wtorek, 16 czerwca 2020

początek lata w paryskim stylu




Tak sobie ostatnio pomyślałam, dawno nie było tutaj jakichś  moich przemyśleń dotyczących danej dziedziny życia i ogólnie moich poglądów na poszczególne tematy. I Wiecie co, jakiś czas temu zdarzało mi się dużo myśleć na ważne w tym czasie sprawy a mianowicie istotę naszego istnienia i po co my w ogóle tutaj jesteśmy. Na tym ziemskim padole, skoro i tak i tak każdy z nas kiedyś umrze. Wydawać by się mogło, że guzik na ten temat mogę wiedzieć, więcej na pewno mogą powiedzieć moi rodzice, bo żyją te kilkanaście wiosen więcej ode mnie, jednak ja sama też obserwuję dość dobitnie świat i wiem co się dzieje. A dzieje się naprawdę dużo w ostatnim czasie. Właśnie dzisiaj chcę się nieco rozpisać, pogadać sobie poprzez bloga do Was. Zapytać jak Wy widzicie to co za chwilę napiszę.  Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, zadaję sobie sprawę z tego, że każdy z nas ma inne i oczywiście szanuję to. 


Każdy z nas ma inne życie, w sumie ma takie życie jakie sobie zbudował. Nie ma czegoś takiego, że mamy życie ustalone przez kogoś. W sumie trochę prawdy w tym jest, bo jak się rodzimy to nasi rodzice dbają o nasze istnienie, snują też plany na naszą przyszłość. Możemy te plany wdrążyć w nasze życie ale nie musimy. Bo to jakie życie chcemy mieć jako dorośli ludzie zależy tylko od nas. Nikt nie ma prawa się wtrącać. Owszem dobrą radą można służyć, ale ustawiać komuś życie już nie. Co do życia to widzę, że istnienie większości ludzkości na tym świecie opiera się o media społecznościowe. Ludzie prześcigają się kto ile ma, kto z kim jest i ile ma dzieci oraz do kogo są podobne. I pach, przyszła pandemia, wywróciła nasz świat do góry nogami. Spora część ludzkości wzięła sobie do serca istotę tej zarazy. Nie jest to wirus sam w sobie, on po coś się pojawił, byśmy my zrozumieli co tak naprawdę jest najważniejsze. Chodzi oczywiście o życie, NASZE i NASZYCH BLISKICH. Tak pędziliśmy do przodu, tak przyspieszały światowe gospodarki, tak byliśmy zafascynowani nowinkami technologicznymi, że zapomnieliśmy o życiu. Zwykłym życiu, naszym życiu, życiu z tymi których kochamy i którzy kochają nas. Dla nas najważniejsze były markowe buty, nowy, bardziej wybajerowany samochód, każdej nocy inna dziewczyna/ chłopak do łóżka, masa „znajomych” na Facebooku. Fit ciało, bezglutenowe jedzenie,  na twarzy pysk psa na Snapchacie, głupie gierki komputerowe. Popieprzone relacje z ludźmi którzy mają nas w dupie, związki bez miłości, seks na telefon. Zanieczyszczone powietrze, brudna woda, tony śmieci. Pieniądz ponad zwykłe człowieczeństwo. Sztuczność zamiast naturalności.  Świat tak poszedł na dno, że to prędzej czy później musiało pierdyknąć byśmy zrozumieli, że idziemy w złym kierunku.


Wiecie, ostatnio sięgam po więcej książek z wątkiem historycznym. Czytam o miłości w czasach okupacji niemieckiej, o zwykłym życiu ludzi w czasie wojny. Czytam, czytam i tak sobie myślę: Ci ludzie żyli w strachu, wszędzie czyhała na nich śmierć a mimo to mieli w sobie tyle dobra i miłości. Brakuje tego teraz w XXI wieku. Takiego zwykłego człowieczeństwa. Wszystko kręci się wokół zdjęć, kto ile pokaże, ile będzie mieć lajków i komentarzy. Goła dupa w Internecie już nie robi na nikim wrażenia, bo jest ich tysiące w sieci. Dzieci, noworodki które niedawno się urodziły a już robią „karierę” na profilach facebookowych. Matki z ciążowymi brzuchami, które nawet nie wiedzą czy wszystko pójdzie dobrze a już chwalą się swoim szczęściem. Wiem, że może brzmi to oschle, wiem że nie mam prawa ingerować w niczyje życie. Jednak jako takie zdanie na ten temat mam i staram się właśnie teraz Wam je przekazać. Ludzka pycha nie zna granic. Ludzie teraz są okropnie pyszni, zadufani w sobie. Brakuje empatii, czułości, prawdziwej miłości. Jest hajs, władza, kariera i COVID-19. Ten to narobił zamieszania co? Moim zdaniem przyszedł w określonym celu . Chyba przede wszystkim po to byśmy się opamiętali.


