poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?



Mamy prawie połowę sierpnia. Wielkimi krokami zbliżamy się do września. Nieubłaganie oznacza to koniec wakacji i powrót do szkoły. Już we wrześniu czeka mnie co sobotnie i niedzielne wstawanie by zdążyć na zajęcia w zaocznej szkole. Z jednej strony mnie to cieszy z innej nieco smuci. Fakt, nie lubię lata a jeszcze bardziej nie lubię upałów które tak strasznie źle znoszę. A w tym roku lato w sposób szczególny daje mi w kość. Infekcja goni infekcje. Od czerwca chorowałam już 4 razy, nie obyło się bez antybiotyków i dziś pisze do Was z chrypką i bolącym gardłem. To się nazywa wykolejenie losu. Chyba nie ma nic gorszego jak chorować latem prawda? Dodam, że nie jem lodów, unikam klimatyzacji a czuje się gorzej niż podczas jesiennej szarugi. Czy to nie powinno być na odwrót? Reasumując nigdy wcześniej nie chorowałam w lecie. No dobra zdarzały się jakieś małe wybryki kilka lat temu. Ale dziwi mnie że w tym roku tak delikatnie mówiąc kiepsko u mnie ze zdrowiem. A jak kiepsko ze zdrowiem to i samopoczucie marne. Jakbym już dzisiaj miała podsumować lato nie wiem od czego miałabym zacząć. Na pewno od tego że żałuję że nie zrobiłam niektórych rzeczy, że odpuściłam sobie pewne sprawy i totalnie poddałam się summer sadness, czyli letniemu smutkowi. Czytałam gdzieś że dopada on już coraz większą liczbę osób. Jest to rodzaj takiej letniej depresji. Znamy jesienną depresję ale żeby latem popadać w smutek? Trudno to sobie wyobrazić prawda? Słońce,podróże,nowi znajomi i my pośród tego szaleństwa szczęśliwi opaleni wypoczęci. I tutaj pauza. Nie wszyscy spędzają wakacje poza domem. Niektórych po prostu na to nie stać. Gdybym miała opisać tegoroczne wakacje to spędziłam je spokojnie, spotkałam się kilka razy z moją siostrą, poszalałam trochę na wyprzedażach. Ogólnie nuda prawda? Ale co dla innych może być nudą dla mnie jest w sam raz. Ogólnie lubię raczej spokojne życie. Nie, że zaszywam się w domu, nie dbam o siebie a jedyny człowiek jaki mnie widzi to listonosz czy kurier z nową paczką. Po prostu czasem lubię pobyć sama ze sobą. Tego lata doświadczyłam tego wiele razy. Przeczytałam sporo książek. To jest tak że kończę jedną i zaczynam od razu drugą. Czy ma to związek z summer sadness? Nie wiem ale nawet jeśli ma w ogóle mi to nie przeszkadza. Postanowiłam kompletnie nie przejmować się tym zastojem bo wiem że już niedługo zaczynamy nowy miesiąc a co za tym idzie zmiana pogody, pory roku i powrót do rzeczywistości. Czy jest szara? Jak dla mnie nie. Rzeczywistość dla każdego jest inna. U mnie jakieś tam barwy ma. Czasem jest szara ale zaraz potem wychodzi słońce i nabiera rumieńców. Podsumowując powoli sierpień pod względem czytelniczym sięgnęłam po 2 książki, trzecią zaczynam już czytać i jedną z nich postanowiłam się wam pochwalić. Mowa o "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" autorstwa Sherry Argov. Znacie albo nie znacie ale na pewno ktoś z Was ją kojarzy. A jak nie tą to na pewno jej poprzedniczkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" której recenzję napisałam dla Was w czerwcu i znajdziecie ją TUTAJ. O czym jest wyżej wymieniona książka. Jest to zabawny poradnik o relacjach damsko- męskich. Ale nie myślcie sobie ze to kolejny głupi pełen niemoralnych wręcz niesmacznych poradników pt." Jak upolować faceta w 3 dni" rodem z kolorowej prasy. Kobiety przywykły do tego że stosują się do porad z czasopism plotkarskich czasem posiłkują się tez Internetem. Nie ma nic bardziej mylnego. Oni uczą nas jak kajać się i błagać o litość każdego świeżo napotkanego faceta. Pokazują że bycie zbyt miłą da gwarancje na udany szczęśliwy związek którego podsumowaniem będzie wystawny ślub a owocem gromadka bezbronnych maluchów. Oj nie. To zgubne spostrzeżenie i to w ten sposób tak nie działa. Co radzi Sherry? "Bądź zadziorna a on będzie chciał być z Tobą na zawsze".Oczywiście nie chodzi o to że masz być "wyszczekana", zaborcza i agresywna.  Dziewczyna pisze świetnym językiem. Książkę "pożera się" ogromnymi kawałkami ale wiedza jaką otrzymamy po jej lekturze jest niezbędna szczególnie teraz gdy mnóstwo młodych dziewczyn i kobiet jest zdania że bez chłopaka są nikim. Otóż nie moje drogie Kobietki. Z facetem czy bez jesteście piękne i wyjątkowe. Ale oczywiście tylko wtedy gdy same w to wierzycie i same siebie kochacie. Nie ma mowy o użalaniu si nad sobą że spędzam kolejny sobotni wieczór sama a w tym czasie moje przyjaciółki obściskują się ze swoimi kochasiami na jakiejś imprezie. Oj Kobieto w co Ty wierzysz? Nie zawsze to co kto mówi jest prawda i dobrze o tym wiesz. Po pierwsze posiadanie mężczyzny czy jego brak nie czyni Cię gorszą od całej reszty. Po drugie to Ty dyktujesz zasady i się ich trzymasz, nie pozwolisz sobie wejść na głowę pierwszemu lepszemu mężczyźnie. Po trzecie miłość jest piękna wtedy gdy jest naprawdę prawdziwa. Po co Ci chłopak którego w głębi serca nie kochasz i którego pocałunki nic dla ciebie nie znaczą? To tak jak jeść coś z laktoza jak wiesz że masz jej nietolerancje i wiesz ze taki roztopiony serek może się dla Ciebie źle skończyć. Tak więc Sherry doradza jak nie dać się emocjom i na spokojnie wybadać grunt przed zawarciem związku z jakimkolwiek nowo poznanym facetem. Czy warto? Czy nie warto? Jak sobie radzić z emocjami jak trzymać je na wodzu. Co lubią mężczyźni a co ich przeraża w zdesperowanych kobietach. Wszystko to znajdziecie w tej oto genialnej książce którą z tego miejsca gorąco wam polecam. Reasumując dzisiejszy post stwierdzam że summer sadness wcale nie jest taki zły. Jeśli Cię dopadł nie przejmuj się to minie prędzej czy później. Jeśli nie byłaś/byłeś nigdzie na wakacjach to też się nie przejmuj. To że ktoś wyjechał w góry,nad morze czy pod palmy i objadał się greckimi specjałami nie oznacza że ten ktoś jest lepszy od Ciebie. Bo tylko Ty panujesz nad swoim szczęściem Ty wyznaczasz mu tempo i tylko Ty o nim decydujesz. Wakacje to nie koniec świata. Spędź je tak by Tobie było dobrze a nie tak by inni Ci zazdrościli. A wracając na zakończenie do książki "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" mogę powiedzieć tylko jedno: POLECAM. Z całego serducha polecam ją każdej dziewczynie. Zobaczysz jak po jej lekturze diametralnie zmieni się Twoje podejście do związków a nawet do ślubu i wspólnej przyszłości.



"Lepiej być nielubianą za to, kim jesteś, niż być kochaną za to, kim nie jesteś"


"Największą szansę na szczęście dają Ci soczewki pozytywne. Ciesz się każdym dniem. Żyj pełnią życia. Bądź optymistką. Kochaj siebie. I chrzań, co myślą inni, jeśli coś im się nie podoba. Nie pozwól, żeby ktokolwiek wchodził z brudnymi butami w twoje życie. W przeciwnym razie, kiedy wyjdziesz za mąż, wciąż będziesz nieszczęśliwa i, jak Marilyn Monroe, będziesz się czuła, jakby twoim miejscem był rynsztok"


"Zołza z nikim nie konkuruje, nie stara się być "najlepsza z najlepszych"








Moja ocena końcowa
❤❤❤❤❤ / ❤❤❤❤❤


Podoba Ci się wpis? - Skomentuj
Spodobał Ci się mój blog?- Zoaobserwuj
Zachęcam też do podania linku do siebie ;-) W wolnej chwili zerknę i coś po sobie zostawię :-)

POLECANE WPISY