poniedziałek, 26 lutego 2018

InstaMix styczeń/luty 2018






Dzień doberek Kochane!
Brrr... ale zimno.Z tą pogodą w tym roku jest coś zupełnie nie tak.W grudniu prawie wcale nie było w śniegu, w styczniu również, na początku lutego także nie było iście zimowej atmosfery.A teraz gdy za niecałe 2 dni - Marzec, prawie dwudziestostopniowe mrozy i spore opady śniegu. Nie wiem jak u Was ale u mnie rano było dzisiaj -16 stopni C.Mam tylko ogromną nadzieję, że za kilka dni ociepli się na tyle, że poczuję zbliżającą się Wiosnę,której już tak mocno pragnie mój organizm. Uprzykrzyły mi się już ujemne temperatury i marzy mi się wskoczyć w coś lekkiego, jakieś trampki i dżinsową kurteczkę.Cóż jak na na razie bez podwójnych rękawiczek i ciepłej czapki ani rusz!Jedynym pocieszeniem w tak mroźną pogodę jest tylko i wyłącznie to, że dni są już na tyle długie, że jakoś tak bardzo nie odczuwam tej zimy za oknem.A fajnym umilaczem w takie dni jest też dobra lektura, kocyk,ciepłe skarpety oraz gorąca herbata z cytryną i imbirem. Uwierzcie mi taki napój niezwykle rozgrzewa i poprawi nie jeden marny humor.

Przychodzę do Was dzisiaj z kolejnym InstaMixem zdjęć z ostatnich dwóch miesięcy.W styczniu nie dałam już rady go dodać ( przyznam szczerze zabrakło mi czasu i dni ;D ),ale teraz nieco się spięłam, wybrałam najciekawsze moim zdaniem fotki i liczę na Wasz pozytywny odzew w komentarzach. Na dziś to już wszystko, miłego popołudnia i do usłyszenia niedługo, buziole...







Nieco cytatów :D




Trochę słodkiej przyjemności ;-))




Aktywnie spędzony czas



Moje selfiki ;D



Słodko, słodziej...






pozdrawiam cieplutko!


piątek, 23 lutego 2018

Strój dnia- parka khaki i pudrowe dodatki






Dzień dobry!
Dni stają się coraz dłuższe, słoneczko częściej się pojawia a mój organizm cichutko woła: „Zbliżamy się do wiosny!”.Tak Kochani, powolutku, wielkimi krokami idzie do nas Wiosna. Dlatego też dzisiejsza stylizacja jest mam nadzieję ostatnią w typowo zimowych warunkach i otoczce mrozu i śniegu. Liczę na to, że w marcu uda mi się stworzyć coś lżejszego, bardziej wiosennego i przeznaczonego na nieco cieplejsze dni. Jednakże nie przedłużając przejdziemy teraz do ukazanej powyżej stylizacji. Całość praktycznie tworzy w miarę ciepła kurtka-parka w kolorze khaki. Jestem wielką fanką tego kolorku i chętnie kupuję ubrania w takim właśnie odcieniu zieleni. Tego dnia połączyłam ją z jasnymi dżinsami w których podwinęłam nogawki, czarnymi traperkami oraz szalikiem w kratkę. Uroczymi dodatkami są pudrowa czapka i rękawiczki w podobnym różowym kolorku.  Całość słodka, dziewczęca i idealna na taką śnieżną pogodę.
Ps. Mam ogromną nadzieję, że te wielkie mrozy jakimi straszą nas w mediach od kilku dni nie dotrą i marzec zaczniemy iście wiosenną pogodą :-) 










kurtka parka - Pepco
szalik - Sinsay
czapka - zwykły stacjonarny sklep
spodnie - H&M
buty - Sinsay
rękawiczki - Sinsay 
kolczyki - Mohito

wtorek, 20 lutego 2018

Walka " o serduszka"



„ Like za like? Kom za kom? F4f? L4l?” skąd ja to znam. Wejdę na Instagrama batalia o serduszka, wejdę na Facebooka bój o lajki. Nawet na Snapchacie nie ma spokoju. Tam nabijanie tzw. Dni. Po co to? Czy dzięki temu stajesz się szczęśliwszy/ szczęśliwsza? Masz z tego satysfakcję? Lepiej Ci gdy masz 1000 like ? Skoro zadałam Ci już te pytania wniosek jest tylko jeden- cały ten post poświęcony będzie moim przemyśleniom które od dłuższego już czasu nie dają mi spokoju i krążą w mojej głowie. Czas by ubrać je w słowa i przelać na papier choć nie na  ten zwykły, biały  a ten w formie elektronicznej.




Na sam początek zadajmy sobie pytanie: Czym w ogóle są lajki? Odpowiedź jest prosta: Wymyślił je ktoś, dokładnie nie wiem kto sama nie wiem po co,ale sprawił, że dosłownie cały świat oszalał na ich punkcie. Lajki są niczym innym jak bezsensownym klikaniem „lubię to” pod zdjęciem które albo Ci się podoba albo i nie ale lajkniejsz no bo wszyscy lajknęli to i Ty musisz. Nie możesz przecież się „wyłamać”. Od razu będziesz inny. Dlaczego więc lajkujemy? Dlaczego to jest teraz tak szalenie modne? Dlaczego bez tego wielu z nas nie wyobraża sobie życia? Dlaczego lajki budzą zazdrość, nienawiść a może zażenowanie? Tych dlaczego jest o wiele, wiele więcej. Nie wystarczyłoby mi czasu by je tutaj wymienić. Zauważam już od dłuższego czasu, ba ja nawet obserwuję z boku jak ten świat przede mną pędzi. Jak ludzie biegną choć tak naprawdę nie muszą. Jedni pędzą za pieniędzmi, inni za sławą a jeszcze inni za serduszkami, lajkami i dniami. No ale odpowiedz mi proszę na zadane wcześniej pytanie: Co tak naprawdę masz z tych lajków? Czy Twoje szczęście opiera się tylko i wyłącznie na posiadaniu tych głupich serduszek? Czy to że masz ich 5 a nie 1000 robi z Ciebie gorszą osobę? W porządku. Okej, okej, okej. Fajnie jest dostawać te całe lajki ale nie dajmy się zwariować. Widzę, że teraz niektórzy wydłubaliby komuś oczy za to, że on ma ich 1000 a ktoś ma o ten jeden tysiąc za dużo. A dlaczego ja nie mam? Co ma on/ona czego nie mam ja? Często zadajemy sobie to pytanie. Czujemy się gorsi, bo ktoś ma więcej serduszek pod zdjęciem niż my. Spójrz na to z innej strony. To tylko zdjęcie i tylko jakies tam lajki. Lajki nie mówią, że ktoś Cię lubi. Twoje zdjęcie ma 100 like a kto z tych 100 osób odzywa się do Ciebie w realnym świecie? Z kim spotkasz się na kawę? Porozmawia  Tobą? Przytuli? Powie proste : „Fajnie, że jesteś”. No kto? To tak jak z życzeniami na portalach społecznościowych.  Większość twoich znajomych albo i nie znajomych który masz w tych kręgach pisze Ci skromne „Najlepszego” tylko i wyłącznie dlatego, że zobaczył/zobaczyła że akurat dzisiaj masz urodziny. Nie wiem może jestem staroświecka, może nie gonię aż tak za tym wszystkim ale cholernie dziwi mnie to wszystko i nie daje spokoju w jak krótkim czasie świat spadł na dno. Jak ludzie zamienili prawdziwe życie na to wirtualne. Nie mówię, że nie korzystam z Internetu, Facebooka czy snapa- zresztą nie siedziałabym tu teraz nie pisała dla Was, nie miała bloga itd. Ale chodzi mi tylko o to, że dlaczego nie można korzystać z tego z umiarem? Dlaczego świat krąży w rytm portali społecznościowych i dlaczego ciągle słyszę: „Nie masz Facebooka, nie istniejesz”? Okej. No to z kim rozmawiasz? Z kosmitą? Ludzie, żyjemy w XXI wieku  a naprawdę niektórzy zachowują się gorzej niż średniowieczni chłopi. Facebook nie zrobi z Ciebie człowieka. Instagram nie pokaże Twojego prawdziwego ja. Snapachat nie wyświetli przebiegu Twojego dnia. Ukażesz jednie jego małe momenty. Chwile którymi ot tak chcesz się z kimś podzielić. Ale nie pokażesz tam ,że Ci smutno, że w tej chwili płaczesz albo że bardzo za kimś tęsknisz. Wiele razy widziałam  na Facebooku, że niektórzy moi znajomi poprzez jakieś cytaty, udostępniane zdjęcia itp. próbują zwrócić czyjąś uwagę że im źle. Że mają kryzys. Potrzebują się komuś wygadać. Co z tego mają? Ktoś w ogóle bierze to pod uwagę? Nie. Albo i są wyjątki, ale zazwyczaj jest komentarz pod takim cytatem:” Gorzej Ci?,  Temu znów odwala”. Tyle. Raniące, głupie i bezsensowne. Takie właśnie są takie komentarze. A nie przyszło Ci na myśl by napisać do tego kolegi/koleżanki, zapytać co się stało. Dlaczego dodaje takie smutne cytaty. Prosty ludzki, życzliwy gest. Tak niewiele a tak wiele by dać komuś poczucie własnej wartości. Poprawić zepsuty humor.



Podsumowując z przykrością stwierdzam, że dzisiejszy świat zmierza w totalnie złym kierunku. Liczą się tylko: pieniądz, układy, sława i oczywiście serduszka i lajki. A gdzie jest miłość, bezpieczeństwo, zdrowie, pokój ducha? Czy nie tego pragnie każdy i każda z nas? Przytulisz się do laptopa? Wypłaczesz się Instagaramowi? Porozmawiasz z Facebookiem? Snapchat da Ci zdrowie?  Zadajmy sobie czasem te pytania i najważniejsze nie przesadzajmy z tym całym kolorowym internetowym światem. Najbardziej wkurza mnie stwierdzenie: „LAJKI ŻYCIEM”. Nie rozumiem w nim ani sensu i nie ma w tym żadnej logiki. Naprawdę? Żyjesz tylko i wyłącznie dzięki jakimś tam polubieniom? Wow. Gratuluję, nie wiedziałam,że można funkcjonować bez jedzenia i picia. Niestety tak to wygląda. Wielu z Nas przez przesiadywanie w Internecie zaniedbuje swoje zdrowie fizyczne i wystawia to psychiczne na wiele nieprzyjemności i zbędnych problemów. Zapominamy, że najfajniejsze jest to co jest tu i teraz. Nawet gdy są czarne chmury. Spokojnie. Jutro wyjdzie słońce. Będzie piękny dzień. Uwierz w to. Nie zadręczaj się tym co nie istotne. Kochaj, Twórz. Żyj. Traktuj każdy dzień jakby był ostatnim w Twoim życiu. Nie wiesz czy dane Ci będzie jutro ujrzeć wschód słońca a przecież tak rzadko mu się przyglądasz bo jesteś zajęty patrzeniem w ekran swojego iPhona. Patrz, rozglądaj się , przyglądaj się temu co Cię otacza a nie temu co akurat wyświetliło Ci się na smartfonie. 


poniedziałek, 19 lutego 2018

Recenzja szamponu i odżywki marki Ziaja






Dzisiaj troszkę tematu kosmetyki. Postanowiłam podzielić się z Wami moją recenzją genialnego szamponu marki Ziaja jaki wpadł przypadkiem w moje ręce miesiąc temu podczas spożywczych zakupów hipermarkecie TESCO. Przeglądałam różne produkty i tak oto natknęłam się na – Szampon do włosów tłustych z ekstraktem z pokrzywy, aloesu, mięty  i prowitaminą B5 , zawiera też Octopirox –substancję o aktywnym działaniu przeciwłupieżowym oraz na odżywkę z tej samej serii i o tym samym składzie.


Szampon do włosów tłustych Ziaja „Intensywna Świeżość” - szampon jest niezwykle delikatny, zwiera przyjazne dla skóry środki myjące, a za sprawą ziół jest on również bardzo naturalny. Nie pieni się, nie pieką po nim oczy.




CECHY PRODUKTU
Rodzaj -  włosy z łupieżem, włosy pozbawione objętości, włosy przetłuszczające się
Włosy -   wymagające prostowania lub nie
Właściwości –  przeciwłupieżowe , nawilżające , oczyszczające
Formuła -zapachowa
Opakowanie - w butelce
Pojemność - >250ml
Skóra głowy - problemowa, przetłuszczająca się 

SKŁADNIKI:
Aqua ( Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium C14-17 Alkyl Sec Sulfonate,Disodium Laureth Sulfosuccinate,PEG-7 Glyceryl Cocoate,Panthenol,Propylene Glycol, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract,Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Aloe Barbadenisis  Leaf Extract, Polyquaternium-10, Piroctone Olamine,Cocamide DEA, Sodium Chloride,Sodium Benzoate,2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol,Mentha Arvensis Leaf Oil, Citric Acid.

Zastosowanie: włosy tłuste, z łupieżem, szybko przetłuszczające się, mało elastyczne, pozbawione blasku i puszystości.

Efekt:
Włosy odżywione, puszyste, bez łupieżu, lśniące, pełne blasku. Szampon wyrównuje też koloryt włosów co jest dla mnie totalną i pozytywną niespodzianką. Dzięki niemu pozbyłam się rudawych prześwitów po dawnym rozjaśnianiu włosów. 


Odżywka z miętą,pokrzywą, aloesem i witaminą E – dopełnienie efektu szamponu z tej serii.Zadaniem odżywki jest wzmocnienie włosów, nadanie im objętości, blasku i świeżości. Ma ona działanie podobne do szamponu Intensywna Świeżość.



SKŁADNIKI:
Aqua ( Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium C14-17 Alkyl Sec Sulfonate,Disodium Laureth Sulfosuccinate,PEG-7 Glyceryl Cocoate,Panthenol,Propylene Glycol, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract,Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Aloe Barbadenisis  Leaf Extract, Polyquaternium-10, Piroctone Olamine,Cocamide DEA, Sodium Chloride,Sodium Benzoate,2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol,Mentha Arvensis Leaf Oil, Citric Acid.





Podsumowanie:
Z czystym sumieniem mogę polecić Wam szampon i odżywkę Intensywna Świeżość marki Ziaja. Dla mnie jest on totalnym strzałem w dziesiątkę. Dzięki niemu moje włosy są świeże, nie przetłuszczają się zbyt szybko, są pełne blasku i mają wyrównany koloryt. Z całego serca polecam Wam te produkty.

A Wy lubicie produkty marki Ziaja?

sobota, 17 lutego 2018

Moje Walentynki





Witajcie Kochani!

Jak minęła Wam sobota ? Mi poza tym, że prawie do południa sprzątałam mignęła ona w mgnieniu oka. Pokój odstawiony na cacko, ciacho czekoladowe z bananami już  w piekarniku a ja teraz na spokojnie mogę napisać dla Was nowy post ;)

Choć Walentynki już dawno za nami to postanowiłam w dzisiejszym poście podzielić się z Wami wspomnieniami z tego szczególnego dnia. Na początek powiem Wam, że atrakcji było co nie miara. Rano smaczne śniadanie. Później Walentynowa sesja z pięknymi tulipanami. Było też  moje ulubione winko Prosecco w uroczej oprawie pięknie pachnących świeczek w kształcie serduszek. Nie obyło się też bez słodkości i wszelkich prezentów oraz typowego romantycznego walentynkowego looku. A prawdziwą niespodziankę zrobił mi kurier który właśnie w Walentynki przywiózł mi moją paczuszkę z Sinsay a w niej piękną, szarą bluzę. Uwieńczeniem Walentynek była lektura „Ciemniejszej Strony Greya” ( która urzekła mnie już od pierwszego rozdziału i z kolejną przeczytaną stroną zaskakuje mnie coraz bardziej) a samiutkim wieczorem relaks przy francuskiej komedii romantycznej pt. „Miłość. Nie przeszkadzać”.


bluzka z falbaną - New Yorker



          Bardzo miła niespodzianka ze sklepu Sinsay ;-)





Nie obyło się bez walentynkowej aranżacji stołu ;-)







Urocze pudrowe świeczki ze sklepu PEPCO




Prosecco





Walentynkowe prezenty





Ciemniejsza Strona Greya- E.L. James






A Wam jak minęły Walentynki? Co robiliście? Czym obdarowała Was Wasza druga połowa? ;) Pochwalcie się w komentarzach ;) 



środa, 14 lutego 2018

Valentine's Look







Walentynki. Święto zakochanych. Dzień Kupidyna. Jak zwał tak zwał dzień dobry Kochani Czytelnicy! Na początek pragnę podziękować Wam za ponad 15 tysięcy wyświetleń mojego bloga. Jeden cel został osiągnięty, pora na następny. Jestem przekonana że z moją głową pełną pomysłów i Waszym zaangażowaniem w czytanie mojego bloga jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko. A ja głęboko wierzę, że te 15 tysięcy to dopiero początek mojej blogowej przygody, którą pragnę przeżywać przynajmniej przez całe życie. Tak. Wiążę przyszłość z tym blogiem. Uwielbiam go. Ba kocham. Staram się wkładać w niego całe swoje serce, zaangażowanie i wolny czas.  Wracając do święta zakochanych, mimo że osobiście  go nie obchodzę a raczej obchodzę ale w minimalnym stopniu przesiadywania w tym dniu przy lampce czerwonego wina w klimatycznym świetle zapachowych świeczek w kształcie serduszek to postanowiłam że wykonam typowo walentynkową sesję. A skoro tak to takowa sesja nie może obyć się bez czerwonych baloników- serduszek. 




Moja Walentynowa stylizacja opiera się głównie na bardzo eleganckim motywie za sprawą mojego ukochanego szarego płaszcza który tak dobrze już znacie i który wielu osobom się spodobał. Wybrałam też czerwoną koszulę w kratę oraz czarną, rozkloszowaną spódniczkę. Kolor czerwony to kolor miłości dlatego też wybrałam taką a nie inną  górę w tej stylizacji. Fajnym dodatkiem jest czarny beret z ćwiekami oraz botki na traktorowej podeszwie. Całość elegancka, dziewczęca i według mnie idealna na Walentynki. 













płaszcz - Esmara
czerwona koszula - House
spódniczka - Cropp
rajstopy - Gatta
beret - Sinsay
buty - CCC
szalik - Sinsay


A skoro już w tym szczególnym dla wielu osób dniu dodaję wpis na bloga pragnę życzyć wszystkim wesołych Walentynek! Oraz byście obdarzali się miłością cały, okrągły rok. Nie tylko od święta ;) Pozdrawiam

poniedziałek, 12 lutego 2018

Czysta cera według Styleiww




Cześć Kochani!
Dokładnie tydzień temu dostałam na snapie propozycję bym podzieliła się z Wami zarówno na snapie jak i tutaj na blogu moimi trikami na czystą, prawie że bezkrostkową i zadbaną cerę jaką osobiście posiadam. Bez wahania zgodziłam się na taki krok bo już od dawna chciałam przekazać Wam cenne informacji dotyczące mojej pielęgnacji twarzy. Nie przedłużając od razu przechodzę do sedna.


PS. Pracowałam nad tym wpisem coś ok.4 dni. Zebrałam też wiele cennych informacji  z Internetu. Powiem Wam, że na co dzień jakoś nie przykładam wagi do tego co robię, po prostu mam to już w sobie tak zakodowane że rano wykonuję taką czynność a później wieczorem kończę dzień demakijażem. Ale skoro zainteresowała Was moja cera postanowiłam przyłożyć się do tego zadania i sformułować ten post tak by był zrozumiały i czytelny. Chyba wiecie o co mi chodzi? ;-)

Mój kosmetyczny plan dnia

RANO

Gdy tylko wstaję i udaję się do łazienki, pierwsze co robię oczywiście myję rączki i twarz. Do mycia rąk stosuję antybakteryjne mydełko w płynie marki Carex o nieziemskim zapachu truskawek. Zaś do mycia buzi stosuję micelarną emulsję z apteki- Cethapil. Kosztuje ona coś ok.40 zł ale jest bardzo wydajna, mi wystarcza na ok.5 miesięcy. Ładnie oczyszcza twarz, jest delikatna dla skóry, nie podrażnia, nie wywołuje skórnej reakcji alergicznej ( u mnie trzeba na to uważać gdyż wiele kosmetyków potrafi mnie uczulać). Nie posiada ona też żadnego zapachu przez co nie jest drażniąca. Konsystencja jest gładka, łatwa do rozprowadzenia na twarzy, mocno się nie pieni i łatwo się ją zmywa. 




CETHAPIL-SKŁAD:AQUA/WATER,CETYL,ALCOHOL,PROPYLENE GLYCOL, BUTYLPARABEN, SODIUM LAURYL SULFATE, STEARYL ALCOHOL




Ważne! Rano myję twarz zimną wodą, wyczytałam w Internecie, że zimna woda działa cuda i podobno sprawia, że skóra wygląda młodziej. Nie wiem czy tak jest ale sądząc po mojej twarzy chyba jednak ma jakieś dobroczynne działanie. Po takim orzeźwieniu od razu nabieram energii i mam ją prawie na cały dzień. No dobra może nie na cały, po tak naprawdę dopiero kawusia i śniadanko stawiają mnie na równe nogi to uważam że mycie twarzy zimną wodą również jest bardzo efektowne.


Poranny make up

Czy maluję się tylko na zwykłe wyjście do sklepu czy na jakąś większą okazję stosuję tylko i wyłącznie jeden puder- antybakteryjny puder w kremie marki Isana dostępny tylko i wyłącznie w drogeriach Rossmann. Ładnie matuje skórę, ukrywa drobne niedoskonałości i zaczerwienienia. Działa też przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Nie powoduje grudek i reakcji alergicznych. Ma bardzo fajną kremową konsystencję. Dzięki dołączonej do niego gąbeczce z łatwością aplikuje się na twarzy. Czyniąc ją świeżą, zadbaną i piękną.
PS. Czasami gdy najdzie mnie ochota stosuję  po tym pudrze, puder transparentny marki Rimmel. Ale bardzo rzadko mi się to zdarza.



W ciągu dnia

Poprawiam makijaż dość rzadko, ponieważ ten puder praktycznie nie spływa z mojej buzi. Poprawki rządne są tylko czoło, nos i podbródek czyli. tzw. „strefa  T”.  Wystarczy tylko że delikatnie przycisnę chusteczkę higieniczną do tych części twarzy, by wchłonęłam ona nadmiar sebum. Później po tym zabiegu znowu nakładam gąbeczką puder antybakteryjny.

Ważne!

W ciągu dnia kilkanaście razy dotykamy dłońmi naszej twarzy. Wykonujemy tyle czynności: witamy się z kimś, dotykamy klamek od drzwi czy też największych jak gdzieś tu wyczytałam nośników bakterii czyli rączek od sklepowych koszyczków.  Warto więc pamiętać o częstym myciu rąk. A gdy nie mam możliwości umyć rąk mydłem i wodą, stosuję antybakteryjne chusteczki nawilżane lub żel. Kupicie je w każdej drogerii za niewielkie pieniądze. 

Wieczór

Wieczorny demakijaż jest obowiązkowym elementem w życiu każdej kobiety! Zmywamy z twarzy wszystkie zanieczyszczenia, małe drobnoustroje i inne nieczystości jakie nagromadziły się na niej w ciągu całego dnia. Do demakijażu używam tylko i wyłącznie mojego ulubionego płynu micelarnego marki  Nivea. Zawiera on delikatne micele które przyciągają zanieczyszczenia jak magnez. Plusem tego produktu jest to, że możemy stosować go zarówno do oczu, jak i do ust i całej twarzy. Nie mamy żadnych ograniczeń. Skóra po nim staję się gładka, czysta i dogłębnie oczyszczona.



PŁYN MICELARNY NIEVEA- SKŁAD: AQUA,PEG-40 HYDROGENATEND CASTOR OIL, VITIS VINIFERA SEED OIL, PANTHENOL, GLYCERYL, GLUCOSIDE, GLYCERIN, SORBITOL, DECYL GLUCOSIDE, POLOXAMER 124, POLYQUATERNIUM-10, DISODIUM COCOYL GLUTAMATE, CITRIC ACID, SODIUM CHLORIDE, SODIUM ACETATE, PROPYLENE GLYCOL,   1,2-HEXANEDIOL, TRISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL


Gdy wykonam już demakijaż kolejnym elementem jest oczyszczenie buzi odpowiednim żelem bądź emulsją. Ja  wieczorem stosuję tę samą emulsję co rano, czyli Cethapil. Gdy już moja twarz jest właściwie oczyszczona, nasączam jeszcze płatek kosmetyczny zimną wodą i przecieram nim czoło, policzki, nos i podbródek. Taką oczyszczoną buzię, po wchłonięciu w niej wody smaruję najzwyklejszym kremem nawilżającym Nivea, który każdy doskonale zna i od wieków go stosuje. 




3 kroki do zdrowej i pięknej cery

Dieta na ładną cerę nie jest mitem. Poprzez właściwe odżywianie można znacznie poprawić stan skóry. Prawidłowe odżywianie i nawadnianie skóry są niezbędne, by cera była gładka i świeża. Optymalna dieta na piękną skórę powinna zawierać witaminy A, z grupy B, C, E i D, sole mineralne, takie jak: cynk, żelazo, miedź i selen oraz aminokwasy egzogenne. Dieta dla skóry powinna być stosowana codziennie, ponieważ proces tworzenia nowych komórek skóry oraz jej regeneracja zachodzą każdego dnia.
1. Pielęgnacja i odżywianie skóry
Skóra jest narządem pełniącym różne funkcje w organizmie. Odbiera bodźce ze środowiska, reguluję temperaturę ciała, chroni narządy wewnętrzne. Procesy chorobowe toczące się w ogranizmie, a także niedożywienie czy niedobór witamin zazwyczaj objawiają się niekorzystnym wyglądem skóry włosów czy paznokci.
Nasza skóra jest odżywiana przez krew, która dostarcza jej substancji energetycznych, budulcowych i pomocniczych (witaminy, minerały i składniki odżywcze). Płynąca krew w naczyniach włosowatych doprowadza
substancje odżywcze do brodawek skóry (zawierają zakończenia naczyń włosowatych i włókien nerwowych) i wolnej przestrzeni międzykomórkowej. Stamtąd wnikają do wnętrza komórek. Brodawki skóry dostarczają substancji odżywczych komórkom. Poprzez naczynia limfatyczne odprowadzane są produkty przemiany materii (toksyny) oraz drobnoustroje. Pierwsze oznaki starzenia się organizmu można zauważyć na podstawie zmian zachodzących w skórze i na skórze, która staje się wiotka, traci jędrność, a także pojawiają się zmarszczki i siwieją włosy. Pielęgnacja ciała opiera się głównie na stosowaniu kosmetyków bezpośrednio na powierzchnię skóry. Jednak to nie wystarcza. Kosmetyki odżywiające nie zastąpią zdrowej diety, ponieważ na skórę należy oddziaływać nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz.

2. Witaminy dla skóry

Witaminy z grupy B znajdują się w wątróbce, chudym mięsie, orzechach, bananach, jajkach, ziemniakach, pieczywie pełnoziarnistym i roślinach strączkowych. Witamina B łagodzi podrażnienia i nawilża skórę, a także zapobiega jej przetłuszczaniu i pojawianiu się zaskórników. Zdrowa skóra potrzebuje ich regularnego dostarczania w diecie.
Witaminę E można znaleźć w wytłaczanych na zimno olejach roślinnych, miękkich margarynach, maśle, kiełkach, pestkach dyni i słonecznika. Witamina E opóźnia pojawianie się zmarszczek, dodaje blasku skórze. To przeciwutleniacz neutralizujący wolne rodniki, odpowiedzialne za niszczenie komórek, nie tylko skóry.
Witamina C - jej źródła to papryka, brokuły, brukselka, czarne porzeczki, kiwi, pomarańcze, cytryny, mandarynki. Witamina C odmładza skórę, działa antyoksydacyjnie. Dotlenia komórki skóry i wzmacnia naczynia krwionośne. Kwas askorbinowy odgrywa również ważną rolę w wytwarzaniu kolagenu, czyli białka odpowiadającego za gęstość skóry.
Beta-karoten to prowitamina A, przekształcająca się w witaminę A dopiero w organizmie, pochodząca z warzyw i owoców. Występuje w marchwi, suszonych morelach, szpinaku, brzoskwiniach, czerwonej papryce i brokułach. „Prawdziwa” witamina w swojej docelowej formie jest natomiast obecna tylko w produktach pochodzenia zwierzęcego - w wątróbce i jajkach. Dieta dla skóry może uwzględniać obie lub tylko jedną z form witaminy A.

Witamina A, niezależnie od jej formy, opóźnia proces starzenia się skóry (jest przeciwutleniaczem), chroni błony komórkowe, wspomaga funkcjonowanie tkanki nabłonkowej. Jest bardzo ważna dla dobrego stanu skóry, włosów, paznokci, wzroku i kości.

3. Składniki diety dla skóry
Oprócz witamin, ważne są także minerały i pierwiastki śladowe oraz składniki odżywcze.
·         Selen - produkty bogate w selen to drożdże, ryby morskie, kukurydza, orzechy oraz produkty zbożowe. Bierze on udział w produkcji przeciwutleniaczy, które chronią przed uszkodzeniami błony komórkowe i krwinki czerwone. Selen ma także właściwości przeciwnowotworowe.
·         Jod - jego główne źródło to ryby morskie. Brak tego pierwiastka objawia się szorstką skórą, która ma skłonności do łuszczenia się.
·         Żelazo - występuje w większości zielonych i czerwonych warzyw, jego najlepszym naturalnym źródłem jest wątróbka. Jego dostarczanie jest szczególnie ważne dla kobiet obficie miesiączkujących, gdyż podczas krwawienia jest on tracony.
·         Kwasy omega-3 i omega-6 - znajdują się przede wszystkim w tłustych rybach, tranie, pestkach dyni, orzechach, oleju z pestek winogron i oliwie z oliwek. Odpowiadają za zatrzymywanie wody w naskórku, czyli za stan jej nawilżenia.
·         Likopen to substancja chroniąca przed szkodliwym działaniem promieniowania UV - a to one jest często odpowiedzialne za przedwczesne starzenie się skóry i jej przesuszenie. Według niektórych badań ma także działanie przeciwnowotworowe. Likopen jest barwnikiem obecnym w czerwonych roślinach - pomidorach, arbuzach, czerwonych grejpfrutach i owocach dzikiej róży.

·         Resweratrol to silny przeciwutleniacz. Skutecznie spowalnia proces starzenia się komórek, także tych znajdujących się w skórze. Znaleźć go można w winogronach, szczególnie w ich skórce, czerwonym winie, czarnej porzeczce oraz orzeszkach ziemnych.



A teraz dodam coś od siebie:

PIJ DUŻO WODY! Nie raz i nie dwa czy to mama, czy dietetyk czy nawet trener do fitness nam to powtarza. Woda oczyszcza organizm, ma też doskonałe działanie na cerę.  Fajną alternatywną dla wody są też świeżo wyciśnięte soki ;-)




Możemy też wspomóc naszą skórę stosując odpowiednie witaminy w formie tabletek. Osobiście codziennie zażywam 1 tabletkę Multiwitaminy wzbogaconej w 12 witamin i pierwiastków. Jest to również zraz po warzywach i owocach świetny zastrzyk witalności.  Tabletki z witaminami kupicie w każdej aptece i to za groszowe sprawy więc naprawdę warto się w nie zaopatrzyć.


Nałogi mają negatywny wpływ na skórę- wie to chyba każdy. Co bądź to bądź niektóre kobiety piją alkohol i palą papierosy. Ja oczywiście nie będę wnikać kto co robi bo każdy ma robić to na co mu się rzewnie podoba i ma do tego 100-procentowe prawo. Jednakże w moim przypadku gdy bardzo rzadko piję alkohol ( jeśli już to czerwone lub białe wino i to ok. 1-2 kieliszki) i nie palę papierosów jest z tym o wiele łatwiej zachować ładną, nie poszarzałą cerę.





PS. Moim naturalnym sposobem na szybkie pozbycie się pryszczy i wyprysków jest: na krostkę nakładam odrobinkę zwykłej pasty do zębów. Pasta zasycha na niej, następnie po ok. 1 godzinie , ścieram ją delikatnie nasączonym w wodzie wacikiem. Następnego dnia praktycznie nie ma  po niej żadnego śladu. Wypraktykowane od roku i śmiało mogę Wam to polecić bez żadnych ale ;-)

Mam nadzieję, że nieco zainspirowałam Was tym postem i zachęciłam do większego dbania o swoją cerę. Piękna i zdrowa skóra zawsze jest w modzie ;-) i uwierzcie mi nie wystarczy tylko się umalować by wyglądać pięknie. Piękno zaczyna się od zadbanej, zdrowej, pozbawionej zbędnych zaskórników cery. To ona jest najpiękniejszą ozdobą każdej i każdego z nas. 
❤ Spodobał Ci się wpis? - Skomentuj
❤ Podoba Ci się mój blog? - Zaobserwuj
❤ Odwiedzam blogi komentujących dlatego prosiłabym o zostawienie linku do siebie :-)

POLECANE WPISY