotymi liśćmi alejkach lasu który rośnie niedaleko mojego domu. Już tylko dotknąć jak to się stanie. Uwielbiam ten szeleszczący dźwięk , podmuchy jesiennego wiatru i zapach unoszący się w powietrzu. Kompozycja porannej rosy, deszczu, suchych liści i lasu – istna poezja. A w mojej kuchni pachnie śliwkami, jabłkami, cynamonem i grzybami. Choć zawitał październik na chwilkę wrócimy jeszcze do września. Pokażę Wam moich ulubieńców minionego dziewiątego miesiąca 2020 roku.

drożdżowe ciasto ze  śliwkami i cynamonem

Kocham domowe ciasta, uwielbiam je piec. Najbardziej lubię to przygotowywanie poszczególnych składników, następnie mieszanie czy nawet formowanie a potem ułożenie w formie i radosne oczekiwanie na upieczenie danego placka. We wrześniu po raz pierwszy upiekłam ciasto drożdżowe ze śliwkami i cynamonem. Uwierzcie zapach był obłędny, ciasto rozpływało się w ustach. Do herbaty albo do porannej kawy to naprawdę zacny i mega zdrowy dodatek. 

saga Dobrzyńskich Gabrieli Gargaś

We wrześniu przeczytałam dwa tomy sagi Dobrzyńskich autorstwa Pani Gabrysi Gargaś. Książki nie były łatwe, jednak dałam im szansę i bardzo mnie się spodobały. Opowiadają o czasach drugiej wojny światowej, rzezi na Wołyniu, powstaniu warszawskim a także czasach PRL-u w Polsce. Więcej na temat książek przeczytacie w tym poście – zaczytany początek jesieni. 

„Wybacz mi" – Gabriela Gargaś

We wrześniu 2020 przeczytałam 7 książek. Dla mnie to rekord, ale tak brałam sobie je na dniówkę do pracy albo nockę i tak jedna po drugiej i się przeczytało. „Wybacz mi” to wstrząsająca historia o wielkiej miłości, poświęceniu i cierpieniu. Czytało mi się ją w ekspresowym tempie jednak mam wrażenie, że historia nie została dokończona. Może będzie druga część? Oby bo czuję niedosyt. 

pierwsza jesienna stylizacja

Jak mowa o jesiennych stylizacjach to od razu wręcz przebieram nogami i aż rwę się do ich kompletowania. Pierwszą taką stylizację wykonałam na początku września a zdjęcia zrobiła moja siostra. Akurat wtedy padał deszcz, drobny ale padał, mimo to zdjęcia się udały, stylizacja bardzo mnie się podoba. Połączenie beżowego płaszcza, białego swetra, spódnicy w groszki i czarnych botków a do tego kapelusz – jak dla mnie to kwintesencja jesiennej mody. A więcej zdjęć stylizacji tutaj .

„ Mały Książę” Antoine de Saint- Exupery

We wrześniu wróciłam też do mojej ukochanej lektury, czyli „Małego Księcia”. Kocham tę książkę, mądrość jaka z niej płynie jest niesamowita. „Kocha się tylko oczami, najważniejsze jest niewidoczne dla serca”. Nie znam osoby która nie potrafiłaby mi zacytować tego zdania, jestem pewna, że każdy choć raz w życiu przeczytał tę książkę. Jeśli nie to musi koniecznie nadrobić, bo to klasyk nad klasykami. 

perfumy Ex’clamation

Lubię styl retro, a właśnie te perfumy o których pisałam w tym poście do niego nawiązują. Zapach powstał w latach 90-tych. Mogę rzec, że to moje lata chociaż urodziłam się w 1998 r. Lata 90-te były bardzo barwne, radosne i przełomowe. Właśnie taki jest zapach Ex’clamation, którego hasło brzmi „Pachnieć krzykiem z wykrzyknikiem”. Urzekła mnie buteleczka wyglądem przypominająca wykrzyknik. Pięknie prezentuje się na łazienkowej półeczce, a zapach jest idealny na jesień. 

mgiełka do ciała AVON Naturals grejpfrut & morela

Uwielbiam mgiełki do ciała AVON. Szczególnie latem bardzo często po nie sięgam by się odświeżyć w upalny dzień. Jak dobrze pamiętam tę mgiełkę poleciła mi Martyna z bloga „Zapachem pisane”. Kochana jeśli czytasz ten wpis, mega Ci dziękuję, bo zapach jest naprawdę rewelacyjny. Spodobał się nie tylko mi ale i mojej mamie. Połączenie kwaśnego grejpfruta i słodkiej moreli to strzał w dziesiątkę. 

