sobota, 14 marca 2020

wiosna w kosmetyczce



Hejka w sobotę!

Równiutko za tydzień zaczynamy kalendarzową wiosnę!  Wiem, że teraz za bardzo nie mamy powodów do radości, każdy doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji jaka ma miejsce w Polsce, jednak właśnie myśl o wiośnie, słońcu, kwiatach i śpiewie ptaków napawa mnie nadzieją na lepsze jutro. Przecież po burzy zawsze wychodzi słońce prawda? Jestem pewna, że wszystko się ułoży.  Zanim jednak przejdę do prezentacji kosmetyków, które chciałabym Wam tutaj krótko zrecenzować mam do Was mały apel.

W czwartek pojechałam z braćmi na zakupy do Biedronki. Wiecie co tam zastałam? Puste półki, brak makaronu, ryżu, kaszy i innych produktów. Wszechobecny strach, panika, to do niczego dobrego nie prowadzi. Rozumiem zapasy, ale jak widzę te kolejki w supermarketach to tak przychodzi mi na myśl jedna rzecz: Po co to wszystko? Toż tam też można się zarazić, takie tłumy ludzi, a nikt nawet nie pomyśli o założeniu rękawiczek jednorazowych jak prowadzi wózek sklepowy. Ludzie kaszlą, co za tym idzie jest jeszcze większe ryzyko zakażenia. Nie lepiej korzystać z małych sklepów, unikać dużych skupisk? Zostać w domu, upiec samemu bułki, jakieś pyszne ciacho, ugotować obiad, poczytać książkę albo zacząć robić świąteczne dekoracje. Ja już mam pokaźną stertę książek, jestem przygotowana na każde okoliczności. Staram się siedzieć w domu, a na nudę polecam DIY. Ostatnio zaczęłam ozdabiać styropianowe pisanki jakie kupiłam tydzień temu w Pepco. Planuję też  przygotować własnoręczny wianek wielkanocny. Wszystkie materiały kupiłam jakiś czas temu, teraz mogę na spokojnie działać.  Jest to z pewnością znacznie mądrzejsze niż plątanie się po miastach, sklepach i innych miejscach z dużą ilością ludzi. I choć jestem osobą wierzącą jutro pomodlę się domu, nie wybieram się do miejscowego kościoła. Pan Bóg jest wszędzie, kto wierzy ten doskonale o tym wie. Wszędzie możemy się modlić, lepiej zostać w domu. Jednak pamiętać też o tym by od czasu do czasu wyjść na krótki spacer, dotlenić się, złapać trochę witaminki D ze słonka. I nie dać się zwariować. Wiecie? Osiwieć można z tego! I to dosłownie. Nie dajcie się ;-) Ale, ale , ale nie hejtujcie ludzi którzy jadą kupić coś do jedzenia. Sklepy są otwarte, każdy ma prawo wybrać się na zakupy. Ważne jest by pojechać tylko po to co nam naprawdę niezbędne. Na zakupy ubraniowe i dekoracje przyjdzie jeszcze czas.

Także weźcie sobie do serca moje i nie tylko moje słowa, bo przecież zewsząd słychać w różnych mediach iż sytuacja jest poważna i lepiej uważać. Polecam też zachować spokój, wyluzować, uśmiechnąć się, wyciszyć. Ja dzisiaj już czuję wewnętrzny spokój i Wam też radzę go poczuć.  A teraz przejdźmy do krótkich recenzji kosmetyków jakie przyszły do mnie i mojej siostry pod koniec lutego z Avonu. Jak tylko dostałyśmy paczkę postanowiłam sobie, że podzielę się jej zawartością tutaj na blogu i zmaluję wpis o kosmetycznych nowościach na wiosnę.  Ale, ale, ale pojawi się też coś nie z Avonu, a są to dwa podkłady: jeden Janda a drugi Rimmel. Ogólnie kosmetyki jakie zaraz ukażą się Wam przed oczami są do pielęgnacji ciała, makijażu i perfumy które sprawią, że ta wiosna będzie naprawdę radosna, pięknie pachnąca i udana!


Balsamy do ust AVON Color Trend

Na pierwszy ogień idą balsamy do ust o soczystych i jakże smakowitych zapachach. Bardzo lubię te malutkie pomadki, które nie tylko nawilżają usta ale i lekko je zabarwiają oraz nadają leciutki połysk. Wybrałyśmy sobie z siostrą smaki takie jak: melon, truskawka, jagoda, kokos, ciastko, słony karmel. Da się zauważyć, że pomadek mamy osiem sztuk. Niektóre są takie same np. melona jest aż 3. Usta po użyciu tych balsamów są niezwykle całuśne. Każda z pomadek kosztuje 3.99zł.


