poniedziałek, 19 października 2020

jesienna akcja rabatowa -60% w drogerii Rossmann


Dzień dobry w poniedziałek!

Jak mijają Wam październikowe dni? Zapewne słyszeliście już o akcji rabatowej -60% na wybrane kosmetyki do makijażu w drogerii Rossmann. Jeszcze nie? No to dowiecie się tego ode mnie, co niezwykle mnie cieszy. Jak co roku jesienią wzięłam udział w promocyjnych zakupach i zakupiłam kilka kosmetyków. Są te które towarzyszą mi od lat ale są też trzy nowości.  Bardzo lubię takie kosmetyczne zakupy, szczególnie wtedy gdy można trochę zaoszczędzić a uwierzcie mi, że chyba nie ma nic gorszego jak wydać krocie na kosmetyki, ubrania itp. Kto myśli podobnie jak ja?



paletka cieni do powiek Wibo

 SEXAPPEAL EDITION GO NUDE

Na pierwszy ogień idzie istna perełka moich piątkowych zakupów czyli paletka dwunastu cudownych cieni do powiek. Zeszłoroczna paletka z Eveline ( pokazywałam ją w tym poście) służy mi do dziś jednak postanowiłam zrobić sobie zapas cieni do powiek i zakupiłam nową, innej marki i padło na Wibo. Paleta GO NUDE SEX APPEAL EDITION  to druga odsłona paletki Go Nude. Jest tak skomponowana, że zawiera w sobie satynowe beże, szampańskie perły i matowe odcienie brązów. Kolorystykę wieńczą dwa klasyczne odcienie szarości. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane. Nie pokażę Wam watce bo nie chcę jej jeszcze używać ( zostawiam sobie na zapas). Zestaw wyposażony jest w lusterko i specjalny pędzelek: jedna końcówka do aplikacji cienia, druga do wykonania konturu u nasady rzęs. Totalnie zauroczyła mnie kolorystyka tej paletki, a także nazwa jednego z odcieni : Cinnamon - czyli cynamonowy. Uwielbiam cynamon także myślę, że i ten kolorek stanie się moim ulubieńcem. 

Tusz do rzęs Bourjois Twistup the volume

To moja pierwsza mascara tej francuskiej marki. Jak Wiecie kosmetyki Bourjois nie należą do wyjątkowo tanich jednak podczas rossmanowych promocji można je kupić w nieco bardziej przystępnej cenie. Mój bez rabatu kosztował 60.99 zł, ze zniżką zapłaciłam za niego 24.39 zł. Z ceny 60.99 zł odjęto 36.60 zł. Jak dla mnie okazja świetna, dlatego też się na niego skusiłam. Jestem ciekawa jak się sprawdzi, czy będzie ładnie się trzymał na rzęsach, czy z łatwością go na nie zaaplikuję. Niedługo zacznę go używać i na wszystkie te pytania odpowiedzi się same nasuną. 

Tusz do rzęs Rimmel Extra Super Lash

Z tym tuszem znam się chyba od liceum. Napisałam chyba, bo nie jestem tego do końca pewna. Bądź co bądź miałam go już kilka razy w swojej kosmetyczce, moje rzęsy go polubiły, ja także więc postanowiłam go znowu kupić. Cena bez rabatu to 26.49 zł. Z rabatem wyniósł 10.59 zł. Posiada intensywny czarny kolor i zwykłą szczoteczkę, w najzwyklejszym kształcie dzięki czemu z łatwością można nim pomalować rzęsy. 

Tusz do rzęs Lovely Eye Catching

Markę Lovely bardzo lubię, jednak jak dotąd kupowałam tylko matowe pomadki K Lips. Już rok temu postanowiłam zakupić tusz do rzęs Lovely, a w tym roku kupiłam ich aż dwa. Cena regularna tego tuszu to 15.99 zł na promocji coś ok. 6 zł. Warto wypróbować, tego tuszu jeszcze nie miałam, także nie wiem jak się sprawdza. A może ktoś z Was miał z nim do czynienia?  W takim razie jak wrażenia? Podzielcie się tym ze mną proszę. 

Tusz do rzęs Lovely Lash Extension

Przy tuszu Eye Catching wspomniałam o tuszu z Lovely ale w różowym opakowaniu. Oto i on, Lovely Lash Extension  który bez promocji kosztował 15.99 zł a z rabatem coś ok. 6 zł. Tusz znam, bo kupiłam taki rok temu podczas jesiennej obniżki na kosmetyki do makijażu. Czy go polecam? Zdecydowanie tak. Łatwo się aplikuje na rzęsy, posiada intensywny czarny kolor, nie skleja rzęs. I co najważniejsze nie rozmazuje się. 

Puder matujący Rimmel Stay Matte

Ten puder kocham wielką miłością od wielu lat. Nie wiem które to już jego pudełeczko, powiem Wam, że nawet nie liczę ;D Kupuję go oczywiście na promocji bo normalnie kosztuje 29.99 zł a z rabatem 11.99 zł. Dla siebie wybrałam odcień 003 Peach. Nie jest ani zbyt blady, ani zbyt ciemny. Taki pomiędzy. Aplikuję go zwykłą gąbeczką do pudru, ale jak ktoś lubi można i pędzlem.

Matowa pomadka Lovely K Lips

Pomadka towarzyszy mi od kilku lat, a właściwie od 3. Wtedy kupiłam moją pierwszą w odcieniu Milky Brown. Potem pokusiłam się kolor Neutral Beauty – i to on stał się moim ulubieńcem. Tak jak w przypadku pudru Rimmel Stay Matte, ciężko mi policzyć które to już opakowanie owej pomadki. Kocham ją, nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez Lovely K Lips. Świetnie się trzyma, nawet do ok. 6 godzin. Zauważyłam, iż nawet po jedzeniu jest jeszcze na ustach także śmiało polecam. 

Puder w kremie Isana Young

Historia mojej wielkiej miłości do tego pudru sięga czasów gimnazjum. To wtedy zaczęłam kupować ten puder i odkryłam, że świetnie pasuje do mojej cery i karnacji. Co najważniejsze nie zapycha porów, nie powoduje alergii i jest niezwykle delikatny. Świetnie wtapia się w skórę, tuszuje zaczerwienia i drobne niedoskonałości. Cena bez rabatu wynosi 12 zł zaś z rabatem 8 zł. Kupiłam aż 5 sztuk.

 

Ciekawi mnie czy ktoś z Was wziął już udział w akcji rabatowej Rossmana. Jeśli tak to napiszcie co udało się Wam kupić oraz czy lubicie takie promocje.

Pozdrawiam

Iwetta


piątek, 16 października 2020

kolorowa jesień


Dzień dobry!

Jak się macie? Ja z początkiem prawdziwej jesiennej pogody czuję się coraz lepiej. Dla mnie - alergika jesień i zima to wybawienie od ciągłego kichania, kataru siennego i innych alergicznych dolegliwości. Wiem, wiem, że sporo ludzi nie lubi jesieni, źle na nich wpływa chłodna i deszczowa aura jednak mi ona niezwykle służy i bardzo mnie cieszy. Rozpiera mnie energia do działania, cieszę się każdym jesiennym dniem. Poranki spowite mgłą, kropelki deszczu na szybie, wirujące na wietrze kolorowe liście – czy jest coś piękniejszego?






płaszcz / Esmara

spodnie / Terranova

opaska / Sinsay

sweter / targowisko miejskie

 

ściskam mocno

Iwetta


wtorek, 13 października 2020

moja lista rzeczy do zrobienia jesienią

Witajcie!

Jesień to taki czas w ciągu roku kiedy dni stają się krótkie zaś wydłużają nam się wieczory. To świetny czas na spróbowanie czegoś nowego, bądź udoskonalenie tego co już potrafimy. Tak sobie ostatnio pomyślałam, że podzielę się z Wami tutaj na blogu moją listą rzeczy do zrobienia jesienią. Dodam, że to zadania nie tylko na jesienne wieczory ale i dnie. Pokażę Wam, że jesienią można się świetnie bawić.  A co to byłaby za jesień gdyby nie wykonać kilku zadań i mieć przy tym frajdę. To co gotowi? Jeśli tak to zapraszam do wzięcia udziału w mojej jesiennej liście rzeczy do zrobienia o tej porze roku. 

* zrobić bukiet z kolorowych liści

* kupić dynię i ozdobić nią pokój, kuchnię itp.

* zrobić korzenną herbatkę

* zrobić zdjęcia na tle jesiennych liści

* wypić  herbatę z sokiem z malin

* wypożyczyć stos książek w bibliotece

* zrobić zupę-krem z dyni

* upiec dyniowe babeczki

* zebrać kasztany


      *  iść na spacer po jesiennym parku / lesie

* wyjąć z szafy ciepłe swetry i płaszcze

* przeczytać masę książek

* urządzić wieczorny maraton filmowy

* ozdobić dom na jesień

* kupić wrzos

* upiec ciasto marchewkowe

* zrobić jesienne DIY

* zajadać się jabłkami i orzechami


*skomponować jesienną playlistę muzyczną

* upiec korzenne ciasteczka

* obejrzeć film którego nigdy wcześniej nie oglądałam

* zrobić domowe SPA w jesienny wieczór

* pójść na spacer w czasie deszczu

* zrobić sos grzybowy

* zapalić świeczki w jesienny wieczór

* pomyśleć z wyprzedzeniem o gwiazdkowych prezentach

* zasadzić cebulki kwiatów na wiosnę

 * ustawić jesienną tapetę na telefonie/ pulpicie komputera

* pograć z rodziną / znajomymi w planszówki

* spędzić jesienny poranek w szlafroku z kubkiem aromatycznej herbaty

* ubrać ciepłą piżamę i grube skarpety

* zrobić domowy grzaniec

* upiec korzenne ciasto

* wykopać warzywa z ogródka

*  wybrać się na jesienną przejażdżkę rowerem

* ukisić kapustę

               

Co jeszcze dodalibyście do tej listy? Jestem bardzo ciekawa Waszych propozycji. 

Dajcie znać w komentarzu.

 

sobota, 10 października 2020

koszulka w stylu vintage i jeansy

Dzień dobry Kochani!

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i nie dajecie się złym emocjom spowodowanym tym co teraz dzieje się w Polsce. A wydarzyło się i w sumie każdego dnia wydarza wiele złego. Mimo to ja staram się myśleć pozytywnie, wzmacniam swoją odporność, chodzę na spacery i cieszę się z trwającej jesieni. Na dworze robi się coraz piękniej, drzewa zmieniają kolor liści, zatem jest kolorowo i przyjemnie. Dzisiaj mam zamiar upiec ciasto, trochę posprzątać – tak zapowiada się moja sobota, a jak u Was?

Uwielbiam styl retro i vintage. Podobają mi się ubrania nawiązujące do dawnych lat. Właśnie taka jest oryginalna koszulka HONDA Motorcycles w stylu vintage nawiązująca do historii marki ze sklepu enduro7.pl. T-shirt wykonany jest ze 100 % bawełny, jest dobrej jakości, przewiewny. Koszulka posiada piękny czerwony kolor oraz kontrastujący z nim napis HONDA. To pierwszy taki motoryzacyjny t-shirt w mojej szafie, wybrałam typowo oversizowy rozmiar, bo bardzo lubię luźne koszulki. Ta świetnie sprawdzi się zarówno do dżinsów jak i spódniczki. Wszelkie chwyty dozwolone ;-)





pozdrawiam 

Iwetta

❤❤❤

środa, 7 października 2020

czerwony beret na jesień


Dzień dobry Drodzy Czytelnicy!

Co u Was? Jak mija Wam pierwszy pełny tydzień października? Mi dobrze, cieszy mnie, że coraz więcej drzew zmieniło kolor liści na oranż i złoto. Jednak taka „moja” ściana liści jeszcze nieco się z tym ociąga, dlatego dam jej czas. Liczę na to, że już za tydzień będę mogła wykonać tam zdjęcia. A dzisiaj Wam pokażę jesienną stylizację z płaszczem w kratkę i czerwonym beretem. Kocham płaszcze i kocham berety. Są ponadczasowe, klasyczne i najlepiej się w nich czuję. Jesienią stawiam właśnie na to okrycie wierzchnie i nakrycie głowy. Tym razem postawiłam na czerwony berecik który dodaje charakteru stonowanej kolorystyce płaszcza i spodni. Jesiennego akcentu nadaje sweter z golfem w kolorze miodowym. 


Za­rdze­wia­łe róże je­sie­ni
pa­trzą w prze­strzeń bia­łą od desz­czu -
deszcz nie­bo przy­szy­wa do zie­mi
ty­sią­cem ście­gów i dresz­czów, -

I wszyst­ko psu­je się, pa­czy,
ciek­nie, zgni­li­zną bro­czy,
lecz nie na za­wsze, z roz­pa­czy -
ale na krót­ko, z roz­ko­szy.

- Maria Pawlikowska – Jasnorzewska





płaszcz / Cropp

beret / Sinsay

spodnie / Bershka

buty / Deichmann


czwartek, 1 października 2020

ulubieńcy miesiąca - wrzesień 2020

Dobry wieczór pierwszego dnia października!

Jesień jeszcze dość nieśmiało, ale z każdym dniem coraz śmielej maluje liście poszczególnych drzew w odcienie oranżu i złota. Zadziwiające jest to, że wszystko dzieje się po kolei, najpierw te drzewa a potem tamte a na końcu modrzewie i dęby. Wieczory i poranki, a nawet dnie są już na tyle chłodne, że bez ciepłej kurtki, szalika i czapki ani rusz. Ja popijam hektolitry gorącej herbaty z sokiem malinowym, czytam książki i czekam na spacer po zasypanych złotymi liśćmi alejkach lasu który rośnie niedaleko mojego domu. Już tylko dotknąć jak to się stanie. Uwielbiam ten szeleszczący dźwięk , podmuchy jesiennego wiatru i zapach unoszący się w powietrzu. Kompozycja porannej rosy, deszczu, suchych liści i lasu – istna poezja. A w mojej kuchni pachnie śliwkami, jabłkami, cynamonem i grzybami. Choć zawitał październik na chwilkę wrócimy jeszcze do września. Pokażę Wam moich ulubieńców minionego dziewiątego miesiąca 2020 roku.

drożdżowe ciasto ze  śliwkami i cynamonem

Kocham domowe ciasta, uwielbiam je piec. Najbardziej lubię to przygotowywanie poszczególnych składników, następnie mieszanie czy nawet formowanie a potem ułożenie w formie i radosne oczekiwanie na upieczenie danego placka. We wrześniu po raz pierwszy upiekłam ciasto drożdżowe ze śliwkami i cynamonem. Uwierzcie zapach był obłędny, ciasto rozpływało się w ustach. Do herbaty albo do porannej kawy to naprawdę zacny i mega zdrowy dodatek. 

saga Dobrzyńskich Gabrieli Gargaś

We wrześniu przeczytałam dwa tomy sagi Dobrzyńskich autorstwa Pani Gabrysi Gargaś. Książki nie były łatwe, jednak dałam im szansę i bardzo mnie się spodobały. Opowiadają o czasach drugiej wojny światowej, rzezi na Wołyniu, powstaniu warszawskim a także czasach PRL-u w Polsce. Więcej na temat książek przeczytacie w tym poście – zaczytany początek jesieni

„Wybacz mi" – Gabriela Gargaś

We wrześniu 2020 przeczytałam 7 książek. Dla mnie to rekord, ale tak brałam sobie je na dniówkę do pracy albo nockę i tak jedna po drugiej i się przeczytało. „Wybacz mi” to wstrząsająca historia o wielkiej miłości, poświęceniu i cierpieniu. Czytało mi się ją w ekspresowym tempie jednak mam wrażenie, że historia nie została dokończona. Może będzie druga część? Oby bo czuję niedosyt. 

pierwsza jesienna stylizacja

Jak mowa o jesiennych stylizacjach to od razu wręcz przebieram nogami i aż rwę się do ich kompletowania. Pierwszą taką stylizację wykonałam na początku września a zdjęcia zrobiła moja siostra. Akurat wtedy padał deszcz, drobny ale padał, mimo to zdjęcia się udały, stylizacja bardzo mnie się podoba. Połączenie beżowego płaszcza, białego swetra, spódnicy w groszki i czarnych botków a do tego kapelusz – jak dla mnie to kwintesencja jesiennej mody. A więcej zdjęć stylizacji tutaj .

„ Mały Książę” Antoine de Saint- Exupery

We wrześniu wróciłam też do mojej ukochanej lektury, czyli „Małego Księcia”. Kocham tę książkę, mądrość jaka z niej płynie jest niesamowita. „Kocha się tylko oczami, najważniejsze jest niewidoczne dla serca”. Nie znam osoby która nie potrafiłaby mi zacytować tego zdania, jestem pewna, że każdy choć raz w życiu przeczytał tę książkę. Jeśli nie to musi koniecznie nadrobić, bo to klasyk nad klasykami. 

perfumy Ex’clamation

Lubię styl retro, a właśnie te perfumy o których pisałam w tym poście do niego nawiązują. Zapach powstał w latach 90-tych. Mogę rzec, że to moje lata chociaż urodziłam się w 1998 r. Lata 90-te były bardzo barwne, radosne i przełomowe. Właśnie taki jest zapach Ex’clamation, którego hasło brzmi „Pachnieć krzykiem z wykrzyknikiem”. Urzekła mnie buteleczka wyglądem przypominająca wykrzyknik. Pięknie prezentuje się na łazienkowej półeczce, a zapach jest idealny na jesień. 

mgiełka do ciała AVON Naturals grejpfrut & morela

Uwielbiam mgiełki do ciała AVON. Szczególnie latem bardzo często po nie sięgam by się odświeżyć w upalny dzień. Jak dobrze pamiętam tę mgiełkę poleciła mi Martyna z bloga „Zapachem pisane”. Kochana jeśli czytasz ten wpis, mega Ci dziękuję, bo zapach jest naprawdę rewelacyjny. Spodobał się nie tylko mi ale i mojej mamie. Połączenie kwaśnego grejpfruta i słodkiej moreli to strzał w dziesiątkę. 

plecaki Pariso.pl

We wrześniu dotarła do mnie paczka  z dwoma plecakami z internetowego sklepu pariso.pl . Klasyczne, skórzane, jeden brązowy a drugi czarny. Tym drugim już podzieliłam się z siostrą zaś brązowy noszę do pracy. Plecaki są solidnie wykonane, poręczne, dają wygodę i są mega pakowne. Więcej o nich poczytacie w poście „ plecaki Pariso.pl”. 

sukienka w kwiaty i ramoneska

Tegoroczne lato pożegnałam stylizacją, czyli lekką sukienką w kwiaty w połączeniu z ramoneską i rockowymi botkami.  We wrześniu bardzo często śmigam jeszcze w sukienkach ale łączę się albo ze skórzaną kurtką, albo ze swetrem czy marynarką a nawet płaszczem. Uwielbiam takie stylizacje, sądząc po ilości komentarzy pod postem „ Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą” Wy też lubicie. 

drożdżowiec z jabłkami i cynamonem

Jak w przypadku drożdżowego ciasta ze śliwkami tak i z jabłkami przepis był jeden, ale zamiast śliwek na wierzch poszły jabłka i cynamon. Kocham także i to połączenie, bo jabłko z cynamonem bardzo kojarzy mi się z jesienią ale także i z zimą. Mam nawet żel pod prysznic o tym zapachu, uwielbiam cynamon. Drożdżowiec z jabłkami i . cynamonem jest lekki, delikatny, ma nieco maślany smak. Idealny do herbaty w jesienny poranek . 

bukiet astrów

Z miesiącem wrześniem kojarzą mi się nie tylko wrzosy ale też astry. Mój śp. dziadek kiedyś bardzo lubił te kwiaty. Lubi je też moja mama, siostra i ja. Będąc na zakupach w dużym mieście zauważyłam na deptaku stragan pewnej starszej Pani. Miała bukiety różnych kwiatów, ale moją uwagę od razu przykuły kolorowe astry. Zakupiłam bukiecik i wręczyłam go mamie, bardzo się ucieszyła 

poezja Norwida i Gałczyńskiego

W tym miesiącu z wypiekami na twarzy zaczytywałam się w poezję najwybitniejszych polskich poetów. Cypriana Kamila Norwida i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Wypożyczyłam z biblioteki 2 tomiki ich dzieł. Wszystkie bardzo mi się spodobały.  Jeśli chodzi o Norwida to  najbardziej urzekł mnie wiersz „ w Weronie” a Gałczyńskiego „Rozmowa Liryczna”, „Szczęśliwa Gwiazdka”, „ Wyspy Szczęśliwe”  i „ We śnie”. Wspaniale tak zagłębić się w piękną polską poezję, a jesienią nie ma nic lepszego jak dobry tomik poetycki, kawałek domowego ciasta, filiżanka herbaty i wygodny fotel. 

„Rozmowa Liryczna” Konstanty Ildefons Gałczyński

Jak ja szaleńczo kocham ten wiersz. Jest taki piękny, romantyczny i coś czuję, że napisany przez Konstantego dla jego ukochanej Natalii. Sama chciałabym by ktoś w tak piękny sposób powiedział mi jak bardzo mnie kocha. Pamiętam, że „Rozmowę Liryczną” swego czasu omawialiśmy na języku polskim w szkole. Nie pamiętam tylko czy było to w gimnazjum czy w liceum ale coś mi świta w głowie, że właśnie ten wiersz był interpretowany w czasach gdy chodziłam do szkoły.

muzyka i filmy

We wrześniu zasłuchiwałam się w piosenki przede wszystkim zespołu Czerwone Gitary czy Skaldowie. „Jesień idzie przez park”, „ Nie mów nic”- Czerwonych Gitar czy „W żółtych płomieniach liści” –zespołu Skaldowie.  Słuchałam też The Eagles, Scorpions, Roxette a także Anny Jantar i Stan Borysa. Obejrzałam dwa filmy: „ Kopciuszek- Roztańczona historia” z Seleną Gomez i „ DJ Cinderella” z 2019 roku. Obydwa mega mi się podobały i chętnie niedługo do nich wrócę. Uwielbiam wszelkie współczesne kombinacje klasycznej bajki o Kopciuszku. 


Dzisiaj pierwszy dzień października. Miesiąca złota i oranżu na drzewach , mgły, deszczu, tajemnicy i jesieni w pełnym „rozkwicie”. Życzę Wam Drodzy Czytelnicy wspaniałego nowego miesiąca. Cieszcie się jesienią na maxa, wyciskajcie z niej wszystko co najlepsze. Czytajcie książki, pijcie aromatyczną herbatkę, okrywajcie się kocem i odpoczywajcie. Zbierajcie kolorowe liście i zróbcie z nich bukiet. Nasuszcie grzybów do wigilijnej kapusty, owoców na kompot z suszu. Śmiejcie się dużo i głośno. Nie dajcie się smutkowi i chandrze. Żyjcie tu i teraz. Radośni i pełni energii przejdźmy przez październik by móc potem powitać klimatyczny i mroczny listopad.

 ściskam mocno

Iwetta

piątek, 25 września 2020

zaczytany początek jesieni

 

Dzień dobry wszystkim!

Jak miło i przyjemnie, że we wtorek powitaliśmy astronomiczną a w środę kalendarzową jesień. Czekałam na nią z utęsknieniem i oto jest : w całej swej okazałości, już lekko zabarwiona na czerwono i żółto zawarta w liściach niektórych drzew, delikatna w babim lecie unoszącym się ostatnio na wietrze i przyprawiająca o gęsią skórkę wraz z chłodem nocy i poranka. Jesień , tak ta pora roku wreszcie się zaczyna, tajemnicza, nostalgiczna, idealna pora do zaczytania się w domowym zaciszu. Ostatnio przeczytałam masę książkę, a wypożyczyłam z biblioteki coś ok.20 sztuk. Zabieram je ze sobą do pracy i czytam w wolnej chwili. Spakowana do plecaka książka dodaje mi jakiejś takiej otuchy, czuję jakbym miała przy sobie najlepszego przyjaciela. Właśnie literatura jest moją największą przyjaciółką a książki najlepszymi przyjaciółmi. Kocham czytać, otaczać się książkami, wypożyczać je, chodzić po nie do biblioteki, rozmawiać z paniami bibliotekarkami, lubię wąchać książki. Tak, tak kocham zapach książek szczególnie tych starych a takie coraz trudniej dostać w bibliotece bo najzwyczajniej w świecie wiele z nich pozbywa się jak to mówią „ staroci”. Dla mnie takie książki są cenne, zawierają w sobie ukrytą przed laty tajemnicę, którą odkrywamy strona po stronie przewracając kartki i zagłębiają się w danej historii.

Dzisiaj zabieram Was w czasy II wojny światowej,  a ściślej ujmując ogarniętego wojną Wołynia i Warszawy. Nie będzie łatwo i przyjemnie o tym pisać ale nie zawsze robimy coś co sprawia nam radość i maluje uśmiech na naszej twarzy. Czasami trzeba dotknąć jakiegoś tematu lub przeczytać taką książkę która wyryje w naszym sercu albo duszy jakiś trwały ślad. Tak było w przypadki sagi Dobrzyńskich autorstwa Gabrieli Gargaś. Opowiem Wam dzisiaj o tym jak mi się czytało „ Kiedyś się odnajdziemy” i „Zawsze będziemy razem”, a także co czuję po lekturze obu. Zatem zapraszam do dalszego śledzenia tego posta.

Przyznam szczerze, że obawiałam się tych książek. Dlaczego? Tematyka wojenna jest bardzo bolesna a w pierwszej części, czyli „ Kiedyś się odnajdziemy” mamy dokładny opis rzezi na Wołyniu a także okrucieństwa ze strony Niemiec wobec powstańców Warszawy. Czytając tę książkę często miałam łzy w oczach, dreszcze a chwilami robiło mi się niedobrze.  Jednak książka tak mnie pochłonęła, że całą przeczytałam w jeden dzień. Historia Janki która ucieka z ogarniętego wojną Wołynia, traci rodziców którzy giną z rąk ukraińskich banderowców, oddaje swoją rodzoną siostrę obcej rodzinie a sama przygarnia pod swoje skrzydła małą dziewczynkę, którą od teraz zacznie traktować jak siostrę. W Warszawie Tadek zakochuje się w Annie, niestety ich szczęście zostaje przerwane wybuchem powstania warszawskiego. Po latach losy Janki i Tadka splatają się. Mamy też w tej książce opis życia po wojnie które było równie ciężkie jak to w jej czasie. Ogólnie książka ukazuje istotę miłości i to miłości różnej. Kobiety do mężczyzny, siostry do siostry czy dziecka do matki i ojca. Miłość potrafi pokonać wszystko  i nawet wojna nie jest w stanie jej powstrzymać.  Przychodzi niespodzianie, nie zawsze w porę ale zawsze przychodzi po coś. Uwierzcie mi , że coś na ten temat wiem. „ Kiedyś się odnajdziemy” do łatwych książek nie należy ale cieszę się, że dałam jej szansę, przeczytałam i Wiecie co? Naprawdę warto poznać początek historii rodziny Dobrzyńskich. 

Druga część „ Zawsze będziemy razem” to kontynuacja historii Janki Dobrzyńskiej i jej rodziny już po wojnie, a dokładniej w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Komunistycznej Polski, brutalnej rzeczywistości i stanu wojennego. Opowiada jak potoczyły się losy głównych bohaterów z pierwszej części „ Kiedyś się odnajdziemy”. Teresa ( przyszywana siostra Janki) wychodzi za mąż za Maksymiliana ( kuzyna Janeczki), wszystko jest ładnie pięknie ale pojawia się kryzys a także Maks aż za bardzo angażuje się w działalność antykomunistyczną. Kateryna ( prawdziwa siostra Janki) wychodzi za Gustawa ale i tu mają miejsce pierwsze zgrzyty między małżonkami. W międzyczasie pojawia się postać Aleksa ( syna Kateryny) już jako nastolatka a potem dorosłego faceta. W „Zawsze będziemy razem” dowiadujemy się, że Franek ( miłość Janki) żyje a także dorastający Miłosz ( syn Janki i Tadka). Dalszy ciąg sagi Dobrzyńskich pokazuje jak wyglądały przesłuchania przez SB i UB. Pojawia się też wątek handlu dziećmi i nieludzkiego traktowania młodych ciężarnych kobiet w ośrodku samotnej matki. Tutaj też miałam gęsią skórkę gdy to czytałam.  Ale… mam niedosyt po tej części, czekam na trzecią. Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi. Czekam na nią z niecierpliwością. Jestem zaciekawiona dalszymi losami Janki, Franka, Tereski, Kateryny, Gustawa, Maksymiliana, Miłosza, Marzeny i wielu innych bohaterów zawartych w tej sadze. Na koniec dodam, że obie książki wygrałam w rozdaniu jakie miało miejsce na oficjalnej grupie fanów książek Gabrieli Gargaś. W prezencie dostałam też lightboxa. 




Podsumowując obydwie książki są godne polecenia, wciągające i ciekawe. Połączenie czasów wojennych z motywem miłości jest tutaj strzałem w dziesiątkę. Kocham takie książki, kiedy pokazują jak to było wtedy gdy wybuchła II wojna światowa, a przecież ludzie chcieli się zakochiwać, zwierać związki małżeńskie i zakładać rodziny. Chcieli kochać i być kochanymi niestety okrucieństwa wojny przerwały im to życie. Mimo to nigdy się nie poddawali i za to ich podziwiam. Dziękuję Pani Gabrysi za książki pełne emocji i czekam na 3 część sagi Dobrzyńskich z niecierpliwością. 


A Ty - lubisz książki z wojną w tle?


Witaj, cieszę się, że tutaj jesteś i bierzesz udział w komentarzowej konwersacji. Jednak pamiętaj o jednym: Jeśli jesteś blogerem liczę na to, że napiszesz więcej jak jedno słowo. Dziękuję Ci za poświęcony czas. Odwiedzam blogi komentujących.

POLECANE WPISY