plecaki Pariso.pl

We wrześniu dotarła do mnie paczka  z dwoma plecakami z internetowego sklepu pariso.pl . Klasyczne, skórzane, jeden brązowy a drugi czarny. Tym drugim już podzieliłam się z siostrą zaś brązowy noszę do pracy. Plecaki są solidnie wykonane, poręczne, dają wygodę i są mega pakowne. Więcej o nich poczytacie w poście „ plecaki Pariso.pl”. 

sukienka w kwiaty i ramoneska

Tegoroczne lato pożegnałam stylizacją, czyli lekką sukienką w kwiaty w połączeniu z ramoneską i rockowymi botkami.  We wrześniu bardzo często śmigam jeszcze w sukienkach ale łączę się albo ze skórzaną kurtką, albo ze swetrem czy marynarką a nawet płaszczem. Uwielbiam takie stylizacje, sądząc po ilości komentarzy pod postem „ Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą” Wy też lubicie. 

drożdżowiec z jabłkami i cynamonem

Jak w przypadku drożdżowego ciasta ze śliwkami tak i z jabłkami przepis był jeden, ale zamiast śliwek na wierzch poszły jabłka i cynamon. Kocham także i to połączenie, bo jabłko z cynamonem bardzo kojarzy mi się z jesienią ale także i z zimą. Mam nawet żel pod prysznic o tym zapachu, uwielbiam cynamon. Drożdżowiec z jabłkami i . cynamonem jest lekki, delikatny, ma nieco maślany smak. Idealny do herbaty w jesienny poranek . 

bukiet astrów

Z miesiącem wrześniem kojarzą mi się nie tylko wrzosy ale też astry. Mój śp. dziadek kiedyś bardzo lubił te kwiaty. Lubi je też moja mama, siostra i ja. Będąc na zakupach w dużym mieście zauważyłam na deptaku stragan pewnej starszej Pani. Miała bukiety różnych kwiatów, ale moją uwagę od razu przykuły kolorowe astry. Zakupiłam bukiecik i wręczyłam go mamie, bardzo się ucieszyła 

poezja Norwida i Gałczyńskiego

W tym miesiącu z wypiekami na twarzy zaczytywałam się w poezję najwybitniejszych polskich poetów. Cypriana Kamila Norwida i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Wypożyczyłam z biblioteki 2 tomiki ich dzieł. Wszystkie bardzo mi się spodobały.  Jeśli chodzi o Norwida to  najbardziej urzekł mnie wiersz „ w Weronie” a Gałczyńskiego „Rozmowa Liryczna”, „Szczęśliwa Gwiazdka”, „ Wyspy Szczęśliwe”  i „ We śnie”. Wspaniale tak zagłębić się w piękną polską poezję, a jesienią nie ma nic lepszego jak dobry tomik poetycki, kawałek domowego ciasta, filiżanka herbaty i wygodny fotel. 

„Rozmowa Liryczna” Konstanty Ildefons Gałczyński

Jak ja szaleńczo kocham ten wiersz. Jest taki piękny, romantyczny i coś czuję, że napisany przez Konstantego dla jego ukochanej Natalii. Sama chciałabym by ktoś w tak piękny sposób powiedział mi jak bardzo mnie kocha. Pamiętam, że „Rozmowę Liryczną” swego czasu omawialiśmy na języku polskim w szkole. Nie pamiętam tylko czy było to w gimnazjum czy w liceum ale coś mi świta w głowie, że właśnie ten wiersz był interpretowany w czasach gdy chodziłam do szkoły.

muzyka i filmy

We wrześniu zasłuchiwałam się w piosenki przede wszystkim zespołu Czerwone Gitary czy Skaldowie. „Jesień idzie przez park”, „ Nie mów nic”- Czerwonych Gitar czy „W żółtych płomieniach liści” –zespołu Skaldowie.  Słuchałam też The Eagles, Scorpions, Roxette a także Anny Jantar i Stan Borysa. Obejrzałam dwa filmy: „ Kopciuszek- Roztańczona historia” z Seleną Gomez i „ DJ Cinderella” z 2019 roku. Obydwa mega mi się podobały i chętnie niedługo do nich wrócę. Uwielbiam wszelkie współczesne kombinacje klasycznej bajki o Kopciuszku. 