Żel pod prysznic Senses Tranquil Moments oraz żel  Senses zen

Obie z siostrą bardzo lubimy żele pod prysznic Senses. Są wydajne, mają piękne zapachy, dobrze myją i odświeżają skórę. Za te dwa zapłaciłyśmy w promocji po 8 zł każdy. Marka AVON co i raz wychodzi z nowymi propozycjami zapachowymi. Tym razem skusiłyśmy się na Senses Tranquil Moments – cytryna i drewno sandałowe oraz Senses zen – mandarynka i jaśmin. Śliczne, żywe zapachy, idealne na wiosnę ale i zbliżające się wielkimi krokami lato. Uwielbiam szybki prysznic z takim energetyzującym żelem, albo długą kąpiel pełną bąbelków. Ale o tej kąpieli będzie poniżej.


Płyn do kąpieli w wannie o zapachu bzu

Wyobraź sobie: wieczór, wanna pełna ciepłej wody z dodatkiem płynu o zapachu bzu. Czujesz wiosnę? Bo ja tak jak wącham ten płyn. Pachnie epicko, bardzo mi się podoba, a butelka jest duża wystarczy na dłuższy czas. Tak jak żele Senses tak płyny do kąpieli AVON należą do naszych ulubieńców jeśli chodzi o produkty do kąpieli i pod prysznic.  Za ten płyn w promocji zapłaciłyśmy ok. 15 zł. za 1 litr płynu. Myślę, że na kilka miesięcy taka butelka wystarczy. 


Żele pod prysznic AVON Senses romantic l’aumour 
oraz Senses happines

Ten pierwszy chyba nie muszę Wam pisać dlaczego go kupiłam ;D Wieża Eiffla na opakowaniu zrobiła swoje no i musiałam go mieć. Kolorek i zapach żelu także totalnie w moim guście. Róża w połączeniu  z irysem i bursztynem tworzy dość intensywny zapach. Drugi zaś Senses happines to odświeżająca woń granatu i frezji. Oba żele mają różowy kolor i oba bardzo mi się podobają zarówno bo względem wizualnym jak i skuteczności ( miałam okazję je już stosować).  Cena tak jak w przypadku dwóch poprzednich 8 zł za butelkę.


Woda toaletowa Pur Blanca / AVON lily soft musk

Bardzo lubię  lekkie i odświeżające, kwiatowe zapachy na wiosnę. Pur Blanca to klasyk, uwielbiam tę kompozycję zapachową. Jest to zapach idealny na każdą okazję.

Główne nuty zapachowe:  biała frezja, peonia, biała róża

Nuty głowy: biała frezja, mięta, kwiaty ylang-ylang

Nuty serca: biała róża, biała peonia, lilia wodna

Nuty bazy: drewno sandałowe, mleczne piżmo

Lily soft musk to perfumy jakie zamówiła sobie moja siostra.Zapach jest tak jak Pur Blanca lekki, świeży i świetny na ciepłe dni. Na co dzień i nie tylko. Wyraźnie wyczuwam lilię, a zapach lilii bardzo lubię.

Kategoria: kwiatowo-piżmowa

Nuty głowy: frezja, hiacynt wodny,nagietek

Nuty serca: biała lilia, konwalia, peonia


Nuty bazy: piżmo, wanilia, drzewo kaszmirowe



Odświeżające spray’e do stóp AVON Foot Works oraz lawendowa maska do pielęgnacji stóp

Zadbane stopy to podstawa. I chociaż teraz kryjemy je pod skarpetkami i butami, już za chwilę już za moment wskoczymy w sandałki i różnego rodzaju klapeczki. Wtedy nasze stópki będą miały swoje pięć minut, warto zadbać o to by prezentowały się nienagannie. Bardzo lubię produkty AVON Foot Works, moja siostra też. Zamówiłyśmy sobie dwa odświeżające spray’e do stóp oraz lawendową maskę. Ta ostatnia jest dla mojej siostry Justyny bo ja mam uczulenie na lawendę. Jej jest też spray lawendowy do stóp.


Oliwkowy olejek do włosów AVON Planet Spa

Odkąd podcięłam włosy mam hopla na punkcie pielęgnacji włosów. Polubiłam się z różnymi olejkami i wybór padł na ten oliwkowy z AVON Planet Spa. Ogólnie kosmetyki tej serii bardzo lubię, jednak to ten olejek skradł moje serce. Stosuję go przed myciem, nakładam na włosy i zostawiam przez ok.5 min. Potem normalnie myję włosy szamponem. Efekt jest naprawdę bardzo fajny. Włosy są lśniące i miękkie w dotyku. 


Woda toaletowa AVON Stamina / Encanto Charming

Kolejne perfumy, Stamina moje a Encanto  Charming siostry.  Pierwsze mają dynamiczny zapach za sprawą olejku grejpfrutowego połączonego z maliną, frezją i sandałowcem. Są młodzieżowe, idealne na każdą okazję. Drugie Encanto Charming to totalne przeciwieństwo Staminy. Zapach to połączenie ananasa, z soczystą jeżyną i drewnem sandałowym. 


Podkład do twarzy Janda 05 Natural /Loreal Paris 12 Natural Rose
/Rimmel Lasting matte

Wszystkie trzy podkłady są mojej siostry. Osobiście nie używam w swoim makijażu podkładu, a puder antybakteryjny w kremie. Mimo to postanowiłam Wam pokazać te 3 podkłady, może któryś Was zainteresuje. Mojej siostrze najlepiej się sprawdza ten z Loreal Paris. Po nałożeniu go na twarz, skóra wygląda niezwykle naturalnie, ukrywa on wszelkie niedoskonałości i zaczerwienienia. 


Perfumy Secret Attitude

O perfumach Stamina pisałam Wam powyżej, jednak tak wyszło, że zrobiłam zdjęcie Secret Attitude ( są po prawej stronie)  właśnie ze Staminą. Ale to nic ;-) Secret Attitude to słodkie perfumy, niezwykle dziewczęce w uroczym flakoniku.  Zapach z bzem w składzie, czuć, że coraz bliżej wiosna.

Nuty głowy: jabłko, ananas, jagody acerola

Nuty serca: jaśmin, frezja, bez

Nuty bazy: białe piżmo, drewno sandałowe


Masło do ciała AVON Planet Spa

Kosmetyk ten zamówiła sobie moja siostra. Ja niezbyt lubię masła do ciała. Wybrała sobie to z mleczkiem kokosowym. Przyznam, że zapach ma naprawdę imponujący. Ogólnie kosmetyki z Planet Spa lubimy obie i to bardzo. Jednak ja bardziej cienię sobie te do pielęgnacji włosów a i z moimi alergiami takie masła niestety odpadają. 


Skarpetki złuszczające AVON i Bielenda

Tak jak w przypadku produktów do pielęgnacji stóp z AVON Foot Works tak moja siostra zamówiła sobie złuszczające skarpetki z AVON a mi kupiła z Bielendy. Jak wiadomo skarpetki mają na celu złuszczyć martwy naskórek i sprawić, że stopy będą gładkie, nawilżone a skóra miękka w dotyku.

To już wszystkie nowości kosmetyczne jakie chciałam Wam dzisiaj pokazać. Jestem bardzo ciekawa, które produkty mieliście już okazję testować, dajcie znać w komentarzu. Życzę Wam miłego popołudnia, dużo zdrowia, uśmiechu i radości. Ja już dzisiaj od rana działam na pełnych obrotach. Sprzątanie, trochę telewizji, spacer, pieczenie ciasta a teraz patrzę za okno i mamy śnieg! :D Czyżby zima sobie o nas przypomniała? ;-)

❤❤❤

niedziela, 8 marca 2020

Dzień Kobiet 2020




Dzień dobry 8 dnia marca !

Piękne święto dzisiaj obchodzimy, bo równie piękne i wspaniałe są osoby które właśnie 8 dnia marca świętują, czyli my kobiety. Matki, żony, kochanki, przyjaciółki, siostry, ciotki, sąsiadki, dziewczyny, narzeczone, koleżanki. Nie bez powodu data Dnia Kobiet przypada na 8 dzień marca, przecież kobieta to ósmy cud świata. Każda z nas jest niesamowita, każda z nas ukrywa coś co kiedyś ją rozwaliło, sprawiło przykrość. Każda z nas coś przeżyła, coś co w jakiś sposób się na niej odbiło, często to co dalej w niej siedzi, ale kobieta nie pokaże tego całemu światu. Popłacze sobie w poduszkę w nocy gdy wszyscy zasną, ale nie powie, że jej źle, smutno, że mąż ją zdradza albo, że dzieci robią się coraz bardziej nieznośne. Podziwiam nas kobiety za siłę jaką w sobie mamy, za to jak znosimy ból. Ten fizyczny: to my wydajemy na świat nowe życie, cierpiąc przy tym niemiłosiernie a mimo to potem gdy tą malutką istotkę bierzemy w ramiona uśmiechamy się i cały ból i złość z nas uchodzą bo zakochujemy się w tych malutkich rączkach, główce, usteczkach, oczkach, całym tym maleńkim człowieczku którego przecież nosimy 9 miesięcy pod sercem. Ten psychiczny kiedy kochamy kogoś kogo nie powinnyśmy, wyjemy po nocach, rzucamy talerzami, czasami mamy ochotę wyjść gdzieś i nie wracać. Mimo to mamy w sobie niesamowitą siłę by z tym żyć, przezwyciężyć to, bo wiemy, że po każdej burzy wychodzi przecież słońce. Drogie Kobiety! Jak ja Was uwielbiam.


„Kobieta potrafi zrobić ze wszystkiego obiad i awanturę…” – mawiała Maria Czubaszek.  Chyba coś w tym jest, ale chyba za to mężczyźni tak nas kochają. A zołzę podobno kocha się jeszcze bardziej. Nie bójmy się czasem pokazać pazurków, mężczyzna owszem jest głową rodziny, prowadzi w związku, potrzebuje kobiety u swojego  boku ale nie popychadła a super babki. I uwierzcie mi jeśli będziemy się kajać czy to przed mężem, chłopakiem, kochankiem itp. nic z tego dobrego nie wyjdzie. Musimy mieć swoje zdanie na dany temat, musimy gdy jest taka potrzeba uderzyć pięścią w stół i powiedzieć : „DOŚĆ!”. Wyjść, zamknąć za sobą drzwi, zacząć od nowa jeśli tylko się da. A da się na pewno. Sama po sobie to wiem, że się da. Trzeba tylko chcieć, jednak my kobiety mamy czasem takie dni, że potrafimy nieźle użalać się nad sobą. Bierzemy wtedy butelkę wina, pudełko lodów, dzwonimy po przyjaciółkę i wypłakujemy się jej w ramię, wypijamy wino a potem następnego dnia rano morduje nas kac. Przerabiałam to wiele razy, strach jest nieodłącznym elementem naszego życia, nie da się tak po prostu go nie odczuwać. Każdy się czegoś boi, kobiety też się boją. Nie jesteśmy superwoman, nie mamy super mocy. Chociaż Wiecie co? Dla mnie kobiety to prawdziwe superbohaterki! Nie wszystkie ( są i takie które czasem się zastanawiam : jesteś kobietą a kompletnie siebie nie szanujesz) , ale ogólnie postać płci pięknej ma w sobie istne supermoce. Bo tylko kobieta potrafi jedną ręką mieszać ciasto na naleśniki w misce, drugą ogarniać kurz,  jednym okiem zerkać na dzieci, drugim na serial, nogą wycierać podłogę, przytrzymywać ramieniem słuchawkę telefonu i mówić do koleżanki: „ Nie, nie jestem  teraz zajęta”. Pełen szacun!


Wszystkie jesteśmy piękne! Każda z nas jest wspaniała i piękna na swój własny indywidualny sposób. Nie ma brzydkich kobiet, nie ma i już ! A w błędzie jest ten kto tak uważa. Każda z nas ma to coś w sobie. Nie można też oceniać kogoś po wyglądzie. Otyła kobieta może wcale nie oznaczać, że nie dba o siebie. Może jest chora, albo urodziła dzieci i przytyła w ciąży? Nienawidzę kiedy faceci oceniają kobiety po wyglądzie. Ta ma super biust, ta cudne ciało, a tamta zgrabny tyłek. Dupa to dupa, tyle w temacie. Liczy się serduszko, ale wiem, że każdemu mężczyźnie podoba się co innego. Odchodzę od tego tematu, bo różni faceci są i mają różne wizje na ten temat. Zadaniem nas kobiet jest kochać siebie takimi jakimi jesteśmy, akceptować swoje wady, cieszyć się ze swoich zalet. Pogodzić się z niedoskonałościami, umieć spojrzeć rano w lustro i powiedzieć do odbicia: Jestem piękna. Tak niewiele a jak potrafi poprawić humor z rana. W czasach gdy nasze IQ wystawione jest na próbę, bo w mediach społecznościowych są już takie aplikacje, że można sobie fałdkę na brzuchu odessać, powiększyć usta i oczy, zmniejszyć nos i ja bym dodała jeszcze mózg. Moje pytanie brzmi: Po kij to wszystko? Jak można tak obrobić zdjęcie, że patrząc na nie ta kobieta która to zrobiła sama zazdrości tej wymyślonej przez siebie osobie wyglądu i nabawia się jeszcze większych kompleksów? Jak byłam nastolatką przyznaję bez bicia, porównywałam się z koleżankami. Czasem obsesyjnie przeglądałam też profile gwiazd, wzdychając dlaczego ja tak nie wyglądam. Teraz z biegiem lat zaczynam patrzeć na to wszystko z przymrużeniem oka. Internet w wielu kwestiach kłamie, nie każdy wygląda jak Apollo/ Wenus. Ludzie mają blizny, piegi, podkrążone oczy, niedoskonałości. To czyni każdego z nas wyjątkowym. Jakby tak każdy miał idealną cerę, ciało jak grecki bóg a każda kobieta wąską talię, idealny tyłek i biust plus nosiła rozmiar XXS świat byłby po prostu nudny. I zapamiętaj sobie droga kobieto! Jesteś piękna, powtarzaj to sobie każdego dnia. Ten świat który teraz mamy chce nam wmówić co innego, jednak kto zna nas lepiej niż my sami? Jeśli nie będziesz miała szacunku sama do siebie nie oczekuj go od innych. I nie mówię tu o moralności, sypianiu z facetami itp. To jest indywidualna sprawa każdej i każdego z nas. Chodzi mi o szacunek do swojego ciała, włosów, duszy. Chociaż Wiecie co? Jak ktoś często zmienia mężczyzn czy kobiety to trudno mi uznać czy ten szacunek do siebie i swojego ciała ma czy nie, ale nie mi to oceniać przecież.


Jak ja kocham pisać o kobietach. Kobiety są cudem natury, piękne, zadbane, są idealnym dopełnieniem mężczyzny. Kobieta nigdy nie przyzna mężczyźnie racji. Choćby miała hełm wywinąć to jej to zdanie nie przejdzie przez gardło. Prędzej zacznie płakać i facet przyzna JEJ rację. Bo tylko my kobiety umiemy tak pokierować awanturę, że facet czym prędzej dyga po kwiaty by się partnerce zbytnio nie zrazić, bo co potem zamiast w sypialni będzie nocował na kanapie w salonie? I naprawdę wielu facetów myśli sobie, że górę nad naszymi humorami biorą hormony. No proszę Was Panowie! Kto jak kto ale kobieca intuicja nie zawodzi, jeśli masz na sumieniu skok w bok nie zamydlisz żonie czy dziewczynie oczu. Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw a jak nie wyjdzie to wpadniesz we własne sidła przez siebie zastawione, bo … znajdzie odcisk czerwonej szminki na Twojej koszuli. Tak więc kłamstwo u mężczyzn jest dla kobiety jak bułka z masłem. Szybko Cię rozszyfruje. Zapamiętać trzeba też, że jeśli już jakiś mężczyzna zrani kobietę niech wie, że nie tylko dla niej jest zerem. Jej matka, siostra, koleżanki i przyjaciółki są skłonne zetrzeć go na kwaśne jabłko.


Tak piszę i piszę i patrzę, kurde tyle już kobieto napisałaś a zapomniałaś o życzeniach. Nie zapomniałam, co roku życzę Wam moje Drogie Kobiety jak najlepiej. Życzę Wam zdrowia, uśmiechu, radości, szczęścia, miłości u boku tego jednego mężczyzny. By nie zdradzał, kochał do śmierci, był dobry w łóżku, by był troskliwy, miał poczucie humoru i potrafił się Wami jak najlepiej opiekować. Życzę Wam takiego faceta, sobie zresztą też ;-) Kobiety! Pamiętajcie, że na swoich głowach macie niewidzialne korony, jeśli zdarzy się Wam upaść, poprawcie tę koronę i zasuwajcie po swoje. Nie wstydźcie się swojego ciała, blizn, piegów, niedoskonałości, wagi, włosów. Bądźcie dumne z tego kim jesteście, co do tej pory osiągnęłyście. Pozwólcie sobie czasem na chwile słabości, popłaczcie sobie jak jest potrzeba do poduszki, ale nigdy prze nigdy nie pozwólcie by trwało to nieskończenie długo. Szkoda czasu na użalanie się nad sobą. Z własnego doświadczenia wiem, że nic z tego dobrego nie ma. Człowiek się w tym zatraca, chudnie, marnieje a i tak nic się nie zmienia. Jak coś się pieprzy w życiu, trzeba próbować to naprawić a jak się nie da, albo ktoś Was nie chce, trzaśnijcie drzwiami i po prostu odejdźcie. Nie błagajcie o miłość, uwagę, czas. Jak ktoś chce to jest, jak nie chce to nie będzie. Kobietki! Nie porównujcie się do innych, kochajcie siebie. I znowu tutaj mój przykład jak przez wiele lat nie lubiłam siebie i tego jak wyglądam oraz jak myślę i co czuję. Po kij nam to wszystko, nie lepiej się z tym pogodzić?


Na koniec chcę jeszcze raz podkreślić, że każda z nas jest cudowna, wspaniała, piękna, jedyna w swoim rodzaju. Na każdą czeka ten ktoś, a jak jakaś już tego ktosia ma to jest wielką szczęściarą. Ja jeszcze na tego ktosia czekam. Spóźnia się, ale może to i lepiej? Co smakuje bardziej: coś co podane zostaje na tacy czy to co wydarza się nagle i jest takim jakby zakazanym owocem. Jestem zdania, że facet zaczyna pierwszy. Mogę a nawet zechcę  się potem starać, ale to mężczyzna ma zacząć. Kobieta musi widzieć, że o nią zabiega, że mu się podoba. Nie lubię mężczyzn, którzy wolą jak to kobieta inicjuje spotkania, pisze pierwsza, a najlepiej to jeszcze się  mu oświadcza. No bez przesady! Kobietki nigdy nie dopuście do takiej sytuacji! To facet nosi spodnie ( i tutaj nie tylko bo kobiety też noszą ale dobra, dobra) ! Bądźcie wybredne jeśli chodzi o mężczyzn. Weźcie tego co ma mniej ale przy Was te jego bogactwa będą się tylko pomnażały. Szacunek, dobro serca, mądrze w głowie, empatia i poczucie humoru. To co powinien mieć każdy mężczyzna. Szacunek do kobiet, dobre serce które szczerze pokocha, mądrość w głowie ( czyli nie leci na ciało a na duszę i serce), empatię ( rozumie myślenie kobiety, nie ocenia) no i poczucie humoru ( bez niego ani rusz! ). I na samiuśki koniec: Padłaś, powstań , popraw koronę i zapierdzielaj po swoje! Z facetem czy bez jesteś boska! Naucz się czuć się dobrze sama ze sobą, pokochaj siebie i walcz o marzenia i pragnienia jakie siedzą w Twojej głowie i serduszku! No i bądź sobą. Daj szansę ludziom pokochać Ciebie taką jaką jesteś. Co Ci z tego, że nałożysz maskę, będziesz udawać kogoś kim nie jesteś? Ktoś się zakocha w tym wymyślonym przez Ciebie człowieku nie  w Tobie. Pamiętaj! Jesteś idealnie nieidealna, nie ma drugiej takiej jak Ty. Uwierz w siebie, czyń dobro każdego dnia. Kochaj i bądź kochana. Szanuj a będziesz szanowana. Uśmiechaj się zawsze, bo nigdy nie wiesz kiedy ktoś może się w Twoim uśmiechu zakochać.


Jeszcze raz życzę Wam wszystkiego co najlepsze Kobietki!

❤❤❤

piątek, 28 lutego 2020

ulubieńcy miesiąca - Luty 2020



Hejka w przedostatni dzień Lutego!

Jak fajnie się nam w tym roku złożyło, że nie kończymy tego miesiąca na 28 a na 29 dniach. Zawsze to jeden dzień więcej 2020 roku. Dzień kiedy można więcej zdziałać, coś zmienić lub ulepszyć w swoim życiu, albo po prostu jeszcze jeden dzień więcej pocieszyć się Lutym. Drugi miesiąc prawie, że za nami, pozostanie w mojej pamięci jako chyba bardziej wiosenny niż zimowy od wielu już lat. Chociaż Wiecie co? Pamiętam, jakby to było wczoraj, był Luty tylko nie pamiętam dokładnie którego roku. Chodziłam bodajże do gimnazjum i tu pytanie do której klasy, ale mniejsza o to. Był 28 dzień Lutego, a temperatura sięgała coś ok. 14 stopni. Wszyscy wybiegli ze szkoły w samych bluzach, a na Dzień Kobiet 8 marca padał śnieg. Tak więc mamy różne anomalie, nie pozostaje nam nic innego jak jakoś to przeboleć i iść do przodu. A przecież wiosna tuż za rogiem, do jej wielkiego wejścia pozostaje już tylko 22 dni.


Mydełka w płynie Isana

Bardzo cenię sobie markę Isana dostępną w sieci drogerii Rossmann. Szczególnie mydła w płynie, które mają przepiękne zapachy plus dodatkowo pielęgnują dłonie. Najbardziej polubiłam się z mydełkiem „Paris” – o zapachu róży z Wieżą Eifflą na opakowaniu oraz mydłem z uroczym pingwinkiem o nazwie „YOU ARE so loved” o zapachu różnych kwiatów.  Mydła z czystym sumieniem mogę Wam polecić.


Cztery Płatki śniegu – Joanna Szarańska

W tym miesiącu przeczytałam łącznie 4 książki w tym jedną Joanny Szarańskiej. Książki pani Joasi, szczególnie te zwykłe nie świąteczne jakoś mi nie podchodzą. Nie wiem może to nie moje klimaty, może ja potrzebuję czasem tego dreszczyku emocji jaki mają powieści Gabrieli Gargaś, a może po prostu nie zawsze każda autorka potrafi trafić w moje gusta literackie. Zresztą nie ważne, świąteczna książka Pani Joanny była sztosem. Bardzo mi się spodobała, przeczytałam ją w kilka wieczorów. Nie wiem jak Wy, ale ja najchętniej czytam przed snem, niezwykle mnie to uspokaja ( oczywiście zależy jaką książkę czytam, bo czasem są takie, że nieźle rozwijają wyobraźnię, tylko bez skojarzeń proszę ;-) ), wycisza, a po wieczornej lekturze często mam piękne sny. „Cztery płatki śniegu” to świąteczna opowieść o tym co w świętach najważniejsze, o byciu razem, z tymi których kochamy i którzy kochają nas nie zapominając o tych wydawać by się czasem mogło obcych, ale wcale nie takich obcych, którzy najzwyczajniej są samotni i opuszczeni z własnym życiowym bagażem chwil zarówno tych dobrych jak i tych złych. Polecam Wam z całego serduszka tę książkę, bo choć jest już dawno po świętach to Duch Bożego Narodzenia powinien być w nas przez cały okrągły rok.


Rajstopy w serduszka

Luty to miesiąc miłości, serduszka były obecne wszędzie a nawet na moich nogach. Zakupiłam sobie dwie pary rajstop w czarne serduszka. Sądząc po ilości komentarzy pod postem „ Nogi w serduszkach” Wam także przypadły one do gustu. Jestem pewna, że jeszcze nie raz pojawią się na moim blogu. A więcej zdjęć stylizacji dostępnych tutaj 


Namaluj mi słońce – Gabriela Garagaś

„Namaluj mi słońce” to kolejna od roku  pozycja książkowa pani Gabrieli Gargaś którą czytałam  z mega wypiekami na twarzy. Tę książkę chłonęłam z zapartym tchem przez kilka wieczorów. Było często tak, że zaczynałam czytać przed 22 a kończyłam po północy i to niechętnie rozstając się z lekturą. Książka na długo została w mojej pamięci, piękna historia z równie pięknym zakończeniem. O samotności, o poszukiwaniu wsparcia w drugim człowieku, o miłości o której marzy przecież każdy z nas. „Namaluj mi słońce” to opowieść o Sabinie, kobiecie która pracuje jako swego rodzaju wysłuchiwaczka ludzi nieszczęśliwych a sama sobie nie potrafi poradzić ze swoją samotnością.  I chociaż wydaje jej się, że jest jej dobrze tak jak jest, nagle pewnego dnia w jej życiu pojawia się dziewczynka a w raz z nią jej przystojny tata. Życie Sabiny zmienia się o 180 stopni. Jakie to są zmiany? Koniecznie musicie przeczytać „Namaluj mi słońce”.



Na początku lutego dodałam na bloga wpis ze zdjęciami w iście paryskim stylu. Zdecydowanie ten post był waszym ulubieńcem, bo otrzymał rekordową liczbę komentarzy. Mi samej bardzo spodobała się stylizacja złożona z białego swetra, lekko osuniętego na ramieniu i plisowanej spódnicy. Paryskich stylizacji na blogu w tym miesiącu było więcej, ale o nich będzie poniżej. A więcej zdjęć tej stylizacji znajdziecie w tym poście 



Stylizacji w paryskim stylu w tym miesiącu pojawiło się sporo na blogu. Zapewniam Was, że w kolejnych miesiącach będzie ich jeszcze więcej. Wpis o tytule „ Paryżanka” bardzo przypadł Wam do gustu. Komentarze pod nim poprawiły mi humor, bo akurat tego dnia co go dodałam na bloga byłam niezwykle wkurzona i zasmucona. Ale po przeczytaniu komentarzy od razu zrobiło mi się lepiej. I za to kocham blogowanie, za ludzi którzy czytają to co piszę i swoimi słowami napisanymi pod każdym postem podnoszą mnie na duchu i dają mocnego kopa do działa. Więcej zdjęć stylizacji tutaj . 


 Tłusty Czwartek

Zdecydowanie jedno z moich ulubionych świąt w ciągu roku. Jak zawsze pączki na Tłusty Czwartek wyczarowałyśmy z mamą własnoręcznie. Uwielbiam przygotowywać na nie ciasto, czekać aż podrośnie koło piecyka, potem brać kawałek ciasta, nadziewać wiśniami ( najlepiej tymi ze słoika, które zawsze robimy latem ) i formować kształtnego pączka. Ogólnie kocham zapach domowych pączków, bardzo lubię je dekorować cukrem pudrem a jeszcze bardziej je jeść. W tym roku nawet nie liczyłam ile ich skonsumowałam.  Na pewno więcej jak 6. 


My Natural Day Dr. Oetker – kisiel i budyń zbożowy

Prawidłowe jedzenie, pełnowartościowe i pozbawione chemii to dla mnie priorytet dobrego funkcjonowania i ogólnie samopoczucia. W tym miesiącu wypróbowałam dwa pyszne produkty od Dr. Oetker’a  a są nimi budyń zbożowy o smaku waniliowym oraz kisiel ( jeżyna- malina & dzika róża). Budyń jest z naturalnym ekstraktem wanilii, mąką owsianą pełnoziarnistą i bez barwników. Kisiel zaś ma naturalny owocowy smak, posiada acerolę bogatą w witaminę C i jest on całkowicie bez barwników. Obydwa przysmaki bardzo mi posmakowały. Są idealne jako deser, albo gdy zechce nam się czegoś słodkiego. Ja w tym miesiącu ograniczyłam ilość słodyczy na rzecz owoców i takich pysznych budyniów i kisielków. Cały ten miesiąc był dla mnie miesiącem walki z pokusą słodkości, obyłam się bez nich bardzo długi czas a jak już potrzebowałam jakiegoś zastrzyku adrenaliny sięgałam po kostkę gorzkiej czekolady. 


Walentynki

Wiem, że pisałam Wam iż tego święta jakoś wybitnie nie celebruję to tegoroczne Walentynki były dla mnie dość ciekawe. Dostałam od taty uroczy bukiecik czerwonych różyczek, sama kupiłam sobie jedną różę do wazonu w pokoju, byłam na pysznych naleśnikach z serem w mojej ulubionej restauracji, a w walentynkowy wieczór obejrzałam drugą część „ Do wszystkich chłopców, których kochałam” z moim ulubionym aktorem Noah’em Centineo. Był też relaks przy ulubionych piosenkach i lampka różowego wina. Zresztą z facetem czy bez Walentynki spędzam w miły sposób i traktuję je jak zwykły dzień ale z nutką drobnych przyjemności w postaci czegoś pysznego do jedzenia, relaksującej kąpieli czy wieczoru z dobrą książką albo filmem.

FILMY


Do wszystkich chłopców których kochałam. PS. Kocham Cię


Last Christmas 

W tym miesiącu obejrzałam tylko dwa filmy. Brakowało mi zarówno czasu jak i chęci do siedzenia przed laptopem. Mimo to znalazłam chwilę przyjemności 14 lutego i obejrzałam drugą część „ Do wszystkich chłopców których kochałam”. Bardzo mi się spodobała, oprócz cudownego Noaha Centineo ( grającego Petera)  pojawił się drugi przystojniak Jordan Fisher który wcielił się w rolę Johna Ambrose McClaren’a. Film był przyjemny, ale brakowało mi tego czegoś. Słyszałam, że ma powstać trzecia część serii o losach Lary Jean Covi. Czekam na nią z niecierpliwością. Link do filmu znajdziecie tutaj  . Drugim filmem był „Last Christmas”, komedia romantyczna której premiera miała miejsce 29 listopada tamtego roku. Miałyśmy nawet iść na nią do kina z siostrą ale ostatecznie zrezygnowałyśmy. Doczekałam się, że film dodano na cda.pl, obejrzałam go w ostatnią niedzielę lutego. Bardzo mi się ten film spodobał, jak i ścieżka dźwiękowa złożona głównie z piosenek Georga Michaela, którego bardzo lubię słuchać.  Uwielbiam filmy z Emilią Clarke, ta aktorka to taki promyczek, ma świetne poczucie humoru i genialnie wciela się w swoją rolę. Film jest nie tylko zabawny ale i wzruszający. Nieśmiało przyznam, że końcówka mnie nieco rozwaliła, ale dlaczego to Wam nie powiem. Musicie sami zobaczyć a link do filmu znajdziecie tutaj . 

Muzyka








Luty upłynął mi pod znakiem piosenek o miłości i nie tylko. Słuchałam przede wszystkim Beatelsów, było też trochę Presleya, pojawił się Joe Dassin, ale i współczesna gwiazda, której piosenka „Derniere Danse” praktycznie non stop puszczana była w radiu w 2014 roku, czyli Indila. W tym miesiącu często słuchałam „ Touner  Dans Le Vide”. Nie zabrakło też mojej ukochanej piosenki z filmu „ Uwierz w Ducha”.

To już ostatni wpis w Lutym 2020 roku. Ten miesiąc pozostanie w mojej pamięci jako dobry, ciekawy, ale mógłby być lepszy. Mimo to nie będę narzekać, zawsze może być gorzej. Życzę sobie i Wam pięknego Marca, szybkiego nadejścia wiosny , słońca nie tylko na niebie ale i w sercu.  Uśmiechajcie się, walczcie o swoje marzenia. Życie bywa kruche, jeśli się nad czymś za długo zastanawiamy tracimy to, dlatego jestem zdania, że czasem trzeba działać spontanicznie. Bo można potem żałować, a ja żałuję wielu rzeczy w swoim życiu. Niestety czasu nie cofnę, nie naprawię tego co kiedyś zepsułam, kogo zraniłam, czy odrzuciłam. Trzeba żyć tu i teraz i stawać się codziennie najlepszą wersją samego siebie. 

❤❤❤

niedziela, 16 lutego 2020

garść inspiracji #11 - Luty 2020



Hej Drodzy Czytelnicy!

Jak minęła Wam ta urocza niedziela 16 dnia lutego? Mi bardzo przyjemnie, miałam gości, było sporo dobrej energii i uśmiechu. Naładowałam akumulatory i przychodzę do Was z nowym postem a będzie to powrót do serii Garść inspiracji danego miesiąca. Wiem, że trochę odpuściłam ją sobie przez ostatnie 3 miesiące, ale obiecuję, że więcej się to nie powtórzy, bo choćby się waliło i paliło taki wpis co miesiąc się pojawi. Dzisiejsze inspiracje nie będą takie jak zwykle, bo ich tematem przewodnim jest Francja. Pisałam Wam już, że jestem zauroczona tym krajem, paryską modą a nawet jedzeniem, choć powiem Wam szczerze żabiego udka albo ślimaka bym nie przełknęła. Zdecydowanie pozostanę przy filiżance kawy i maślanym croissancie, którego tak uwielbiam ;-) 

PS. A jeśli jest jeszcze ktoś kto nie widział 10 część garść inspiracji zapraszam tutaj . A wszystkie inspiracje pochodzą ze strony PINTEREST .

















❤❤❤

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY