Dzień dobry Kochani Czytelnicy!
Bardzo serdecznie witam Was 1 dnia nowego miesiąca jakim jest kwiecień. Wiosna
się nam rozkręca na dobre. Robi się co raz cieplej, ptaki śpiewają, słonko
przygrzewa a ja już rwę się by wskoczyć na mój miętowy rower i pojechać na
przejażdżkę po mojej wsi. Czwarty miesiąc roku – nawet nie wiem kiedy to
zleciało, Wam też tak szybko mija czas? Pogoda powoli nas rozpieszcza, już
myślę o lżejszych stylizacjach na ten miesiąc. Ale zanim to nastąpi jeszcze
dzisiaj pokażę Wam look, którego zdjęcia były robione pod koniec marca. Myślę,
że będzie idealny na pierwsze, kwietniowe dni tym bardziej, że zdarzają się nie
tylko ciepłe ale i chłodne. Warto jeszcze się niezbyt jak to ja mówię
„wypierzać” co by nie złapać infekcji. Myślę, że połączenie swetra oversize z
golfem, kurtki- ramoneski, jeansów i sportowego obuwia Wam się spodoba. A
wisienką na torcie jest mój ulubieniec – czarny kapelusz, z którymz początkiem wiosny i jesieni praktycznie się
nie rozstaję ;-) Dodam, że dzisiejszy look jest w całości z ubrań ze sklepu Sinsay, tylko kapelusz, torebka i buty nie.
Końcówka marca, miesiąca który
był ciężki, bardzo dla nas Polaków ale i nie tylko dla nas, bo jak wiadomo na
całym świecie ten miesiąc był trudny. I nie tylko marzec, ale akurat w Polsce
ten miesiąc stał się jakimś istnym koszmarem rodem z horroru. Liczę na to, że w
kwietniu nastąpi przełom, mam ciche nadzieje, że uda się zatrzymać tego wirusa.
Wszystko wróci do normy, z czasem o nim zapomnimy. Ale jeśli już uda się go
pokonać nie zapomnijmy dalej być życzliwi, pełni empatii dla bliźniego.
Chciałabym by ta zwykła ludzkość wobec drugiego człowieka nie skończyła się
wraz z zakończeniem epidemii. Miło było by gdyby w naszych sercach pozostała
ona na dłużej a nawet i na zawsze, bo bycie dobrym i miłym o wiele bardziej się
opłaca niż sianie zamętu i plucie jadem na lewo i prawo.
Mimo, że marzec był ciężkim
miesiącem zdarzały się w moim życiu dobre chwile. Pogoda chwilami dopisywała,
czuć było wiosnę, słonko przygrzewało, muskało twarz swoimi ciepłymi
promieniami. Ale zdarzyła się nam też zima, z czego niezwykle się ucieszyłam.
Nie było śniegu w zimie to pojawił się na wiosnę. Trzeba się cieszyć, że w ogóle
się pojawił, tęskniłam za białym puchem i tymi uroczymi śnieżynkami wirującymi
na wietrze. W tym miesiącu nadgoniłam też czytanie, przeczytałam 3 książki –
wszystkie trzy autorstwa Gabrieli Garagaś. Ogólnie ten miesiąc przeleciał mi
praktycznie przez palce, każdego dnia odkrywałam nowe okienko w zdrapce
wielkopostnej jaką zakupiłam z gazetą superexpress. Fajnie było zdrapywać
monetą poszczególne dni, sporo ich jeszcze zostało bo Wielki Post nadal trwa,
wkrótce jego zwieńczenie, dzisiaj mamy ostatnią piątą niedzielę tego jakże
pokutnego czasu. Za tydzień pierwsza niedziela kwietnia, Niedziela Palmowa, co
oznacza, że Wielkanoc tuż tuż. Co więcej działo się u mnie w marcu? Zajęłam się
kucharzeniem, pieczeniem ciast, upiekłam pizzę, zrobiłam swoje pierwsze gofry i
spędzałam w kuchni więcej czasu z mamą.
Z małą pomocą siostry zrobiłam wianek wielkanocny a razem z mamą ozdobiłyśmy
cekinami styropianowe jajka. Nie mogę narzekać, że było mi w tym trudnym czasie
źle, bo bym skłamała. Dałam radę jakoś to wytrzymać, chociaż bywały takie dni,
że byłam wściekła, smutna, i chciało mi się beczeć w poduszkę. Oczywiście
dawałam upust tym emocjom jakie się we mnie kłębiły. Najważniejsze to pozwolić
sobie na smutek kiedy się pojawia, nie zawsze człowiek jest roześmiany, wesoły
i chce mu się skakać ze szczęścia. Są te dni, że chcesz się zakopać pod ziemię,
zasnąć, przespać to co złe. I ja czasem takie dni też miewam. Jak każdy
zresztą, w marcu takich chwil było kilka, jednak nie będę się nad nimi
rozwodzić bo szkoda czasu. W tym miesiącu pojawiło się kilku ulubieńców.
Książki, muzyka, jedzenie, stylizacje… czyli to co lubię najbardziej.
Perfumy
Bi-es Candy Girl
Moja wiosna pachnie
truskawkami, bitą śmietaną i wanilią. Te trzy składniki tworzą piękną nutę
zapachową o nazwie Candy Girl od firmy Bi-es. Jako nastolatka uwielbiałam ich
perfumy, miałam ich całkiem sporo w swojej kolekcji. Na początku marca będąc na
zakupach w Biedronce odruchowo zerknęłam na półkę z perfumami. Postanowiłam je
powąchać, a jak sięgnęłam po Candy Girl dosłownie przepadłam. Słodki, uroczy
zapach na wiosnę i nie tylko. Uwielbiam nuty truskawek i wanilii. Słodkie perfumy
są u mnie mile widziane, a za te zapłaciłam tylko 9,99 zł.Akurat była promocja bo to było przed Dniem
Kobiet ;-)
Ozdoby
do włosów z Aliexpress
W marcu przyszły długo
wyczekiwane przeze mnie paczki z ozdobami do włosów jakie zamówiłam sobie pod
koniec stycznia na Ali. Przyznam, że miałam obawy czy do mnie dotrą. Na
szczęście wszystkie trzy się pojawiły co bardzo ale to bardzo mnie ucieszyło.
Robi się coraz cieplej to i będę mogła nosić fryzurki z tymi uroczymi ozdobami.
Jestem pewna, że nie raz pojawią się na blogu, a jeśli jesteście ciekawi jakie
preferuję fryzury na wiosnę zapraszam Was do posta 8 fryzur na wiosnę/ zamówienie z Aliexpress .
Wielkanocne
DIY
W tym roku postanowiłam sobie,
że sama wykonam świąteczne ozdoby. W Pepco zakupiłam potrzebne gadżety,
styropianowe jajka i kółko do zrobienia wianka. Kupiłam też różnokolorowe
cekiny i wszelkiego rodzaju dekoracje. Pisanki wyczarowałyśmy z mamą, chociaż
jedną zrobiłam sama od początku do końca. Jestem zdania, że takie dekoracje
jakie robimy sami jakoś tak bardziej cieszą oko. Ale samo wykonanie daje
człowiekowi wiele frajdy a jak jeszcze zaangażuje w to domowników to już w ogóle.
Przed świętami pojawi się na blogu wpis z moim wielkanocnym DIY. Zobaczycie
jakie cudeńka udało mi się w tym roku zmalować.
Ciasto zebra
Marzec to
zdecydowanie najsłodszy miesiąc w tym roku . W styczniu i w
lutym nie upiekłam tyle co właśnie w marcu. A co będzie w kwietniu kiedy to
święta wielkanocne za pasem? Szykuje się tego jeszcze więcej zapewniam Was.
Ciasto zebra to ciacho jakie moja mama piekła mojemu rodzeństwu w latach
80-tych. Ja jestem najmłodsza w rodzinie, rocznik 98.tak więc nie wiem jak to
było w tych czasach. Moje dzieciństwo przypadało na końcówkę lat 90-tych i
początek 2000. Wracając do ciasta to wykonuje się je dość długo ale efekt jest
naprawdę wow. Teraz praktycznie umiem je zrobić sama, mama mnie tego nauczyła.
Samo ciacho jest wyjątkowe nie tylko dlatego, że ma paski niczym zebra ale
dodaje się do niego szklankę oranżady, najlepiej białej. Smakuje po prostu
znakomicie.
Dzień
Kobiet
Jak co roku nasze kobiece
święto było moim ulubionym wydarzeniem w marcu. Jak rok temu dostałam od taty
piękny bukiet tulipanów, moich ulubionych w kolorze pudrowego różu. Z okazji Dnia Kobiet upiekłam pyszny torcik,
który udekorowałam mrożonymi truskawkami i kawałkami ananasa z puszki.
Zdecydowanie tegoroczny Dzień Kobiet był dniem bardzo udanym i będę mile go
wspominać.
Domowe gofry
W tym miesiącu
po raz pierwszy w swoim życiu sama zrobiłam gofry. Dostałam w prezencie małą
gofrownicę, w której mieszczą się dwa gofry. Od siostry dostałam sprawdzony
przepis i zaczęłam działać. Gofry wyszły smaczne, z domowym dżemem wyśmienite.
Uwielbiam gofry, teraz kiedy idzie do lata już sobie wyobrażam jakie cudowne
desery będę tworzyć jak tylko w naszym ogródku pojawią się truskawki. Wystarczy
tylko upiec gofry, samemu ubić śmietankę a na wierzch położyć owoce. Na takie
chwile warto czekać z utęsknieniem i ja już ich oczekuję z wielką ekscytacją.
Książki
Ten miesiąc zdecydowanie
należał do książek autorstwa Pani Gabrysi Gargaś. Przeczytałam 3 z czego dwie
skradły moje serce. Mowa o „ Minione Chwile” oraz „A miększy nami wspomnienia”.
Obie te książki miały historyczne tło, ja uwielbiam powieści w których jest
nawiązanie do historii, kiedyś jak chodziłam do szkoły to historia była moim
ulubionym przedmiotem. W sumie ona i język polski, bo kocham poezję i dobre
książki. Wracając do wyżej wymienionych pozycji książkowych oprócz tego, że
posiadały tło historyczne opowiadały o miłości.
Pierwsza o wszystkich jej odcieniach od zakochania, po głęboką, namiętną
miłość aż po nienawiść. Zaś druga o
miłości matki do dziecka, a także miłości w czasie okupacji niemieckiej. Obie książki czytałam w ekspresowym tempie,
przyznam, że ciężko było się od nich oderwać. Głęboko mnie poruszyły i zostały
na dłużej w mojej pamięci. Obie czytałam
w ogromnymi wypiekami na twarzy.
Minione
Chwile
Anna pozostawia wszystko za sobą i wyjeżdża do Szkocji, by
wyleczyć złamane serce. Znajduje tam prace w posiadłości Lady Abigail, mając
nadzieje, ze to koniec jej problemów. Jednak w murach starego dworu w West
Lothian odzywa przeszłość , a przyczajone demony wychodzą z ukrycia. Historia
starszej pani wstrząsa młodą dziewczyna. Lady Abigail kochała kiedyś ze
wzajemnością młodego, polskiego oficera, Waldemara Leśniewieckiego . Jednak
wszystko sprzysięgło się przeciw tej miłości. W młodym oficerze zrodziły się bunt i niezgoda na niesprawiedliwość. Przegrany zwycięzca opuścił Szkocję i
wrócił do ojczyzny. Jednak jego losy potoczyły się zupełnie inaczej, niż by
sobie tego życzył. Uciekając przed podejrzeniami o szpiegostwo powrócił do
Szkocji, by na nowo złączyć swój los z Abigail. Jednak czy to ona była mu
przeznaczona?
A między nami wspomnienia
Ada traci
wszystko, co do tej pory było w jej życiu ważne. Trudne okoliczności zmuszają
ją do rozstania z ukochanym. Przez kilka lat żyje jak w letargu. Pewnego dnia
postanawia odwiedzić swoją babcię, Marię, która w zaufaniu opowiada wnuczce
swoją historię. Młodość Marii przypadła na okres wojny. To był trudny i bolesny
czas. Pomimo okrucieństw wojny kobieta zakochała się do szaleństwa w
mężczyźnie, którego nie powinna była pokochać. Czy to uczucie miało szansę
przetrwać skoro Franz był Niemcem? Czy można kochać, a zarazem nienawidzić?
Franz dla tego uczucia zaryzykował wszystko. Maria stara się przekonać wnuczkę,
że w życiu liczy się tylko miłość, każda miłość, i to, jaką siłę możemy
odnaleźć dzięki bliskości drugiego człowieka. Rozgrzewająca serca powieść o tym, co jest tak naprawdę ważne. O relacjach
międzyludzkich i o uprzedzeniach. O niewypowiedzianych słowach, obawach,
stracie i wielkim uczuciu. O tym, że życie nikogo nie oszczędza. To także
historia o tym, że najważniejsze, to móc kogoś kochać. Tak prawdziwie, bez
oczekiwań.
Zima
wiosną
W przed ostatnią niedzielę pogoda zrobiła nam
mega niespodziankę, bo przez calutki dzień padał śnieg a rano w poniedziałek kiedy
się obudziłam było bialutko. Postanowiłam to wykorzystać i zrobiłyśmy z mamą
kilka zdjęć. Wpis znajdziecietutaj. Wracając do chwilowej zimy – sprawiła mi
sporą radość, uwielbiam śnieg. Szkoda tylko, że tak późno i, że na następną
zimę muszę poczekać do grudnia. Mimo to cieszę się, że chociaż przez chwilkę
mogłam się nim pocieszyć. Teraz już marzę o ciepłej wiośnie i lekkich
stylizacjach.
Dwurzędowy płaszcz w kratkę
Płaszczyk zakupiłam w styczniu
na zimowych wyprzedażach w sklepie Cropp. Jest dość cienki, dlatego na wiosnę
jest wprost idealny. W marcu bardzo często go nosiłam, w połączeniu z beretem
tworzył fajną paryską stylizację.
Ogólnie kocham nosić płaszcze, są kobiece, bardzo dobrze się w nich
czuję i wpisują się w mój obecny styl. Stylizacja z tym w kratkę była dodana 17
marca a kto jeszcze nie widział zapraszam gotutaj .
Bułeczki z dżemem porzeczkowym
W miniony
piątek razem z mamą wzięłyśmy się za pieczenie drożdżowych bułeczek z dżemem.
Uwielbiam zapach ciasta w domu, czuję wtedy bezpieczeństwo i ciepło. Moja mama
jest świetną kucharką i piecze pyszne ciasta, siostra zresztą też. To od nich
uczę się przygotowywania domowych smakołyków. Zawsze biorę notesik, długopis i
notuję wszelkie przepisy i wskazówki. Jak to moja mama mówi: „ Przyda Ci się to
w dalszym życiu.” Oj tak, a ja marzę o tym by w przyszłości piec i gotować dla
swojej rodziny. Więc wszelkie nauki nie pójdą w las.
A wykonanie tych bułeczek jest mega proste: wystarczy pół kg mąki, pół litra mleka, 2 jajka ( może być jedno całe a z jednego tylko żółtko), 10 dag drożdży, 10 dag rozpuszczonego masła, olejek z aromatem, cukier. Drożdże należy połączyć z cukrem ( łyżka cukru na 10 dag drożdży), następnie przesianą mąkę łączymy z podgrzanym w rondelku mlekiem i masłem. Dodajemy jajka, rozgniecione z cukrem drożdże, olejek z aromatem . Wszystko wymieszać najlepiej w misce. Nakryć ją ściereczką i zostawić do podrośnięcia, następnie formować bułeczki i nadziewać dżemem. Roztrzepać jajko w miseczce i smarować pędzelkiem wierzch bułeczek. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 30- 35 minut.
Zdrapka
Wielkopostna 2020
W tym roku po raz pierwszy
przeżywam Wielki Post ze Zdrapką Wielkopostną, która była dołączona do gazety
SuperExpress. Od Środy Popielcowej aż do Poniedziałku Wielkanocnego. 40 okienek
które zawierają różne zadania. Czas Wielkiego Postu to czas udoskonalania
siebie, swojej duszy nie ciała. To czas gdy zastanawiamy się nad swoim życiem,
nad tym co możemy zrobić dla innych ale i dla środowiska. W tej zdrapce są
różne zadania, mega mi się one podobają i codziennie z wielką ekscytacją odkrywam te nowe.
Filmy
U mnie zarówno z filmami jak i
książkami jest tak, że jak złapie mnie faza to mogę oglądać i czytać nieskończenie
wiele i długo. Jak zaś ta faza nie łapie nie mam w ogóle chęci nic oglądać albo
czytać. W tym miesiącu z filmów jakie obejrzałam najbardziej spodobały mi się „
Listy do Julii” oraz animacja „Sekretne życie zwierzaków domowych”. Ten
pierwszy obejrzałam na cda.pl zaś drugi w piątek na TVN. „ Listy do Julii” to
cudowna komedia romantyczna, z pięknymi widokami, o miłości która nie liczy
sobie lat ani czasu. Która trwa i trwa. Zauroczył mnie ten film, jestem pewna,
że jeszcze nie raz go obejrzę. Zaś „Sekretne życie zwierzaków domowych” – tutaj
to się działo. Przezabawny film animowany dla całej rodziny zdecydowanie.
Uśmiałam się do łez, uwielbiam takie bajki ;-)
Muzyka
Kilka osób już jakiś czas temu
pytało mnie jak możliwe jest to, że ja młoda osoba słucham muzyki z dawnych
lat, że lubię hity z lat 60. , 70. itp. Tak więc odpowiadam: odkąd pamiętam u
nas w domu taka muzyka najczęściej rozbrzmiewała. Jak byłam mała to
nagrywaliśmy piosenki na kasety, moja siostra uwielbiała słuchać Britney
Spears. Do dziś mamy kasetę z jej piosenkami. Tak więc mam zaszczepione
uwielbienie do starych hitów, mają w sobie to coś. Mam do nich ogromny
sentyment. W tym miesiącu dużo słuchałam piosenek Pana Michała Bajora, odkryłam
też świetne utwory świetnego wokalisty Salvatore Adamo. Ponadto słuchałam też
trochę Presleya, Marka Grechutę, Irenę Jarocką i Marie Laforet .
I tak oto dobiegliśmy końca
dzisiejszego posta. Jak widzicie
uzbierało się całkiem sporo tych ulubieńców. Na zakończenie chcę jeszcze
napisać Wam pewną myśl. Otóż wiem, że nie jest ciekawie w naszym kraju w
związku z pandemią, jednak musimy walczyć z naszą pandemią smutku. Mniej
telewizji, mniej Internetu, mniej czytania na forach internetowych i mniej
oglądania serwisów informacyjnych. Więcej czytania książek, więcej przebywania
razem, spacerów a kto wierzący modlitwy i zaufania do Boga. Wszystko będzie
dobrze, to jak wygląda nasze życie zależy od tego jakim widzą je nasze oczy i
jakim czuje je nasze serce. Trzeba wierzyć, że będzie jak najlepiej, nie użalać
się nad sobą, bo czy jest pandemia czy jej nie ma nasze życie mija, czas mija a
utraconego czasu nikt nam już nie zwróci. Wczoraj było wczoraj, a dziś jest
dziś. Musimy rozradować nasze serca, bo nie wiemy ile tego czasu nam jeszcze
zostało. Żal było by teraz siedzieć i się umartwiać a potem umrzeć z
przekonaniem, że zmarnowało się tak cenne chwile na wpatrywanie się w ekran i
jeszcze większe gromadzenie w sobie strachu i smutku. Im mówimy stanowcze NIE! Nie dajmy się, walczmy z nimi. Jestem pewna, że każdy może wygrać jeśli tylko chce, potrzeba chęci i determinacji. I tego Wam życzę a także pięknego, słonecznego niedzielnego popołudnia! Trzymajcie się ciepło!
Jak Wasze samopoczucie? Każdego dnia budząc się rano mam wrażenie
jakby wszystko to co się dzieje w naszym kraju i na świecie było tylko złym
snem. Ale potem gdy już wstanę z łóżka, zaścielę je, włączę radio i ubierając
się usłyszę wiadomości jakie właśnie nadają czar pryska, wraca ponura smutna
rzeczywistość, epidemia, strach o zdrowie swoje, bliskich i smutek. Chociaż
staram się przeważnie temu ostatniemu nie dawać, dość często mnie łapie.
Uciekam mu a on mnie goni. Dopada w
najmniej oczekiwanym momencie, ja mu się nie daję, nie zawsze wygrywam. Ale
jednego nie pozwolę sobie zabrać : uśmiechu i wiary w nowy, lepszy dzień. Wiara
i nadzieja to takie uczucia, które niezależnie od beznadziejności sytuacji
każdy z nas w sobie czuje. A trzecim tajnikiem jest miłość, miłość do bliźnich,
szacunek do lekarzy którzy w pocie czoła walczą o tych wszystkich chorych
ludzi. Empatia, cierpliwość. Tej pierwszej dość często brakuje, cierpliwości
zresztą też. Jednak da się zauważyć ludzką solidarność co bardzo ale to bardzo
mnie cieszy. Może ta epidemia sprawi, że znów będziemy ludzcy wobec innych,
życzliwości, milsi i po prostu dobrzy jak człowiek dla człowieka?
Koronawirus to już nie temat
tabu. Jest w naszym kraju, rośnie liczba zarażonych, a ludzie sobie jeszcze to
bagatelizują i wychodzą na dwór jakby nigdy nic. Wiecie? Ja też się na początku
wściekałam, byłam zła. Zła, że ta epidemia dotarła do Polski, że zniweczyła
moje plany a marzenia postawiła pod znakiem zapytania. Wściekałam się, że nie
mogę normalnie pojechać na zakupy, przerażały mnie puste półki w sklepach.
Czułam strach pomieszany ze złością. Chciałam wierzyć, że to tylko zły sen, że
to nie dzieje się na prawdę. W naszej kochanej Polsce jest koronawirus – przez
myśl by mi to nie przeszło a jednak jest. I to nie mało, a dużo . Zdałam sobie
sprawę z tego jak człowiek nie cieszył się z życia gdy tego wirusa nie było.
Jak chodził struty, zły na nie wiadomo co i kogo. Jak nie doceniamy tego co
mamy, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy. Musi się coś stać byśmy zrozumieli
co tak naprawdę w życiu jest ważne. Nie stan konta, nie wyrzeźbiona sylwetka,
nowy samochód, Iphone, milion obserwujących na Instagramie… Zdrowie, miłość,
radość, uśmiech, pociecha z dzieci, domowe szczęście, ukochana osoba u boku –
to tak naprawdę liczy się w życiu. I tylko od nas zależy czy to każdego dnia
docenimy. Czy musi przyjść zaraza byśmy posiedzieli ze sobą jak normalna
rodzina w domu, zjedli razem obiad i po prostu ze sobą przebywali a nie tylko
przelotem w drodze do pracy czy szkoły. A potem z nosem w telefonach, praca po
godzinach, niedopowiedzenia, ciche dni, brak dotyku, empatii, zrozumienia i
zwykłego zainteresowania. Mamy szansę teraz to naprawić. A ludzi którzy każą
nam siedzieć w domach – Proszę Was miejcie do nich szacunek, nie olewajcie
tego. Oni to robią dla naszego dobra, proszą nas o tak mało. Co nam szkodzi
przesiedzieć w domach ten czas. Szanujmy tych co walczą z epidemią, przyjdzie
czas na wszystko. Musimy to przeczekać. Koronawirus być może wkrótce zniknie,
jednak pamiętajcie o tym, że…
Wirus nie zapuka do naszych
drzwi nie odejdzie od nas gdy pokażemy mu jak dużo pieniędzy mamy na koncie
bankowym, nie oszczędzi nas tylko dlatego, że jesteśmy bogaci. Teraz biedny i
bogaty są na równym poziomie. Nikt nie jest lepszy od drugiego, bo każdy może
się zarazić. Nie jest ważne czy jesteś królem, premierem, dyrektorem, gwiazdą
rocka czy zwykłym mechanikiem. Koronawirus zrównał poziom wśród ludzi, każdy
ale to każdy może paść jego ofiarą. On nie patrzy na status społeczny. Nie jest
najważniejsze czy masz milion lajków pod zdjęciem ( w sumie teraz to wisi Ci
ile ich masz, bo nie dają Ci kompletnie ukojenia w strachu o bliskich), czy
jeździsz najnowszym modelem samochodu i czy używasz perfum od Giorgio Armani’ego.
Wirus ma gdzieś kim jesteś, co robisz i jakie masz plany na przyszłość. Przyszły
czasy, że cieszy dodatkowa paczka papieru toaletowego,zapas makaronu i ryżu. Cieszysz się jak
głupi, że udało Ci się dorwać ostatnią pakę 32 rolek papieru do tyłka. Pomyśl: Kiedy
tak cieszył Cię zakup papieru? NIGDY, a teraz skaczesz z radości, że udało Ci
się go dostać. Albo żywność: Kiedy ostatni raz zjadałeś wszystko do ostatniego
kęsa aniżeli wyrzuciłeś coś do śmietnika? Szanujesz żywność, bo wiesz, że nie
wolno plątać się po sklepach. A kiedyś trudno było Cię zatrzymać w domu bo
wolałeś co i rusz szaleć po galeriach. Przyszły czasy, że wszystko się
zatrzymało.Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, przebywamy w domu i spędzamy ze sobą
czas. W sumie nie mamy wyjścia, jesteśmy na siebie skazani, ale to dobrze.
Dobrze, że jesteśmy razem, mamy szansę odbudować więzi z bliskimi nam osobami.
Mamy możliwość naprawić to co zepsuliśmy przez pośpiech, co zabiliśmy codzienną
rutyną. Pieniądze tracą na wartości gdy w grę wchodzi ludzkie zdrowie i życie.
Znane osoby oddają swój majątek by jak najszybciej wynaleziono szczepionkę na
tego paskudnego wirusa. Świat wstrzymuje oddech, świat stanął, Polska się
zatrzymała, ludzie usiedli na tyłkach i czekają.
Czekają na lepsze jutro, które
nie nadchodzi. A ja wierzę, że nadejdzie, wiary nie zabierze nam nic. Bo choćby
wszystko się rozpierdzieliło, na tych
gruzach przecież będzie szansa zbudować nowe. Ciekawi mnie czy ludzie wyciągną
lekcję z tej epidemii, czy dalej będą
brnąć w to gówno w jakim byli do teraz. Los daje nam szansę czy z niej skorzystamy?
Ocalimy ludzkie istnienie, planetę ?
Pytań mogłabym zadać nieskończenie wiele, na język ciśnie się wiele
słów. Pozwólcie, że niektóre zostawię dla siebie. Jestem pewna, że wkrótce to zło będzie miało
swój kres. Przyjdzie nowe, lepsze. Wiosna, rozkwitnie cały świat dookoła nas,
może nie mamy teraz szansy się tym cieszyć, ale po wszystkim będziemy chłonąć
całym sobą piękno natury, naszej kochanej ojczyzny. Docenimy ją, wybierzemy
wakacje w Polsce, pojedziemy nad polskie jeziora, morze, góry. Będziemy jedli w
polskich restauracjach i pili polskie piwo w polskich barach i pubach. Będziemy
opalać się na polskiej plaży, wdychać świeże powietrze na polskiej wsi. To co
polskie zostanie wreszcie docenione, nasza ojczyzna zyska w naszych oczach (
niestety od wielu lat wybierana była zagranica jako cel turystyczny). Wyjrzy
słońce, los się do nas i naszego kraju uśmiechnie. Ludzie wyzdrowieją, cholerny
wirus zniknie i będzie jak dawniej? Myślę, że będzie lepiej niż było, a
bynajmniej taką mam nadzieję.
Pisząc ten wpis targały mną
różne emocje. Czułam smutek, rozgoryczenie, żal, złość, ale i czułam nadzieję,
wiarę, że prędzej czy później to wszystko się skończy. Nie pozostaje nic innego
jak czekać. W tym roku Wielki Post ma szczególne znaczenie. Siedzimy w domach,
panuje epidemia, nie można iść do kościoła, modlimy się w domach. Największy
smutek sprawia mi to, że nie będzie mi dane w tym roku uczestniczyć w obchodach
Wielkiego Tygodnia. Nie uświęcę palemki, nie wezmę udziału w Triduum Paschalnym
ani w święceniu pokarmów, nie pomodlę się przy Grobie Pana Jezusa, nie dane mi
będzie uczestniczyć w mszy świętej o 6 rano w Wielkanoc. Powiem Wam, że to był
cios, silny cios w serce. Ogromnie mnie to zasmuciło, ale też dało wiarę, że
następne święta będą wyjątkowe. Bo będziemy je przeżywać głębiej, mając w
pamięci Wielkanoc 2020, która była w cieniu pandemii. Ale smutek smutkiem,
święta i tak się odbędą. Bo święta to ludzie, których kochamy, którzy nas
kochają i to wiara która nas umacnia. A Pan Bóg jest dosłownie wszędzie. Trzeba
tylko szerzej otworzyć oczy i serce by móc go dostrzec. Ale Wiecie co? Jakieś światełko w tunelu jest, może do świąt to wszystko minie? Czas pokaże...
Zdaję sobie sprawę z tego, że
epidemia COVID-19 pozostanie w nas już na zawsze. Nawet jeśli ona minie, uda
się nad nią zapanować, wyleczą chorych to i tak i tak w człowieku to zostanie.
Ta trauma, strach, niepewność. Miną lata zanim zaczniemy normalnie funkcjonować.
Najważniejsze teraz to dać szacunek lekarzom, tym co każą nam siedzieć w domu,
pracownikom sklepów i aptek – to dzięki nim możemy bezpiecznie kupić leki ,
żywność. Oni narażają swoje zdrowie i życie byśmy mogli bezpiecznie zrobić zakupy. Proszę, okażcie im szacunek, uśmiechnijcie się do nich , powiedzcie dobre słowo. Tak niewiele,
a jednak dużo w obecnym trudnym dla nas czasie. Ludzka życzliwość i dobro – to nigdy
nie było, nie jest i nie będzie przereklamowane uwierzcie mi! A lekarze to nasi bohaterowie. Przeczytałam w jednym wpisie na Facebooku bardzo fajny cytat: " Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny". Powiem Wam, że coś w tym jest, te kilka słów idealnie odzwierciedla to co robią lekarze, medycy, pielęgniarki i inne służby by ratować nasze zdrowie i życie. Mega szacun dla nich!
I jeszcze taki mały apel do
młodszej części moich czytelników: Kochani! Ja też jestem młoda, mam 21 lat i
tak jak każdy z Was aż mnie skręca by gdzieś wyskoczyć, pojechać, pójść do
kina, spotkać się ze znajomymi, rodziną. Miło spędzać czas na świeżym
powietrzu, szaleć, kochać, zwiedzać Polskę i świat. Jednak teraz kiedy trwa pandemia
pokażcie , że jesteście odpowiedzialni- zostańcie w domach! Przyjdzie czas na
wszystko. Na pocałunki, przytulanie, oglądanie gwiazd, zachodów i wschodów
słońca, kąpiel w morzu, opalanie się na plaży. Czas dalekich i bliskich
podróży, spacerów za rękę, wycieczek. Jak cudownie będzie kiedy to wszystko
minie. Będziemy mogli znowu normalnie żyć, pójść bez strachu do sklepów, do
kawiarni, na basen, do restauracji na pyszny obiad. Wiem, że sporo z Was nie
jest jeszcze osobami pełnoletnimi, wiem też, że nudzi Was siedzenie w domu. Ale
Wiecie? Jest tyle sposobów na miłe spędzanie wolnego czasu. Odpoczynek,
czytanie książek, gotowanie, pieczenie, rozmowa z bliskimi, prowadzenie bloga.
Albo jak w większości z Was przypadku nauka. Trzymam za Was kciuki i wierzę, że
będziecie na tyle dojrzali iż zrozumiecie, że sytuacja jest na tyle poważna, że
nie warto jej bagatelizować. Cieszcie się z tego, że jesteście zdrowi, macie co jeść, macie dom i rodzinę. Inni nie mają tego szczęścia. Wielu ludzi nie zdążyło się pożegnać z bliskimi którzy umarli na COVID-19 co oni mają powiedzieć? Albo lekarze, pielęgniarki? Nie śpią, nie jedzą, nie mają na to czasu bo walczą o ludzkie życia. A my? Mamy ciepły dom, mamy co jeść, mamy Internet, książki, rodzinę. Cieszmy się tym, nie narzekajmy, bo naprawdę w tym czasie, w którym czytasz ten post może ktoś umierać, albo marzyć o kromce chleba. Ty jesteś zdrowy/ zdrowa, żyjesz, masz chleb i do chleba. SZANUJ TO! Pamiętaj inni daliby się pokroić za to co Ty masz.
Nie
traćmy ducha. Nie ma takiego Wielkiego Postu, po którym by nie przyszła
Wielkanoc, ani nie ma takich „ Gorzkich żali” , po których by się nie śpiewało
„Alleluja”
Zdaję sobie sprawę z tego, że
mamy już wiosnę, jednak śnieg jaki wczoraj u nas spadł tak mnie ucieszył iż
postanowiłam dzisiaj z samego rana wyjść z mamą na kilka zdjęć. Przez calutką
zimę nie miałam okazji do iście zimowych fotek. Namiastkę zimy zafundowała nam
wiosna, jestem bardzo zadowolona z tego jej prezentu tym bardziej, że ostatnio
chodziłam nieźle struta, znudzona i zasmucona. Taka odmiana pogodowa, zimowa
aura, wczoraj wirujące na wietrze śnieżynki wprawiły mnie w lepszy nastrój i
namalowały uśmiech na mojej buzi. Mam nadzieję, że zostanie on na niej jak najdłużej i tego też Wam życzę, uśmiechu na każdy dzień. Choćby było źle,
beznadziejnie i wszystko się rozbijało na drobne kawałki trzeba się uśmiechnąć, iść
naprzód, nie oglądać się za siebie.
Astronomiczna wiosna się nam
dzisiaj zaczęła. Serduszko się raduje, uśmiech maluje się na buzi, słonko
przygrzewa aż chce się żyć. I te wszystkie negatywne emocje gdzieś odparowują i
głowa staje się lżejsza i zaczyna mieć nadzieję, że wszystko zmieni się na
lepsze. Wiosna daje energię do działania nawet jeśli to działanie jest chwilowo
zatrzymane przez niekorzystne zjawiska jakie mają miejsce w naszym kraju i na
świecie. To człowiek te marzenia w głowie ma, wiosna się i tak zaczyna a kwiaty
i tak i tak zakwitną. I to cieszy najbardziej i to sprawia, że nie myśli się
non stop o tym co złe a o tym co dobre.A wiosna to doskonały czas na wybudzenie się z zimowego snu, bo jak nie
teraz to kiedy? Jestem pewna, że zaczynacie też kompletować garderobę na ciepłe
dni, a może już robicie porządki w szafie? Ja nie wiem od czego mam zacząć,
szafa się nie domyka a ja często „ nie mam się w co ubrać”. Na wiosnę fajnie
jest też pokombinować z fryzurą. Jak nie macie odwagi na mocne cięcie czy
zmianę koloru proponuję fryzury z uroczymi dodatkami. Jakie to dodatki, skąd a
także jak wykorzystać je w upięciach włosów? O tym dowiecie się czytając
dzisiejszego posta.
Pod koniec stycznia
postanowiłyśmy z siostrą kupić sobie jakieś fajne gadżety na stronce
Aliexpress. Wiecie? Jak ja uwielbiam to chińskie allegro. Ile tam jest dobroci,
cudownych rzeczy, dodatków, butów, ubrań, torebek i ozdób na święta i do domu.
Normalnie zakochałam się w tym po uszy. Znalazłam też kilka fajnych ozdób do
włosów. Zamówiłam sobie gumkę z długą wstążką – białą w czarne groszki, gumkę z
kokardką w kolorze ecru oraz pudrową opaskę z supłem. Ta ostatnia przyszła na
adres siostry, niestety jak na razie jej nie odbiorę. Mniejsza o to, mam dwie
ozdoby w swoim domu i ostatnio wpadłam na pomysł by wykombinować z nimi jakieś
fajne i proste w wykonaniu fryzurki na wiosnę. Wyczarowałam ich aż 8: kolejno
rozpuszczone włosy z gumką – wstążką, niski kucyk z gumką- kokardką, wysoki
kucyk z gumką-wstążką, niski kucyk z gumką-wstążką, niski kucyk z
gumką-kokardką, warkocz z gumką- kokardką, warkocz z gumką-wstążką i wysoki
kucyk z gumką-kokardką. Wielkich zdolności fryzjerskich to ja nie mam, ale moim
zdaniem każda fryzura wygląda ładnie i wyjątkowo. Jestem mega ciekawa, która
Wam się najbardziej podoba oraz czy zamawiacie sobie coś czasem z Aliexpress?
Dajcie znać w komentarzu.
rozpuszczone
włosy z gumką – wstążką
niski
kucyk z gumką- kokardką
wysoki
kucyk z gumką-wstążką
niski
kucyk z gumką-wstążką
niski
kucyk z gumką- kokardką
warkocz
z gumką- kokardką
warkocz
z gumką-wstążką
wysoki
kucykz gumką- kokardką
A Ty - lubisz tego typu ozdoby do włosów?
Cenisz sobie proste czy raczej efektowne fryzury ?
Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.