Dzisiaj pierwszy dzień października. Miesiąca złota i oranżu na drzewach , mgły, deszczu, tajemnicy i jesieni w pełnym „rozkwicie”. Życzę Wam Drodzy Czytelnicy wspaniałego nowego miesiąca. Cieszcie się jesienią na maxa, wyciskajcie z niej wszystko co najlepsze. Czytajcie książki, pijcie aromatyczną herbatkę, okrywajcie się kocem i odpoczywajcie. Zbierajcie kolorowe liście i zróbcie z nich bukiet. Nasuszcie grzybów do wigilijnej kapusty, owoców na kompot z suszu. Śmiejcie się dużo i głośno. Nie dajcie się smutkowi i chandrze. Żyjcie tu i teraz. Radośni i pełni energii przejdźmy przez październik by móc potem powitać klimatyczny i mroczny listopad.

 ściskam mocno

Iwetta

piątek, 25 września 2020

zaczytany początek jesieni

 

Dzień dobry wszystkim!

Jak miło i przyjemnie, że we wtorek powitaliśmy astronomiczną a w środę kalendarzową jesień. Czekałam na nią z utęsknieniem i oto jest : w całej swej okazałości, już lekko zabarwiona na czerwono i żółto zawarta w liściach niektórych drzew, delikatna w babim lecie unoszącym się ostatnio na wietrze i przyprawiająca o gęsią skórkę wraz z chłodem nocy i poranka. Jesień , tak ta pora roku wreszcie się zaczyna, tajemnicza, nostalgiczna, idealna pora do zaczytania się w domowym zaciszu. Ostatnio przeczytałam masę książkę, a wypożyczyłam z biblioteki coś ok.20 sztuk. Zabieram je ze sobą do pracy i czytam w wolnej chwili. Spakowana do plecaka książka dodaje mi jakiejś takiej otuchy, czuję jakbym miała przy sobie najlepszego przyjaciela. Właśnie literatura jest moją największą przyjaciółką a książki najlepszymi przyjaciółmi. Kocham czytać, otaczać się książkami, wypożyczać je, chodzić po nie do biblioteki, rozmawiać z paniami bibliotekarkami, lubię wąchać książki. Tak, tak kocham zapach książek szczególnie tych starych a takie coraz trudniej dostać w bibliotece bo najzwyczajniej w świecie wiele z nich pozbywa się jak to mówią „ staroci”. Dla mnie takie książki są cenne, zawierają w sobie ukrytą przed laty tajemnicę, którą odkrywamy strona po stronie przewracając kartki i zagłębiają się w danej historii.

Dzisiaj zabieram Was w czasy II wojny światowej,  a ściślej ujmując ogarniętego wojną Wołynia i Warszawy. Nie będzie łatwo i przyjemnie o tym pisać ale nie zawsze robimy coś co sprawia nam radość i maluje uśmiech na naszej twarzy. Czasami trzeba dotknąć jakiegoś tematu lub przeczytać taką książkę która wyryje w naszym sercu albo duszy jakiś trwały ślad. Tak było w przypadki sagi Dobrzyńskich autorstwa Gabrieli Gargaś. Opowiem Wam dzisiaj o tym jak mi się czytało „ Kiedyś się odnajdziemy” i „Zawsze będziemy razem”, a także co czuję po lekturze obu. Zatem zapraszam do dalszego śledzenia tego posta.

Przyznam szczerze, że obawiałam się tych książek. Dlaczego? Tematyka wojenna jest bardzo bolesna a w pierwszej części, czyli „ Kiedyś się odnajdziemy” mamy dokładny opis rzezi na Wołyniu a także okrucieństwa ze strony Niemiec wobec powstańców Warszawy. Czytając tę książkę często miałam łzy w oczach, dreszcze a chwilami robiło mi się niedobrze.  Jednak książka tak mnie pochłonęła, że całą przeczytałam w jeden dzień. Historia Janki która ucieka z ogarniętego wojną Wołynia, traci rodziców którzy giną z rąk ukraińskich banderowców, oddaje swoją rodzoną siostrę obcej rodzinie a sama przygarnia pod swoje skrzydła małą dziewczynkę, którą od teraz zacznie traktować jak siostrę. W Warszawie Tadek zakochuje się w Annie, niestety ich szczęście zostaje przerwane wybuchem powstania warszawskiego. Po latach losy Janki i Tadka splatają się. Mamy też w tej książce opis życia po wojnie które było równie ciężkie jak to w jej czasie. Ogólnie książka ukazuje istotę miłości i to miłości różnej. Kobiety do mężczyzny, siostry do siostry czy dziecka do matki i ojca. Miłość potrafi pokonać wszystko  i nawet wojna nie jest w stanie jej powstrzymać.  Przychodzi niespodzianie, nie zawsze w porę ale zawsze przychodzi po coś. Uwierzcie mi , że coś na ten temat wiem. „ Kiedyś się odnajdziemy” do łatwych książek nie należy ale cieszę się, że dałam jej szansę, przeczytałam i Wiecie co? Naprawdę warto poznać początek historii rodziny Dobrzyńskich. 

Druga część „ Zawsze będziemy razem” to kontynuacja historii Janki Dobrzyńskiej i jej rodziny już po wojnie, a dokładniej w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Komunistycznej Polski, brutalnej rzeczywistości i stanu wojennego. Opowiada jak potoczyły się losy głównych bohaterów z pierwszej części „ Kiedyś się odnajdziemy”. Teresa ( przyszywana siostra Janki) wychodzi za mąż za Maksymiliana ( kuzyna Janeczki), wszystko jest ładnie pięknie ale pojawia się kryzys a także Maks aż za bardzo angażuje się w działalność antykomunistyczną. Kateryna ( prawdziwa siostra Janki) wychodzi za Gustawa ale i tu mają miejsce pierwsze zgrzyty między małżonkami. W międzyczasie pojawia się postać Aleksa ( syna Kateryny) już jako nastolatka a potem dorosłego faceta. W „Zawsze będziemy razem” dowiadujemy się, że Franek ( miłość Janki) żyje a także dorastający Miłosz ( syn Janki i Tadka). Dalszy ciąg sagi Dobrzyńskich pokazuje jak wyglądały przesłuchania przez SB i UB. Pojawia się też wątek handlu dziećmi i nieludzkiego traktowania młodych ciężarnych kobiet w ośrodku samotnej matki. Tutaj też miałam gęsią skórkę gdy to czytałam.  Ale… mam niedosyt po tej części, czekam na trzecią. Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi. Czekam na nią z niecierpliwością. Jestem zaciekawiona dalszymi losami Janki, Franka, Tereski, Kateryny, Gustawa, Maksymiliana, Miłosza, Marzeny i wielu innych bohaterów zawartych w tej sadze. Na koniec dodam, że obie książki wygrałam w rozdaniu jakie miało miejsce na oficjalnej grupie fanów książek Gabrieli Gargaś. W prezencie dostałam też lightboxa. 




Podsumowując obydwie książki są godne polecenia, wciągające i ciekawe. Połączenie czasów wojennych z motywem miłości jest tutaj strzałem w dziesiątkę. Kocham takie książki, kiedy pokazują jak to było wtedy gdy wybuchła II wojna światowa, a przecież ludzie chcieli się zakochiwać, zwierać związki małżeńskie i zakładać rodziny. Chcieli kochać i być kochanymi niestety okrucieństwa wojny przerwały im to życie. Mimo to nigdy się nie poddawali i za to ich podziwiam. Dziękuję Pani Gabrysi za książki pełne emocji i czekam na 3 część sagi Dobrzyńskich z niecierpliwością. 


A Ty - lubisz książki z wojną w tle?


wtorek, 22 września 2020

żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą

 

Dzień dobry Moi Drodzy!

Jak się macie? Co u Was słychać? Nie bez powodu mój wpis ma tytuł „ Żegnaj lato na rok” bo dzisiaj przypada początek astronomicznej jesieni, a jutro będziemy świętować pierwszy dzień kalendarzowej. Tytuł mojego dzisiejszego wpisu to także tytuł piosenki jaką śpiewała w latach 70-tych polska piosenkarka Zdzisława Sośnicka. Bardzo lubię jej muzyczny repertuar, a ten utwór świetnie oddaje istotę przejścia z lata do jesieni. Z tejże okazji przygotowałam także stylizację z letnią sukienką w kwiaty, ale już w jesiennej wersji z ramoneską i botkami. Nie zabrakło też mojej ulubionej czapki bosmanki a także klasycznej czarnej torebki – listonoszki.