Czytałam ostatnio, że tak czystego powietrza nie było od dawna. Zauważcie, że nawet deszcz się pojawił a prognozowali okropną suszę. Zobaczcie, jak człowiek przestał ingerować w naturę, zatruwać ją spalinami jak ona sobie ładnie funkcjonuje. Dostaliśmy kiedyś tak wiele, władzę nad całym światem i spojrzyjcie tylko do czego doprowadziliśmy. Do jednej wielkiej ruiny. Widzę, że nawet COVID wiele ludzi nie nauczył. Dalej brniemy w to gówno, może nieco mniej bo jeszcze jakieś obostrzenia są. Mimo to w dalszym ciągu spora część ludzkości chce być lepsza od innych. Bogatsza, piękniejsza. Kobiety jeszcze bardziej poprawione plastycznie, mężczyźni jeszcze mocniej umięśnieni dumnie prężący muskuły do fotek na Facebooku. Miłość w sieci – bałagan w związku. Szczęśliwa rodzina na zdjęciu - latające talerze w mieszkaniu. Zakochana para na Instagramie – ciągłe kłótnie w realnym świecie i spanie po cichaczu  z innym/ inną. Tak to wygląda proszę państwa. I tu nawet COVID niewiele może. Pojawił się, zebrał żniwo, zamknął nas na kilka tygodni w domach. Odizolował, że nawet zwierzęta miały z nas ubaw, w sumie nadal mają bo jak to widziałam jeden mem : Ludzie chodzą w maseczkowych kagańcach. I koło się zatacza, była jakaś nauczka ale chyba jednak za mała. Świat znowu przyspiesza, znowu wracamy do punku wyjścia, do stanu przed pandemią. Dalej się przechwalamy, lekceważymy sobie nasze życie. Boimy się spełniać marzenia, boimy się kochać, być tu i teraz. Odkładamy wiele rzeczy na później. Tego nie założę bo się zniszczy, nie zjem czekolady bo mi dupa za duża urośnie. Nie wyznam jej/ jemu, że kocham bo mnie wyśmieje. Kurczę, ludzie! Życie mamy jedno, jutra może nie być , znacie to? Ruszcie dupę i zróbcie coś ze swoim życiem. Macie szansę, nie zmarnujcie jej. Czuję się teraz jak jakaś ciotka dobra rada, ale naprawdę najważniejsze jest nasze życie. Nie musi być wybajerowane, może być najprostsze, ale piękne. Pełne miłości, dobroci i uśmiechu. Zachwyt z tego co się ma, radość w oczach naszych i naszych bliskich.  Tylko to liczy się w życiu, reszta to zamki na piasku.




bluzka / Sinsay
buty / Deichmann
spodnie i kapelusz / targowisko miejskie

❤❤❤

sobota, 13 czerwca 2020

koszulka w pandy




Dobry wieczór!

Melduję się 13 dnia czerwca z uśmiechem na buzi i pytam każdego z osobna: Jak minął dzisiejszy dzień? Mi szybko, pracowicie i upalnie. Od kilku dni nieźle nas praży, dodatkowo chodzą niezłe burze. Cieszy mnie, że deszcz teraz tak często pada, ładnie podlewa nasz ogródek a także okoliczne pola pełne zbóż. No a po deszczu zakładam kalosze i skaczę po kałużach – kto ma tak jak ja? Chyba to zostało mi z dzieciństwa, bo kiedyś właśnie tak robiłam. Uwielbiałam i uwielbiam spacery po deszczu, kropelki na igiełkach sosny, na liściach drzew i kielichach kwiatów. Świat wtedy jest taki zaczarowany, wręcz magiczny. Dookoła jest jak w bajce,  często marzę by tak chwila trwała wiecznie, ale zaraz potem zaczyna wiać wiatr i strąca te kropelki a następnie wychodzi słońce i ogrzewa wszystko dookoła. W sumie tylko za to lubię lato. Ogólnie to nie jest moja ulubiona pora roku. Mimo to jest kilka uroków tego sezonu, które do mnie jak najbardziej przemawiają. Na pewno krajobraz po deszczu, lekkie sukienki, tęcza, kwiaty, szumiące zboże, truskawki, ciasta z owocami, dania z młodych warzyw, lemoniada, lody i oczywiście jazda na rowerze.

Dzisiaj pokażę Wam kilka zdjęć zrobionych przez moją siostrę 7 czerwca. Wybrałyśmy się wtedy na spacer i kilka fotek powstało. Na tle kwiatów, zielonego zboża. Typowo czerwcowe krajobrazy, pełne soczystej zieleni i energii. Mój miesiąc mogłabym rzec,  za 15 dni moje urodziny, taka ze mnie czerwcowa dziewczyna ;-) Kto tak jak ja urodził się w czerwcu?

PS. W spacerze uczestniczył też psiak mojej siostry :D Zauważyłam, że na jednym zdjęciu jest mistrzem drugiego planu :D Ciekawe czy dostrzeżecie które to zdjęcie ;-)










koszulka / House 
spodnie / targowisko miejskie
buty / Bassano

❤❤❤

środa, 10 czerwca 2020

groszki i kwiaty




Cześć Kochani Czytelnicy!

Jak się macie? Humor dopisuje czy może jednak nie? U mnie całkiem nieźle. Wstałam z  samego rana, upiekłam swoje pierwsze ciasto z rabarbarem i zrobiłam pyszny kompot. Co więcej? Dzisiaj czeka mnie nieprzespana noc ( mam nockę w pracy) , ale już jutro i pojutrze mogę spać do woli. A jutro Boże Ciało, piękna uroczystość, mam nadzieję, że pogoda dopisze i jak co roku w naszej parafii msza odbędzie się na ołtarzu polowym na dworze. Uwielbiam to święto, wspomina mi się jak uczestniczyłam w nim jako dziecko z Pierwszej Komunii Świętej, sypałam kwiatuszki w procesji . Ahh wspomnienia. I powiem Wam, że miłość do kwiatków została mi do dzisiaj.  A teraz pora na kolejną, ale tym razem już bardzo letnią stylizację na tle okwieconego pola. O nim wspominałam już w tym poście . Tym razem ubrałam czarną sukienkę w białe groszki, a do niej wybrałam czarne mokasynki zaś uroku i letniego akcentu dodaje słomkowy kapelusz. 









sukienka / kapelusz / buty / targowisko miejskie

❤❤❤

niedziela, 7 czerwca 2020

pudrowy róż & kwiaty we włosach



Dobry wieczór Drodzy Czytelnicy!

Jak Wam minęła ta urocza niedziela? Mi bardzo przyjemnie, rodzinnie i wesoło. Dzisiaj siódmy dzień czerwca, jutro ósmy. To właśnie jutro mija 3 lata odkąd założyłam bloga „Moja szafa modna szafa”. Ósmego czerwca 2017 roku powstały moje blogowe cztery kąty, moje miejsce w sieci gdzie mogę być sobą, pokazywać siebie, swój charakter i upodobania. To właśnie tutaj spełnia się jedno z moich największych dziecięcych marzeń – by kiedyś prowadzić modowego bloga. Co prawda ja oprócz mody dodaję czasem coś o kosmetykach albo książkach, to jednak moda jest na pierwszym miejscu. Dzisiaj podsumuję 3 lata w blogosferze, a także napiszę 3 życzenia jakie mam z okazji kolejnych urodzin mojego bloga.
Trzy lata prowadzenia bloga to można już powiedzieć, że to co najgorsze za mną. Jednak niestety nie byłoby to prawdą, ponieważ do dziś zdarzają się nieprzyjemności i czasem jakieś rozczarowania. Powiem Wam, że  mimo to nie zamieniłabym tego na nic innego. Kocham blogować, tworzyć posty, korespondować z Wami w komentarzach. Uwielbiam to co robię, nie wiem czy umiałabym teraz żyć bez bloga, nie z pewnością nie. A jak wiadomo zgrzyty zdarzają się i w realnym świecie nie tylko w sieci. Ludzie, którzy sami sobą nie reprezentują nic ciekawego często jak to ja mówię „ dogryzają” innym. Przeważnie tym którym coś w życiu wychodzi, właśnie to tzw. hejterów najbardziej boli. Jednak ja przez te 3 lata nauczyłam się być odporna na takie docinki, robię swoje, działam, spełniam marzenia i nie oglądam się za siebie. Te trzy lata jakie spędziłam tutaj na mojaszafamodnaszafa.blogspot.com to najfajniejsze lata w całym moim życiu. W sumie dodałam do tej pory 439 postów, mojego bloga obserwują 303 osoby a wyświetleń liczy sobie ponad 196 tysięcy. Wszystko jeszcze przede mną, wiele się może zdarzyć. Ja cały czas wierzę w sukces mojego bloga, w sumie to już ten sukces jest. Robię to co lubię, spełniam się jako blogerka. Mam stałych czytelników, ale pojawiają się i nowi z czego ogromnie się cieszę. Spotkałam tutaj wielu wspaniałych ludzi, którzy odwalają naprawdę kawał dobrej roboty. Tyle dobrych dusz, dobrych serc. Szkoda, że często w naszym środowisku nie ma takich ludzi. Nie wiem czy też tak macie, że często najfajniejsi ludzie, którzy życzą nam jak najlepiej mieszkają w kij daleko od nas. Bynajmniej ja tak mam, szkoda trochę. Bądź co bądź, dobrze, że chociaż mam ich tutaj i z tego miejsca dziękuję Wam za to. Że jesteście ze mną! To miłe, niezwykle budujące, dodające energii do działania. Sprawia, że niewidzialne skrzydła jakie każdy z nas ma nie są podcinane, wręcz przeciwnie Wy mi dodajecie objętości tych skrzydeł, pozwalacie mi je rozwinąć i polecieć hen wysoko do marzeń.

koszulka / Sinsay
spódniczka / Sinsay
kurtka / Tome & Rose
wianek / Sinsay
buty / Deichmann

❤❤❤


czwartek, 4 czerwca 2020

ukwiecona




Dzień dobry!

A może nawet dobry wieczór bo mamy już grubo po 18- stej to w sumie zaczyna się już wieczór.  Jak się macie Moi Drodzy Czytelnicy? Już jutro piąteczek, ostatni dzień mojej codziennej pracy i potem wracam do systemu zmianowego. Ten tydzień zleciał mi w mgnieniu oka, był ciekawy i pracowity. Weekend zapowiada się przyjemnie, 3 dni odpoczynku, zastanawiam się jak je dobrze spożytkować. Macie jakieś pomysły?

Dzisiaj pokażę Wam zdjęcia na tle kwiatowego tła. Tłem jest pole pełne roślinek miododajnych, które zapylają pszczółki z naszej pasieki. Uwielbiam obserwować jak te owady siadają na kwiatach a potem lecą z nich mając takie oblepione pyłkiem łapki. Natura jest piękna,  mam to szczęście, że mieszkam na wsi i mogę codziennie napawać się jej niezwykłością.









sweter / Cropp
spodnie / Bershka
trampki / Sinsay
opaska / Aliexpress

❤❤❤

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Zara Nude Bouquet



Dobry wieczór!

Witam Was serdecznie pierwszego dnia miesiąca czerwca, który zarazem jest Dniem Dziecka. Życzę wszystkim dzieciom wszystkiego co najlepsze, dużo uśmiechu i radości. Cieszcie się z bycia dzieckiem póki czas, a ten tak szybko mija więc nim się obejrzycie a staniecie się dorośli. Potem nie jest już tak kolorowo, sama nie raz chciałabym wrócić do beztroskich lat kiedy była malutka. Piękne to były czasy, kiedy nie było jeszcze smartfonów, Internet był ale nie dla każdego a moim ulubionym zajęciem była gra w klasy czy zabawa w chowanego. Mam wspaniałe wspomnienia z lat kiedy byłam dzieckiem, radzę Wam byście też gromadzili je sobie w głowie i w sercu. „Co przeżyjesz to Twoje” – mawiała moja śp. babcia. Dużo w tym prawdy czyż nie?

W ostatnim poście wspomniałam Wam o perfumach Zara Nude Bouquet. Kupiłam je w maju, a właściwie zamówiłam na stronie online tego sklepu. Wcześniej posiadałam tylko perfumetkę teraz zdecydowałam się na flakonik o pojemności 100 ml . Perfumy pachną obłędnie, tak elegancko a zarazem świeżo, kobieco i wiosennie. Chociaż powiem Wam, że zimą też ich używałam ( jak miałam perfumetkę). Moim zdaniem one są idealne na każdą porę roku i na każdą okazję. Ja praktycznie non stop ich teraz używam, uwielbiam otulać się tym pięknym zapachem. Dzisiaj opowiem Wam o Nude Bouquet pokrótce, dlatego ten wpis będzie w pełni kosmetyczny.


Woda perfumowana Zara Nude Bouquet to połączenie nut czereśni, piwonii i wanilii. Bardzo kobiecy, delikatny i subtelny zapach, który jest odpowiednikiem kultowych perfum Dior Blooming Bouquet.  Flakonik w jakich znajdują się perfumy jest elegancki, ozdobiony uroczą kokardką w kolorze nude. Na buteleczce widnieje złoty napis nazwy zapachu zaś zatyczka u góry ma kolor nude i logo ZARA. Perfumy zapakowane były w piękne pudełeczko także w kolorze nude ze złotymi napisami. Ogólnie całość prezentuje się wręcz luksusowo. Ślicznie prezentuje się na półce czy jak ktoś ma na toaletce. Te perfumy były moim wielkim marzeniem cieszę się, że to marzenie udało mi się spełnić.  Zapach polecam wszystkim tym co lubią delikatne ale subtelne perfumy z nutką wanilii. A ta podobno jest bardzo silnym afrodyzjakiem ;-)





A Ty znasz perfumy ZARA NUDE BOUQUET? 

❤❤❤

Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY