sobota, 6 stycznia 2018

Moja metamorfoza




Witajcie w to piękne,świąteczne,sobotnie popołudnie. Postanowiłam nieco urozmaicić bloga i dziś przychodzę do Was moi Drodzy Czytelnicy z moją kilkuletnią  metamorfozą. W tym poście opowiem Wam jak długo szukałam swojego stylu, fryzury i makijażu. Pokażę Wam też  zdjęcia mnie sprzed kilku lat. To co Gotowi?


Zaczniemy od czasów gimnazjum. W tej szkole trudno jest odnaleźć siebie. Praktycznie wzorujesz się na rówieśnikach i robisz prawie wszystko to co oni. Szczerze to w gimnazjum miałam spory bunt. Inspirowałam się gwiazdami z okładki młodzieżowego miesięcznika „Bravo”. Jak ja szaleńczo uwielbiałam tę gazetę. Kupowałam prawie każdą. Pamiętam, że w niektórych były też jakieś gadżety które oczywiście później dumnie nosiłam: tj. kolczyki, pierścionki itp.  Moją ulubioną gimnazjalną fryzurą były oczywiście rozpuszczone włosy, koniecznie z grzywką na bok w stylu wszystkich „gimbusów”. Szło na to tony lakieru za co mama nieźle mnie karciła ;D Szalałam też na punkcie długich kolczyków i gumowych bransoletek w różnych kształtach. Moim ulubieńcem był też wielki, różowy, plastikowy zegarek nazywany wtedy „cebulą” przez wielkie rozmiary tarczy . Co do ubierania się byłam raczej typem dresiary. Kochałam duże, szerokie bluzy i dresowe spodnie.  Jeśli zaś chodzi o buty do oczywiście te sportowe i trampki. Ale bardzo szybko zmieniał mi się gust. W ostatniej klasie gimnazjum zaczęłam już ubierać się trochę bardziej dziewczęco. Spódniczki, koszule, różowe trampki. Jak sobie tak wspomnę te lata to aż chce mi się śmiać.  Choć  i tak to nadal nie było to o czym marzyłam. 



Prawie wszystko zmieniło się gdy poszłam do liceum. Nowa szkoła, nowe koleżanki, nowi koledzy. W pierwszej klasie miałam fazę na bycie „emo girl” nie wiem ile czasu to trwało ale wręcz wariowałam na punkcie pasiastych bluzek, mocnego make upu i kraciastych legginsów.  Miałam też niezłego hopla na punkcie malowania paznokci czarnym lakierem. Ta faza dość szybko mi przeszła. Później przed wakacjami byłam też wielką fanką rapu. A co za tym idzie luzackiego ubierania się. Zaś gdy zaczęły się wakacje postanowiłam  zmienić się nie do poznania i rozjaśnić włosy. Chciałam być blondynką. Nie za bardzo się to udało, moje włosy oczywiście to odpokutowały. Stały się suche i łamliwe. Ale kolor nawet mnie zadowalał. W drugiej klasie liceum dostałam jakiejś obsesji na punkcie rockowej muzyki i rockowego ubierania się. Wszystko na czarno. Ubrania, paznokcie, skórzane bransolety z ćwiekami. Obowiązkowo była też kurtka ramoneska i ciemne dżinsy. To również dość szybko mi przeszło. Szczerze to w drugiej klasie przeszłam chyba aż 4 metamorfozy. Z dresiary, Emo girl i rock girl po znowu dresiarę aż później postanowiłam ubierać się bardziej dziewczęco. Krótkie spódniczki, obcisłe topy, dżinsowa kurtka. To już zaczęły być moje klimaty. Ale prawdziwą wielką metamorfozę przeszłam w ostatniej klasie. Wtedy już nie obchodziło mnie praktycznie zdanie innych na temat mojego ubioru. Zaczęłam ubierać się bardzo kobieco, zmieniłam też fryzurę: z bez grzywki z drugiej liceum do przedziałka na środku. Więcej uwagi przykładałam do tego co na siebie zakładam.  3 liceum sprawiła że odnalazłam swój styl.








Jak widzicie przeszłam wiele etapów od gimnazjum do teraz. Wybaczcie, że nie pokazałam Wam zdjęć z podstawówki, choć uważam że w tamtych czasach praktycznie niczym nie różniłam się od innych małych dziewczynek. Jak każda mała „ królewna” :D uwielbiałam być ubierana na różowo i zostało mi to do dzisiaj. Choć nadal każdego dnia eksperymentuje z ubraniami to makijaż i fryzura pozostaje jednak niezmienna: naturalnie i z umiarem. W gimnazjum całkowicie o tym zapomniałam. Musiało minąć sporo lat bym zrozumiała co tak naprawdę jest ważne. Nie liczy się ilość a jakość. Dobry make up to taki którego prawie nie widać zaś ubiór: cóż moda się zmienia. My również z roku na rok się zmieniamy.  Z wiekiem człowiek staje się inny. Rysy twarzy, kolor włosów a nawet  budowa ciała. Jedyne co nigdy się w nas nie zmieni to oczy. One zawsze zostaną takie same. Wszystko inne ulega zmianie. Czy to małej czy też większej. Kto wie ile metamorfoz jeszcze przejdę w swoim życiu. Jednak wiem, że ile by ich nie było to i tak na końcu zrozumiemy że najważniejsze jest to co mamy w swoim sercu. Bo nie liczy się to jak wyglądamy a jacy jesteśmy dla drugiego człowieka.Miłego popołudnia Kochani!






10 komentarzy:

  1. Wow bardzo się zmieniłaś, ja także jak patrzę na swoje zdjęcia nawet sprzed roku to widzę ogromną różnicę :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to już jest, z czasem człowiek zmienia się nie do poznania :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z tym ze nie liczy się ilość ale jakość ;) Ja patrząc na swoje zdjęcia to samo stwierdzam, chociaż i tak myśle ze jak spojrzymy na teraźniejsze zdjęcia za kilka lat, stwierdzimy to samo.

    Pozdrawiam
    https://malwinakrajniak.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyrosłaś na piękną młodą kobietę! :) Jestem pod mega wrażeniem Twojej zmiany! Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, jaka zmiana! Pięknie wyglądasz, chociaż w 2015 też super ci było w blond włosach 💞

    OdpowiedzUsuń
  5. duża zmiana, pięknie wyglądasz!:)

    OdpowiedzUsuń

❤ Spodobał Ci się wpis? - Skomentuj. Jeśli jesteś blogerem wierzę, że napiszesz więcej niż jedno słowo.
❤ Podoba Ci się mój blog? - Zaobserwuj a na pewno zrobię to samo, jeśli Twój blog też mi się spodoba.
❤ Odwiedzam blogi komentujących dlatego prosiłabym o zostawienie linku do siebie, będzie mi łatwiej i szybciej do Was dotrzeć :-)

POLECANE WPISY