Tak jak wspomniałam we wstępie dzisiaj zaczyna się jesień astronomiczna a o północy kalendarzowa. Cieszmy się nią póki trwa, zachwycajmy się jej kolorami, darami jakie ze sobą niesie a także przygotowujmy sobie jesienne smakołyki. Delektujmy się gorącą herbatą, nie bójmy się spaceru w kaloszach z parasolką w czasie deszczu, wystawiajmy twarz do ostatnich promieni słońca, uśmiechajmy się szeroko i bądźmy dobrzy. Cieszmy się z nowej pory roku, poobserwujmy zmieniającą się przyrodę, wiewiórkę zbierającą orzechy na zimę, lecące klucze żurawi i dzikich gęsi. Upieczmy szarlotkę i ciasto ze śliwkami, zróbmy aromatyczną herbatę, wypożyczmy stos książek, przygotujmy sobie kącik do czytania. Wyjmijmy z szafy ciepłe sweterki i płaszcze. Pozbierajmy kasztany i zróbmy z nich ludzki i duuuużo spacerujmy. Życzę Wam pięknej i radosnej jesieni! A sobie tego bym potrafiła w pełni się z niej cieszyć. 


Jesień to gwiazdy lecące z drzew.
Licie jak węże syczą. 
Przewożą arki na drugi brzeg
głowy obciętych księżyców.

Ciągną kondukty przez zgasły czas
- spróchniałe ichtiozaury.
Jak wieko spada nieba trzask
na biały wzrok umarłych.

A on do stołu przykuty snem
kamiennym jak klosz urny,
widzi lodowce porosłe mchem
i myśli, że to trumny. 

Krzysztof Kamil Baczyński dn. 4 X 1941r. 





ramoneska/ Sinsay

sukienka / targowisko miejskie

botki / Jenny Fairy

czapka/ Zara


sobota, 19 września 2020

plecaki Pariso.pl

 

 Cześć Kochani Czytelnicy!

Jak mija Wam przedostatnia sobota września? Mi dość szybko, byłam w pracy, niedawno wróciłam i biorę się za resztę obowiązków. Czeka mnie jeszcze trochę sprzątania, a po wszystkim może wybiorę się na rower albo na spacer. Ostatnio uwielbiam krótkie przejażdżki po mojej okolicy a także przechadzki niedaleko lasu. Pachnie już jesienią a z brzóz powolutku sypią się złote listki. Zaczyna się bardzo magiczny czas na który z utęsknieniem czekam zawsze cały okrągły rok, jesień już za rogiem, czujesz to?

Niedługo zmieni się nam pora roku tak więc warto pomyśleć o uzupełnieniu naszej garderoby o niezbędne ubrania ale i dodatki. Bardzo lubię plecaki, szczególnie gdy wybieram się w jakąś podróż albo na zakupowe szaleństwo z siostrą. Są niezwykle poręczne i wygodne, pomieszczą wszystkie niezbędne drobiazgi a także znacznie więcej. Dzisiaj pokażę Wam dwie stylizacje z dwoma plecakami jakie wybrałam dla siebie ze sklepu Pariso.pl . Sklep ten specjalizuje się w sprzedaży plecaków, toreb, portfeli itp. Ogromny wybór, dobre ceny, warto zajrzeć i zapoznać się z jego szerokim asortymentem.

Zamówiłam sobie dwa plecaki, klasyczny brązowy i czarny ze złotymi elementami.  Jestem minimalistką dlatego też zdecydowałam się na tak stonowane fasony i kolory. Obydwa plecaki są pakowne, uszyte z ekologicznej skóry, wykonane z najwyższą starannością i pasją. Bez reszty skradły moje serce i cieszę się, że mam je w swojej plecakowej kolekcji.

Pierwsza stylizacja to połączenie bordowego swetra z białą koszulą i dżinsami. Dobrałam do tego beżowy płaszcz i brązowe mokasyny. Uroku całości nadaje bordowa gumka ze wstążką którą związałam lekko włosy. Coraz bardziej przekonuję się do takiej fryzury.  A do tej stylizacji którą utrzymałam w jesiennych barwach wybrałam brązowy plecaczek, totalny klasyk, który warto mieć w swojej szafie.








brązowy plecak damski  - KLIK

Druga stylizacja tak jak pierwsza oparta jest o barwy jesieni, czyli zielony sweterek i brązowa spódniczka. Dobrałam do tego białą koszulę, brązowe mokasyny a pod szyją zawiązałam atłasową apaszkę. Fryzura pozostała ta sama co w przypadku pierwszej stylizacji, czyli brodowa gumka- wstążka i rozpuszczone włosy. Do tego look’u wybrałam czarny plecak ze złotymi akcentami i suwakami po bokach. 







plecak damski czarny - KLIK 

pozdrawiam
Iwetta

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY