sobota, 22 września 2018

spodnie w paski




Robiąc ostatnio porządki na Pulpicie, natknęłam się na napisany grubo ponad 5 miesięcy temu tekst, którego nie wiem z jakiego powodu nie opublikowałam. Postanowiłam że powrócę nieco do tematu life stylu na blogu. I napiszę coś od serca. Ode mnie dla Was. Moje przemyślenia. Ale czym mogłabym się z Wami podzielić. Sama nie wiem. Ostatnimi dniami wiele dzieje się w moim życiu. Mam tysiące myśli. Nie wiem jak zebrać je w całość. Czasem mam ochotę głośno wykrzyczeć czego chcę, czego mi brakuje lub co we mnie tak kolokwialnie mówiąc „siedzi” a innym razem zamykam się w sobie, milczę bądź udaję, że wszystko jest w porządku. Czy zatem to udawanie jest dobre? Czy warto udawać? Czy nie lepiej powiedzieć co leży nam na sercu niż dusić to w sobie i czekać na tzw. „zbawienie”? Czy jest w ogóle coś takiego? Temat widać już mam więc nie przedłużając od razu przejdę do rzeczy i wyleję nieco serca goryczy, własnych przemyśleń i grama smutku.

Ile razy miałeś tak że robiłeś coś, mówiłeś coś a nikt nie brał tego pod uwagę? Próbowałeś z całych sił a ktoś jak to się mówi miał to w dalekim poważaniu? Mimo to robiłeś to nadal, walczyłeś z tym, nie dałeś się „zjeść” i starałeś się by wszystko było ok. Czy było? Czy tkwienie w czymś co nie przynosi nam szczęścia jest normalne? Czy robienie czegoś czego nie lubimy jest wskazane? Po co tkwić w czymś co jest bezsensowne? Często zapominamy, że to wszystko sprowadza nas na dno, z którego będzie nam ciężko się wydostać. Zakładamy na twarz „maskę” z uśmiechem i każdego dnia idziemy z nią czy to do pracy, szkoły a nawet w odwiedziny do kogoś bliskiego. Nie okazujemy tego co w głębi duszy czujemy. Nie chcemy by ktoś o tym wiedział. Nie dajemy komuś „rozebrać” nas ze wstydu, złości, tęsknoty czy zwykłego smutku. Chcemy to zatuszować. Cytując słowa  wiersza :

Kiedy cierpimy wykrzywiamy 
lekceważąco wargi 
Kiedy przychodzi miłość 
wzruszamy pogardliwie ramionami 
Silni, cyniczni z ironicznie 
zmrużonymi oczami 

Dopiero późną nocą 
przy szczelnie zamkniętych oknach 
gryziemy z bólu ręce 
umieramy z miłości
Małgorzata Hillar

„Dopiero późną nocą (…)”. W nocy myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy. Czujemy mocniej, tęsknimy bardziej, szalenie brakuje nam czyjejś obecności. W dzień nie odczuwamy tego tak mocno jak właśnie nocą. Płaczesz, szlochasz, rano budzisz się spłakana, nakładasz gruby makijaż, przyklejasz uśmiech i idziesz do pracy. Wszyscy myślą że jesteś szczęśliwy/szczęśliwa. Że tryskasz energią, układa Ci się w domu, dobrze żyjesz z mężem. Nie wiedzą że może akurat on się nad Tobą znęca albo że udajesz że kogoś masz a tak naprawdę jesteś sam jak przysłowiowy „kołek” i nie masz nawet do kogo uchylić ust, o bliskości czy zwykłym „dobrze że jesteś” nie wspominając. Bo Ty udajesz. Udajesz, że jest dobrze choć nie jest. Gryziesz się, ukrywasz to co czujesz. Zżera Cię od środka, nie możesz jeść, spać, normalnie funkcjonować. Boisz się ufać ludziom, omijasz ich, ukrywasz się i nie chcesz nawiązywać nowych znajomości. Tkwisz w dole swoich problemów, kompleksów czy Bóg wie czego. Zaczyna się od jednego problemu, potem jest drugi, piąty, dziesiąty, potem ich już nawet ich nie liczysz. Za każdym razem schodzisz coraz niżej, niżej i niżej aż wreszcie lądujesz w dole i uświadamiasz sobie, że nie ma kto wyciągnąć do Ciebie ręki i pomóc Ci z niego wyjść. Dlaczego więc tak uporczywie tkwisz w swoich problemach i nie chcesz by ktoś wiedział co czujesz? Odpowiedź jest prosta. Wiesz, że być może ta osoba uzna Twoje problemy za nieważne, nic nieznaczące i głupie. „Taki problem to nie problem” „Wiesz ja mam gorzej i jakoś żyję”. Ile razy to słyszysz? Ile razy ktoś Ci tak powiedział? Widzisz… W tych czasach lepiej jest coś ukrywać niż się otwierać przed każdym człowiekiem. Nigdy nie wiesz o jaki krok może posunąć się ta druga osoba. A co jeśli wykorzysta Twoje zwierzenia przeciwko Tobie? Chociaż z drugiej strony ciągłe ukrywanie, udawanie że jest cudownie i jak to idealnie mi wszystko idzie lepiej czasem choć po części się z tego komuś zwierzyć. Nie chcesz mamie, siostrze czy przyjacielowi? Skorzystaj z fachowej pomocy, skontaktuj się z terapeutą, porozmawiaj. Wyrzuć z siebie to wszystko, oczyść duszę i zacznij ŻYĆ! ŻYJ. PO PROSTU ŻYJ.









koszula / Sinsay
marynarka / House
zegarek / Avon
spodnie i buty / targowisko miejskie




❤❤❤

czwartek, 20 września 2018

Top 3 jesienne stylizacje na bazie ubrań z Pepco



Hejka!❤
Już tylko niecałe 3 dni dzieli nas od rozpoczęcia kalendarzowej jesieni. Choć w niektórych regionach Polski pogoda iście letnia pora kompletować garderobę na zbliżające się chłodne dni. Swetry, kurtki, a nawet sukienki i spódniczki które później można dowolnie łączyć z ubraniami które już mamy. Będąc ostatnio na zakupach w Pepco, natknęłam się na mnóstwo fajnych ciuszków w super niskich cenach. Nie wiem jak Wy, ale osobiście bardzo lubię ten sklep. Kiedyś bardzo rzadko do niego zaglądałam. Od roku zmieniło się to nie do poznania. Częściej tam goszczę i coraz częściej kupuję tam ubrania. A dzisiaj przychodzę do Was z trzema stylizacjami opartymi właśnie na rzeczach ze sklepu Pepco. Koniecznie dajcie znać w komentarzu który look się Wam najbardziej spodobał ❤


sweterek - 29,99 zł
spódniczka - 19,99 zł


sukienka - 14,99 zł


sukienka - 39,99 zł



A Ty -jak często gościsz w sklepie PEPCO?



wtorek, 18 września 2018

czarny dresik



Codziennie w lustrze widzisz swoją twarz, albo przynajmniej raz na kilka dni do niego zaglądasz by sprawdzić czy odpowiednio ułożyłeś włosy lub po prostu się golisz ( oczywiście jeśli jesteś facetem rzecz  jasna ). Tobie wystarczy tylko się ogolić ( chyba że masz brodę, lubisz ją i jest zadbana ), zadbać o higienę osobistą no i dość fajnie się ubrać ( a nawet jeśli fajnie się nie ubierzesz po kobiecemu „ wrzucisz na siebie co popadnie” co dla Ciebie jest akurat fajne to i tak ujdzie Ci to na sucho). Facet to facet. Jemu wszystko wolno. Jak jest przystojny wszystkie babki jego. Ale wygląd to nie wszystko więc jeśli masz paskudny charakter, zero poczucia humoru, jesteś chodzącym nieszczęściem to nie licz na to że boska twarz coś da. Zaś my Kobiety można by powiedzieć, całe swoje życie spędzamy przed lustrem. Rano wykonując makijaż ( bo przecież nie fajnie wyjść na miasto zaspana z podkrążonymi oczami, wyglądająca jakbym była chora) co przyznam Wam szczerze, że sama lubię makijaż to na co dzień robię go dość szybko. Zwykły puder w kremie, trochę tuszu, pomadka i voilla Iwetta gotowa do wyjścia. Tak więc my Kobiety uwielbiamy przeglądać się w lustrze. O poranku już wspomniałam, potem w ciągu dnia oh ile razy się da wszędzie w pracy  w ogromnym lustrze jakie wisi w toalecie, w przymierzalni nawet zdarza mi się przeglądać w szybach samochodu lub witrynach sklepu ale ciii… :-)

Tak więc my musimy dołożyć wszelkich starań by sprostać wszelkim wymaganiom. Musimy być „ładne i seksowne” każdego dnia. Niedziela w piżamie i kapciach odpada, no chyba że masz na sobie koronkowe body i czerwone szpilki. Tak wtedy jest idealnie. Facet nie musi zakładać koronkowych stringów, niewygodnych butów na obcasie. Nie musi robić makijażu ani  w jakiś szczególny sposób układać włosów ( jak ma grzywę albo irokeza cóż coś tam może ułożyć). Można by powiedzieć, że faceci mają lepiej. Można się sprzeczać bo męska część moich czytelników napisze mi, że to nie prawda, że babki mają lepiej. I tutaj zataczamy koło. Bo faceci muszą być silni, wysportowani, napakowani. Muszą ciężko pracować na to byśmy my kobiety mogły kupić sobie podkład za 99zł. Ups! Nie, nie stać mnie na taki i sorry nie mam chłopaka więc wróć. Panowie muszą pracować na zbudowanie nowego domu, jego wyposażenie oraz na ubrania, zabawki i edukację dla dzieci.

 A Kobiety? Mają leżeć i pachnieć? Bzdura. Większość Pań jest teraz niezależna, samodzielna. Facet który mówi: „ Potrzebuję kobiety która ma prawo jazdy, dobrą pracę, rozwijającą się karierę i willę z basenem” to ja zadam mu pytanie: ”Po co jej Ty?”. To samo może powiedzieć kobieta że potrzebuje biznesmena z 4 samochodami, domem w Nowym Jorku na Manhattanie plus z prywatnym helikopterem. I znowu moja odpowiedź: „ Po co jemu Ty?” Jakby świat składał się tylko z tego co kto ma, ile, jakie ma z tego korzyści i jakie zyski. Jakby świat stał na majątku, wyglądzie i na jakimś tam domie na przedmieściach Seattle. Jakby mężczyzna musiał mieć przystojną twarz i by był idealnie symetryczny. Albo kobieta dziko piękna i niebywale seksowna. Spora część mężczyzn jest zdania, że idealna kobieta to ta szczupła, z nogami do nieba i idealnie krągłą pupą. Kobieta bez makijażu jest nie piękna a ta z większymi krągłościami jest GRUBA. Zaś kobiety uważają ( zazwyczaj te młode kobiety), że idealny chłopak to ten z przystojną buzią, napakowany i z prawem jazdy. To ostatnie jest trochę dziwne, tak jakby papierek zdobyty w WORDzie był fundamentem związku. Ale nie mi wnikać co komu się podoba. Moim celem w dzisiejszym poście jest pokazać jak cholernie marnujemy czas na wręcz żenujące błahostki. Zamiast doceniać to co mamy doszukujemy się sami w sobie wad, kompleksów. Uważamy się za gorszych, tych z innego sortu, pozbawionych piękna. A najważniejsze jest piękno wewnętrzne choć to zewnętrzne także można w różny sposób interpretować. Każdy z nas ma inną definicję piękna. Każdy z nas ma inny gust, inne upodobania.

Każdy ale to każdy ma swój własny ideał piękności. I na koniec każdy z nas jest tylko człowiekiem. Ma swoje wady i swoje zalety. Ale każdy z nas zasługuje na szacunek. Niezależnie od tego jak wygląda, jaki kolor skóry posiada, czy jest bogaty czy biedny, albo czy jest zagranicznym szejkiem czy tylko zwykłym pracownikiem fizycznym. Czy jest kobietą albo mężczyzną. Czy kobieta jest szczupła lub czy ma trochę więcej kilogramów. Czy jest wysoka albo niska. Albo czy  jest młoda czy nieco starsza. Kobieta jest piękna dla tego który się o nią stara. Niezależnie od tego czy ma idealny biust, wydęty tyłek albo chodzi w mini i wysokich obcasach. Dla idealnego chłopaka jest piękna w całej swojej okazałości. A najpiękniejsza jest dla Niego Jej dusza. Dlatego zmieńmy stereotyp że idealna kobieta musi być po prostu piękna fizycznie by można było mówić że jest Piękna przez duże P. Kobieta jest piękna wtedy gdy jest kochana. To samo tyczy mężczyzny. Czy jego wygląd fizyczny może świadczyć o tym że na jego widok powiemy, że jest dojrzały przez duże D. Pisałam już post o dojrzałości ( znajdziecie go tutaj). Mam nadzieję, że taka forma postów Wam się spodoba i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejne. Mam też nadzieję, że po części zrozumieliście moje przesłanie. Piękno zaczyna się od środka niech to będzie nasz motyw przewodni. Idźcie z tym zdaniem na ustach do pracy, szkoły, gdziekolwiek. Ale wierzcie w swoje ukryte piękno. Wierzcie w to że jesteście piękni. Bo jesteście. Ale tylko wtedy gdy jesteście sobą.












bluza / Sinsay
spodnie i trampki / targowisko miejskie





❤❤❤

niedziela, 16 września 2018

koszula w kratkę & niebieskie jeansy



Czy ja to nadal ta sama ja? Czy aż tak bardzo się zmieniłam? Przecież minęło dopiero niecałe 9 miesięcy 2018 roku, mam 20 lat a ja już widzę w swojej bujnej czuprynie  pierwsze siwe włosy ( tutaj nie żartuję). Co jest ze mną? Czy nadal to ta sama ja z przed lat? Czy mogę w ogóle twierdzić że jestem tą  osobą którą byłam wczoraj, tydzień temu, miesiąc albo nawet rok, czy dwa lata temu? Oczywiście że NIE. Nie mogę być tą osobą. Jestem inna każdego dnia. Każdy dzień mnie zmienia, każdego dnia nabieram tej dorosłości, tej większej kobiecości i każdy dzień powoduje we mnie często nieodwracalne zmiany. Jestem zdania, że każdy w swoim życiu przeżył coś co go zmieniło na zawsze. Rozczarowanie, nieodwzajemnione uczucie, utrata bliskiej osoby, choroba, wypadek, śmierć. To tylko jedne z nielicznych czynników wpływających na nasz stan zarówno fizyczny jak i psychiczny. Mogę śmiało napisać, że coś tam przeżyłam, coś się kiedyś wydarzyło i w jakiś sposób mnie zmieniło. Czegoś dzięki temu się nauczyłam, zyskałam jakieś doświadczenie bądź po prostu coś wydarzyło się po to by tylko „spieprzyć mi” dotychczasowe życie.  Jednak za każdym razem, po jakimś czasie podnosiłam się. Wychodziłam z tego doła. Choć czasem nie było po co w ogóle wstawać to wierzyłam że w końcu mi się uda. Że wreszcie się ułoży. Często to szybkie szczęście „trafiał szlag”. Zdarzyło mi się kiedyś zakochać w kimś kto definitywnie mnie nie chciał komu się narzucałam, starałam z całych sił by zwrócił na mnie uwagę. Tkwiłam w tym kilka lat, do czasu…

Przeszłam długą drogę by być tu gdzie teraz jestem. Co zrobiłam? Moje dotychczasowe życie nauczyło mnie że nie warto walczyć o coś czego nie ma. Że trzeba odpuścić gdy widać że nic z tego nie będzie. Trzeba umieć odejść, zamknąć za sobą drzwi. Po prostu zapomnieć i iść naprzód. Wspomnienia oczywiście utrudniają to i to bardzo, jednak gdy człowiek mocno ale to bardzo mocno coś sobie postanowi i będzie się tego kurczowo trzymał w końcu odniesie upragnione zwycięstwo. Nauczyłam się, że nic nie trwa wiecznie, ludzie pojawiają się i odchodzą. Tylko od Ciebie zależy kto zostaje w Twoim życiu na dobre ( chociaż od tego kogoś także to zależy) to jednak Ty musisz umieć dobierać do siebie odpowiednie osoby. A jeśli na horyzoncie nie ma nikogo odpowiedniego lepiej usiąść i poczekać. Nie martw się nie zmarnujesz przez to czekanie czasu, jeśli skupisz się na sobie. Na swojej pasji, zdrowiu, ciele ale przede wszystkim duszy. Od kilku miesięcy przyznam, że walczę sama ze sobą. Z różnymi pokusami, wspomnieniami. Walczę z dawną sobą. Z tą kruchą, dającą się szybko złamać, mega wrażliwą dawną wersją siebie. Walczę ze swoimi lękami, kompleksami, wszystkim tym co było i co nie wróci. Ale jest coś takiego jak dziś. I każdego dnia z całych sił staram się by każdy mój dzień był dobry. Nie musi być najlepszy ale by był po prostu dobry. Nie potrzebuję fajerwerków, miłości od pierwszego wejrzenia bądź nie ograniczam się do odzwierciedlenia swojego szczęścia tylko dzięki drugiej osobie. Sama czy z kimś staram się być szczęśliwa. Najlepszym przyjacielem jesteś sam dla siebie. Nikt nie zna Cię tak dobrze jak Ty sam siebie znasz. Nikt nie wie co daje Ci radość tak jak Ty to wiesz. Dlatego budowanie siebie, swojego charakteru powinniśmy zaczynać od małych kroczków. Ja zaczęłam, trudno mówić o wielkich postępach, jednak po niebyt udanych przeszłych miesiącach mogę powiedzieć że powoli chmury nad moją głową przecierają się. Muszę jeszcze trochę poczekać kiedy wyjrzy zza nich słońce. Jednak wierzę że warto na to poczekać. Warto wierzyć, wiara czyni cuda - powiedział kiedyś ktoś. Nawet jak jest katastrofalnie źle i nie widać poprawy jest jakiś tam milimetr nadziei na lepsze jutro. To, że po jakimś wydarzeniu nie jesteś już tym kim byłeś przed tym wydarzeniem nie oznacza, że jesteś nikim. To tylko jakieś tam nowe doświadczenie. Coś co sprawia że się zmieniasz. Że zmieniasz podejście do otaczającego Cię świata. Nieudany związek nauczy Cię że nie warto szybko podejmować decyzji, decydowanie w gniewie lub rozpaczy także nie jest dobre. Dobre jest wyuczenie się spokoju, opanowania emocji. Dobrem jest udoskonalanie siebie. Dbanie o siebie. Bycie dla siebie dobrym codziennie. Tak po prostu. Każdego dnia. Niezależnie od tego jaki on jest.













koszula / Cropp
jeansy / Bershka
ramoneska / Sinsay
torebka / TXM
trampki / targowisko miejskie




POZDRAWIAM
IWETTA Ż.


piątek, 14 września 2018

top z wiązaniem & spódniczka w kratę







Piątek, piąteczek, piątunio… Hejka Drodzy Czytelnicy. Witam Was bardzo serdecznie w to słoneczne piątkowe popołudnie. Jak minął Wam dzisiejszy dzień? Mi osobiście dobrze i dość szybko. Wybrałam się dzisiaj na poszukiwanie jesiennych trendów, czyt. „małe zakupy.”Oczywiście u mnie małe nie oznacza małe. Jak dobrze Wiecie np. z mojego Snapchata uwielbiam robić zakupy, chętnie się na nie wybieram i … praktycznie nie potrafię bez nich żyć. Jestem zakupoholiczką ale na poziomie podstawowym. Wybitnie nie szaleję, do tego stopnia że stojąc przy kasie w drogerii otwieram portfel a tu brak gotówki ;D Nic z tych rzeczy. Lubię kupować, ale kupować z głową. Tylko to co mi potrzebne, niezbędne i co przyda się na zaś. Jeśli chodzi o ubrania to wybieram takie by można je było potem dowolnie łączyć z tymi które już mam. Nie podążam ślepo za trendami. Uważam, że ta droga prowadzi donikąd. Każdy z nas ma swój własny styl. Styl który go określa. W którym ten ktoś czuje się najlepiej. Dlatego tak myślę, że nie powinniśmy dawać nic sobie narzucać. Nie tylko chodzi mi o narzucanie czyjegoś zdania ale także narzucanie nam trendów. Zbędne, niepotrzebne i bezsensowne. To tylko jedne z nielicznych przymiotników jakimi mogę opisać to wpychanie się nam z butami z modą. Każdy ma innych gust. Każdy ma inne upodobania. To od nas zależy co na siebie włożymy. Ważne by strój odzwierciedlał naszą osobowość. I najważniejsze : by nam się podobał. Innym  jakie Wiecie nie dogodzimy. ;-) 

„Moda - to co dziś, ładne, ale za kilka lat będzie brzydkie.
Sztuka – to co dziś brzydkie, ale za kilka lat będzie ładne” – Coco Chanel





















spódniczka / Sinsay
top, sweterek, trampki / targowisko miejskie

środa, 12 września 2018

koronkowa sukienka w rockowej odsłonie





Piękny mamy początek tej jesieni. Jestem ogromnie szczęśliwa, że  śmiało mogę jeszcze śmigać w krótkich spódniczkach i sukienkach bez zakładania rajstop. Nie martwić się , że zmarznę albo co gorsza się przeziębię. Słońce jest inne niż było latem, nie jest już takie ostre, takie silne. Nie boję się, że mnie poparzy. Chętnie wystawiam twarz na działanie promieni słonecznych. Po prostu czuję ten przepływ pozytywnej energii. Wam także radzę, łapać jak najwięcej tych promyków, bo to czysta witamina D. Takiej w aptece nie dostaniecie. Dlatego tak ważne jest, by o tej porze roku spacerować, jak najmniej przebywać w domu. Nasiedzimy się zimą. Chociaż powiem Wam, że osobiście zimą uwielbiam wszelką aktywność na świeżym powietrzu. Jestem z tych zimnolubnych. Moje pory roku to jesień, zima i początek wiosny. Wtedy czuję się najlepiej. Tak więc Kochani z racji tego, że mamy jeszcze takie ciepłe i słoneczne dni, wykorzystuję je w 100 %, coraz częściej wychodzę na sesje zdjęciowe. Dlatego coraz częściej będę dodawać nowe posty na moim blogu. Chcę ze wszystkim zdążyć przez prawdziwymi jesiennymi chłodami. Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo słodką ale z delikatnym pazurem stylizacją, w której główne skrzypce gra pudrowa sukienka. Jest cała z koronki. Niezwykle słodka, subtelna, delikatna i kobieca. Aby się nie zasłodzić zestawiłam ją ze skórzaną ramoneską i czarnymi trampkami. Jestem ciekawa jak Wam widzi się takie połączenie ;-) PS. Korzystajcie w 100% z tej cudownej jesiennej aury!❤











sukienka / Reserved
ramoneska / Sinsay
torebka / Reserved
trampki / targowisko miejskie


poniedziałek, 10 września 2018

paletka 12 cieni do powiek Makeup Revolution



Hejka w poniedziałek! ❤
Jak się macie? Mamy 10 września a co za tym idzie pozostało już tylko 13 dni do rozpoczęcia kalendarzowej jesieni. Aż trudno mi w to uwierzyć. Mimo to bardzo się cieszę, że już wkrótce zmiana pory roku. A co za tym idzie zmiana garderoby i upodobań makijażowych. Przychodzę do Was dzisiaj z postem kosmetycznym w całości poświęconym paletce perłowych cieni do powiek marki Makeup Revolution. Ta paletka śniła mi się po nocach już dobre 2 lata. Wreszcie jest moja. Ogromnie mnie cieszy, że udało mi się ją kupić na promocji w drogerii Hebe. Kosztowała mnie jedyne 17,50 zł. Przygotowałam dla Was jej recenzję oraz 2 makijaże wykonane wyżej wymienioną paletką. Przyznam szczerze, marna ze mnie makijażystka, wciąż się uczę ale robienie makijażu sprawia mi sporo radości dlatego nie zamierzam z tego rezygnować.


Paletka zawiera 12 cieni. Wszystkie są perłowe. Szczerze? Nie lubię matowych, jakoś nie mogę się do nich przekonać. Lubię błysk na powiece dlatego tak chętnie sięgam po te z drobinkami brokatu.

Cienie zakupiłam w drogerii Hebe za 17,50 zł * na promocji.

Zastosowanie: na co dzień jak i na wieczór.

Pigmentacja: ❤❤❤❤ / ❤❤❤❤❤

Trwałość:  ❤❤❤❤ / ❤❤❤❤❤

Osypywanie się : plusem tych cieni jest to, że prawie w ogóle się nie osypują, przez co od razu zyskały one moją sympatię.

PODSUMOWANIE:
Śmiało mogę Wam polecić tą paletkę, ponieważ jest ona wg mnie odpowiednia dla osoby zaczynającej swoją przygodę z makijażem. Zawiera piękna gamę kolorów, idealne zarówno na co dzień jak i na wieczór.  Można wyczarować nią mnóstwo makijaży, ma świetną pigmentację oraz cienie dość długo  utrzymują się na powiece. Nie „wchodzą” w zmarszczki na powiece, nie rozmazują się. Paletka Makeup Revolution otrzymuje ode mnie ocenę 5/5.





Przykładowe makijaże wykonane paletką Makeup Revolution








Pozdrawiam
Iwetta Ż.


❤ Spodobał Ci się wpis? - Skomentuj
❤ Podoba Ci się mój blog? - Zaobserwuj
❤ Odwiedzam blogi komentujących dlatego prosiłabym o zostawienie linku do siebie :-)

POLECANE WPISY